niedziela, 19 lipca 2015
Rozdział dwudziesty
ROZDZIAŁ ZAWIERA SCENY EROTYCZNE ! CZYTASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ !
****SUMMER****
Po rozmowie z Zaynem, zgarnęłam swoje rzeczy z jego łóżka i wolnym krokiem skierowałam się w stronę drzwi. Kiedy już miałam wychodzić, ostatni raz obróciłam się w tył. Spojrzałam na niego. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem.
-I pamiętaj, że jakby coś się działo.. -jego czekoladowe tęczówki zwróciły się w moim kierunku, kiedy tylko mój głos rozbrzmiał w pomieszczeniu.
-Mam do Ciebie przyjść -przerwał mi, dokańczając. Zamknęłam buzię z uśmiechem, kiwając głową w geście potwierdzenia.
-Idź już, bo Harry zaraz wraca, a nie widzieliście się cały dzień -zaśmiał się łobuzersko, poruszając znacząco brwiami.
-Widzę, że już Ci się poprawiło -odparłam rozbawiona, zgarniając z podłogi jedną z poduszek i rzucając w jego stronę. Ten jednak zwinnie ją złapał i wysłał w powietrzu buziaka. Zaśmiałam się dźwięcznie.
-Dzięki Summy... jeszcze raz -uśmiechnął się szeroko, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów
-Za wszystko - dodał po chwili.
-Nie ma sprawy -wzruszyłam lekko ramionami -Wpadnę do Ciebie później, okay ? Teraz marzę o kąpieli -niemal wyjęczałam, opierając ciało o framugę drzwi.
-Jasne, jasne, bo będziesz miała czas -roześmiał się głośno, na co ja fuknęłam, wychodząc z pomieszczenia i zamykając za sobą drzwi z udawanym impetem.
Z moich ust wydostało się przeciągłe westchnienie ulgi. Powoli ruszyłam w stronę łazienki, stąpając bosymi stopami po zimnej posadzce. Kiedy tylko przekroczyłam jej progi, odłożyłam trzymane w ręku rzeczy na wiklinowy kosz. Szybkim ruchem odkręciłam wodę, regulując jej ciepło to odpowiadającej mi temperatury.
Zapaliłam świeczki, ustawiając je na brzegach wanny. Ich słodka woń w mgnieniu oka rozniosła się po pomieszczeniu. Do wody dodałam jeszcze mój ulubiony malinowy płyn, który w chwilę później zamienił się w lekką pianę, idealnie łącząc się z zapachem świec. Zdjęłam z siebie ubranie, ostrożnie wchodząc do wody. Kiedy tylko całe moje ciało zanurzyłam w gorącej cieczy, oparłam głowę o krawędź wanny. Nareszcie poczułam ten błogi stan, kiedy nie obchodziło mnie nic, po za chwilą odpoczynku, którego dziś wyjątkowo potrzebowałam. Zamknęłam oczy, rozkoszując się wyjątkową chwilą. Mrok, który panował w pomieszczeniu, przełamany został tylko blaskiem nikłych światełek świec, które iskrzyły się, odbijając swój blask na ścianach. Jednak samotność i tak długo wyczekiwany moment relaksu nie zostały mi dane na zbyt długi czas, gdyż chwilę później usłyszałam pukanie do drzwi. Westchnęłam, wznosząc oczy ku górze. W mojej głowie pojawiła się tylko jedna myśl : Kimkolwiek jesteś, jak wyjdę - zamorduję.
-Niall ! Proszę Cię ! 10 minut ! Czy ja tak wiele wymagam ?! -jęknęłam. Nagle usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi, a w progu pojawił się.. Harry ! Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że zapomniałam zamknąć drzwi i, co gorsza, jestem całkiem naga.. Róż wkradł się na moje policzki, kiedy ten, zamykając za sobą szczelnie drzwi, zlustrował mnie wzrokiem, na koniec w łobuzerskim uśmiechu, przygryzając lekko dolną wargę. Obróciłam się lekko w bok, aby jak najbardziej się ukryć, a przy okazji dać mu trochę przyjemności z tego widoku. Uwodzicielsko uśmiechnęłam się na jego widok, podnosząc odrobinę na dłoni.
-Harry.. -mruknęłam, kiedy ten usiadł obok mnie na krawędzi wanny.
-Stęskniłem się za Tobą -nachylił się nade mną, czule całując w usta, a jego seksowna chrypka rozniosła się echem. Przygryzłam lekko wargę.
-Dlaczego nie poczekałaś na mnie z tą kąpielą, hm ? -podniósł na mnie swoje uwodzące spojrzenie spod wachlarza długich rzęs, przejeżdżając palcem po moich obojczykach. Mruknęłam zadowolona, czując dotyk jego smukłych palców na mojej skórze.
-Nie wyobrażaj sobie za wiele -zaśmiałam się. Zawtórował mi, po czym nachylił jeszcze bardziej nade mną. Oparłam dłonie o krawędź, po czym, bez chwili namysłu, podciągnęłam się lekko w górę, całując go namiętnie, tym samym odkrywając cały biust. Kiedy poczułam chłód, natychmiast oderwałam się od niego, ponownie zanurzając w wodzie.
Spojrzałam na Harrego. Jego mina mówiła sama za siebie. W tym momencie mój ukochany zamienił się w typowego faceta, myślącego kolegą, a nie mózgiem.
-Zaplanowałeś to ! -krzyknęłam, śmiejąc się.
-To Ty wszystko ukartowałaś, żebym się napalił -szepnął mi do ucha, dotykając wargami jego płatka.
-Nie prawda -odparłam oburzona, na co ten zaśmiał się głośno -Napaliłeś się? Nie widzę -dodałam po chwili, drocząc się z nim.
-A chcesz zobaczyć ? -rozpiął rozporek czarnych rurek. Wybuchnęłam śmiechem.
-Nie Skarbie, może potem -zapięłam go z powrotem, celowo ocierając łapkę o jego kolegę.
W odpowiedzi usłyszałam tylko jego niskie mruknięcie, które świadczyło o stanie, w jakim się w tym momencie znajdował.
WŁĄCZ ! : FIFTY SHADES OF GREY TRAILER SONG - CRAZY IN LOVE ( BEYONCE COVER ) !
Spojrzałam w jego głębokie oczy, świecące ciemną zielenią, tą samą, którą uwodził mnie każdego dnia. Zagryzłam lekko dolną wargę, a jego wzrok automatycznie przeniósł się w to miejsce. Widziałam, jak jego klatka zaczyna podnosić się i opadać coraz szybciej, a oddechy stawały się płytsze. Uśmiechnęłam się lekko pod nosem, leniwie przejeżdżając palcem po jego torsie, zjeżdżając na brzuch. Czułam, jak każdy mój ruch sprawia, że mięśnie chłopaka zaczynają się napinać. Jednak nie dałam mu tej satysfakcji, na którą tak bardzo czekał. Dłonią wróciłam na jego tors, w odpowiedzi słysząc jęknięcie niezadowolenia. Zaśmiałam się cicho tak, aby tego nie słyszał, po czym złapałam w dwa palce skrawek jego szarego T-shirtu. Przyciągnęłam go w swoją stronę zdecydowanym ruchem, a w moje nozdrza natychmiast dostał się ten niesamowity zapach - papierosy, zamaskowane mocnymi perfumami i miętą. Zamknęłam oczy, kiedy przejechał nosem po mojej szyi. Rozchyliłam nieznacznie usta, jedną rękę wplatając w jego loki, szarpiąc delikatnie w przeciwnym kierunku. Z jego ust wydobyło się charakterystyczne, zachrypnięte mruknięcie. Wiedziałam, że mu się podoba. Czułam się coraz bardziej pobudzona. Oparłam drugą dłoń na krawędzi wanny, wspinając się na nią nieznacznie, na odpowiadającą mi wysokość. Spojrzałam mu głęboko w oczy. Widziałam w nich ten stan. Uśmiechnęłam się delikatnie.
-Kochaj się ze mną -szepnęłam do jego ucha, dotykając wargami jego płatków. Wróciłam do poprzedniej pozycji, spoglądając w jego kierunku. Na pierwszy rzut oka na jego twarzy malowało się zdziwienie, jednak kiedy tylko upewnił się, że nie żartowałam, pojawił się zadziorny uśmiech. Szybkim ruchem wstał, wkładając ręce do wody i oplatając smukłymi palcami moje nagie ciało. Wyciągnął mnie z wody, sadzając na pralce. Zdążyłam złapać za błękitny ręcznik, owijając się w jego miękki materiał. Zawinęłam go na biuście, ukradkiem przyglądając się Hazzie. Dokładnie obserwował każdy mój ruch, po czym złapał w dwa palce mój podbródek, lekko unosząc go ku górze. Nasze spojrzenia spotkały się i...
Zachłannie zaczęliśmy się całować, a nasze języki toczyły bój o dominację. Ręka Harrego błądziła po moim ciele, w czasie kiedy moja dawno szarpała jego loki. Owinęłam nogi wokół jego bioder, zwinnie przyciągając go do siebie. Czułam, jak temperatura w tym pomieszczeniu znacznie wzrosła. Szybkim ruchem złapałam za jego spodnie, odpinając je. W chwilę później i one, i koszulka Hazzy leżały na podłodze. Błądziłam dłonią po jego torsie, w odpowiedzi słysząc mruknięcia zadowolenia. Pocałunki, które czułam na linij szczęki, przeniósł na obojczyki, po czym złapał za materiał i zaczął go odwijać. Złapałam szybko jego rękę, zeskakując na podłogę i ciągnąc go w stronę wyjścia. Zdezorientowany, przyglądał się z ciekawością moim poczynaniom. Wyszliśmy na korytarz, a mnie w tym momencie mało obchodziło to, czy ktoś nas zobaczy. Przyciągnęłam go do ściany, zachłannie wpijając się w jego malinowe usta. Mimo tego, iż moje oczy był zamknięte, wiedziałam, że na jego twarzy maluje się teraz uśmiech. W chwilę później złapał za uda, nieznacznie podnosząc je do góry, jednak na tyle wysoko, iż musiałam ponownie opleść go wokół pasa, kiedy on ułożył dłonie na moim tyłku. Wolnym krokiem zaczął iść w stronę swojego pokoju. Otworzył drzwi, a ja, stanąwszy na ziemi, oparłam się o nie, zadziornie się uśmiechając. Podeszłam w jego kierunku, uwodzicielsko ruszając ciałem, po czym popchnęłam go na łóżko. W odpowiedzi na jego twarzy malowało się zadowolenie i żądza. Usiadłam na niego okrakiem, nachylając się nad jego twarzą. Czułam, jak bardzo jest napalony. Załapał ręcznik, zrywając go z mojego ciała i rzucając na podłogę. Na mojej twarzy zagościły lekkie rumieńce, ale Hazza szybko zadbał o to, aby znikły. Moje biodra zaczęły nieznacznie się poruszać, czemu towarzyszyły westchnięcia chłopaka. Nie zaprzestając, dłonią wodziłam po jego torsie, brzuchu, zatrzymując ją w miejscu, gdzie widniało charakterystyczne "V". Złapałam za gumkę przy bokserkach, delikatnie podnosząc ją do góry, cały czas obserwując chłopaka. Klatka unosiła się i opadała w szybkim tempie, a oddechy były coraz krótsze i płytsze. Szybkim ruchem zsunęłam z niego materiał. Nagle poczułam, jak jego silnie dłonie mocno przytrzymują moje nadgarstki, które zamknięte były w ciasnym splocie Harrego. Przerzucił je od moją głowę, wodząc nosem po dekoldzie. Z moich ust wydobyło się głośne jęknięcie, kiedy ten przygryzł lekko jeden z sutków. Drugą, wolną dłonią ścisnął mocno drugą pierś, a ja lekko wygięłam się w górę. Znacznie przyspieszyłam oddech, kiedy poczułam wydmuchiwane powietrze tuż nad moją kobiecością. Westchnęłam przeciągle, gdy chłopak zaczął nieznacznie dawać mi upragnioną przyjemność. W chwilę później musiał uciszać moje jęknięcia pocałunkami. Byłam pewna, że cały dom wie, co się właśnie tu wyprawia.
Złapałam pełny oddech w płuca, patrząc na Hazzę, który właśnie podniósł się do góry, znowu zatapiając się w moje usta. Zwinnie oddawałam pocałunki. Ujęłam w dłoń jego przyrodzenie, jeżdżąc łapką w dół i w górę. Teraz to ja zamykałam jego usta, z których wydobywały się pojękiwania.
Po parunastu minutach pieszczot, jakie zadawaliśmy sobie nawzajem, chłopak zbliżył się do mnie nieznacznie, po czym wszedł we mnie mocnym pchnięciem.
-Harry ! -głośno wyjęczałam jego imię. W odpowiedzi usłyszałam tylko jego cichy śmiech.
Od Autorki:
Uf... czujecie to ciepło ? I to wcale nie spowodowane temperaturą za oknem ? ;3 No i jak podoba Wam się Summy w trochę innej odsłonie ? W końcu mamy Summer - więc chciałam urozmaicić ;3 Mam nadzieję, że Wam się spodobał i że czytałyście go z piosenką, którą podlinkowałam ; 3 Jeśli nie, to zróbcie to, a uwierzcie.. OD RAZU LEPIEJ SIĘ CZYTA ! Najlepiej jak moment : "-Kochaj się ze mną .. " będziecie czytały na równi z refrenem ♥ Przepraszam Was jeszcze, że ten rozdział nie jest idealny, ale gdybym napisała go tak, jak miałam w głowie to blog zamieniłby się w +18 ; 3 Myślę, że jakoś poszło ;) Scenki wyjęte niczym z " 50 twarzy Grey'a " Hah ; D Jeszcze chciałam podziękować za kochane komentarze wsparcia ♥ ! Jesteście niesamowite !!!!! ♥ Teraz również nie zapomnijcie wyrazić opinii w komentarzach, ja zawsze chętnie poczytam i odpiszę ! ♥ Dziękuję jeszcze raz do następnego ! xx
poniedziałek, 29 czerwca 2015
Rozdział dziewiętnasty
PRZECZYTAJ : "Od Autorki: ... " !!!!!
****SUMMER****
-Dzięki Kochana, to widzimy się jutro ? -spojrzałam na brązowooką brunetkę, parkującą właśnie swój samochód na podjeździe. Wyłączyła silnik, spoglądając na mnie.
