****dwa dni później****
****SUMMER****
Od naszych ostatnich wyznań minęło trochę czasu..i.. wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale właśnie dzięki temu, że zagraliśmy w otwarte karty, przyznaliśmy się do przeszłości, zamiast przed nią ciągle uciekać, właśnie to zbliżyło nas do siebie. Wybaczyłam Harremu to, co zrobił, gdyż sama doskonale wiem, co używki potrafią zrobić z człowiekiem. Zniszczą go najbardziej, jak potrafią, a życie sprowadzą na samiutkie dno. Żeby zarobić pieniądze na jedzenie dla synka, robiłam wszystko co popadnie.. brzydzę się sama siebie, ale zanim poznałam panią Wood, nikogo innego nie miałam. Byłam sama.
Może jeszcze nie do końca mu ufam, ale nasza więź stała się silniejsza i każdego dnia nad tym wszystkim pracujemy.
Chłopak jest teraz chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, odkąd dowiedział się, że ma syna. Rozmawiał z nim już i obiecał mu, że za niedługo się zobaczą i zamieszkamy razem. Sama muszę przyznać.. Patrzenie, jak oboje cieszą się z tego, że się mają, z każdej minuty, jaką poświęcają na wspólne rozmowy i planowanie następnych dni, wywołuje u mnie łzy szczęścia. Martwi mnie jedynie to, że ja i Harry nie jesteśmy razem i pewnie nigdy nie będziemy, a to powoduje, że nie tworzymy pełnej rodziny... To trudne mieć dziecko z kimś, kto tak bardzo Cię skrzywdził, kto sprawił, że Twoje życie diametralnie zmieniło się z dnia na dzień, a mimo tego kochasz go ponad wszystko. Czasami mam ochotę spojrzeć mu w oczy i powiedzieć, jak bardzo jest dla mnie ważny, jak bardzo go kocham i ile znaczą dla mnie spędzone dni. Dlaczego tego jeszcze nie zrobiłam ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie... Może po prostu nie chcę ? Może boję się odrzucenia ? A może tego, że Harry powie mi coś zupełnie innego od tego, co ja ? Sama nie wiem...
Jednak nie mogę narzekać na relację, jaka jest między nami. Mimo tego, iż prawda, jaką wyznał mi Harry, dotknęła mnie i nadal boli, a chłopak cały czas przeprasza mnie za tamto, jest dobrze. Nawet bardzo. Ale czy kiedyś będzie na tyle, żebyśmy mogli być razem ? Tego nie da się zapomnieć od tak.. To tygodnie...miesiące, a może nawet lata. Ale zaczynamy na nowo zbliżać się do siebie, a uczucie rośnie z dnia na dzień, z godziny, na godzinę. Bynajmniej w moim odczuciu. Widzę, jak chłopak stara się, żeby chociaż w małym stopniu wróciło to, co było przed przyjazdem tutaj, ale cały czas nasuwa mi się jedno pytanie .. : Czy to uczucie jest szczere ? Czy ma sens ? Może robi to tylko dlatego, że ma ze mną dziecko ?
-Harry ? Harry ! -krzyknęłam. Czasami mam wrażenie, że albo on naprawdę mnie nie słyszy, albo nie chce słyszeć.
-No już, już idę ! -usłyszałam jego głos i tupot zbiegających ze schodów stóp, po czym wszedł do kuchni.
-Musisz iść na jakieś badania słuchu -zaśmiałam się, kręcąc głową.
-Nie ! -zaprzeczył szybko. Jego strach przed jakimkolwiek lekarzem wywoływał u mnie śmiech. Stary, a głupi -Po prostu dzwonił Twój telefon..ii.. no wiesz -zachichotał.
-Niall ? -spojrzałam na niego, lecz on przecząco pokręcił głową.
-Zayn ? Liam ? Cody ? -dopytywałam dalej, ale on znowu zaprzeczył -Poddaję się -westchnęłam.
-Louis -odparł -Dzwonił, żeby zapytać o jakieś zdjęcia.
-Jakie zdjęcia ? -odwróciłam się do niego. Hazza tylko wzruszył ramionami. Po paru sekundach przypomniało mi się, o co chodziło Tommilsonowi. Parę dni temu, zrobiliśmy kilka fotek Stylesowi, jak spał. Wyszły prze zabawnie, ale jak narazie Harry nie może się o tym dowiedzieć.To ma być niespodzianka i już nawet umówiłam się na nią z chłopakami. Aby mieć pewność, że zaraz nie zacznie drążyć tematu, szybko zmieniłam go.
-I tak długo rozmawialiście o tym ? -zaśmiałam się.
-Nie.. -odparł tajemniczo -Powiedziałem im o moim synu -dodał dumny po chwili ciszy.
-Co ?! Jak to ?! -powiedziałam wystraszona. W mojej głowie zaczęło tłoczyć się masę myśli.
Mnóstwo pytań i ani jednej odpowiedzi...
Po tym, jak prawda wyszła na jaw, zdecydowaliśmy z Harrym, że jak na razie nie powiemy chłopcom o naszym dziecku. Harry bał się przyznać Niallowi, że to właśnie ja padłam jego ofiarą. W sumie... nie dziwiłam mu się. Horan potrafi wpaść w szał nawet z błahych powodów, jeśli ktoś lub coś mnie skrzywdzi. Oczywiście nie miałam nic przeciwko. To było dla mnie trudne stanąć przed nimi wszystkimi i powiedzieć im o dziecku, które staram się chronić i wychowywać najlepiej jak umiem. Najpierw wyznanie o gwałcie, a teraz Cody ? To byłoby zarówno dla mnie jak i dla chłopców za dużo, jak na tak krótki okres czasu... A teraz Hazza wyjeżdża mi z czymś takim. Oczywiście Niall wiedział o Codym. To on i pani Wood, moja sąsiadka, pomagali mi w najtrudniejszych momentach. Horan wyjechał i jedyne co mi wtedy pozostało to rozmowy telefoniczne, bądź Skype. A ta życzliwa kobieta była na miejscu. To właśnie ona siedziała ze mną, kiedy stało się TO... To właśnie ona pocieszała mnie, kiedy dowiedziałam się o ciąży... To właśnie ona zawiozła mnie do szpitala, gdy zaczęłam rodzić.. i to właśnie ona pomaga mi w wychowaniu mojego małego Skarbu.
