Tak bardzo chciałem ją wtedy zobaczyć...przytulić mocno do siebie i już nigdy więcej nie puszczać.
Cały czas widziałem jej zapłakaną twarz...
Wielkie oczy, z których bez większego trudu mogłem wyczytać strach...przerażenie...smutek...
W moich uszach monotonnie dźwięczały słowa: ,,Zostałam zgwałcona..", wypowiedziane tym słodkim i niewinnym głosem.
Chciałem spojrzeć jej głęboko w oczy i obiecać, że od teraz już zawsze będzie bezpieczna i nie dotknie ją żadna krzywda.
Doskonale zdawałem sobie sprawę z tego, że na sam początek muszę zdobyć jej zaufanie..
Jednak to nie będzie takie łatwe...
Ostrożnie położyłem dłoń na klamce.
-Harry...ona już dawno śpi -usłyszałem za sobą cichy i spokojny głos Nialla.
-Wiem, ale... -zawahałem się.
-O wszystkim powiesz jej rano -poczułem dłoń na ramieniu.
Odwróciłem się twarzą w stronę chłopaków.
-Okey... -odpowiedziałem zrezygnowany.
Kurde ! Oni nie zdają sobie sprawy z tego, jak bardzo Summer jest dla mnie ważna !
Ona...jej szczęście...bezpieczeństwo...WSZYSTKO !
Wolnym krokiem udałem się do swojego pokoju, tak jak reszta.
W pomieszczeniu panował mrok, lecz mimo tego lamp nie zapalałem.
Moje łóżko lekko oświetlał słaby blask księżyca i gwiazd, migoczących gdzieś w oddali za oknem.
Szybko ściągnąłem spodnie i koszulkę, zostając w ciemnych bokserkach i odsłaniając przy tym liczne tatuaże, znajdujące się na moim torsie oraz lewym ramieniu.
Cicho usiadłem na brzegu łóżka, przeczesując dłonią loki.
Nie mogłem przestać myśleć o Summer.. o tym co się wydarzyło, o jej wyznaniu...
Może to zabrzmi nienormalnie, ale w przeciągu tych kilku godzin stała się dla mnie wszystkim ! Całym moim światem !
Nie potrafiłbym żyć w okrutnej świadomości, że nie ma jej obok.
Myślenie o niej było jak oddychanie - robiłem to bez kontroli i przez cały czas.
Pochłonięty myślami o dziewczynie, nerwowo otworzyłem drzwi balkonu, wychodząc na zewnątrz.
Od razu zaciągnąłem się ,świeżym powietrzem, które uderzyło w moją twarz.
Zadarłem głowę wysoko do góry, spoglądając w gwiazdy.
Od razu zobaczyłem w nich JĄ...
Zastanawiałem się czy śpi...o czym śni...
Rozglądając się i podziwiając nocną panoramę Londynu, która rozciągała się przed moimi oczami, zauważyłem otwarte na oścież okna do pokoju Summy oraz kosmyki długich włosów zwisających z parapetu, lekko plątanych przez delikatny wiatr.
Serce przyspieszyło rytm.
Po chwili usłyszałem cichy i melodyjny głos dziewczyny, nucący jedną z naszych piosenek.
Szybko rozpoznałem w nim dobrze znany mi utwór: ,,You and I " ...
Kiedy nadeszła moja kwestia, ucichła... i nagle rozbrzmiało głęboki westchnienie.
Westchnienie pełne tęsknoty ? Miłości ? Nadziei ?
Sam nie wiem, ale na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, któremu towarzyszyły delikatne rumieńce.
-Teraz już na pewno nie zasnę -pomyślałem i wolno skierowałem się do wyjścia.
Nacisnąłem klamkę, a kroki poprowadziłęm w stronę pokoju Summer.
Kiedy stanąłem przed jej drzwiami, wziąłem głęboki oddech.
Po mojej głowie miotały się różne myśli...:
Jak zareaguje na mój widok ? Na nasz pomysł ? Zgodzi się ?
Ostrożnie położyłem dłoń na klamce i nacisnąłem ją, a ona od razu mi się poddała.
Delikatnie uchyliłem drzwi i cicho wślizgnąłem się do środka...
****SUMMER****
Obudziły mnie głosy Nailla i Harrego...dochodzące z korytarza.
Zdziwiło mnie to trochę...
Dlaczego Harry ?
W końcu nic dla niego nie znaczę...
Usiadłam na łóżku, ale nie przysłuchiwałam się ich rozmowie.
Mało mnie to obchodziło...
Chociaż tak naprawę miałam ochotę wybiec z pokoju i rzucić się Harremu w ramiona.