-Jasne, Summy -posłała w moją stronę promienny uśmiech, podając mi torby z ubraniami, leżące na tylnych siedzeniach.
-Zakupy z Tobą to istna męczarnia -zaśmiałam się, powoli wychodząc z pojazdu. W odpowiedzi usłyszałam tylko jej dźwięczny śmiech. Ostatni raz obróciłam się w tył.
-Do zobaczenia -cmoknęła mnie w policzek, odpalając silnik, kiedy tylko znalazłam się na drodze. Chwilę później już jej nie było.
Westchnęłam ciężko, powoli gramoląc się w stronę drzwi. Stojąc na ostatnim stopniu, prowadzącym do wejścia, przypomniałam sobie o telefonie, który wyciszyłam będąc w kinie i na zakupach. Ostrożnie odłożyłam bagaże na ziemię, po czym zaczęłam szukać urządzenia w głębokiej torebce. W tej chwili żałowałam, że ją posiadałam. W ręce dostawało mi się wszystko, tylko nie to, czego szukałam. Kiedy wreszcie odnalazłam zgubę, nacisnęłam klawisz odblokowujący, przejeżdżając palcem po ekranie. Od razu w oczy rzuciły mi się nieodebrane połączenia oraz nieprzeczytane wiadomości. Prawie wszystkie były od Harrego i Nialla. Przewróciłam oczami z impetem, odczytując SMS'y. Kiedy doszłam do ostatniego z nich, ponownie zablokowałam telefon, wrzucając go do torebki. Przekręciłam klucze, które przed momentem włożyłam do zamka, naciskając na klamkę, która poddała się pod wpływem mojego ciężaru. Weszłam do środka, zatrzaskując drzwi nogą. Schowałam klucze, ściągając ze stóp wysokie szpilki. Odetchnęłam z ulgą, czując chłód podłogi.
-Już jestem ! -krzyknęłam, wolnym krokiem wchodząc do salonu.
-Summy ! Nareszcie ! Myślałem, że coś Ci się stało ! -od razu usłyszałam głos Horana, który nerwowo chodził po pokoju. Zaśmiałam się cicho.
-Ja się tu martwię, a Ty się z tego jeszcze śmiejesz -burknął pod nosem.
-Oj już nie przesadzaj -podeszłam do niego, wcześniej rzucając ciężkie torby na kanapę -Tęskniłam, nawet buziaka nie dostanę ? -wydęłam lekko usta. Chwilę udawał obrażonego, ale zaraz później cmoknął mnie w policzek. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Fajnie było czasami gdzieś wyjść tylko w babskim gronie, ale nie powiem, stęskniłam się za nimi. Usiadłam na miękkiej sofie, kładąc nogi na kolana Horana. Położyłam głowę na poduszcze, po czym wypuściłam z siebie powietrze w geście ulgi. Zamknęłam oczy. Wszystko tak niemiłosiernie mnie bolało, a zwłaszcza stopy. To nie był dobry pomysł wychodzenia w tak wysokich butach.
-Gdzie byłaś ? -blondyn ponownie przerwał ciszę, panującą w pomieszczeniu.
-Na zakupach z El i Dan -odparłam, spoglądając na niego ukradkiem -Mówiłam Ci, ale jak zwykle mnie nie słuchałeś -rzuciłam w niego poduszką. Przewrócił oczami.
-A gdzie... Harry ? -przygryzłam lekko dolną wargę.
-Pojechał na jakiś wywiad -mruknął chłopak, na co ja pokiwałam tylko głową lekko zawiedziona.
-A Ty gdzie ? -spojrzał na mnie, kiedy podniosłam się z mojego wcześniejszego miejsca.
-Idę wziąć kąpiel -odparłam w jego stronę, cmokając go uwcześniej w policzek.
Powoli zaczęłam się kierować w stronę łazienki, wcześniej zahaczając o mój pokój. Weszłam do środka, zasłaniając rolety i zapalając lampki, ozdabiające moje łóżko.
Z szafy wyciągnęłam krótkie czarne szorty,top, odkrywający brzuch, w tym samym kolorze oraz koronkową bieliznę. Ciemne włosy rozczesałam szczotką, wiążąc je w luźnego koka. Zabrałam ze sobą jeszcze skórzaną kosmetyczkę i parę innych drobiazgów. Wyszłam z pomieszczenia, kierując się w stronę łazienki. Na mojej twarzy ukazał się ślad lekkiego grymasu, kiedy poczułam zimno podłogi. Wolnym krokiem szłam przed siebie. W jednym momencie zauważyłam Liama z Louisem, stojących na korytarzu.
-Co Wy tu.. ? -spojrzałam na niech, ale oni tylko pokazali mi, że mam być cicho.
Pokiwałam głową w geście zrozumienia, po czym zbliżyłam się do nich.
Spojrzałam w tą stronę, gdzie znajdywała się owa sensacja. Jednak.. jedyne co zauważyłam, był Zayn.. Siedział na łóżku ze spuszczoną głową i był.. smutny.
Moje oczy powiększyły się.. Nigdy w życiu nie widziałam, żeby Malik był w takim stanie. Wydawało mi się, że zaraz się rozpłacze.
Mój wzrok znowu skierowałam na chłopców, pytając bez głośnie, co się stało. Oni tylko wzruszyli ramionami, ale widać było, że to też bardzo ich zszokowało.
Nie mogłam tak stać i patrzeć, jak się zadręcza. To nie jest jego kwestia życiowa. Malik to tryskający wulkan energii, który wiecznie jest uśmiechnięty.
-Pogadam z nim -szepnęłam, pukając delikatnie w drzwi do pokoju chłopaka.
-Zayn ? -spojrzałam na niego, a ten, gdy tylko usłyszał mój głos, podniósł na mnie wzrok. Od razu uśmiechnął się szeroko dając pozór, że nic się nie stało i wszystko jest jak zawsze - zajebiście.
-Mogę wejść ? -stanęłam w progu, czekając na jego odpowiedź. Widziałam, jak zaczyna bić się z własnymi myślami i uczuciami. Doskonale wiedziałam, że chce pogadać, ale nie wiedział, jak o to poprosić. Postanowiłam nie czekać. To była dla niego nowa sytuacja. Zawsze z wszystkim radził sobie sam, dbając o wizerunek zespołowego Bad Boy'a.
Ostrożnie usiadłam na łóżku, odkładajac rzeczy, które miałam w dłoniach, obok mnie. Spojrzałam na niego, kładąc rękę na jego ramieniu.
-Zaynie, co się stało ? -nachyliłam głowę lekko w jego stronę. Na jego twarzy na moment pojawił się lekki uśmiech, kiedy zdrobniłam jego imię. Byłam pewna, że zaraz zbyje mnie swoim standardowym : "Nic. Wszystko okay.", ale ku mojemu zdziwieniu, zaczął mówić.
-Summy.. bo ja..ja.. -obrócił głowę w przeciwną stronę -Ja nie wiem co mam zrobić -wydusił z siebie.
-To znaczy ? Z czym ?
-Rozpieprza mi się związek, Summy. Peerie ma już dość tego całego "życia w show biznesie" -zrobił cudzysłów w powietrzu -A ja.. ja już chyba też -wyszeptał.
Moje oczy powiększyły się. Nigdy bym nie przypuszczała, ze przez coś takiego przechodzi. Zawsze wydawało mi się, że podoba im się bycie sławnym, a tu proszę..
-Ale czego dokładnie masz dość ? -kucnęłam przed nim.
-Wszystkiego. Tego paparazzi, które wszędzie za mną łażą. Nie mam już ani grama prywatnego życia. Mediów, które oskarżają mnie o zażywanie narkotyków i zdrady. To wszystko mnie niszczy, rozumiesz ? -podniósł na mnie swój wzrok. W jego oczach dostrzegłam smutek i strach, ale również złość. Pokiwałam tylko głową.
-Zayn, a może czas zrobić sobie przerwę ? Może na razie daj sobie spokój z byciem sławnym Zaynem Malikiem, a zacznij być po prostu sobą - tym zabawnym, zawsze uśmiechniętym, zboczonym Zaynim -zaśmialiśmy się na moje słowa.
-Myślisz, że to pomoże ? -spojrzał w moje oczy.
-Tak. Daj sobie czas. Napraw związek i pozałatwiaj swoje sprawy -uśmiechnęłam się -A chłopcy i ja zawsze będziemy na Ciebie czekać -dodałam.
-Pamiętaj, gdyby coś się działo, cokolwiek, nie ważne czy o 5 p.m., czy o 2 a.m., zawsze możesz do mnie zadzwonić albo przyjść i pogadać -dźgnęłam go lekko w brzuszek.
-Dzięki Summy -uśmiechnął się -Dziękuję, że jesteś -cmoknął mnie w policzek. Zarumieniłam się lekko.
-Nie masz za co -zmarszczyłam nosek, śmiejąc się.
Od Autorki:
Cześć i czołem kluski z rosołem ;3 Wróciłam ! Back In The Game !
Stęskniliście się za mną ? Bo ja za Wami baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa x 100 rdzo !
Meeeeeeega Was przepraszam, że tak to wszystko zaniedbałam ;c strasznie mi przykro. Nie chciałam, żeby to wszystko tak wyszło. Myślałam, że kilkudniowa przerwa mi wystaraczy, ale potem okazało się, że wena zanikła totalnie. Na domiar złego pojawiły się w moim życiu mega problemy. Zmarła moja wychowawczyni.. Była dla mnie naprawdę bardzo ważną osobą. Jej śmierć i brak przechodziłam ciężko..
Nie jadłam.. nie spałam.. nie chciałam chodzić do szkoły.. potem doszła nauka, ostatnie zdawanie, ostatnia walka o oceny ( ale spokojnie, zdałam ! ;3 mam średnią 5,00 pasek i stypendium ) i jeszcze, żeby tego wszystkiego było mało, doszła TRAGICZNA MIŁOŚĆ I KŁÓTNIA Z PRZYJACIÓŁKĄ.. wszystko tak nagle zwaliło mi się na głowę.. nie chciałam przychodzić tutaj, żeby zawracać Wam głowę..
Wszystko zaczęło wydawać się takie bez sensu i bardzo chciałabym powiedzieć, że jest już lepiej, ale niestety nie.. Nadal mam przed oczami moją wychowawczynię.. po prostu czuję jej obecność.. nadal za bardzo nie chcę jeść, nie wysypiam się.. a psycholog, do której musiałam chodzić, stwierdziła u mnie pierwsze początki depresji.. jest kiepsko, ale jakoś żyję.. zobaczymy, jak długo :)
Ale wracając do bloga.. Nawet nie wiecie, ile razy siadałam przed laptopem, z kubkiem gorącej kawy i zabierałam się do sklecenia paru zdań dla Was.. niestety, nic mi nie chciało wyjść ! Ten rozdział też nie jest do końca taki, jaki chciałabym, żeby był. Kiedy jakiś czas temu zalogowałam się na BLGGER'A, byłam pewna, że wszystkim Was straciłam.. Chciałam usunąć blog, ale wchodzę.. a tu.. KOMENTARZE ! I wszystkie były takie baaardzo miłe ♥
" blog jest wspaniały! nie mogę doczekać się następnych rozdziałów ! :*"
"Wracaj jak najszybciej! Tęsknimy! ♥"
Ale największego kopa dał mi ten..
"Kiedy będzie kontynuacja tej historii ? Naprawdę już długo czekamy na nowy rozdział wiem że pewnie nie masz czasu po się przygotowujesz do wakacji i nie masz weny , ale chociaż dodaj jakiś króciutki rozdział żebyśmy wiedzieli ze chociaż żyjesz .! "
Spojrzałam na niego i zrozumiałam, że jesteście ! Bardzo Wam wszystkim dziękuję za mega cierpliwość i wyrozumiałość ! Za mega ciepłe słowa i wsparcie ! Jesteście kochani ! Najlepsi ! Mam nadzieję, że dalej jesteście ze mną ! Piszcie mi komentarze :) Do zobaczenia ! xx
****SUMMER****
-Dzięki Kochana, to widzimy się jutro ? -spojrzałam na brązowooką brunetkę, parkującą właśnie swój samochód na podjeździe. Wyłączyła silnik, spoglądając na mnie.
-Jasne, Summy -posłała w moją stronę promienny uśmiech, podając mi torby z ubraniami, leżące na tylnych siedzeniach.
-Zakupy z Tobą to istna męczarnia -zaśmiałam się, powoli wychodząc z pojazdu. W odpowiedzi usłyszałam tylko jej dźwięczny śmiech. Ostatni raz obróciłam się w tył.
-Do zobaczenia -cmoknęła mnie w policzek, odpalając silnik, kiedy tylko znalazłam się na drodze. Chwilę później już jej nie było.
Westchnęłam ciężko, powoli gramoląc się w stronę drzwi. Stojąc na ostatnim stopniu, prowadzącym do wejścia, przypomniałam sobie o telefonie, który wyciszyłam będąc w kinie i na zakupach. Ostrożnie odłożyłam bagaże na ziemię, po czym zaczęłam szukać urządzenia w głębokiej torebce. W tej chwili żałowałam, że ją posiadałam. W ręce dostawało mi się wszystko, tylko nie to, czego szukałam. Kiedy wreszcie odnalazłam zgubę, nacisnęłam klawisz odblokowujący, przejeżdżając palcem po ekranie. Od razu w oczy rzuciły mi się nieodebrane połączenia oraz nieprzeczytane wiadomości. Prawie wszystkie były od Harrego i Nialla. Przewróciłam oczami z impetem, odczytując SMS'y. Kiedy doszłam do ostatniego z nich, ponownie zablokowałam telefon, wrzucając go do torebki. Przekręciłam klucze, które przed momentem włożyłam do zamka, naciskając na klamkę, która poddała się pod wpływem mojego ciężaru. Weszłam do środka, zatrzaskując drzwi nogą. Schowałam klucze, ściągając ze stóp wysokie szpilki. Odetchnęłam z ulgą, czując chłód podłogi.
-Już jestem ! -krzyknęłam, wolnym krokiem wchodząc do salonu.
-Summy ! Nareszcie ! Myślałem, że coś Ci się stało ! -od razu usłyszałam głos Horana, który nerwowo chodził po pokoju. Zaśmiałam się cicho.