Chłopak chyba zrozumiał moje obawy, gdyż od razu złapał mnie za ręce i szybkim ruchem przyciągnął do siebie. Spojrzał mi głęboko w oczy, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów i te urocze dołeczki, do których mam słabość już od samego początku.
-Musiałem się pochwalić -odparł -Strasznie się z tego cieszę i mam nadzieję, że zrobimy sobie więcej -dodał. Jego słowa sprawił, że z powrotem wróciłam na ziemię. Spojrzałam na niego oczami, które powiększyły się do granic możliwości.
-No co tak patrzysz ? -zaśmiał się -Myślałaś, że chcę mieć z Tobą tylko jedno dziecko ? -pogłaskał mnie po brzuszku z wielką troską. Po jego słowach i geście poczułam motylki w brzuchu, jak za czasów gimnazjum. Miałam wrażenie, że zaraz wyfrunę pod sufit, jednak starałam się tego tak nie pokazywać. Nie wiem czy mi się udało, czy też nie, bo Harry tylko cmoknął mnie w policzek i spojrzał głęboko w oczy.
-Harry... Przestań.. -wyrwałam się z jego objęć, aby ukryć czerwień, która wkradła się na moje policzki -Nawet nie jesteśmy razem -dodałam. Tym zdaniem chciałam wyczuć jego uczucia do mnie. To trudne wyczytać u chłopaka, co tak naprawdę do Ciebie czuje. Szczerze ? Miałam cichą nadzieję, że zada mi pytanie, na które tak długo czekam. Ale on tylko uśmiechnął się słabo i szybko zmienił temat...
-Mmmm... Co tak ładnie pachnie ? -objął mnie od tyłu, kładąc swoje duże dłonie na moich biodrach. Nie zaprzeczę.. zrobiło mi się przykro i w głębi duszy cieszyłam się, że nie powiedziałam mu o moich uczuciach co do niego. Jego reakcja mogłaby być różna, wszystko mogło się posypać, zanim zaczęło się jeszcze budować. Co najgorsze.... Trudno byłoby mi mieszkać z nim po tym wszystkim pod jednym dachem i jeszcze Cody... Nie chcę go po raz setny oszukiwać.. W końcu będzie na tyle duży, że zrozumie, a wiem z własnego doświadczenia... Wychowywanie bez rodziców wcale nie jest takie fajne, jak wszyscy to sobie wyobrażają. Musisz wydorośleć w bardzo szybkim czasie i zrozumieć, co dzieję się wokół Ciebie.
Jednak nie chciałam pokazywać chłopakowi rozczarowania i postanowiłam robić dobrą minę do złej gry.
-Robię sałatkę owocową na kolację -odparłam lekko, wymuszając słaby uśmiech -Siadaj, już nakładam -dodałam nieco pewniej. Chłopak pocałował mnie w kark, po czym przejechał nosem po mojej szyi. Wystarczył ten jeden gest, żebym zapomniała o bożym świecie, o tym całym rozczarowaniu i żebym zrozumiała, jak jestem słaba wobec jego uczuć.
Zaraz po tym Hazza usiadł przy stole, a ja podałam mu talerz z jedzeniem, stawiając miskę na stole i siadając na przeciwko niego.
-A Ty nie jesz ? -spojrzał na mnie.
-Nie jestem głodna -odparłam zamyślona. Chciałam, żeby ten wieczór... cały ten wyjazd nareszcie się skończył... Żebym mogła się mocno przytulić do Nialla i w końcu odetchnąć i starać się zapomnieć o uczuciach. Ale czy tak się w ogóle da ?
Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk przychodzącego SMS'a.
-Przepraszam -uśmiechnęłam się do Harrego, biegnąc na górę. Dziękowałam Bogu za tą wiadomość. Byle jak najdalej od chłopaka...
Kiedy znalazłam się w sypialni, wzięłam telefon do ręki i przesunęłam palcem po ekranie. Po odblokowaniu, natychmiast wyświetliła się wiadomość. Co ciekawsze od...Nialla.
DO : Summy <3
Hej Kochana ;* Wiem, że jesteście zajęci sobą, ale muszę z Tobą porozmawiać. Skype?
XOXO Niall
Po przeczytaniu treści wiadomości, bez zbędnego zastanawiania się odpisałam:
DO: Niall :*
Skype !
XOXO Summer
Po czym wcisnęłam "wyślij". Jak gdyby Horan wiedział, że potrzebuję tej rozmowy. Włączyłam laptop i czekałam na połączenie. Kiedy zobaczyłam chłopaka, wzięłam urządzenie do rąk i, siadając na łóżku w siadzie skrzyżnym, położyłam je sobie na kolanach.
-Poczekaj -uśmiechnęłam się lekko, kiedy chłopak po przywitaniu zaczął dopytywać o zaistniałą sytuację.
-Harry ? Skype wzywa ! -zaśmiałam się -Jakbyś mnie szukał, to jestem na górze ! -dodałam. W odpowiedzi usłyszałam tylko ciche : "Dobrze Kochanie" i wróciłam do Horana.
-Kochanie ? -zaśmiał się -Jak słodko -złapał się za policzki.
-Przestań ! -rzuciłam, starając się ukryć rumieńce.
-Nie chowaj ich ! Widzę -roześmiał się, a ja zaraz mu zawtórowałam. Po tym chłopak szybko z poważniał i spojrzał na mnie. Pełna obaw, czekała na jego słowa.
-Czyli to Harry Cię ... -pokiwałam szybko głową, żeby tylko nie zdążył dokończyć zdania.
-Niall... To nie była jego wina -zaczęłam tłumaczyć go, starając się powstrzymać łzy.
-Ale ja wiem Summy. To ja i chłopcy wyciągnęliśmy go z tego całego syfu -odpowiedział, lekko się uśmiechając. Byłam zdziwiona jego słów. Nie krzyczał.. nie awanturował się.. jeszcze go tłumaczył. Może wiedział ?
-Kiedy wrócił po tym do domu, chwalił się, że przeleciał najładniejszą laskę Londynu -zaśmiał się -I tu miał rację -puścił mi oczko. Zawtórowałam mu tylko cichym śmiechem.
-No, ale teraz koniec już. Miałaś zapomnieć -dodał po chwili -Kiedy Louis powiedział na o Codym..Wiesz... To był dla nas wszystkich ładny szok ! Nikt nie mógł w to uwierzyć, że to wszystko tak się zbiegło. Jak gdyby los chciał Was połączyć -uśmiechnął się uroczo.