Znowu, chociaż na małą chwilkę, poczuć woń jego perfum...wtulić się w niego mocno i nigdy więcej nie puszczać...
Nienawidziłam siebie za to uczucie, ale taka już jestem...
I nikt ani nic tego nie zmieni.
Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, z którego dalej leciała muzyka.
Wyłączyłam ją, a słuchawki położyłam na szafce nocnej, stojącej obok łóżka.
Sprawdziłam godzinę...Dochodziła 3 a.m.
Doskonale wiedziałam, że teraz już nie zasnę...zwłaszcza, że moją głowę znowu przejęły myśli o Harrym...
Spokojnie podniosłam się i ściągłąm z siebie ubrania, w których zasnęłam.
Zostałam w koronkowych, czarnych majteczkach i staniku, również zdobionym koronką, tego samego koloru.
Podeszłąm do szafy, przy której uśmiech sam wcisnął mi się na twarz.
Wyciągłam z niej piżamę,która składała się z szortów i luźniej koszulki, i ubrałam się w nią.
Spojrzałam w lustro, wiszące przy oknie.
Makijaż zmyłam, a długie włosy rozczesałam i pozostawiłam rozpuszczone.
Kiedy głosy na korytarzu ucichły,zeszłam na dół, modląc się, żeby nie było tam jego...
Odetchnęłam z ulgą, kiedy okazało się, że na dole jestem już sama.
Nalałam wody na szklanki i upiłam duży łyk.
Odstawiłam naczynie na blacie i skierowałam się spowrotem na górę.
Szczerze to nie chciało mi się pić...
Zeszłam tu tylko dlatego, że...
No właśnie. Dlaczego ?
Zamknęłam drzwi do pokoju i podreptałam do okna.
Otworzyłam je na oścież, a zimne, nocne powietrze dmuchnęło w moją twarz.
Położyłam się na szerokim parapecie, głowę kładąc na poduszki, leżące na nim.
MOje włosy do tańca porwał dziki wiatr, teraz spokojny i delikatny jak gdyby specjalnie dla mnie.
Popatrzyłam w niebo, pochłaniając wzrokiem każdą gwiazdę.
Starałam się o nim nie myśleć, ale było to dla mnie nie do zrobienia.
To tak, jakbym rozkazała sercu, żeby przestało bić...
Zamknęłam oczy...panowała taka cisza, że jedyne co słyszałam to bicie własnego serca, świerszcze, cykające gdzieś w oddali, i spokojny szum drzew, który uspokajał mnie bardziej z sekundy na sekundę.
Sama nie wiem dlaczego, ale zaczęłam nucić piosenkę chłopców.
Kiedy nadeszła kwestia Harrego...przestałam.
W momencie zobaczyłam przed sobą chłopaka...
W tych jego nieokiełznanych lokach, śnieżnobiałym uśmiechu i...
głębokich, hipnotyzujących oczach.
Miałam wrażenie, że słowa: ,,You and I" kieruje do mnie...
Ponownie zamknęłam oczy i nagle poczułam zapach jego perfum...i usłyszałam cichy głos...
-Summy...bo ja... -zerwałam się na równe nogi. Przy drzwiach zobaczyłam...HARREGO !
-Summer. Jesteś zmęczona. To tylko sen -tłumaczyłam sobie. Jednak po chwili doszło do mnie, że się mylę...
-Harry..? Co Ty tu robisz ? -zadałam mu cicho pytanie. W sekundzie całą złość na niego prysła jak banka mydlana.
Liczyło się tylko to, że przyszedł, że jest tu i że mogę go zobaczyć chociaż na małą chwilkę.
-Nie mogłem zasnąć i...usłyszałem Cię na balkonie -wytłumaczył, podnosząc głowę do góry i uśmiechając się, ukazując przy tym dołeczki.
Mimo tego, że było ciemno to i tak zauważyłam te oczy... oświetlone blaskiem księżyca, wpadającego przez okno.
W momencie utonęłam w nich...z całego tego amoku wyrwały mnie kroki Harrego w moją stronę. Szczerze ? Wystraszyłam się. Powoli cofałam się do tyłu, ale natrafiam na ścianę.
Bałam się, że coś mi zrobi...że wykorzysta fakt gwałtu i się zabawi...
Po policzku najpierw spłynęła jedna łza, a zaraz po niej druga.
Harry zbliżał się coraz bardziej.
Kiedy poczułam jego oddech na skórze, zamknęłam oczy i oczekiwałam na najgorsze.
Modliłam się, żeby nie bolało tak jak wtedy, ale...chłopak przytulił mnie mocno do siebie.