-Ja się tu martwię, a Ty się z tego jeszcze śmiejesz -burknął pod nosem.
-Oj już nie przesadzaj -podeszłam do niego, wcześniej rzucając ciężkie torby na kanapę -Tęskniłam, nawet buziaka nie dostanę ? -wydęłam lekko usta. Chwilę udawał obrażonego, ale zaraz później cmoknął mnie w policzek. Uśmiechnęłam się pod nosem.
Fajnie było czasami gdzieś wyjść tylko w babskim gronie, ale nie powiem, stęskniłam się za nimi. Usiadłam na miękkiej sofie, kładąc nogi na kolana Horana. Położyłam głowę na poduszcze, po czym wypuściłam z siebie powietrze w geście ulgi. Zamknęłam oczy. Wszystko tak niemiłosiernie mnie bolało, a zwłaszcza stopy. To nie był dobry pomysł wychodzenia w tak wysokich butach.
-Gdzie byłaś ? -blondyn ponownie przerwał ciszę, panującą w pomieszczeniu.
-Na zakupach z El i Dan -odparłam, spoglądając na niego ukradkiem -Mówiłam Ci, ale jak zwykle mnie nie słuchałeś -rzuciłam w niego poduszką. Przewrócił oczami.
-A gdzie... Harry ? -przygryzłam lekko dolną wargę.
-Pojechał na jakiś wywiad -mruknął chłopak, na co ja pokiwałam tylko głową lekko zawiedziona.
-A Ty gdzie ? -spojrzał na mnie, kiedy podniosłam się z mojego wcześniejszego miejsca.
-Idę wziąć kąpiel -odparłam w jego stronę, cmokając go uwcześniej w policzek.
Powoli zaczęłam się kierować w stronę łazienki, wcześniej zahaczając o mój pokój. Weszłam do środka, zasłaniając rolety i zapalając lampki, ozdabiające moje łóżko.
Z szafy wyciągnęłam krótkie czarne szorty,top, odkrywający brzuch, w tym samym kolorze oraz koronkową bieliznę. Ciemne włosy rozczesałam szczotką, wiążąc je w luźnego koka. Zabrałam ze sobą jeszcze skórzaną kosmetyczkę i parę innych drobiazgów. Wyszłam z pomieszczenia, kierując się w stronę łazienki. Na mojej twarzy ukazał się ślad lekkiego grymasu, kiedy poczułam zimno podłogi. Wolnym krokiem szłam przed siebie. W jednym momencie zauważyłam Liama z Louisem, stojących na korytarzu.
-Co Wy tu.. ? -spojrzałam na niech, ale oni tylko pokazali mi, że mam być cicho.
Pokiwałam głową w geście zrozumienia, po czym zbliżyłam się do nich.
Spojrzałam w tą stronę, gdzie znajdywała się owa sensacja. Jednak.. jedyne co zauważyłam, był Zayn.. Siedział na łóżku ze spuszczoną głową i był.. smutny.
Moje oczy powiększyły się.. Nigdy w życiu nie widziałam, żeby Malik był w takim stanie. Wydawało mi się, że zaraz się rozpłacze.
Mój wzrok znowu skierowałam na chłopców, pytając bez głośnie, co się stało. Oni tylko wzruszyli ramionami, ale widać było, że to też bardzo ich zszokowało.
Nie mogłam tak stać i patrzeć, jak się zadręcza. To nie jest jego kwestia życiowa. Malik to tryskający wulkan energii, który wiecznie jest uśmiechnięty.
-Pogadam z nim -szepnęłam, pukając delikatnie w drzwi do pokoju chłopaka.
-Zayn ? -spojrzałam na niego, a ten, gdy tylko usłyszał mój głos, podniósł na mnie wzrok. Od razu uśmiechnął się szeroko dając pozór, że nic się nie stało i wszystko jest jak zawsze - zajebiście.
-Mogę wejść ? -stanęłam w progu, czekając na jego odpowiedź. Widziałam, jak zaczyna bić się z własnymi myślami i uczuciami. Doskonale wiedziałam, że chce pogadać, ale nie wiedział, jak o to poprosić. Postanowiłam nie czekać. To była dla niego nowa sytuacja. Zawsze z wszystkim radził sobie sam, dbając o wizerunek zespołowego Bad Boy'a.
Ostrożnie usiadłam na łóżku, odkładajac rzeczy, które miałam w dłoniach, obok mnie. Spojrzałam na niego, kładąc rękę na jego ramieniu.
-Zaynie, co się stało ? -nachyliłam głowę lekko w jego stronę. Na jego twarzy na moment pojawił się lekki uśmiech, kiedy zdrobniłam jego imię. Byłam pewna, że zaraz zbyje mnie swoim standardowym : "Nic. Wszystko okay.", ale ku mojemu zdziwieniu, zaczął mówić.
-Summy.. bo ja..ja.. -obrócił głowę w przeciwną stronę -Ja nie wiem co mam zrobić -wydusił z siebie.
-To znaczy ? Z czym ?
-Rozpieprza mi się związek, Summy. Peerie ma już dość tego całego "życia w show biznesie" -zrobił cudzysłów w powietrzu -A ja.. ja już chyba też -wyszeptał.
Moje oczy powiększyły się. Nigdy bym nie przypuszczała, ze przez coś takiego przechodzi. Zawsze wydawało mi się, że podoba im się bycie sławnym, a tu proszę..
-Ale czego dokładnie masz dość ? -kucnęłam przed nim.
-Wszystkiego. Tego paparazzi, które wszędzie za mną łażą. Nie mam już ani grama prywatnego życia. Mediów, które oskarżają mnie o zażywanie narkotyków i zdrady. To wszystko mnie niszczy, rozumiesz ? -podniósł na mnie swój wzrok. W jego oczach dostrzegłam smutek i strach, ale również złość. Pokiwałam tylko głową.
-Zayn, a może czas zrobić sobie przerwę ? Może na razie daj sobie spokój z byciem sławnym Zaynem Malikiem, a zacznij być po prostu sobą - tym zabawnym, zawsze uśmiechniętym, zboczonym Zaynim -zaśmialiśmy się na moje słowa.
-Myślisz, że to pomoże ? -spojrzał w moje oczy.
-Tak. Daj sobie czas. Napraw związek i pozałatwiaj swoje sprawy -uśmiechnęłam się -A chłopcy i ja zawsze będziemy na Ciebie czekać -dodałam.
-Pamiętaj, gdyby coś się działo, cokolwiek, nie ważne czy o 5 p.m., czy o 2 a.m., zawsze możesz do mnie zadzwonić albo przyjść i pogadać -dźgnęłam go lekko w brzuszek.
-Dzięki Summy -uśmiechnął się -Dziękuję, że jesteś -cmoknął mnie w policzek. Zarumieniłam się lekko.
-Nie masz za co -zmarszczyłam nosek, śmiejąc się.
Od Autorki:
Cześć i czołem kluski z rosołem ;3 Wróciłam ! Back In The Game !
Stęskniliście się za mną ? Bo ja za Wami baaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa x 100 rdzo !
Meeeeeeega Was przepraszam, że tak to wszystko zaniedbałam ;c strasznie mi przykro. Nie chciałam, żeby to wszystko tak wyszło. Myślałam, że kilkudniowa przerwa mi wystaraczy, ale potem okazało się, że wena zanikła totalnie. Na domiar złego pojawiły się w moim życiu mega problemy. Zmarła moja wychowawczyni.. Była dla mnie naprawdę bardzo ważną osobą. Jej śmierć i brak przechodziłam ciężko..
Nie jadłam.. nie spałam.. nie chciałam chodzić do szkoły.. potem doszła nauka, ostatnie zdawanie, ostatnia walka o oceny ( ale spokojnie, zdałam ! ;3 mam średnią 5,00 pasek i stypendium ) i jeszcze, żeby tego wszystkiego było mało, doszła TRAGICZNA MIŁOŚĆ I KŁÓTNIA Z PRZYJACIÓŁKĄ.. wszystko tak nagle zwaliło mi się na głowę.. nie chciałam przychodzić tutaj, żeby zawracać Wam głowę..
Wszystko zaczęło wydawać się takie bez sensu i bardzo chciałabym powiedzieć, że jest już lepiej, ale niestety nie.. Nadal mam przed oczami moją wychowawczynię.. po prostu czuję jej obecność.. nadal za bardzo nie chcę jeść, nie wysypiam się.. a psycholog, do której musiałam chodzić, stwierdziła u mnie pierwsze początki depresji.. jest kiepsko, ale jakoś żyję.. zobaczymy, jak długo :)
Ale wracając do bloga.. Nawet nie wiecie, ile razy siadałam przed laptopem, z kubkiem gorącej kawy i zabierałam się do sklecenia paru zdań dla Was.. niestety, nic mi nie chciało wyjść ! Ten rozdział też nie jest do końca taki, jaki chciałabym, żeby był. Kiedy jakiś czas temu zalogowałam się na BLGGER'A, byłam pewna, że wszystkim Was straciłam.. Chciałam usunąć blog, ale wchodzę.. a tu.. KOMENTARZE ! I wszystkie były takie baaardzo miłe ♥
" blog jest wspaniały! nie mogę doczekać się następnych rozdziałów ! :*"
"Wracaj jak najszybciej! Tęsknimy! ♥"
Ale największego kopa dał mi ten..
"Kiedy będzie kontynuacja tej historii ? Naprawdę już długo czekamy na nowy rozdział wiem że pewnie nie masz czasu po się przygotowujesz do wakacji i nie masz weny , ale chociaż dodaj jakiś króciutki rozdział żebyśmy wiedzieli ze chociaż żyjesz .! "
Spojrzałam na niego i zrozumiałam, że jesteście ! Bardzo Wam wszystkim dziękuję za mega cierpliwość i wyrozumiałość ! Za mega ciepłe słowa i wsparcie ! Jesteście kochani ! Najlepsi ! Mam nadzieję, że dalej jesteście ze mną ! Piszcie mi komentarze :) Do zobaczenia ! xx
czwartek, 7 maja 2015
Kilka Słów Wyjaśnień ...
Od Autorki:
Cześć Misie ! Hm... kiedy ostatni raz się tutaj pojawiłam ? Parę miesięcy temu ? Przepraszam.
Moja nieobecność, była spowodowana paroma sprawami, ale najważniejsze to : brak weny i brak czasu. Mam naprawdę sporo spraw na głowie i tu nie chodzi jedynie o naukę, ale nie będę Was zanudzać "historią mojego życia " ;3 Chciałam Was tylko bardzo, bardzo przeprosić za to, że bez żadnych słów wyjaśnień, na tak długi czas zniknęłam stąd. Ale jak tylko poukładam wszystkie sprawy, pojawią się zaległe rozdziały. :) Postaram się Wam nadrobić moją nieobecność i dodawać rozdziały każdego dnia, jak tylko je skończę :) Pamiętacie o mnie jeszcze ? Boję się, że teraz to straciłam już wszystkich moich czytelników :/ Jeśli jeszcze ze mną jesteście, komentujcie ! Pokażcie mi, że muszę się szybko sprężyć i dodać cokolwiek ! ; * Trzymajcie się cieplutko ! Buziaki i do zobaczenia ( napisania ; ) ) ! ; *
Cześć Misie ! Hm... kiedy ostatni raz się tutaj pojawiłam ? Parę miesięcy temu ? Przepraszam.
Moja nieobecność, była spowodowana paroma sprawami, ale najważniejsze to : brak weny i brak czasu. Mam naprawdę sporo spraw na głowie i tu nie chodzi jedynie o naukę, ale nie będę Was zanudzać "historią mojego życia " ;3 Chciałam Was tylko bardzo, bardzo przeprosić za to, że bez żadnych słów wyjaśnień, na tak długi czas zniknęłam stąd. Ale jak tylko poukładam wszystkie sprawy, pojawią się zaległe rozdziały. :) Postaram się Wam nadrobić moją nieobecność i dodawać rozdziały każdego dnia, jak tylko je skończę :) Pamiętacie o mnie jeszcze ? Boję się, że teraz to straciłam już wszystkich moich czytelników :/ Jeśli jeszcze ze mną jesteście, komentujcie ! Pokażcie mi, że muszę się szybko sprężyć i dodać cokolwiek ! ; * Trzymajcie się cieplutko ! Buziaki i do zobaczenia ( napisania ; ) ) ! ; *
sobota, 28 lutego 2015
Rozdział osiemnasty
*****SUMMER*****~Szłam przez ciemny korytarz w stronę nikłego światła, które majaczyło gdzieś w oddali. Do moich uszu dochodziły dziwne szmery i stuki. Byłam całkiem sama, pozostawiona sobie. Stąpałam bosymi stopami po zimnej posadzce, a jedyne co dawało mi odrobinę ciepła, była biała koszulka, sięgająca do połowy ud. Pocierałam ramiona pokryte gęsią skórką i szłam cały czas przed siebie, jednak miałam wrażenie, że stoję w miejscu. Nikły blask wcale nie wydawał się bliżej mnie, a zimno przeszywało mnie na wskroś. W momencie ogarnął mnie lęk, a do uszu zaczynały docierać nowe i nieznane dźwięki. Strach rósł z każdą sekundą, a racjonalne myślenie opuściło moją głowę. Serce kołatało tak szybko, iż miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy z mojej piersi.
Moją głowę zaprzątały myśli o Harrym. Gdzie jest ? Co się z nim dzieje ? Gdzie się znajduje ? Cały czas miałam dziwne wrażenie, że grozi mu niebezpieczeństwo, spowodowane moją osobą. Że tak naprawdę wcale mnie nie kocha.
Nagle poczułam lodowaty oddech na mojej szyi. Stanęłam w miejscu, serce na krótką chwilę przestało bić. Nie potrafiłam zrobić ani jednego kroku do przodu, stałam jak wryta. Zamknęłam oczy. Poczułam ostry ból przeszywający moje ciało, a cichy jęk wydobył się z moich ust. Czułam, jak tracę równowagę. Jedyne co słyszałam w tym momencie to zimny męski głos, który powtarzał, że jestem dla Harrego najważniejsza, a teraz będzie patrzył, jak umieram i nie będzie mógł z tym nic zrobić.