-Mam to samo odczucie, Niall. Ale.. -zawahałam się. Nie wiedziała czy powiedzieć mu o moich uczuciach, czy raczej zachować to dla siebie..
****HARRY****
Po skończonej kolacji, postanowiłem udać się na górę do Summy. Byłem święcie przekonany, że rozmawia z Codym. Chciałem się z nim przywitać i zapytać, jak w przedszkolu. Ostatnio skarżył mi się na jednego smarkacza..
Lecz kiedy znalazłem się na górze, do moich uszu doszedł głos Nialla, a nie mojego syna. Zainteresowany biegiem zdarzeń, postanowiłem przysłuchać się ich rozmowie.
-Ale co ? -usłyszałem lekko zaniepokojony głos Horana, a potem głębokie westchnięcie Summy.
-Nic, nic -odpowiedziała tak, że ledwo mogłem ją usłyszeć.
-Ej.. wiesz.. przede mną nic nie ukryjesz -zaśmiał się słabo -Chodzi o Harrego ? -co ?! O mnie ?! Wystraszyłem się.
-Tak.. Widzę, że stara się być miły i czuły...alee... To nie jest szczere uczucie ! -pociągnęła noskiem -Niall.. jak tak dłużej nie dam rady ! Kiedy zaprosił mnie na ten wyjazd, byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, ale teraz marzę o tym, żeby to wszystko się już skończyło -wybuchnęła płaczem.
-Kochasz go ? -chłopak cicho zadał jej pytanie.
-Kocham..ponad wszystko, ale on nigdy nie odwzajemni tego uczucia. Co ja sobie myślałam ?! Że sławna gwiazda..idol miliona dziewczyn...zakocha się we mnie ? To nie bajka ! To okrutna rzeczywistość.. -wyszlochała. Po tych słowach poczułem się, jakby ktoś uderzył mnie pięścią w twarz... Jak ona mogła tak pomyśleć ?! Jest dla mnie najważniejsza ! Ona i Cody. Zachowuję dystans, bo boję się ponownie ją skrzywdzić. Wstyd mi przed nią tego, co zrobiłem. Wstyd mi, że przeze mnie się cięła, że w trakcie ciąży, kiedy powinienem być przy niej, ona została z tym praktycznie sama. Serce mi pęka, kiedy mówi, jak Cody cierpi przeze mnie w przedszkolu.. Jakim ja jestem ojcem ?! A jakim kretynem ! Muszę to wszystko naprawić.
Z kłótni z samym sobą, wyrwał mnie głos Nialla. Czułem, że mogę w tej sprawie liczyć na niego. Jest z Summer najbliżej, a mnie zna ze wszystkich najlepiej...
-Summy.. Summy popatrz na mnie. Harry Cię kocha -mówił wolno i z niezwykłym spokojem w głosie.
-A skąd Ty możesz to wiedzieć ? To ja tu teraz z nim jestem ! -wychlipała.
-Bo wczoraj wieczorem dzwonił do mnie i zwierzał mi się, jakim to nie jest kretynem i że bardzo mocno Cię kocha -dodał -Musisz mu dać trochę czasu. Dla niego to też szok, że ma dziecko z dziewczyną, w której zakochał się po samym przekroczeniu progu naszego domu -skończył, śmiejąc się cicho. Mimo tego, iż nie widziałem w tym momencie Summy, to czułem, że jej buźka jest rumiana jak jabuszko, a uśmiech nie schodzi z ust. Miałem już pewien pomysł co dalej, ale.. najpierw musiałem poradzić się Nialla.
Cicho, ale stanowczo, zapukałem do drzwi. Dziewczyna w wielkiej panice zaczęła ocierać łzy, a Horan zmienił temat. Zaśmiałem się cicho, lekko uchyliwszy drzwi. Postanowiłem nie zdradzać, że wiem o całej rozmowie.
-Summy ? Mogę przywitać się z Codym ? -spojrzałem na nią.
-Oczywiście tato -usłyszałem śmiech Horana i dziewczyny.
-Niall ? Niall ! -krzyknąłem -Co tam stary ? -Usiadłem obok dziewczyny, obejmując się ramieniem. Postanowiłem wprowadzić swój plan w czyn od razu.
Spojrzałem na nią, a ona na mnie. Jej głębokie oczy błyszczały jeszcze od łez. Uśmiechnąłem się, po czym złączyłem nasze usta w długim i czułym pocałunku.
-Noo.. u nas dobrze, chociaż namieszałeś trochę chłopakom informacją o dziecku -zaśmiał się, przerywając tym nasz buziak -Ale widzę, że u Was gorąco -dodał, wachlując się dłonią. Spojrzałem na niego i skarciłęm go wzrokiem, widząc zakłopotanie dziewczyny. Ponownie skierowałem swój wzrok na Summer, przygryzając lekko jej dolną wargę, muskając delikatnie w usta.
-Wiecie... nie jestem zbytnio zadowolony z tych Waszych igraszek, ale może przenieście się do sypialni czy coś -zaśmiał się, podnosząc brwi do góry.
-Niall ! -zaśmiała się Summy, spuszczając głowę w dół.
-Ale jesteśmy w sypialni -rozejrzałem się- Więc Kochanie ... -zaśmiałem się biorąc laptop z jej kolan i kładąc go na stole tak, żeby blondyn wszystko widział.
-Harry.. Co Ty rob... -zamknąłem się buzię namiętnym pocałunkiem i popychając lekko do pozycji leżącej. Wsunąłem szybko swoją zimną rękę pod jej bluzkę.
-Harry ! Zabieraj ją ! -pisnęła.
-Haroldzie Edwardzie Stylesie ! -uniósł głos Niall -Natychmiast odsuń się od mojej Księżniczki -pokazałem mu język, ostatni raz całując ją w kark.
-Cudowna...-szepnąłem jej do ucha. Ona przygryzłą tylko wargę, po czym podniosła się i oboje spojrzeliśmy na Horana. Jego twarz była czerwona od złości, a Summy od rumieńców.
-To ja może Was zostawię -uśmiechnęła się. Jeszcze raz przyciągnąłem ją do siebie, a ona zachwiała się i usiadła mi na kolanach.