-Cii...nie płacz już... -uspakajał mnie -Teraz nie grozi Ci już żadna krzywda. Jestem i będę zawsze przy Tobie -szepnął mi do ucha, dotykając go przy tym swoimi wargami.
Wypuściłam z siebie wolno powietrze i wtuliłam się w niego mocno.
Zarzuciłam ręce na jego kark.
Poczułam perfumy, które uspokoiły mnie do końca.
Czyli nie jestem dla niego skończona ?
Po chwili poczułam jego dłonie oplatające delikatnie moją talię.
Słyszałam spokojne bicie serca Hazzy.
Lekko podniosłam oczy ku górze,ale kiedy zobaczyłam jego spojrzenie utkwione we mnie, szybko spuściłam wzrok. W odpowiedzi usłyszałam, jak zaśmiał się cicho.
Delikatnie, dwoma palcami, podniósł mój podbródek.
Tym ruchem zmusił mnie, abym spojrzała mu w oczy.
Jednak starałam się jak mogłam, żeby tego nie zrobić.
Sprawa gwałtu była świeża...nadal trochę się bałam, ale w tym momencie górował wstyd...
-No nie wstydź się już, proszę -usłyszałam w końcu jego cichy i spokojny głos, w którym teraz lekko brzmiał śmiech.
Wolno podniosłam spojrzenie i nasze oczy spotkały się...
Moje ciemnobrązowe, jego szmaragdowozielone.
Błądziłam w nich i nie mogłam przestać.
Harry przejechał kciukiem po moim policzku. Lekko się zarumieniłam.
-Nie przestawaj. Kocham te rumieńce -szepnął mi do ucha.
Uśmiechnęłam się. Stałam tak w jego uścisku sama nie wiem ile, ale chciałam, żeby to trwało..i trwało...
-Harry... -zaczęłam, ale chłopak przerwał mi, biorąc mnie na ręce i kładąc na łóżku.
Zaśmiałam się.
-Hazz...co Ty robisz ? -spojrzałam na niego.
-Jest już późno, a Ty powinnaś już spać -śmiał się.
-Dobrze tato -zaśmiałam się i naciągłam na siebie koc.
Dopiero teraz zauważyłam, że chłopak stoi przede mną w samych gaciach. Poczułam wypieki na twarzy. Ale nie były one spowodowane tylko stylem ubioru Harrego, lecz również buziakiem, którego złożył na moim policzku.
Usiadł obok mnie i w momencie się spiął, a z jego twarzy zniknął uśmiech, który zastąpiło zmieszanie i lekkie zakłopotanie. Spojrzałam na niego pytająco.
-Summy...bo ja..znaczy my z chłopakami pomyśleliśmy, że..no..pomożemy Ci zapomnieć o wiesz.. no.. -tłumaczył mi.
-Tak ? -czekałam dalszych słów.
-Nie poszłabyś z nami na imprezę ? Do naszego kolegi Davida ? -zapytał z nadzieją. Zdziwiło mnie to, że Niall mi na to pozwolił i jeszcze przyłożył do tego pomysłu rękę. Przecież od zawsze traktuje mnie jak młodszą siostrę.
-Hazz.. no nie wiem.. -spuściłam głowę na dół.
-No proszę. Będzie fajnie. Proszę ! Proszę ! -zaczłął skakać po moim łóżku.
-Okey... -zgodziłam się.
Jest ! -cieszył się jak dziecko z lizaka. Zaśmiałam się po czym głośno ziewnęłam.
-Dobrze, idź już spać -przytulił mnie mocno -Dobranoc -pomachał mi przy drzwiach, na co ja mu odmachałam.
-Ahh, Summy -wszedł spowrotem do mojego pokoju. Uśmiechnęłam się, podnosząc na łokciu. To jego roztrzepanie dodawało mu uroku.
-Nie mów chłopakom, że byłem u Ciebie o tej porze -zaśmiał się -Zwłaszcza Niallowi -przewrócił oczami -Zabiłby mnie za to -wybuchnęłam śmiechem.
-W porządku -obiecałam mu. Kiedy chłopak wyszedeł, sen przejął górę i...zasnęłam...
Obudziłam się dosyć późno, gdyż telefon, na który zerknęłam, wskazywał 10:12.
Szybko wstałam z łóżka, dalej myśląc o wydarzeniach nocy. Na samą myśl o nich uśmiechałam się. Przeraził mnie tylko fakt szykującej się imprezy, ale postanowiłam się tym zbytnio nie przejmować. Wyjrzałam za okna. Zdziwiła mnie trochę pogoda...wszyscy mówią, że Londyn słynie z pochmurnych i deszczowych dni, a tym czasem słońce świeciło w najlepsze.