Powieki robiły się coraz cięższe, jednak jakaś nikła cząstka mnie krzyczała, żeby walczyć. Starałam się nie zamykać oczu. Upadłam na kolana, łapiąc się za brzuch. Spojrzałam na rękę. Była cała we krwi, a biała dotąd koszulka, w mgnieniu oka pokryła się czerwoną plamą. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam nieznanego mi mężczyznę, który stoi nade mną, trzymając w ręku nóż z zakrwawionym ostrzem. Patrzył na mnie z pogardą i wyższością. Starałam się wzrokiem zadać mu pytanie o Harrego, gdyż nie byłam w stanie wydusić z siebie nic. On tylko skinął dłonią, a w chwilę później obok niego stanęło dwóch innych, trzymających chłopaka.
Spojrzałam na niego, a w jego oczach pojawił się strach. Zielone dotąd oczy poczerniały. Zdały się lodowate niczym lód. Resztką siły wyszeptałam ciche" przepraszam", po czym uderzyłam ciałem o posadzkę. Ostatnie, co doszło do moich uszu, to żałosny krzyk Harrego, a zaraz potem poczułam jego ciepłe dłonie, które oplatały moje ledwo przytomne ciało. W pół otwarłam powieki, z których spływały pojedyncze łzy. Płakał. Krzyczał. Prosił o walkę. Jednak ja.. ~
Nagłym ruchem usiadłam na łóżku cała zalana potem. Starałam się złapać jak najwięcej powietrza w płuca. Rozejrzałam się wokoło i zdałam sobie sprawę, że to był tylko koszmar.
Starałam się uspokoić rozszalałe myśli, trzęsące się ciało. Oparłam głowę o wezgłowie łóżka. Niby głupi sen, a jednak nie dawał mi spokoju. Cały czas wydawało mi się, że starał się przekazać mi jakąś wiadomość.. tylko jaką ? O co mogło chodzić ? Harremu naprawdę groziło niebezpieczeństwo ? Nie.. to przecież niemożliwe.
W momencie poczułam ostry bół, przeszywający mój brzuch. Serce przyspieszyło rytm, a ja drżącą dłonią ostrożnie przejechałam po części ciała. Z ulgą zdałam sobie sprawę, że to nie rana od zadanego pchnięcia nożem, zwykły skurcz.
Przeczesałam włosy dłonią, siadając na skraju łóżka. Opuściłam nogi na dywan, znajdujący się w moim pokoju i ostrożnym ruchem wstałam. Ból nasilił się, a ja wydałam z siebie stłumiony jęk, zginając się w pół. Wolnym krokiem poczłapałam do łazienki, czując zimno podłogi. Zamknęłam za sobą szczelnie drzwi, po czym zapaliłam światło. Usiadłam na skraju wanny , zauważając krew na jasnej koszulce, w której śpię. Wzdrygnęłam się, a ponure myśli znowu przejęły górę.
Jednak już po krótkiej chwili zdałam sobie sprawę, że to moja kobieca natura daje o sobie znać. Nikły oddech ulgi wydostał się z moich ust. Wstałam podchodząc do szafki, w której trzymałam kosmetyki. Założyłam podpaskę, po czym wróciłam do łóżka.
Okryłam się kołdrą, a przyjemne ciepło ponownie ukoiło mnie do snu.
****HARRY****
-Niall ? Dlaczego Summy nie zeszła na śniadanie ? -spojrzałem na chłopaka, który wciągał w siebie śniadanie, przeglądając coś w telefonie. O tej porze dziewczyna zawsze krząta się po kuchni, przygotowuje śniadanie, robi kawę, a dziś pusto -tylko Niall, Zayn i ja. Reszta pojechała na zakupy.
Zająłem miejsce przy stole i pilnie przyglądałem się blondynowi, czekając odpowiedzi. Nawet Zayn spojrzał na niego pytająco. Dobrze wiedziałem, że z samego rana był u Summer, jak to zawsze miał w zwyczaju.
Horan podniósł na nas swoje niebieskie oczy, po czym władował kolejną łyżkę płatków do buzi.
-Źle się czuje -odparł, jak gdyby nigdy nic i znowu zatopił oczy w telefonie. Nagłym ruchem podniosłem się z krzesła.
-Harry -spojrzał na mnie Irlandczyk - to inne "źle się czuję" -zrobił lekko zmieszaną minę.
Nie bardzo wiedziałem, o co mu chodzi. Źle się czuję, to źle się czuję. Spojrzałem na Zayna zdziwiony, potem znowu na Nialla i znowu na Malika. Horna dał mulatowi jakiś dziwny znak, po czym ten cicho zachichotał.
-Aaaa -zawołał mulat.
-Dobra albo mi powiecie, o co tu chodzi, albo sam się dowiem -ruszyłem w stronę schodów.
-Summer ma okres -zawołał Zayn, śmiejąc się. Stanąłem w miejscu, odwracając się w ich stronę na pięcie. Nie bardzo wiedziałem, co mam powiedzieć albo zrobić. Kiedyś u mnie dziewczyny przewijały się tylko przez łóżko i mało mnie obchodziło, czy je coś boli, czy nie. W typowym związku od dawien dawna jestem teraz.
-Too...co ja mam.. no.. -spojrzałem na Nialla, prosząc wzrokiem o pomoc. W końcu to on jest z nią od samego początku. Na pewno wie, co jej w takim czasie pomaga, dzięki czemu lepiej się czuje. Usłyszałem śmiech Zayna.
-No to może być ciekawe -usiadł za stołem, podpierając brodę na dłoni.
-No idź do niej. Spędź z nią ten dzień -przewrócił oczami Niall -Jakiś film, ciepły koc i bądź dla niej czuły i delikatny -wyszczerzył się, po czym wrócił do swoich czynności.
-Okay -mruknąłem sam do siebie, kierując się na schody.
Ostrożnie zapukałem do drzwi.
-Summy ? Mogę wejść ? -lekko je uchyliłem.
-Nie -burknęła, nakrywając na głowę kołdrę. Wszedłem w głąb ciemnego pokoju. Zasłony zaciągnięte były szczelnie na oknach, przez nawet słaby blask słońca nie miał szans wedrzeć się do pomieszczenia. Usiadłem na łóżku, wchodząc pod kołdrę. Spojrzałem jej w oczy, a ona odwróciła się do mnie plecami.
-Miałeś nie wchodzić -wydukała ledwo zrozumiale.
-Ale wszedłem -ostrożnie się do niej przysunąłem. Objąłem ją w pasie, przyciągając do siebie.
-Zostaw mnie Harry -strzepnęła moje dłonie, jednak ja nie dawałem za wygraną. Ponownie złapałem dziewczynę w pasie.
-Bardzo Cię boli ? -delikatnie położyłem rękę na jej obolałym brzuszku. W odpowiedzi usłyszałem tylko ciche "tak".
Okrężnymi ruchami masowałem ciało, wsuwając rękę pod koszulkę. Leżeliśmy tak w ciszy, a ja nie chciałem zadawać zbędnych pytań.
-Harry ? -zadała cicho pytanie, przerywając tym ciszę.
-Tak ?
-Zostaniesz tu dziś ze mną ? -zadała mi cichutko pytanie drżącym głosem, jakby bała się, że wyjdę.
-Oczywiście, Skarbie -uśmiechnąłem się, obracając ją twarzą w swoją stronę. Podniosłem jej podbródek w górę, spoglądając w oczy.
Zwinnym ruchem rozebrałem się do bokserek, rzucając ubranie na podłogę i wtulając ją w siebie. Oparła głowę o mój tors, wsłuchując się w bicie serca. Widziałem, jak powoli się uspokaja.
-Dziękuję... -szepnęła cichutko, całując mnie czule w usta.
Od Autorki:
Witam Misie ! :) Rozdział jest, ale nie ma komentarzy,, teraz już nie wprowadzam żadnej zasady, bo i tak nie komentujecie :/
Mam nadzieję, że Wam się podoba, a początek to oczywiście sen dziewczyny :) Piszcie mi czy myślicie, że Harry jest w coś wmieszany, czy nie :) Do zobaczenia za tydzień !
niedziela, 15 lutego 2015
Rozdział siedemnasty
****SUMMER****
-Tak ? -podniosłam głowę do góry, kierując wzrok na drzwi pokoju, tym samym wprowadzając w ruch swoje ciemne włosy. Odłożyłam książkę, którą właśnie czytałam, grzbietem do góry na kolanach. Oparłam głowę o wezgłowie łóżka,a umysł znowu przejęły myśli, które cały czas starałam się upchnąć na samo dno mojej podświadomości.
Do moich uszu monotonnie dochodziły głośne śmiechy i rozmowy chłopców z salonu. Głównym tematem ich konwersacji była trasa i ostatnie przygotowania. Starałam się nie dopuścić do siebie ani jednego słowa więcej, żeby ponownie nie wybuchnąć głośnym szlochem, jednak to wcale nie było takie łatwe. Cały czas przepełniała mnie pewna obawa, pomieszana ze strachem, że nasz związek, rozpoczęty tak niedawno, nie przetrwa długiego rozstania. Na samą myśl o tym moje powieki mocno się zaciskały, żołądek podchodził do gardła, a serce zaczynało łomotać jak oszalałe. Dłonie, niby na zawołanie, zaczynały drżeć, robiąc się zimne niczym lód. Szybkim i energicznym ruchem potarłam je o uda, szczelniej okrywając się kocem. Starałam się zapanować nad ogarniającą mnie paniką, ale..
Z zamyśleń wyrwało mnie charakterystyczne skrzypnięcie otwieranych drzwi. Mój wzrok automatycznie przeniósł się w tamtym kierunku. Zdziwienie - to jedyne uczucie, które ogarnęło w tym momencie całe moje ciało. W progu pokoju stał... Zayn. Zgrabnie opierał cały ciężar swojego ciała o framugę drzwi. Spojrzał na mnie czekoladowymi tęczówkami, po czym lekkim krokiem ruszył w moim kierunku. Utkwiony dotychczas wzrok w chłopaku, szybko spuściłam w dół, bawiąc się palcami. Na prawdę nie miałam ochoty na zwierzania się czy rozmowy, a tym bardziej nie pasował mi do tego tematu Malik. Lubiłam go, nawet bardzo, ale odkąd pojawiłam się w ich domu, zamieniłam z nim kilkanaście zdań. Albo to jego nie było w domu, ale mnie wzywały obowiązki i nie miałam czasu na krótką rozmowę z mulatem.
Po krótkiej chwili poczułam, jak materac ugina się pod ciężarem jego ciała. Automatycznie ułożyłam dłonie po obu stronach mojego, lekkim ruchem podnosząc się w górę. Książka, która spoczywała na nogach, wolno zsunęła się na łóżko, obok moich nóg. Spojrzałam na niego, wypuszczając z siebie wolno powietrze.
-Wszystko w porządku ? -jego niski głos rozbrzmiał w pomieszczeniu.
-Nie powinieneś być na dole z resztą ? -zignorowałam jego wcześniejszą wypowiedź, przeczesując włosy dłonią i odwracając głowę w przeciwnym kierunku. Zaśmiał się gardłowo, przez co dźwięk rozniósł się echem w sypialni. Moja głowa ledwo zauważalnym ruchem opadła w tył, a myśli znowu rozbiegły się niczym stado dzikich koni. Spojrzałam za okno, utkwiwszy wzrok w iskrzącym się niebie.
-Summy ? -poczułam nagle dużą, ciepłą dłoń, usiłującą przywrócić mnie na ziemie, na moim zimnym nadgarstku -Co się dzieje ? -nie dawał za wygraną. Przez chwilę zawahałam się. Nie byłam pewna, czy zbyć go zwykłym zmęczeniem i bólem głowy, czy otworzyć się przed nim i wylać swoje żale, szukając w nim wsparcia, oparcia i porady. Zawsze pomagał mi w tym Niall, ale gdybym mu tylko o tym wspomniała, odwołałby wszystko, a to w końcu ich praca. Chłopcy też potrzebują chwili czasu tylko w męskim gronie.
Obróciłam głowę w drugą stronę, przypominając sobie o obecności Malika. Posłałam mu lekki uśmiech.
-Em.. tak. Wszystko w porządku, to tylko zmęczenie -wydukałam cicho, ledwo zmusiwszy się na tych parę słów. Bałam się, że wyczuje kłamstwo, jednak ku mojemu zdumieniu wyszczerzył się do mnie w geście ulgi. Jego szeroki uśmiech, który faktycznie okazał się bardzo zaraźliwy, już zaraz odwzajemniony, zagościł na mojej twarzy.
- "Fifty Shades od Grey" -przeczytał tytuł książki, trzymając w dłoniach jej ciemną okładkę -Ciekawa ? -spojrzał na mnie ukradkiem, wertując strony lektury.
-Bardzo -zaśmiałam się -Ocieka seksem i wzbudza pożądanie -dodałam, czując wypieki na policzkach.
-Seksem mówisz.. na pewno przeczytam -roześmiał się, odkładając książkę na szafkę. Po tym wstał i bez jakiegokolwiek słowa wyszedł. Tak po prostu wyszedł. Spojrzałam na miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu siedział Malik, otwierając oczy w geście zdziwienia. Wydało mi się to lekko podejrzane, jednak nie miałam ochoty się nad tym zbytnio zastanawiać. Ponownie ujęłam lekturę w dłoń, zagłębiając się w niej słowo po słowie.
cyt. "Podnosi wzrok i dostrzega mnie. Na jego przystojnej twarzy
pojawia się leniwy, seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle.
Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to najprzystojniejszy
mężczyzna na Ziemi, zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole,
zbyt piękny dla mnie. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna
bogini. Na razie ten mężczyzna jest mój. Na tę myśl przez moje ciało
przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie." **
Moją twarz ponownie przystroiły rumieńce, kiedy wzrokiem wyobraźni widziałam kolejne zdarzenia z udziałem Anastasii Stelle i Christiana Grey'a. Jednak po krótkiej chwili znowu wróciłam do szarej rzeczywistości, nie mogąc skupić się już nad żadnym słowem. Zrezygnowana, zaznaczyłam stronę, którą czytałam, po czym odłożyłam książkę na szafkę.
Właśnie w tym momencie zrozumiałam pojawienie się Zayna w moim pokoju i jego nagłe wyjście. W progu stanął Harry. Zmierzwił dłonią burzę loków na głowie, wpatrując się we mnie z troską. Posłałam mu słaby uśmiech, po czym sięgnęłam po laptopa, leżącego na ziemi. Otworzyłam go i wstukałam szybkim ruchem parę literek na klawiaturze. Moim oczom ukazały się różne zdjęcia, dodawane co chwilę przez użytkowników Instagrama.