-Puścisz mnie ? -spojrzała mi w oczy.
-A co będę z tego miał ? -spojrzałem chytrze.
-Satysfakcję rozmowy z Niallem ? -zaśmiała się. Po tym szybko pocałowałem ją, a ona lekko uderzyła mnie w ramię i wstając, wyszła z pokoju.
-Huhuhuhu -zaśmiał się chłopak -Czyli nie jest aż tak źle, jak mówi Summy -odparł -Ups... -zatkał sobie ręką usta.
-Spoko.. wszystko słyszałem -spojrzałem na niego.
-To.. czyli to co Wy teraz.. to ? .. -przerwałem mu.
-Nie ! Kocham ją ! -krzyknąłem.
-Wiedziałem.. wiedziałem ! -zawołał.
-Niall.. -spojrzałem mu w oczy -Muszę się Ciebie poradzić ...
Od Autorki :
Jest rozdział tak jak obiecałam po pojawieniu się 3 komentarzy :) Dziękuję Was, że nie zlekceważyliście tego, bo to oznacza dla mnie, że mój blog nie jest Was aż tak obojętny. Pamiętajcie.. sprawa komentarzy i zawieszenia / usunięcia dalej aktualna :) Komentujcie ! 3 komentarze następny rodział ;*
I jak Wam się podoba ? Jak myślicie ? O co Harry poradzi się Nialla ? Czy między Summy, a Stylesem się poukłada ? A może według Was nie powinni być razem ? PISZCIE ! :* Do następnego ! ;* Mam nadzieję ;)
P.S. Słyszeliście najnowsze piosenki z najnowszej płyty One Direction ? ♥
Przyzna... nie wszystkie wpadły mi w ucho, ale parę tak :) Oto moi ulubieńcy !
♥ 1D - Clouds
♥ 1D - Night Changes
♥ 1D - Fireproof
♥ 1D - Stockholm Syndrome ♥
Ten ostatni zasługuje, jak dla mnie oczywiście, na dwa --->♥ ! Jak zaczynają się pierwsze słowa, mam ciary na plecach *.* Piszcie, czy Wy też to czujecie i jakie są Wasze ulubione piosenki ;)
piątek, 28 listopada 2014
niedziela, 9 listopada 2014
Rozdział jedenasty
Od Autorki:
Przed rozpoczęciem rozdziału, chcę poinformować, że blog będzie usunięty, bądź zawieszony z powody braku czytelników :/ Nie chcę tego robić, ale nie dajecie mi wyboru. Tylko jedna osoba go czyta. Jeżeli pod tym rozdziałem pojawią się 3 komentarze od Was nie zawieszę / usunę :) Miłego czytanie ! ;*
****HARRY****
-Summy ! Proszę ! Porozmawiajmy -od paru minut usiłuję przekonać dziewczynę do rozmowy. Chcę jej to wszystko jakoś wytłumaczyć. Powiedzieć, że wtedy nie byłem sobą ! Rządziły mną narkotyki, alkohol, seks... - Ja.. to napr... -przerwała mi w pół zdania.
-Dosyć ! Nie ! Nie chcę tego słuchać! -krzyknęła przez łzy, zatykając sobie uszy -Nie rozumiesz tego, że wszystko zniszczyłeś ?! A chłopacy pewnie wiedzieli.. jaka ja byłam głupia -schowała twarz w dłoniach i ponownie wybuchnęła płaczem. Westchnąłem głęboko i ponownie podjąłem próbę rozmowy.
-Proszę.. Chcę tylko wyjaśnić.. -spuściłem głowę. Powoli zaczynało do mnie docierać, że ją tracę.. że to wszystko się skończyło, za nim zdążyło się zacząć. Czułem, że nie uda mi się z nią porozmawiać.. przeprosić.. wyjaśnić. Summy potrzebowała teraz ciszy i spokoju, ale nie mogłem ją sobie tak odpuścić ! Przed samym wyjazdem Niall przeprowadził ze mną "poważną rozmowę". Czułem się wtedy, jak chłopiec słuchający bezsensownego kazania ojca. Ale teraz przypomniało mi się, jak wspomniał o gwałcie.. jak powiedział, że chwile samotności i bezsilności pamiętają tylko jej uda, na których zostały blizny po samowolnym zadawaniu sobie ran. Zamknąłem oczy. Nie mogłem sobie wybaczyć, że przeze mnie.. przez moją głupotę i nałogi, moja mała Summy się cięła ! Nie myślałem wtedy, że kogoś krzywdzę.. Nie liczyło się nic ! Tylko to, żeby dobrze się bawić.Dopiero teraz zaczynałem zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę zrobiłem..
Kiedy wstałem z łóżka i powoli skierowałem się do wyjścia, zatrzymały mnie słowa dziewczyny.
-Dobrze.. masz minutę, a potem daj mi już spokój -wyszlochała. Po tym odżyła we mnie nadzieja na odzyskanie najważniejszej osoby w moim życiu. Obróciłem się i ostrożnie podszedłem do niej. Usiadłem na łóżku i kiedy już miałem zacząć mówić, ona spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami.. było widać w nich strach, przerażenie i nienawiść. Tym wzrokiem kompletnie odjęła mi siłę i odwagę.
-Ja.. Summy.. no.. -zapomniałem, co miałem jej powiedzieć, a w mojej głowie cały czas odtwarzał się TEN wieczór..
-Nawet tłumaczyć się nie umiesz... -prychnęła sarkastycznie, po czym po jej policzkach znowu spłynęła łza -Straciłeś szansę, więc teraz mnie zostaw .. wyjdź ! -ruchem głowy wskazała na drzwi. Wiedziałem, że nie mogę stracić tej szansy.. że w takich chwilach powinienem być wobec niej szczególnie delikatny, ale jedyną próbą wytłumaczenia się jaka przychodziła mi do głowy, była stanowczość. Jednak mimo tego bałem się, że gdy tylko lekko uniosę głos, ona tak się wystraszy, że znienawidzi mnie już do końca. Mimo tego innego wyjścia nie widziałem ! Musiałem spróbować to ratować, kiedy było jeszcze co.. miałem wrażenie, że ona jeszcze nie do końca przestała coś do mnie czuć i to dawało mi mały stopień przewagi. Wziąłem głęboki wdech.
-Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -wstałem i usiadłem obok niej na podłodze. Odsunęła się ode mnie jak tylko mogła, ale na drodze jej "ucieczki" stała ściana. Kręciła tylko przecząco głową i cicho szeptała słowa : "Nie.. nie". Delikatnie ująłem jej twarz w moje dłonie. Jej oczy były wielkie, a przerażenie uciekało z niej każdą wolą stroną. Po jej policzkach, które natychmiast straciły różową barwę, spływały łzy. Opuszczała głowę i wzrok na podłogę, byle tylko na mnie nie patrzeć. Jednak złapałem za jej podbródek i zmusiłem do spojrzenia na mnie.
-Summy popatrz.. popatrz mi w oczy -z wielkim oporem, po kilku sekundach zrobiła to -A teraz mnie wysłuchaj -dodałem.
-Wiem, że moje tłumaczenia mogą wydawać Ci się śmieszne, ale muszę Ci to wyjaśnić. Kiedy doszło do tego zdarzenia, nie byłem sobą ! Już wtedy pochłonięty byłem narkotykami, alkoholem.. a dziewczyny, aż wstyd się przyznać, traktowałem jak zabawki.. jedna noc i do widzenia -spuściłem wzrok -Jest mi głupio o tym mówić, ale tak właśnie było.. -westchnąłem -Wtedy.. w ten wieczór.. byłem naćpany i pijany do granic możliwości.. nie kontrolowałem siebie..ja.. naprawdę tak bardzo Cię przepraszam ! Wiem, że puste słowo nic nie zmieni.. że nie wymaże tego, co się stało, ale chociaż spróbuj mi wybaczyć -spojrzałem głęboko w jej oczy - Jesteś dla mnie najważniejsza i nie mogę sobie wybaczyć tego, co Ci zrobiłem.. -skończyłem. Czekałem na jej słowa, reakcję, jak na wyrok. Jednak z jej oczu znikło przerażenie.. serce zwolniło rytm. Widziałem, że sama próbuje wszystko jakoś ułożyć sobie w głowie. Zrozumieć mnie.
*****SUMMER*****
Po wyznaniu Harrego.. po jego słowach.. nie mogłam sobie tego poukładać. Cały czas miałam wrażenie, że to tylko jakiś głupi koszmar, z którego zaraz się obudzę, a między mną i Harrym będzie jak dawniej. Nie mogło do mnie dotrzeć, ze to prawda. Mój Harry ? To niemożliwe !
W mojej głowie cały czas odtwarzała się ta scena.. jak zrywa ze mnie ubrania.. jak się śmieje.. i jak.. jak zaczyna.. Przypomniał mi się ten niesamowity ból i upokożenie do własnej siebie. Tak bardzo było mi wstyd. Nienawidziłam, jak ktoś o tym mówił.. Gdyby nie mój telefon do.. nic by się nie wydało ! Może jednak lepiej, że tak się stało ? Może lepiej zagrać w otwarte karty i wyjaśnić sobie wszystko zanim zaczniemy tworzyć coś poważniejszego ?
Jednak jego wyznania były na tyle wstrząsem dla mnie, że jak narazie nie chciałam go widzieć, a co dopiero znać ! W tym momencie najlepszym rozwiązaniem dla nas wszystkich będzie, jak wrócę do siebie.. jak zapomnę o Harry i tym wszystkim. Szkoda tylko, że łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić..
Nagle z zamyśleń wyrwał mnie dość ostry głos Harrego. Zdziwiło mnie to trochę, gdyż nigdy się wobec mnie nie unosił. -Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -spojrzałam na niego, ale mój wzrok szybko powędrował na dół. Dopiero po paru sekundach doszło do mnie, że siedzi obok. Moje serce zadrżało, a ja miałam ochotę uciec. Odsunęłam się w tył jak tylko mogłam, ale za mną stała ściana, która uniemożliwiła mi cokolwiek. Po policzkach spływały strugi łez, a ja nie mogłam się uspokoić. Miałam wrażenie, że moje serce wyskoczy zaraz z piersi. W tym momencie chłopak delikatnie złapał moją twarz i spojrzał głęboko w moje oczy, a ja w jego. Mimo tego szybko spuściłam wzrok.. bałam się go ! Kiedy z jego ust wyszły pierwsze słowa.. kiedy doszło do mnie, że się tłumaczy, zaczęłam pilnie go słuchać i studiować każdy gest.. słowo. Widziałam, jak było mu wstyd.. widziałam, jak ciężko wspomina mu się dawne czasy. Zrozumiałam, że nie tylko ja byłam tu pokrzywdzona. Nadal mu nie przebaczyłam.. nie ufałam, ale zdałam sobie sprawę z tego, że to do końca nie była jego wina. Jednak ciężko było mi uwierzyć w to, że ten chłopak, który zrobił mi to.. który ćpał.. pił.., że to ten sam, którego poznałam parę tygodni temu. Czuły.. opiekuńczy.. Nie wiedziałam czy mogę zaufać jego słowom. Czy to nie kolejny wykręt, żeby się zabawić. Bałam się, ale postanowiłam porozmawiać z nim szczerze. Doskonale widziałam, że żałował tego, co zrobił.
-Dobrze Harry.. dobrze.. wierzę Ci -te słowa ledwo przeszły mi przez gardło. Tak trudno zaufać komuś, kto tak bardzo Cię skrzywdził, jednak postanowiłam podjąć tą próbę.
-Naprawdę ? -spojrzał na mnie nie dowierzając. Lekko pokiwałam głową. W jego oczach wyczytałam ulgę, mimo tego wiedziałam, że zanim będzie chociaż trochę tak, jak wtedy, minie naprawdę sporo czasu, a może nie ? Może to tylko moje przeświadczenie, a tak naprawdę będę zbyt tęsknić, żeby było inaczej ?
-Summy ? -zadał mi cicho pytanie, jak gdyby bał się, że głośniejszym tonem znowu wywoła u mnie płacz. Spojrzałam na niego -Mogę zadać Ci jedno pytanie ? -dodał nie pewnie. Doskonale wiedziałam, o co chce zapytać. Wystarczyło jedno zaprzeczenie, żeby nie drążyć tematu, ale stwierdziłam, że skoro mówimy sobie wszystko to nadszedł najwyższy czas, aby on poznał prawdę.. poznał, kim stał się parę lat temu. Potakująco pokiwałam głową.