Otowrzyłam drzwi i wyszłąm na korytarz. Zaczęłam cicho schodzić po schodach. Po chwili usłyszałam chłopców. Cała piątka była już na dole.
Spięłam się trochę, bo doskonale wiedziałam, że należą im się jakieś wyjaśnienia i przeprosiny za wczoraj. Kiedy tylko pojawiłam się na dole, oczy wszystkich zwróciły się na mnie. Szczerze powiedziawszy, to dziwnie się czułam...
Uśmiechnęłam się i wzięłam głęboki wdech.
-Chłopcy...bardzo przepraszam za wczoraj..-spuściłam wzrok. Czekałam na ich słowa, jak na wyrok, a cisza dłużyła mi się coraz bardziej.
-Nie masz za co Księżniczko -Niall podszedł do mnie szeroko uśmiechnięty i wziął mnie na ręce, sadzając na blacie.
-Właśnie -zafturowała mu reszta.
-Uff.. -odetchnęłam z ulgą i znowu się uśmiechnęłam.
Bez ciężkiego balastu przeszłości, łątwiej było zacząć wszystko od nowa.
-Nie przestawaj się uśmiechać -zaśmiał się Lou.
-Zgoda -zawturowałam mu.
-A tak w ogóle to hej Myszko -Naill cmoknął mnie w policzek.
-Hej Wam wszystkim -uśmiechnęłam się. Zeskoczyłąm z blatu i przywitałam się z Lou i Liamem przytulaskiem.
Nagle poczułam, jak ktoś łapie mnie za nogę i obejmuje ręką w pasie, ciągnąc do tyłu. Tym kimś okazał się Zayn.
-A ze mną to się już nie przywitasz? -oparłam głowę na jego torsie, siedząc mu na kolanach. Dałam mu dużego buziaka w policzek.
-Może być ? -zapytałam.
-No oczywiście -mulat zabawnie poruszył brwiami i oddał mi buziaka.
-Dobra, dobra. Starczy tego, bo pana Harrego zrzera zazdrość -wybuchnął śmiechem Lou.
Spojrzałam na Hazzę, który faktycznie oddawał wrażenie lekkiej zazdrości. Szybko wstałam z kolan Malika i podeszłam do loczka, na co on szeroko rozłożył ramiona.
Bez zastanowienia wtuliłam się w niego mocno.
On nie chciał puścić mnie, a ja jego.
-O mój Boże, aż iskry lecą -Niall udawał przerażenie, a Lou wziął do rąk banany i zaczął udawać, ze z nich strzela. Zrobiłam się całą czerwona.. Czułam to !
-Przestańcie ! -zwołał Harry, na co chłopcy zareagowali śmiechem.
-Co za dzieci -przewrócił oczami Styles.
-Co powiedziałeś ? -spojrzeli na niego i chwilę później Harry leżał na podłodze, Niall siedział na jego brzuch i dziwnie podskakiwał, a Zayn z resztą albo go łąskotali, albo gryźli.
-Ja pierdziele...zbiorowy gwałt -stanęłam na nimi. Spojrzeli na mnie.
-No co ? -wzruszyłam tylko ramionami i się roześmiałam.
Po skończonym śniadaniu, wszyscy zaczęli gadać o szykującej się dziś wieczorem imprezie. Oczywiście udawałam, że nic nie wiem ,na prośbę Harrego, kiedy chłopcy przedstawili mi swój pomysł.
-No nie wiem czy to dobry pomysł...-oparłam się o blat.
-No proszę -Louis porwał mnie na kolana, co nie uszło czujnej uwadze Harrego.
-Summy no ! -Niall zrobił te swoje wielkie oczy i,..uległam jak zawsze.
Kiedy czegoś chciał, to ta mina załatwiała wszystko.
-Zgoda -uśmiechnęłam się.
-Jesteś wielka -Harry pocałował mnie w policzek. Poczułam, jak przechodzi mnie prąd. Chłopcy cieszyli się jak małe dzieci, a ja zastanawaiłam się w co się ubiorę i jaki zrobię makijaż...
~~~~~~
Od Autorki:
~Przepraszam Misie, że musieliście tyle czekać.. dopiero teraz lapek wrócił z naprawy, a internet w telefonie mi siadł.. No, ale w końcu jest ten szósty rozdział :) Wgl jak Wam się podoba tło ? I oczywiście nowe nastawienie do życia Summer ?
Piszcie komentarze ! :* Pozdrawiam i do nastęonego ! <3
K.C. <33
CZYTASZ=KOMNETUJESZ