Przeglądałam strony, usiłując skupić się nad ich zawartością, kiedy usłyszałam zachrypnięty głos Hazzy, odbijający się od ścian sypialni.
-Nie ignoruj mnie Kochanie -udawałam, że jego słowa do mnie nie docierają. Bałam się podnosić na niego wzrok. Bałam się, że znowu wybuchnę płaczem i cholernie bałam się, że to nasze ostatnie chwile razem. Jednak doskonale wiedziałam, że nie da za wygraną i wyciągnie ze mnie wszystko, co zatruwało mi głowę od paru dobrych dni.
Usłyszałam skrzypnięcie łóżka, czując zapach, który omotał wszystkie moje zmysły w jednym momencie.
-Summy.. Zayn mówił, że coś jest nie tak -czułam jego wzrok na sobie, jednak dalej, trwając w milczeniu, skupiałam się na moich czarnych paznokciach, które nagle stały się niesamowicie interesujące.
-Szpieg jeden -burknęłam pod nosem, logując się na Tweetera. Usłyszałam cichy śmiech Harrego, po czym spojrzałam na niego z niezadowoleniem, gdyż wziął komputer z moich nóg i odłożył go na podłodze, wcześniej wyłączając.
-Zrobił to na moją prośbę, bo wiedziałem, że tylko przy nim skłamiesz -zaśmiał się. Oparłam głowę o wezgłowie.
-Ale nie skłamałam -rzuciłam krótko -Boli mnie głowa i jestem zmęczona -dodałam równie cicho.
-No już, chodź tu do mnie -rozłożył ramiona, a ja bez chwili zastanowienia, ułożyłam głowę na jego torsie, zatapiając twarz w ciemną koszulę, którą miał na sobie. Moje nozdrza ponownie zostały odurzone silnym zapachem. Zamknęłam oczy, wsłuchując się w równe bicie serca. Jego klatka spokojnie unosiła się i opadała, co pozwoliło mi się uspokoić.
-Harry..-szepnęłam cicho. Chciałam mu powiedzieć, ale.. CHOLERNIE SIĘ BAŁAM !
-Tak ?
-Bo ja..-zaczęłam -Ja... -"nie chcę żebyście jechali" -to właśnie tych słów mi w tym momencie zabrakło. Poczułam silne uderzenie łez w oczy, zaciskając je mocno. Nie chciałam płakać.. wtedy wszystko bym zniszczyła.
-No dalej Kochanie -mimo tego, że go nie widziałam, czułam, jak się uśmiecha.
-Nie chcę, żebyście jechali, bo boję się, że Cię stracę -wydukałam. Poczułam , jak jego mięśnie spięły się.
-Stracisz ? Dlaczego ? -zadał mi pytanie tak cicho, że ledwo mogłam go usłyszeć.
-To przecież tak długo.. a my jesteśmy ze sobą od niedawna -wtuliłam głowę w jego ramię, mocząc materiał łzami, których nie mogłam dłużej powstrzymywać.
-Summy, obiecuję Ci, że zawsze będziemy razem -pocałował mnie w czubek głowy -Jeśli chodzi Ci o to, że mógłbym Cię zdradzić albo zostawić na widok jakiś innych pustych lal, to jesteś w błędzie i nie wiem jak mogło przejść Ci to przez myśl -wsłuchałam się w ciąg jego słów, wyczuwając w nich nutkę urazy -Nie ufasz mi -dodał po chwili. Podniosłam się szybko, jedną rękę opierając na jego torsie, a drugą na materacu obok. Spojrzałam mu w oczy, które nie były teraz intensywnie zielone i ciepłe jak zawsze, tylko...czarne. Starałam się odnaleźć w nich mojego kochanego Harrego, ale nie mogłam. Bałam się, że właśnie go straciłam. Jego mięśnie spięły się jeszcze bardziej, a linia szczęki napięła. Oddechy były krótkie i płytkie. Spojrzałam na niego wystraszona. Jeszcze nigdy w życiu go takiego nie widziałam. Nie wiedziałam, o co chodzi. Co się z nim stało ? To moje słowa doprowadziły go do takiego stanu ? Łzy mimowolnie zaczęły spływać kaskadami po policzkach.
-Ufam Ci.. przepraszam -szepnęłam, zrywając się z łóżka. Podbiegłam do łazienki, słysząc jego szybkie kroki za mną. Dotknęłam dłonią klamki, kiedy poczułam jego silną rękę, oplatającą mój drobny nadgarstek. Zdecydowanym ruchem przyciągnął mnie do siebie, przez co wpadłam na jego tors. Nie chciałam patrzeć na niego. Nie chciałam widzieć tego mroku w jego pięknych oczach.
-Summy.. -szepnął. Dalej nie dawałam za wygraną -Summy przepraszam -dodał cicho. Jego głos, teraz znowu ciepły i delikatny, łagodził moje zdenerwowanie i strach. Z lekkim zawahaniem spojrzałam w jego oczy, które znowu były intensywnie zielone, hipnotyzując jak zawsze. Starałam się w nich wyczytać, co takiego się stało, ale nie potrafiłam.
-Przepraszam.. ja..ja..nie wiem, co we mnie wstąpiło -przytulił mnie mocno do siebie. Teraz to on był zdenerwowany i wystraszony. Teraz to on czuł, że mnie traci, jednak tak nie było. Kocham go i nic tego nie zmieni. Każdego dnia zakochwiałam się w nim na coraz bardziej, wciąż od nowa i od nowa.
Przejechałam ręką po jego spiętym torsie. Dotychczasowo napięte mięśnie, stopniowo rozluźniały się pod wpływem mojego dotyku. Oddech wyrównywał się, na powrót stając się głęboki. Uśmiechnęłam się do niego, całując w policzek. Odwzajemnił to szybko.
-Ja tak bardzo Cię przepraszam... nie wiem co to był.. - przerwałam mu.
-Nie wracajmy do tego -wspięłam się na paluszki i musnęłam jego kark. Jego silne dłonie objęły moje uda, przez musiałam złapać się za jego ramiona, aby nie upaść na ziemię, tracąc równowagę. Szybko straciłam grunt pod nogami, kiedy Hazza podniósł mnie do góry zdecydowanym ruchem, a ja automatycznie oplotłam jego pas udami.
-Kocham Cię -szepnęłam mu do uszka, czując pocałunki składane na linii szczęki. Mimowolnie wplotłam dłonie w jego loki, ciągnąc delikatnie. Klatka Hazzy zawibrowała od gardłowego mruknięcia zadowolenia, po czym znowu poczułam jego usta na szyi. Cichy jęk wydobył się z moich ust, oparłam głowę o ścianę, słysząc cichy chichot chłopaka.
Całkiem zapomnieliśmy o wszystkim, co nas otacza, zatapiając się w swojej czasoprzestrzeni, gdzie istnieliśmy tylko my. Nie miałam pojęcia, ile tak się rozkoszowaliśmy sobą. Czy były to godziny ? Minuty ? Nie wiem. Nie miało to jednak dla mnie teraz znaczenia i czułam, że Harry czuje to samo. Jego gorący język przejechał po mojej dolnej wardze, rozchylając mi nim usta. Po tym wkradł się nim do środka, a nasze języki natychmiast złączyły się ze sobą, walcząc o dominację. Z naszego świata wyrwało nas chrząknięcie Louisa. Oboje spojrzeliśmy w tamtym kierunku, dalej całując się. Tommo ze zrezygnowaniem pokręcił głową, po czym roześmiał się głośno.
-Stary, wiem, że masz ochotę, ale proszę Cię ! Nie na korytarzu ! -śmiał się głośno, a ja wtuliłam twarz w zagłębienie między szyją a ramieniem Hazzy, starając się ukryć wypieki na policzkach.
-Lou..idź stąd -zaśmiał się Harry, całując mnie po szyi.
-Chciałbym, ale stoicie w drzwiach do mojego pokoju -oparł się o ścianę, dalej śmiejąc się.
Poczułam niesamowite ciepło -Swoją drogą -zaczął -Tak się teraz nazywa "Idę się odlać" ? -zaśmiał się pod nosem, a ja próbowałam się uwolnić z uścisku Stylesa.
-Nie wierć się tak -jęknął. Moje oczy powiększyły się do rozmiarów pięciozłotówek, spoglądając w dół.
-Em.. przepraszam -szepnęłam mu do ucha, zastygając w bezruchu. Lou nie mógł uspokoić ataku śmiechu, po czym ruszył w naszym kierunku.
* - cytat z książki "50 twarzy Greya" :3 <3
Od Autorki :
Witam Misie :)
Stęskniliście się ? Bo ja baardzo ! Muszę Wam coś przyznać .. wpadłam ostatnio w niezłą depresję ! :o Cały czas płakałam, siedziałam pod kocem, słuchałam jednej i tej samej piosenki w kółko, a po głowie krążyły mi samobójcze myśli.. wiem, że to głupie, ale .. sama nawet nie wiem, z czego się to wzięło :/ To było okropne ! Tak, jakby rzucił mnie chłopak :c
Ale już nie ważne :3 Już po wszystkim <3 Obudziłam się pewnego ranka.. i nie ma ! :D KONIEC ! <3 Dobrze, ale teraz nie o mnie tylko rozdziale .. :3 jak Wam się podoba ? Jak zareagowałyście na widok dark face Harrego ? :3 Piszcie o czym tylko chcecie ! <3 A i właśnie ! Komentujcie ! KOMENTUJCIE ! 5 KOM. = ROZDZIAŁ ! :* a teraz Misie koniec ferii i jutro czas do szkoły, więc.. życzcie mi szczęście :c
JESZCZE JEDNA WAŻNA SPRAWA ! Nowy blog ! <3 Zaglądnijcie jeśli macie ochotę - "TWO FACES" (blog o Zaynie :* ) do następnego ! : 3
-Tak ? -podniosłam głowę do góry, kierując wzrok na drzwi pokoju, tym samym wprowadzając w ruch swoje ciemne włosy. Odłożyłam książkę, którą właśnie czytałam, grzbietem do góry na kolanach. Oparłam głowę o wezgłowie łóżka,a umysł znowu przejęły myśli, które cały czas starałam się upchnąć na samo dno mojej podświadomości.
Do moich uszu monotonnie dochodziły głośne śmiechy i rozmowy chłopców z salonu. Głównym tematem ich konwersacji była trasa i ostatnie przygotowania. Starałam się nie dopuścić do siebie ani jednego słowa więcej, żeby ponownie nie wybuchnąć głośnym szlochem, jednak to wcale nie było takie łatwe. Cały czas przepełniała mnie pewna obawa, pomieszana ze strachem, że nasz związek, rozpoczęty tak niedawno, nie przetrwa długiego rozstania. Na samą myśl o tym moje powieki mocno się zaciskały, żołądek podchodził do gardła, a serce zaczynało łomotać jak oszalałe. Dłonie, niby na zawołanie, zaczynały drżeć, robiąc się zimne niczym lód. Szybkim i energicznym ruchem potarłam je o uda, szczelniej okrywając się kocem. Starałam się zapanować nad ogarniającą mnie paniką, ale..
Z zamyśleń wyrwało mnie charakterystyczne skrzypnięcie otwieranych drzwi. Mój wzrok automatycznie przeniósł się w tamtym kierunku. Zdziwienie - to jedyne uczucie, które ogarnęło w tym momencie całe moje ciało. W progu pokoju stał... Zayn. Zgrabnie opierał cały ciężar swojego ciała o framugę drzwi. Spojrzał na mnie czekoladowymi tęczówkami, po czym lekkim krokiem ruszył w moim kierunku. Utkwiony dotychczas wzrok w chłopaku, szybko spuściłam w dół, bawiąc się palcami. Na prawdę nie miałam ochoty na zwierzania się czy rozmowy, a tym bardziej nie pasował mi do tego tematu Malik. Lubiłam go, nawet bardzo, ale odkąd pojawiłam się w ich domu, zamieniłam z nim kilkanaście zdań. Albo to jego nie było w domu, ale mnie wzywały obowiązki i nie miałam czasu na krótką rozmowę z mulatem.
Po krótkiej chwili poczułam, jak materac ugina się pod ciężarem jego ciała. Automatycznie ułożyłam dłonie po obu stronach mojego, lekkim ruchem podnosząc się w górę. Książka, która spoczywała na nogach, wolno zsunęła się na łóżko, obok moich nóg. Spojrzałam na niego, wypuszczając z siebie wolno powietrze.
-Wszystko w porządku ? -jego niski głos rozbrzmiał w pomieszczeniu.
-Nie powinieneś być na dole z resztą ? -zignorowałam jego wcześniejszą wypowiedź, przeczesując włosy dłonią i odwracając głowę w przeciwnym kierunku. Zaśmiał się gardłowo, przez co dźwięk rozniósł się echem w sypialni. Moja głowa ledwo zauważalnym ruchem opadła w tył, a myśli znowu rozbiegły się niczym stado dzikich koni. Spojrzałam za okno, utkwiwszy wzrok w iskrzącym się niebie.
-Summy ? -poczułam nagle dużą, ciepłą dłoń, usiłującą przywrócić mnie na ziemie, na moim zimnym nadgarstku -Co się dzieje ? -nie dawał za wygraną. Przez chwilę zawahałam się. Nie byłam pewna, czy zbyć go zwykłym zmęczeniem i bólem głowy, czy otworzyć się przed nim i wylać swoje żale, szukając w nim wsparcia, oparcia i porady. Zawsze pomagał mi w tym Niall, ale gdybym mu tylko o tym wspomniała, odwołałby wszystko, a to w końcu ich praca. Chłopcy też potrzebują chwili czasu tylko w męskim gronie.
Obróciłam głowę w drugą stronę, przypominając sobie o obecności Malika. Posłałam mu lekki uśmiech.
-Em.. tak. Wszystko w porządku, to tylko zmęczenie -wydukałam cicho, ledwo zmusiwszy się na tych parę słów. Bałam się, że wyczuje kłamstwo, jednak ku mojemu zdumieniu wyszczerzył się do mnie w geście ulgi. Jego szeroki uśmiech, który faktycznie okazał się bardzo zaraźliwy, już zaraz odwzajemniony, zagościł na mojej twarzy.