-Kiedy dzwoniłaś.. no wiesz.. to.. do kogo ? Mówiłaś "mamusia" czy tylko mi się przesłyszało? -spojrzał na mnie. Wzięłam głęboki wdech.
-Harry.. już czas powiedzieć Ci.. -odparłam, a on utkwił we mnie swoje zielone oczy -Parę tygodni po gwałcie zaczęłam czuć się fatalnie.. bolał mnie brzuch.. było mi niedobrze. Byłam przekonana, że to przez.. -pokiwał głową w geście, że wie i nie muszę kończyć -Ale bóle i mndłości nie ustawały, więc poszłam do lekarza. Tam zrobiono mi wszystkie badania i na sam koniec USG.. okazało się, że.. że.. jestem w ciąży -wydukałam. Zapadła niezręczna cisza. Bałam się, że mi nie uwierz, albo zareaguje inaczej. W głowie miała najgorsze scenarjusze.
-To znaczy.. że.. jestem tatą ? -spojrzał na mnie, a jego oczy były większe od piłeczek do pin-ponga. Lekko pokiwałam głową.
-To fantastycznie ! -krzyknął -Od zawsze chciałem nim być ! Kiedy go poznam ? Gdzie on jest ? Jak ma na imię ? Ile ma lat ? -zasypywał mnie kolejno pytaniami. Zaśmiałam się lekko.
-Harry.. spokojnie już Ci mówię. Więc na imię ma Cody i ma 3 lata. Został w domu z moją sąsiadką, która jako jedyna, pomogła mi w tych trudnych momentach. Postanowiłam przylecieć do Londynu, żeby trochę zarobić -skończyłam.
-No.. aa..a on wie o mnie ? -zapytał. Spuściłam wzrok.
-Cały czas pyta o Ciebie.. pyta, gdzie jest tata.. wiesz.. serce mi pęka, kiedy wraca z płaczem z przedszkola i pyta, dlaczego on nie ma taty, a inne dzieci mają -po policzku wolno spłynęły mi łzy -Wyjaśniłam mu, że tatuś wyjechał do pracy i niedługo wróci, ale.. -urwałam.
-Ale on cały czas o niego pyta ? -dokończył Harry. Pokiwałam głową.
-Summy od teraz będzie inaczej ! Obiecuję. Jeśli mi wybaczysz, stworzymy szczęśliwą rodzinę. Niczego nie będzie Wam brakować. No a ja.. ja.. -zaśmiał się lekko - ja Cię kocham -dokończył. Spojrzałam na niego. Nie mogłam powiedzieć mu teraz tego samego, chociaż serce pchało mnie do tego.
-Ja..nie wiem -westchnęłam -Jest nam dobrze i nie chcę mu niczego zakłucać.. nie chcę mu mieszać.
-Pomyśl o nim. On chce mnie poznać, a ja jego i już bardzo go kocham -uśmiechnął się do mnie ukazując dołeczki - Wiem, że to co zrobiłem nigdy nie wymażesz z pamięci, ale zrób to dla nas -zaśmiał się -Chociaż spróbujmy -dodał. Zastanowiłam się dłuższą chwilę.
-No.. dobrze -odparłam pełna obaw, co przyniesie jutro.
-A teraz mogę go zobaczyć ? -zapytał, a jego entuzjazm przebijał dziecko, które dostało upragnioną zabawkę.
-Mam jego zdjęcie -sięgnęłam po telefon i przejechałam palcem po jego ekranie, po czym odwróciłam go w stronę Hazzy.
Na jego twarzy natychmiast pojawił się uśmiech, a ja czułam, że od tego momentu zacznie się coś niesamowitego.
Od Autorki :
Jest rozdział ! :) Kochani ! Spodziewaliście się tego ? Mam nadzieję, że taka niespodzianka, jaką Summy sprawiła Harremu, Wam się spodobała :) Nie będę Wam tu długo zanudzać, ale chcąc nie chcąc, muszę poruszyć ten temat.
Jak wspomniałam na samym początku, blog zostanie usunięty, bądź zawieszony, jeśli nie będzie jego czytelników :/ nie chcę tego robić, ale innego wyboru mi nie dajecie :/ więc.. 3 komentarzem sprawa zanika i jest następny rozdział ! :*
Do następnego ! Mam nadzieję !
+ dodane zdjęcie to mały Harry.. ^^ słodziak, czyż nie ? <3
Przed rozpoczęciem rozdziału, chcę poinformować, że blog będzie usunięty, bądź zawieszony z powody braku czytelników :/ Nie chcę tego robić, ale nie dajecie mi wyboru. Tylko jedna osoba go czyta. Jeżeli pod tym rozdziałem pojawią się 3 komentarze od Was nie zawieszę / usunę :) Miłego czytanie ! ;*
****HARRY****
-Summy ! Proszę ! Porozmawiajmy -od paru minut usiłuję przekonać dziewczynę do rozmowy. Chcę jej to wszystko jakoś wytłumaczyć. Powiedzieć, że wtedy nie byłem sobą ! Rządziły mną narkotyki, alkohol, seks... - Ja.. to napr... -przerwała mi w pół zdania.
-Dosyć ! Nie ! Nie chcę tego słuchać! -krzyknęła przez łzy, zatykając sobie uszy -Nie rozumiesz tego, że wszystko zniszczyłeś ?! A chłopacy pewnie wiedzieli.. jaka ja byłam głupia -schowała twarz w dłoniach i ponownie wybuchnęła płaczem. Westchnąłem głęboko i ponownie podjąłem próbę rozmowy.
-Proszę.. Chcę tylko wyjaśnić.. -spuściłem głowę. Powoli zaczynało do mnie docierać, że ją tracę.. że to wszystko się skończyło, za nim zdążyło się zacząć. Czułem, że nie uda mi się z nią porozmawiać.. przeprosić.. wyjaśnić. Summy potrzebowała teraz ciszy i spokoju, ale nie mogłem ją sobie tak odpuścić ! Przed samym wyjazdem Niall przeprowadził ze mną "poważną rozmowę". Czułem się wtedy, jak chłopiec słuchający bezsensownego kazania ojca. Ale teraz przypomniało mi się, jak wspomniał o gwałcie.. jak powiedział, że chwile samotności i bezsilności pamiętają tylko jej uda, na których zostały blizny po samowolnym zadawaniu sobie ran. Zamknąłem oczy. Nie mogłem sobie wybaczyć, że przeze mnie.. przez moją głupotę i nałogi, moja mała Summy się cięła ! Nie myślałem wtedy, że kogoś krzywdzę.. Nie liczyło się nic ! Tylko to, żeby dobrze się bawić.Dopiero teraz zaczynałem zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę zrobiłem..