- "Fifty Shades od Grey" -przeczytał tytuł książki, trzymając w dłoniach jej ciemną okładkę -Ciekawa ? -spojrzał na mnie ukradkiem, wertując strony lektury.
-Bardzo -zaśmiałam się -Ocieka seksem i wzbudza pożądanie -dodałam, czując wypieki na policzkach.
-Seksem mówisz.. na pewno przeczytam -roześmiał się, odkładając książkę na szafkę. Po tym wstał i bez jakiegokolwiek słowa wyszedł. Tak po prostu wyszedł. Spojrzałam na miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu siedział Malik, otwierając oczy w geście zdziwienia. Wydało mi się to lekko podejrzane, jednak nie miałam ochoty się nad tym zbytnio zastanawiać. Ponownie ujęłam lekturę w dłoń, zagłębiając się w niej słowo po słowie.
cyt. "Podnosi wzrok i dostrzega mnie. Na jego przystojnej twarzy
pojawia się leniwy, seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle.
Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to najprzystojniejszy
mężczyzna na Ziemi, zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole,
zbyt piękny dla mnie. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna
bogini. Na razie ten mężczyzna jest mój. Na tę myśl przez moje ciało
przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie." **
Moją twarz ponownie przystroiły rumieńce, kiedy wzrokiem wyobraźni widziałam kolejne zdarzenia z udziałem Anastasii Stelle i Christiana Grey'a. Jednak po krótkiej chwili znowu wróciłam do szarej rzeczywistości, nie mogąc skupić się już nad żadnym słowem. Zrezygnowana, zaznaczyłam stronę, którą czytałam, po czym odłożyłam książkę na szafkę.
Właśnie w tym momencie zrozumiałam pojawienie się Zayna w moim pokoju i jego nagłe wyjście. W progu stanął Harry. Zmierzwił dłonią burzę loków na głowie, wpatrując się we mnie z troską. Posłałam mu słaby uśmiech, po czym sięgnęłam po laptopa, leżącego na ziemi. Otworzyłam go i wstukałam szybkim ruchem parę literek na klawiaturze. Moim oczom ukazały się różne zdjęcia, dodawane co chwilę przez użytkowników Instagrama.
Przeglądałam strony, usiłując skupić się nad ich zawartością, kiedy usłyszałam zachrypnięty głos Hazzy, odbijający się od ścian sypialni.
-Nie ignoruj mnie Kochanie -udawałam, że jego słowa do mnie nie docierają. Bałam się podnosić na niego wzrok. Bałam się, że znowu wybuchnę płaczem i cholernie bałam się, że to nasze ostatnie chwile razem. Jednak doskonale wiedziałam, że nie da za wygraną i wyciągnie ze mnie wszystko, co zatruwało mi głowę od paru dobrych dni.
Usłyszałam skrzypnięcie łóżka, czując zapach, który omotał wszystkie moje zmysły w jednym momencie.
-Summy.. Zayn mówił, że coś jest nie tak -czułam jego wzrok na sobie, jednak dalej, trwając w milczeniu, skupiałam się na moich czarnych paznokciach, które nagle stały się niesamowicie interesujące.
-Szpieg jeden -burknęłam pod nosem, logując się na Tweetera. Usłyszałam cichy śmiech Harrego, po czym spojrzałam na niego z niezadowoleniem, gdyż wziął komputer z moich nóg i odłożył go na podłodze, wcześniej wyłączając.
-Zrobił to na moją prośbę, bo wiedziałem, że tylko przy nim skłamiesz -zaśmiał się. Oparłam głowę o wezgłowie.
-Ale nie skłamałam -rzuciłam krótko -Boli mnie głowa i jestem zmęczona -dodałam równie cicho.
-No już, chodź tu do mnie -rozłożył ramiona, a ja bez chwili zastanowienia, ułożyłam głowę na jego torsie, zatapiając twarz w ciemną koszulę, którą miał na sobie. Moje nozdrza ponownie zostały odurzone silnym zapachem. Zamknęłam oczy, wsłuchując się w równe bicie serca. Jego klatka spokojnie unosiła się i opadała, co pozwoliło mi się uspokoić.
-Harry..-szepnęłam cicho. Chciałam mu powiedzieć, ale.. CHOLERNIE SIĘ BAŁAM !
-Tak ?
-Bo ja..-zaczęłam -Ja... -"nie chcę żebyście jechali" -to właśnie tych słów mi w tym momencie zabrakło. Poczułam silne uderzenie łez w oczy, zaciskając je mocno. Nie chciałam płakać.. wtedy wszystko bym zniszczyła.
-No dalej Kochanie -mimo tego, że go nie widziałam, czułam, jak się uśmiecha.
-Nie chcę, żebyście jechali, bo boję się, że Cię stracę -wydukałam. Poczułam , jak jego mięśnie spięły się.
-Stracisz ? Dlaczego ? -zadał mi pytanie tak cicho, że ledwo mogłam go usłyszeć.
-To przecież tak długo.. a my jesteśmy ze sobą od niedawna -wtuliłam głowę w jego ramię, mocząc materiał łzami, których nie mogłam dłużej powstrzymywać.
-Summy, obiecuję Ci, że zawsze będziemy razem -pocałował mnie w czubek głowy -Jeśli chodzi Ci o to, że mógłbym Cię zdradzić albo zostawić na widok jakiś innych pustych lal, to jesteś w błędzie i nie wiem jak mogło przejść Ci to przez myśl -wsłuchałam się w ciąg jego słów, wyczuwając w nich nutkę urazy -Nie ufasz mi -dodał po chwili. Podniosłam się szybko, jedną rękę opierając na jego torsie, a drugą na materacu obok. Spojrzałam mu w oczy, które nie były teraz intensywnie zielone i ciepłe jak zawsze, tylko...czarne. Starałam się odnaleźć w nich mojego kochanego Harrego, ale nie mogłam. Bałam się, że właśnie go straciłam. Jego mięśnie spięły się jeszcze bardziej, a linia szczęki napięła. Oddechy były krótkie i płytkie. Spojrzałam na niego wystraszona. Jeszcze nigdy w życiu go takiego nie widziałam. Nie wiedziałam, o co chodzi. Co się z nim stało ? To moje słowa doprowadziły go do takiego stanu ? Łzy mimowolnie zaczęły spływać kaskadami po policzkach.
-Ufam Ci.. przepraszam -szepnęłam, zrywając się z łóżka. Podbiegłam do łazienki, słysząc jego szybkie kroki za mną. Dotknęłam dłonią klamki, kiedy poczułam jego silną rękę, oplatającą mój drobny nadgarstek. Zdecydowanym ruchem przyciągnął mnie do siebie, przez co wpadłam na jego tors. Nie chciałam patrzeć na niego. Nie chciałam widzieć tego mroku w jego pięknych oczach.
-Summy.. -szepnął. Dalej nie dawałam za wygraną -Summy przepraszam -dodał cicho. Jego głos, teraz znowu ciepły i delikatny, łagodził moje zdenerwowanie i strach. Z lekkim zawahaniem spojrzałam w jego oczy, które znowu były intensywnie zielone, hipnotyzując jak zawsze. Starałam się w nich wyczytać, co takiego się stało, ale nie potrafiłam.
-Przepraszam.. ja..ja..nie wiem, co we mnie wstąpiło -przytulił mnie mocno do siebie. Teraz to on był zdenerwowany i wystraszony. Teraz to on czuł, że mnie traci, jednak tak nie było. Kocham go i nic tego nie zmieni. Każdego dnia zakochwiałam się w nim na coraz bardziej, wciąż od nowa i od nowa.
Przejechałam ręką po jego spiętym torsie. Dotychczasowo napięte mięśnie, stopniowo rozluźniały się pod wpływem mojego dotyku. Oddech wyrównywał się, na powrót stając się głęboki. Uśmiechnęłam się do niego, całując w policzek. Odwzajemnił to szybko.
-Ja tak bardzo Cię przepraszam... nie wiem co to był.. - przerwałam mu.
-Nie wracajmy do tego -wspięłam się na paluszki i musnęłam jego kark. Jego silne dłonie objęły moje uda, przez musiałam złapać się za jego ramiona, aby nie upaść na ziemię, tracąc równowagę. Szybko straciłam grunt pod nogami, kiedy Hazza podniósł mnie do góry zdecydowanym ruchem, a ja automatycznie oplotłam jego pas udami.
-Kocham Cię -szepnęłam mu do uszka, czując pocałunki składane na linii szczęki. Mimowolnie wplotłam dłonie w jego loki, ciągnąc delikatnie. Klatka Hazzy zawibrowała od gardłowego mruknięcia zadowolenia, po czym znowu poczułam jego usta na szyi. Cichy jęk wydobył się z moich ust, oparłam głowę o ścianę, słysząc cichy chichot chłopaka.
Całkiem zapomnieliśmy o wszystkim, co nas otacza, zatapiając się w swojej czasoprzestrzeni, gdzie istnieliśmy tylko my. Nie miałam pojęcia, ile tak się rozkoszowaliśmy sobą. Czy były to godziny ? Minuty ? Nie wiem. Nie miało to jednak dla mnie teraz znaczenia i czułam, że Harry czuje to samo. Jego gorący język przejechał po mojej dolnej wardze, rozchylając mi nim usta. Po tym wkradł się nim do środka, a nasze języki natychmiast złączyły się ze sobą, walcząc o dominację. Z naszego świata wyrwało nas chrząknięcie Louisa. Oboje spojrzeliśmy w tamtym kierunku, dalej całując się. Tommo ze zrezygnowaniem pokręcił głową, po czym roześmiał się głośno.
-Stary, wiem, że masz ochotę, ale proszę Cię ! Nie na korytarzu ! -śmiał się głośno, a ja wtuliłam twarz w zagłębienie między szyją a ramieniem Hazzy, starając się ukryć wypieki na policzkach.
-Lou..idź stąd -zaśmiał się Harry, całując mnie po szyi.
-Chciałbym, ale stoicie w drzwiach do mojego pokoju -oparł się o ścianę, dalej śmiejąc się.
Poczułam niesamowite ciepło -Swoją drogą -zaczął -Tak się teraz nazywa "Idę się odlać" ? -zaśmiał się pod nosem, a ja próbowałam się uwolnić z uścisku Stylesa.
-Nie wierć się tak -jęknął. Moje oczy powiększyły się do rozmiarów pięciozłotówek, spoglądając w dół.
-Em.. przepraszam -szepnęłam mu do ucha, zastygając w bezruchu. Lou nie mógł uspokoić ataku śmiechu, po czym ruszył w naszym kierunku.
* - cytat z książki "50 twarzy Greya" :3 <3
Od Autorki :
Witam Misie :)
Stęskniliście się ? Bo ja baardzo ! Muszę Wam coś przyznać .. wpadłam ostatnio w niezłą depresję ! :o Cały czas płakałam, siedziałam pod kocem, słuchałam jednej i tej samej piosenki w kółko, a po głowie krążyły mi samobójcze myśli.. wiem, że to głupie, ale .. sama nawet nie wiem, z czego się to wzięło :/ To było okropne ! Tak, jakby rzucił mnie chłopak :c
Ale już nie ważne :3 Już po wszystkim <3 Obudziłam się pewnego ranka.. i nie ma ! :D KONIEC ! <3 Dobrze, ale teraz nie o mnie tylko rozdziale .. :3 jak Wam się podoba ? Jak zareagowałyście na widok dark face Harrego ? :3 Piszcie o czym tylko chcecie ! <3 A i właśnie ! Komentujcie ! KOMENTUJCIE ! 5 KOM. = ROZDZIAŁ ! :* a teraz Misie koniec ferii i jutro czas do szkoły, więc.. życzcie mi szczęście :c
JESZCZE JEDNA WAŻNA SPRAWA ! Nowy blog ! <3 Zaglądnijcie jeśli macie ochotę - "TWO FACES" (blog o Zaynie :* ) do następnego ! : 3
niedziela, 1 lutego 2015
Rozdział szesnatsty
****SUMMER****
-Ubrania, kosmetyki, prostownica... -wymieniałam kolejno sprawdzając, czy aby na pewno wszystko spakowałam. Kiedy już na sto procent się upewniłam, ostatni raz rozejrzałam się po pokoju. Oparłam się o framugę drzwi i głęboko westchnęłam. Najchętniej zostałabym tutaj na zawsze.. Tak krótki czas, a tak wiele niezwykłych wspomnień. Uśmiechnęłam się lekko, wkładając telefon do torebki.
Nagle poczułam czyjeś dłonie, łapiące mnie w talii. Wzdrygnęłam się lekko, jednak już po krótkiej chwili ponownie się rozluźniłam, kiedy do moich nozdrzy dostał się specyficzny zapach Hazzy - jego ulubione perfumy zmieszane z nim samym.
-Gotowa ? -szepnął mi do ucha, dmuchając ciepłym powietrzem w szyję. Momentalnie poczułam chmarę motylków, które zaczęły trzepotać skrzydełkami, wzbijając się coraz wyżej i wyżej. Dalej zastanawiało mnie, co Harry ma w sobie, że tak na mnie działa. Każdy dotyk, ruch, słowo... to wszystko uzależnia z sekundy na sekundę.
Z zamyśleń wyrwały mnie jego kolejne słowa.
-Hmm ? -obróciłam się do niego twarzą, spoglądając w zielone tęczówki. Jego głośny śmiech rozbrzmiał w pomieszczeniu.
-Pytałem, czy jesteś już gotowa -objął mnie.
-Em..tak -uśmiechnęłam się lekko.
W tym momencie żałowałam, że One Direction istnieje. Wolałabym, żeby Hazz był zwykłym chłopakiem, żeby nie jechał w żadne trasy, tym samym zostawiają mnie samą na kolejne tygodnie. Jednak z perspektywy spędzonego z nim czasu widziałam, jak bardzo kocha to, co robi. Jak sprawia mu szczęście zwykłe podejście nieśmiałych dziewcząt, proszących o autograf, jak cieszy się z kolejnego koncertu, wywiadu czy trasy. Ile radości sprawia mu usłyszenie ich piosenek w radiu czy telewizji. To wszystko tak bardzo go pochłaniało, a ja nie miałabym serca mówiąc mu, że wolałabym, aby został ze mną. Więc jedyne co mi pozostało, to czułe pożegnanie i czekanie na ich powrót.
Jednak teraz w mojej głowie nie przelatywały myśli o trasie, lecz o powrocie do domu.. Zastanawiałam się, jak zareagują chłopacy na wiadomość o naszym związku i dziecku.. Z nich wszystkich wiedział tylko Niall no i teraz Harry. Bałam się.. ? Tak ! Cholernie bałam się tego, że pomyślą o naciągnięciu chłopaka na dziecko. Wiem, że nie powinnam się tym przejmować.. przecież znam ich już trochę, a Horan na pewno już lekko wprowadził ich w tematykę malucha, ale.. No właśnie. Ale.
Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech na myśl o Codym. Tak bardzo chciałabym go teraz przytulić ! Spojrzeć mu głęboko w oczka i obiecać, że od teraz wszystko będzie dobrze, że już nikt nigdy nie dokuczy mu w przedszkolu, a wymarzony i wyczekiwany tatuś nareszcie stanie w progu domu. Tak bardzo zamyślona zapomniałam o Harrym. Ponownie podniosłam wzrok na mojego mężczyznę. Stał taki uśmiechnięty, a ja taka przygnębiona. Naprawdę chciałabym tutaj zostać. Zapomnieć o bożym świecie i ponownie zatonąć w jego ramionach. Westchnęłam cichutko z nadzieją, że tego nie usłyszy. Jednak to nie uszło jego czujnej uwadze.
-Coś nie tak ? -spojrzał zatroskany. Taki podobał mi się właśnie najbardziej. Kiedy swoją nadopiekuńczością z jednej strony przytłaczał, a z drugiej dawał poczucie bezpieczeństwa. Spojrzałam mu w oczy, które sprawiały, że po raz nie wiem już który, tonęłam.
-Tak -uśmiechnęła się lekko. Nie chciałam teraz robić problemów, kiedy nasze życie i tak obraca się o 360 stopni.
-Summy -zaśmiał się, dzięki czemu wiedziałam, że mam powiedzieć mu prawdę. Chwilę się zawahałam.
-Chciałabym tutaj zostać -odparłam cichutko -Chciałabym spędzić z Tobą jak najwięcej czasu, bo za tydzień już wyjeżdżasz na dwa miesiące -westchnęłam, spuszczając głowę. Czułam, jak w moim brzuchu rodzi się dziwne uczucie. Niby spięcie, zdenerwowanie, pomieszane ze strachem przed utratą ukochanej osoby.
Nagle poczułam, jak mocnym i zdecydowanym ruchem przyciąga mnie do siebie, tym samym pozwalając wtulić się w niego mocno. Zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w równe bicie jego serca, które powoli przywracało mi zatraconą równowagę i spokój. Jego ręka jeździła w dół i w górę po moich plecach, wywołując na nich ciarki.
-Kochanie, wiesz, że też chciałbym zostać -zaczął -Ale już raz przesuwaliśmy trasę i teraz źle mogłoby się to na nas odbić -złapał za mój podbródek, unosząc go delikatnym ruchem w górę.
-Wiem.. -odparłam z żalem, jakbym spodziewała się całkiem innej odpowiedzi.
-Ale obiecuję Ci, że jak tylko wrócimy wynagrodzę Ci to -szepnął mi do ucha, dotykając wargami jego płatka. Poczułam, jak przechodzą mnie przyjemne dreszcze. Uśmiechnęłam się. Ręka Harrego niebezpiecznie szybko zaczęła zjeżdżać w dół moich pleców, a potem znikając na moich pośladkach. Przygryzłam lekko dolną wargę.
-Niech się pan tak nie zapędza, panie Styles -zaśmiał się, spoglądając na niego. Na jego twarzy gościł teraz zawadiacki uśmiech łobuzera. Pokręciłam głową z rozbawieniem.
Ponownie zatopiłam się w jego oczach, które zaczęły zjeżdżać na usta. Bardzo potrzebowałam teraz jego bliskości, a chłopak chyba to wyczuł, bo już po krótkiej chwili wtopił się w moje wargi.
Nie pozostałam dłużna, momentalnie pogłębiając czynność i wpychając mu język do buzi. Pocałunki szybko stawały się mniej niewinne, a coraz bardziej zachłanne i namiętne. Nasze języki zaczęły walczyć o dominację.
Lekko popchnęłam Harrego na ścianę, zawieszając ręce na jego szyi, aby było mu wygodniej. No cóż.. jest ode mnie o wiele wyższy i nie ma co tu ukrywać.
W jednym momencie chłopak wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zaśmiałam się, kiedy zobaczyłam, jak próbuje mi ściągnąć koszulkę. Postanowiłam mu na to na razie nie pozwalać i szybkim ruchem przyciągnęłam go do siebie.
Droczenie się z nim było ostatnio moją ulubioną czynnością. Zaśmiałam się cichutko i przejechałam dłonią po jego udzie, a w momentalnej odpowiedzi usłyszałam jego westchnięcie, przepełnione rozkoszą. Starałam się powstrzymać, ale to było silniejsze ode mnie. Już po krótkiej chwili sypialnia rozbrzmiała moim głośnym śmiechem. Zdezorientowany spojrzał na mnie.
-Aż tak na Ciebie działam ? -otarłam łzy. Chłopak chyba zrozumiał, o co mi chodziło, przybierając kamienną twarz i marszcząc seksowanie nosek.
-Ty mała .. -przerwałam mu.
-Pamiętaj Kochanie, mała to jest Twoja pała -pogroziłam mu palcem przed nosem. Jednak szybko żałowałam swoich słów i gestów.
Harry złapał mnie w talii i szybkim ruchem przygwoździł do łóżka silnymi dłońmi. Usiadł mi na nogach i w ten oto sposób nie byłam w stanie się ruszyć, a co dopiero uwolnić. Spojrzałam na niego. Po jego minie wywnioskowałam, co zaraz ma się wydarzyć.
-Nie.. Harry proszę ! Tylko nie to ! Obiecuję, że już nigdy więcej ! Tylko nie.. -zatkał mi usta ręką.
-Za późno Kochanie -szepnął mi do ucha, po czym zachichotał, przechodząc do działania.
Jedną ręką złapał za moje nadgarstki, poprawiając się. Spojrzał na mnie, dalej chichocząc.
-Jakieś ostatnie życzenie, Skarbie ?
-Proszę Cię.. to się więcej .. -urwałam w pół zdania, gdyż w tym momencie Hazza zaczął mnie łaskotać. Wiłam się pod nim prosząc, żeby w końcu przestał. Zanosiłam się śmiechem, wypowiadając kolejne prośby, przed kolejnym atakiem. Spojrzałam na niego, a mój wzrok mówił za mnie -ewidentnie miałam dosyć. Kiedy na moment przestał, zaciągłam się powietrzem, którego tak bardzo mi brakowało. Chłopak powoli puścił moje dłonie, a ja usiadłam. Złapałam za skrawek jego T-shirtu i gwałtownym, zdecydowanym ruchem, przyciągnęłam go do siebie, wpijając się w jego usta. Po paru sekundach oderwałam się od niego, lekko przygryzając jego wargę.
-Kocham to w Tobie -szepnął mi do ucha.
-Co ? -spojrzał lekko zdziwiona.
-Raz jesteś nieśmiała, nie chcesz pokazać się w bikini, a za moment wychodzi z Ciebie niegrzeczna dziewczynka -odparł, śmiejąc się.
-I Ty wolisz.. ? -zadałam pytanie, ciekawa jego słów.
-Zdecydowanie drugą stronę -odparł dumny z siebie, klepiąc mnie lekko w tyłek.
-Zboczeniec! -zaśmiałam się i sięgnęłam po telefon, słysząc piosenkę Faydee-Can't Let Go.
Spojrzałam na wyświetlacz. Zrezygnowana opadłam na łóżku, wydając z siebie specyficzny dźwięk niezadowolenia. Harry wyciągnął urządzenie z moich rąk i odebrał.
-Niall, za nim zaczniesz.. -chłopak nie skończył, odsuwając telefon daleko swojego ucha. W całym pokoju można było słyszeć krzyk Horana, jak to bardzo jesteśmy nieodpowiedzialni, że powinniśmy być na miejscu godzinę temu, bo on się już denerwuje i dlaczego mój telefon odbiera Harry, a nie ja.
-Ponieważ... -zastanowił się chwilę -Ponieważ Summy bierze teraz prysznic -zakryłam ręką usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-A Ty jesteś w łazience ? -usłyszałam w słuchawce głos Zayna.
-Oczywiście -odparł bez namysłu. W tym momencie przestałam wierzyć, w inteligencję ludzi. Skarciłam go wzrokiem, ale zadowolony z siebie, kontynuował dalej.
-Myję jej plecki -wyszczerzył się. Nie, teraz już nie mogłam. Wybuchnęłam śmiechem, zakrywając twarz poduszką. Byłam święcie przekonana, że wszystko zepsułam, ale ich "mądrość" przebiła wszystko. Oczywiście podoba mi się to. W pewien nienaturalny sposób dodaje im to uroku.
-Harry.. przecież ona jest.. -zaczął niepewnie Louis.
-Naga ? Tak -uśmiechnął się Harry od ucha do ucha. Już ja dobrze wiedziałam, jaki tor przybrały jego myśli -Chyba mam prawo być w łazience z MOJĄ dziewczyną -dodał, naciskając na "moją", jakby tym samym chciał podkreślić, jak bardzo jest szczęśliwy. Na mój policzek wkradł się rumieniec, a jego słowa doszły do mnie dopiero po krótkiej chwili. Spojrzałam na niego wystraszona, kiedy w słuchawce zapadła głucha i niezręczna cisza.
-Nareszcie ! Już myślałem, że nigdy do tego nie dojdzie ! -krzyknął szczęśliwy Zayn, a ja wypuściłam z siebie powietrze.
-Zaliczyłeś ją już ? -dodał cicho Liam.
-Słyszałam to ! -krzyknęłam ze śmiechem.
-Bo miałaś słyszeć -dodał Payn, a ja czułam jak teraz przewraca oczami.
-Harry.. już myślałem, że Was gdzieś zamknę, żebyście zobaczyli jak bardzo się kochacie -dodał niespodziewanie Niall, a mnie opuściły już nerwy. To na jego zdaniu zależało mi najbardziej. W końcu to mój starszy braciszek, który zajmuje praktycznie największą część w moim życiu. Od samego początku wszystko, co powiedział czy zrobił, było dla mnie niczym święte. Na jego wsparcie, obronę czy zaprzeczenia zawsze mogłam liczyć. Potrafił odebrać ode mnie telefon o drugiej nad ranem i słuchać, jak przeklinam świat zanosząc się łzami, lecz kiedy zaczynałam pleść głupstwa, automatycznie sprowadzał mnie na ziemię. Był po prostu niesamowity i gdyby nie on, już dawno bym się załamała. Uśmiechnęła się sama do siebie, opierając głowę na ramieniu Hazzy. On spojrzał na mnie szczęśliwy i pocałował mnie. Chłopcy dalej gratulowali nam, życząc wytrwałości, ale my już nie zwracaliśmy na to zbytniej uwagi. Liczyło się tylko to, że nareszcie będziemy szczęśliwi, że jesteśmy razem i nic ani nikt nas nie rozdzieli.
Harry zbliżył się do mnie i pocałował czule. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie, czemu służyło głośne mlasknięcie.
-Oho .. całują się -zaśmiał się Louis, któremu zawtórował Niall. W tle usłyszałam jeszcze gwizdy Zayna i krzyki Liama, żeby Harry nie zapominał o gumce. Zaśmiałam się, ale nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Jednak jedno zdanie spowodowało, że moje serce na moment stanęło w miejscu, a oczy powiększyły się do granic możliwości. Zresztą nie tylko ja byłam zdumiona.
-A kiedy Cody będzie mógł poznać swoich wujków ? -zapytał niespodziewanie Zayn. Zaniemówiłam.
-Skąd wiesz.. ? -zadałam cicho pytanie. Miałam wrażenie, że go nie usłyszą. Moje wszystkie obawy nagle wróciły.
-O Codym ? -kontynuował Malik -Niall nam powiedział, że Harry jest tatusiem -wybuchnął śmiechem. Dziwne, ale poczułam się nieswojo. Tak jakby wiedzieli o gwałcie i nic mi nie powiedzieli. Tak, jakbym na małą chwilę straciła do nich zaufanie.
Ukradkiem spojrzałam na Harrego, któy siedział już od dłuższego momentu cicho. Na jego twarzy malował się wstyd.
Przytuliłam go mocno do siebie, bo dobrze wiedziałam, że nadal było mu głupio za to, co mi zrobił. Ale ja patrzyłam na to teraz inaczej. Gdyby nie on, na świecie nie pojawiłby się mój kochany synek, który wdał się w geny taty. Dopiero teraz zauważyłam, jak bardzo są do siebie podobni. Wszystko się zgadzało - burza loków na głowie, nieskazitelnie, hipnotyzujące, zielone oczy, charakter, ciągle nowe pomysły, za którymi ciężko czasami mi nadążyć, uśmiech i nawet sposób, w jaki się wstydzi -wszystko było takie samo ! Uśmiechnęła się.
-Gratulujemy Wam -usłyszeliśmy jeszcze w słuchawce.
Zdziwiło mnie tylko to, że nie zadają zbędnych pytań. Na pewno Naill już wszystko im wytłumaczył. W duszy dziękuję im za to, bo ani ja, ani Harry nie czuli byśmy się wyjątkowo komfortowo. Na sam koniec rozmowy zaczęli jeszcze dyskutować o trasie, ostatnich przymiarkach i samym wyjeździe. Oni jeszcze nie wyjechali, a ja już chcę, żeby wrócili. Westchnęłam głęboko, wstając z łóżka. Zbiegłam na dół, zostawiając ich samych z planami.
Nie miałam ochoty słuchać o tym wszystkim, smucąc się jeszcze bardziej. Wiem, że to dziwne. Przecież z Harrym jestem w związku zaledwie dzień, ale już czuję, jak przejmuje całe moje życie.