Kiedy wstałem z łóżka i powoli skierowałem się do wyjścia, zatrzymały mnie słowa dziewczyny.
-Dobrze.. masz minutę, a potem daj mi już spokój -wyszlochała. Po tym odżyła we mnie nadzieja na odzyskanie najważniejszej osoby w moim życiu. Obróciłem się i ostrożnie podszedłem do niej. Usiadłem na łóżku i kiedy już miałem zacząć mówić, ona spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami.. było widać w nich strach, przerażenie i nienawiść. Tym wzrokiem kompletnie odjęła mi siłę i odwagę.
-Ja.. Summy.. no.. -zapomniałem, co miałem jej powiedzieć, a w mojej głowie cały czas odtwarzał się TEN wieczór..
-Nawet tłumaczyć się nie umiesz... -prychnęła sarkastycznie, po czym po jej policzkach znowu spłynęła łza -Straciłeś szansę, więc teraz mnie zostaw .. wyjdź ! -ruchem głowy wskazała na drzwi. Wiedziałem, że nie mogę stracić tej szansy.. że w takich chwilach powinienem być wobec niej szczególnie delikatny, ale jedyną próbą wytłumaczenia się jaka przychodziła mi do głowy, była stanowczość. Jednak mimo tego bałem się, że gdy tylko lekko uniosę głos, ona tak się wystraszy, że znienawidzi mnie już do końca. Mimo tego innego wyjścia nie widziałem ! Musiałem spróbować to ratować, kiedy było jeszcze co.. miałem wrażenie, że ona jeszcze nie do końca przestała coś do mnie czuć i to dawało mi mały stopień przewagi. Wziąłem głęboki wdech.
-Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -wstałem i usiadłem obok niej na podłodze. Odsunęła się ode mnie jak tylko mogła, ale na drodze jej "ucieczki" stała ściana. Kręciła tylko przecząco głową i cicho szeptała słowa : "Nie.. nie". Delikatnie ująłem jej twarz w moje dłonie. Jej oczy były wielkie, a przerażenie uciekało z niej każdą wolą stroną. Po jej policzkach, które natychmiast straciły różową barwę, spływały łzy. Opuszczała głowę i wzrok na podłogę, byle tylko na mnie nie patrzeć. Jednak złapałem za jej podbródek i zmusiłem do spojrzenia na mnie.
-Summy popatrz.. popatrz mi w oczy -z wielkim oporem, po kilku sekundach zrobiła to -A teraz mnie wysłuchaj -dodałem.
-Wiem, że moje tłumaczenia mogą wydawać Ci się śmieszne, ale muszę Ci to wyjaśnić. Kiedy doszło do tego zdarzenia, nie byłem sobą ! Już wtedy pochłonięty byłem narkotykami, alkoholem.. a dziewczyny, aż wstyd się przyznać, traktowałem jak zabawki.. jedna noc i do widzenia -spuściłem wzrok -Jest mi głupio o tym mówić, ale tak właśnie było.. -westchnąłem -Wtedy.. w ten wieczór.. byłem naćpany i pijany do granic możliwości.. nie kontrolowałem siebie..ja.. naprawdę tak bardzo Cię przepraszam ! Wiem, że puste słowo nic nie zmieni.. że nie wymaże tego, co się stało, ale chociaż spróbuj mi wybaczyć -spojrzałem głęboko w jej oczy - Jesteś dla mnie najważniejsza i nie mogę sobie wybaczyć tego, co Ci zrobiłem.. -skończyłem. Czekałem na jej słowa, reakcję, jak na wyrok. Jednak z jej oczu znikło przerażenie.. serce zwolniło rytm. Widziałem, że sama próbuje wszystko jakoś ułożyć sobie w głowie. Zrozumieć mnie.
*****SUMMER*****
Po wyznaniu Harrego.. po jego słowach.. nie mogłam sobie tego poukładać. Cały czas miałam wrażenie, że to tylko jakiś głupi koszmar, z którego zaraz się obudzę, a między mną i Harrym będzie jak dawniej. Nie mogło do mnie dotrzeć, ze to prawda. Mój Harry ? To niemożliwe !
W mojej głowie cały czas odtwarzała się ta scena.. jak zrywa ze mnie ubrania.. jak się śmieje.. i jak.. jak zaczyna.. Przypomniał mi się ten niesamowity ból i upokożenie do własnej siebie. Tak bardzo było mi wstyd. Nienawidziłam, jak ktoś o tym mówił.. Gdyby nie mój telefon do.. nic by się nie wydało ! Może jednak lepiej, że tak się stało ? Może lepiej zagrać w otwarte karty i wyjaśnić sobie wszystko zanim zaczniemy tworzyć coś poważniejszego ?
Jednak jego wyznania były na tyle wstrząsem dla mnie, że jak narazie nie chciałam go widzieć, a co dopiero znać ! W tym momencie najlepszym rozwiązaniem dla nas wszystkich będzie, jak wrócę do siebie.. jak zapomnę o Harry i tym wszystkim. Szkoda tylko, że łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić..
Nagle z zamyśleń wyrwał mnie dość ostry głos Harrego. Zdziwiło mnie to trochę, gdyż nigdy się wobec mnie nie unosił. -Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -spojrzałam na niego, ale mój wzrok szybko powędrował na dół. Dopiero po paru sekundach doszło do mnie, że siedzi obok. Moje serce zadrżało, a ja miałam ochotę uciec. Odsunęłam się w tył jak tylko mogłam, ale za mną stała ściana, która uniemożliwiła mi cokolwiek. Po policzkach spływały strugi łez, a ja nie mogłam się uspokoić. Miałam wrażenie, że moje serce wyskoczy zaraz z piersi. W tym momencie chłopak delikatnie złapał moją twarz i spojrzał głęboko w moje oczy, a ja w jego. Mimo tego szybko spuściłam wzrok.. bałam się go ! Kiedy z jego ust wyszły pierwsze słowa.. kiedy doszło do mnie, że się tłumaczy, zaczęłam pilnie go słuchać i studiować każdy gest.. słowo. Widziałam, jak było mu wstyd.. widziałam, jak ciężko wspomina mu się dawne czasy. Zrozumiałam, że nie tylko ja byłam tu pokrzywdzona. Nadal mu nie przebaczyłam.. nie ufałam, ale zdałam sobie sprawę z tego, że to do końca nie była jego wina. Jednak ciężko było mi uwierzyć w to, że ten chłopak, który zrobił mi to.. który ćpał.. pił.., że to ten sam, którego poznałam parę tygodni temu. Czuły.. opiekuńczy.. Nie wiedziałam czy mogę zaufać jego słowom. Czy to nie kolejny wykręt, żeby się zabawić. Bałam się, ale postanowiłam porozmawiać z nim szczerze. Doskonale widziałam, że żałował tego, co zrobił.
-Dobrze Harry.. dobrze.. wierzę Ci -te słowa ledwo przeszły mi przez gardło. Tak trudno zaufać komuś, kto tak bardzo Cię skrzywdził, jednak postanowiłam podjąć tą próbę.
-Naprawdę ? -spojrzał na mnie nie dowierzając. Lekko pokiwałam głową. W jego oczach wyczytałam ulgę, mimo tego wiedziałam, że zanim będzie chociaż trochę tak, jak wtedy, minie naprawdę sporo czasu, a może nie ? Może to tylko moje przeświadczenie, a tak naprawdę będę zbyt tęsknić, żeby było inaczej ?
-Summy ? -zadał mi cicho pytanie, jak gdyby bał się, że głośniejszym tonem znowu wywoła u mnie płacz. Spojrzałam na niego -Mogę zadać Ci jedno pytanie ? -dodał nie pewnie. Doskonale wiedziałam, o co chce zapytać. Wystarczyło jedno zaprzeczenie, żeby nie drążyć tematu, ale stwierdziłam, że skoro mówimy sobie wszystko to nadszedł najwyższy czas, aby on poznał prawdę.. poznał, kim stał się parę lat temu. Potakująco pokiwałam głową.
-Kiedy dzwoniłaś.. no wiesz.. to.. do kogo ? Mówiłaś "mamusia" czy tylko mi się przesłyszało? -spojrzał na mnie. Wzięłam głęboki wdech.
-Harry.. już czas powiedzieć Ci.. -odparłam, a on utkwił we mnie swoje zielone oczy -Parę tygodni po gwałcie zaczęłam czuć się fatalnie.. bolał mnie brzuch.. było mi niedobrze. Byłam przekonana, że to przez.. -pokiwał głową w geście, że wie i nie muszę kończyć -Ale bóle i mndłości nie ustawały, więc poszłam do lekarza. Tam zrobiono mi wszystkie badania i na sam koniec USG.. okazało się, że.. że.. jestem w ciąży -wydukałam. Zapadła niezręczna cisza. Bałam się, że mi nie uwierz, albo zareaguje inaczej. W głowie miała najgorsze scenarjusze.
-To znaczy.. że.. jestem tatą ? -spojrzał na mnie, a jego oczy były większe od piłeczek do pin-ponga. Lekko pokiwałam głową.
-To fantastycznie ! -krzyknął -Od zawsze chciałem nim być ! Kiedy go poznam ? Gdzie on jest ? Jak ma na imię ? Ile ma lat ? -zasypywał mnie kolejno pytaniami. Zaśmiałam się lekko.
-Harry.. spokojnie już Ci mówię. Więc na imię ma Cody i ma 3 lata. Został w domu z moją sąsiadką, która jako jedyna, pomogła mi w tych trudnych momentach. Postanowiłam przylecieć do Londynu, żeby trochę zarobić -skończyłam.
-No.. aa..a on wie o mnie ? -zapytał. Spuściłam wzrok.
-Cały czas pyta o Ciebie.. pyta, gdzie jest tata.. wiesz.. serce mi pęka, kiedy wraca z płaczem z przedszkola i pyta, dlaczego on nie ma taty, a inne dzieci mają -po policzku wolno spłynęły mi łzy -Wyjaśniłam mu, że tatuś wyjechał do pracy i niedługo wróci, ale.. -urwałam.
-Ale on cały czas o niego pyta ? -dokończył Harry. Pokiwałam głową.
-Summy od teraz będzie inaczej ! Obiecuję. Jeśli mi wybaczysz, stworzymy szczęśliwą rodzinę. Niczego nie będzie Wam brakować. No a ja.. ja.. -zaśmiał się lekko - ja Cię kocham -dokończył. Spojrzałam na niego. Nie mogłam powiedzieć mu teraz tego samego, chociaż serce pchało mnie do tego.
-Ja..nie wiem -westchnęłam -Jest nam dobrze i nie chcę mu niczego zakłucać.. nie chcę mu mieszać.
-Pomyśl o nim. On chce mnie poznać, a ja jego i już bardzo go kocham -uśmiechnął się do mnie ukazując dołeczki - Wiem, że to co zrobiłem nigdy nie wymażesz z pamięci, ale zrób to dla nas -zaśmiał się -Chociaż spróbujmy -dodał. Zastanowiłam się dłuższą chwilę.
-No.. dobrze -odparłam pełna obaw, co przyniesie jutro.
-A teraz mogę go zobaczyć ? -zapytał, a jego entuzjazm przebijał dziecko, które dostało upragnioną zabawkę.
-Mam jego zdjęcie -sięgnęłam po telefon i przejechałam palcem po jego ekranie, po czym odwróciłam go w stronę Hazzy.
Na jego twarzy natychmiast pojawił się uśmiech, a ja czułam, że od tego momentu zacznie się coś niesamowitego.
Od Autorki :
Jest rozdział ! :) Kochani ! Spodziewaliście się tego ? Mam nadzieję, że taka niespodzianka, jaką Summy sprawiła Harremu, Wam się spodobała :) Nie będę Wam tu długo zanudzać, ale chcąc nie chcąc, muszę poruszyć ten temat.
Jak wspomniałam na samym początku, blog zostanie usunięty, bądź zawieszony, jeśli nie będzie jego czytelników :/ nie chcę tego robić, ale innego wyboru mi nie dajecie :/ więc.. 3 komentarzem sprawa zanika i jest następny rozdział ! :*
Do następnego ! Mam nadzieję !
+ dodane zdjęcie to mały Harry.. ^^ słodziak, czyż nie ? <3
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)