Usiadłam na drewnianym mostku, zamaczając stopy w zimnej wodzie basenu. Moją głowę przejmowały teraz różne myśli. Najbardziej bałam się tego, że nasz związek nie wytrzyma w takiej długiej rozłące. No bo jak ? Ledwo ze sobą jesteśmy, a już trzeba się rozstać. Machałam nogami, tym samym wywołując lekkie fale, na niezachwianej niczym tafli wody. Słońce powoli zaczynało chylić się ku zachodowi, a niebo przepełniały niesamowite kolory, odbijające się w wodzie. Uśmiechnęłam się lekko. Zastanawiał się czy aby na pewno damy sobie radę. Jednak szybko odrzuciłam zbędne myśli, zakupując je na samym dnie mojej podświadomości. Przecież doskonale wiedziałam, że nasza miłość przetrwa wszystko.
Słysząc kroki odwróciłam się i zobaczyłam Harrego. Postanowiłam już nie poruszać tego tematu. Wyjedzie, ale przecież wróci, a my mamy SMS'y, telefon, Skype. Damy radę !
-Summy ? -spojrzałam na niego.
-Tak ?
-Ktoś do Ciebie -podał mi telefon z uśmiechem. Spojrzałam na telefon, na którego wyświetlaczu pojawił się napis "Mrs. Wood". Szybko odblokowałam telefon.
-Tak ? Czy z Codym coś się dzieje ? -zapytałam zdenerwowana.
-Ależ skąd, panno Hurt -usłyszałam ciepły głos kobiety po pięćdziesiątce, które rozwiał moje obawy -Cody tak bardzo za panią tęskni, że poprosił o telefon -zaśmiała się, a ja w tle usłyszałam podskoki mojego malucha.
-Proszę mi go dać -uśmiechnęłam się, dając znak Hazzie, że to on. Zdenerwowany usiadł obok mnie.
-Mama ! -usłyszałam w słuchawce, nie mogąc powstrzymać łez. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo mi go brakuje, jak bardzo chcę, żeby już na zawsze był przy mnie.
-Kochanie, mamusia ma dla Ciebie niespodziankę -uśmiechnęłam się do telefonu, w którym na moment zapadła cisza.
-Tata ? -szepnął cicho, jakby bał się, że głośniejszym tonem sprawi jego zniknięcie. Szybko potwierdziłam.
-Chcesz z nim porozmawiać ? -zapytałam, a w odpowiedzi usłyszałam cichutkie "Tak".
Podałam Harremu telefon.
-Chce Cię w końcu usłyszeć -uśmiechnęłam się, ocierając łzy. Chłopak przyłożył urządzenie do ucha.
-Cody...-szepnął.
-Tata ! -krzyknął mały. Na twarzy Stylesa zagościł wielki uśmiech. Wiedziałam, że zaczynamy od nowa.
Od Autorki :
Witam Kochani !
Wiem, że bardzo długo mnie tutaj nie było, ale już tłumaczę Wam moją nieobecność. Na samym początku lekkie problemy z internetem, a potem masa nauki. Jednak teraz zawitały u mnie długo oczekiwane ferie i rozdziały będą pojawiały się baaardzo często ! :) Obiecuję Wam to i jeszcze raz przepraszam. Chciałam Was również poinformować, że zostałam nominowana ! <3 A tak naprawdę to zasługa Was :) Dajecie mi powera do dalszego działania ! <3 Bardzo Wam dziękuję.
A teraz rozdział ..
Podobał Wam się ? Wzruszyła scena z rozmową z Codym ? Ja pisząc to wyłam :D Ale no taka już jestem .. wzruszam się w byle jakich momentach ; 3
Chciałam Was jeszcze zapytać o .. mianowicie wpadłam na pomysł nowego bloga, w któym głownym bohaterem będzie Zayn Malik -bad boy. Jeśli jesteście ciekawi i macie ochotę na taki blog to piszcie ! Oczywiście ten nadal tu będzie i nadal będę na niego wstawiała rozdziały :)
Teraz wchodzi nowa zasada :D
5 komentarzy - nowy rozdział :) KOMENTUJCIE ! Do następnego !
Kurcze.. mało bym zapomniała !
Happy Birthday to you ! Happy Birthday to you ! Happy Birthday ! Happy Birthday ! Happy Birthday for Harry ! <3 Dla naszego jedynego i niepowtarzalnego !
P.S. Zastanawiacie się jaki prezent dostał od zespołu nasz jubilat ? ;3 Piszcie pomysły !
-Ubrania, kosmetyki, prostownica... -wymieniałam kolejno sprawdzając, czy aby na pewno wszystko spakowałam. Kiedy już na sto procent się upewniłam, ostatni raz rozejrzałam się po pokoju. Oparłam się o framugę drzwi i głęboko westchnęłam. Najchętniej zostałabym tutaj na zawsze.. Tak krótki czas, a tak wiele niezwykłych wspomnień. Uśmiechnęłam się lekko, wkładając telefon do torebki.
Nagle poczułam czyjeś dłonie, łapiące mnie w talii. Wzdrygnęłam się lekko, jednak już po krótkiej chwili ponownie się rozluźniłam, kiedy do moich nozdrzy dostał się specyficzny zapach Hazzy - jego ulubione perfumy zmieszane z nim samym.
-Gotowa ? -szepnął mi do ucha, dmuchając ciepłym powietrzem w szyję. Momentalnie poczułam chmarę motylków, które zaczęły trzepotać skrzydełkami, wzbijając się coraz wyżej i wyżej. Dalej zastanawiało mnie, co Harry ma w sobie, że tak na mnie działa. Każdy dotyk, ruch, słowo... to wszystko uzależnia z sekundy na sekundę.
Z zamyśleń wyrwały mnie jego kolejne słowa.
-Hmm ? -obróciłam się do niego twarzą, spoglądając w zielone tęczówki. Jego głośny śmiech rozbrzmiał w pomieszczeniu.
-Pytałem, czy jesteś już gotowa -objął mnie.
-Em..tak -uśmiechnęłam się lekko.
W tym momencie żałowałam, że One Direction istnieje. Wolałabym, żeby Hazz był zwykłym chłopakiem, żeby nie jechał w żadne trasy, tym samym zostawiają mnie samą na kolejne tygodnie. Jednak z perspektywy spędzonego z nim czasu widziałam, jak bardzo kocha to, co robi. Jak sprawia mu szczęście zwykłe podejście nieśmiałych dziewcząt, proszących o autograf, jak cieszy się z kolejnego koncertu, wywiadu czy trasy. Ile radości sprawia mu usłyszenie ich piosenek w radiu czy telewizji. To wszystko tak bardzo go pochłaniało, a ja nie miałabym serca mówiąc mu, że wolałabym, aby został ze mną. Więc jedyne co mi pozostało, to czułe pożegnanie i czekanie na ich powrót.
Jednak teraz w mojej głowie nie przelatywały myśli o trasie, lecz o powrocie do domu.. Zastanawiałam się, jak zareagują chłopacy na wiadomość o naszym związku i dziecku.. Z nich wszystkich wiedział tylko Niall no i teraz Harry. Bałam się.. ? Tak ! Cholernie bałam się tego, że pomyślą o naciągnięciu chłopaka na dziecko. Wiem, że nie powinnam się tym przejmować.. przecież znam ich już trochę, a Horan na pewno już lekko wprowadził ich w tematykę malucha, ale.. No właśnie. Ale.
Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech na myśl o Codym. Tak bardzo chciałabym go teraz przytulić ! Spojrzeć mu głęboko w oczka i obiecać, że od teraz wszystko będzie dobrze, że już nikt nigdy nie dokuczy mu w przedszkolu, a wymarzony i wyczekiwany tatuś nareszcie stanie w progu domu. Tak bardzo zamyślona zapomniałam o Harrym. Ponownie podniosłam wzrok na mojego mężczyznę. Stał taki uśmiechnięty, a ja taka przygnębiona. Naprawdę chciałabym tutaj zostać. Zapomnieć o bożym świecie i ponownie zatonąć w jego ramionach. Westchnęłam cichutko z nadzieją, że tego nie usłyszy. Jednak to nie uszło jego czujnej uwadze.
-Coś nie tak ? -spojrzał zatroskany. Taki podobał mi się właśnie najbardziej. Kiedy swoją nadopiekuńczością z jednej strony przytłaczał, a z drugiej dawał poczucie bezpieczeństwa. Spojrzałam mu w oczy, które sprawiały, że po raz nie wiem już który, tonęłam.
-Tak -uśmiechnęła się lekko. Nie chciałam teraz robić problemów, kiedy nasze życie i tak obraca się o 360 stopni.
-Summy -zaśmiał się, dzięki czemu wiedziałam, że mam powiedzieć mu prawdę. Chwilę się zawahałam.
-Chciałabym tutaj zostać -odparłam cichutko -Chciałabym spędzić z Tobą jak najwięcej czasu, bo za tydzień już wyjeżdżasz na dwa miesiące -westchnęłam, spuszczając głowę. Czułam, jak w moim brzuchu rodzi się dziwne uczucie. Niby spięcie, zdenerwowanie, pomieszane ze strachem przed utratą ukochanej osoby.
Nagle poczułam, jak mocnym i zdecydowanym ruchem przyciąga mnie do siebie, tym samym pozwalając wtulić się w niego mocno. Zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w równe bicie jego serca, które powoli przywracało mi zatraconą równowagę i spokój. Jego ręka jeździła w dół i w górę po moich plecach, wywołując na nich ciarki.
-Kochanie, wiesz, że też chciałbym zostać -zaczął -Ale już raz przesuwaliśmy trasę i teraz źle mogłoby się to na nas odbić -złapał za mój podbródek, unosząc go delikatnym ruchem w górę.
-Wiem.. -odparłam z żalem, jakbym spodziewała się całkiem innej odpowiedzi.
-Ale obiecuję Ci, że jak tylko wrócimy wynagrodzę Ci to -szepnął mi do ucha, dotykając wargami jego płatka. Poczułam, jak przechodzą mnie przyjemne dreszcze. Uśmiechnęłam się. Ręka Harrego niebezpiecznie szybko zaczęła zjeżdżać w dół moich pleców, a potem znikając na moich pośladkach. Przygryzłam lekko dolną wargę.
-Niech się pan tak nie zapędza, panie Styles -zaśmiał się, spoglądając na niego. Na jego twarzy gościł teraz zawadiacki uśmiech łobuzera. Pokręciłam głową z rozbawieniem.
Ponownie zatopiłam się w jego oczach, które zaczęły zjeżdżać na usta. Bardzo potrzebowałam teraz jego bliskości, a chłopak chyba to wyczuł, bo już po krótkiej chwili wtopił się w moje wargi.
Nie pozostałam dłużna, momentalnie pogłębiając czynność i wpychając mu język do buzi. Pocałunki szybko stawały się mniej niewinne, a coraz bardziej zachłanne i namiętne. Nasze języki zaczęły walczyć o dominację.
Lekko popchnęłam Harrego na ścianę, zawieszając ręce na jego szyi, aby było mu wygodniej. No cóż.. jest ode mnie o wiele wyższy i nie ma co tu ukrywać.
W jednym momencie chłopak wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zaśmiałam się, kiedy zobaczyłam, jak próbuje mi ściągnąć koszulkę. Postanowiłam mu na to na razie nie pozwalać i szybkim ruchem przyciągnęłam go do siebie.
Droczenie się z nim było ostatnio moją ulubioną czynnością. Zaśmiałam się cichutko i przejechałam dłonią po jego udzie, a w momentalnej odpowiedzi usłyszałam jego westchnięcie, przepełnione rozkoszą. Starałam się powstrzymać, ale to było silniejsze ode mnie. Już po krótkiej chwili sypialnia rozbrzmiała moim głośnym śmiechem. Zdezorientowany spojrzał na mnie.
-Aż tak na Ciebie działam ? -otarłam łzy. Chłopak chyba zrozumiał, o co mi chodziło, przybierając kamienną twarz i marszcząc seksowanie nosek.
-Ty mała .. -przerwałam mu.
-Pamiętaj Kochanie, mała to jest Twoja pała -pogroziłam mu palcem przed nosem. Jednak szybko żałowałam swoich słów i gestów.
Harry złapał mnie w talii i szybkim ruchem przygwoździł do łóżka silnymi dłońmi. Usiadł mi na nogach i w ten oto sposób nie byłam w stanie się ruszyć, a co dopiero uwolnić. Spojrzałam na niego. Po jego minie wywnioskowałam, co zaraz ma się wydarzyć.
-Nie.. Harry proszę ! Tylko nie to ! Obiecuję, że już nigdy więcej ! Tylko nie.. -zatkał mi usta ręką.
-Za późno Kochanie -szepnął mi do ucha, po czym zachichotał, przechodząc do działania.
Jedną ręką złapał za moje nadgarstki, poprawiając się. Spojrzał na mnie, dalej chichocząc.
-Jakieś ostatnie życzenie, Skarbie ?
-Proszę Cię.. to się więcej .. -urwałam w pół zdania, gdyż w tym momencie Hazza zaczął mnie łaskotać. Wiłam się pod nim prosząc, żeby w końcu przestał. Zanosiłam się śmiechem, wypowiadając kolejne prośby, przed kolejnym atakiem. Spojrzałam na niego, a mój wzrok mówił za mnie -ewidentnie miałam dosyć. Kiedy na moment przestał, zaciągłam się powietrzem, którego tak bardzo mi brakowało. Chłopak powoli puścił moje dłonie, a ja usiadłam. Złapałam za skrawek jego T-shirtu i gwałtownym, zdecydowanym ruchem, przyciągnęłam go do siebie, wpijając się w jego usta. Po paru sekundach oderwałam się od niego, lekko przygryzając jego wargę.
-Kocham to w Tobie -szepnął mi do ucha.
-Co ? -spojrzał lekko zdziwiona.
-Raz jesteś nieśmiała, nie chcesz pokazać się w bikini, a za moment wychodzi z Ciebie niegrzeczna dziewczynka -odparł, śmiejąc się.
-I Ty wolisz.. ? -zadałam pytanie, ciekawa jego słów.
-Zdecydowanie drugą stronę -odparł dumny z siebie, klepiąc mnie lekko w tyłek.
-Zboczeniec! -zaśmiałam się i sięgnęłam po telefon, słysząc piosenkę Faydee-Can't Let Go.
Spojrzałam na wyświetlacz. Zrezygnowana opadłam na łóżku, wydając z siebie specyficzny dźwięk niezadowolenia. Harry wyciągnął urządzenie z moich rąk i odebrał.
-Niall, za nim zaczniesz.. -chłopak nie skończył, odsuwając telefon daleko swojego ucha. W całym pokoju można było słyszeć krzyk Horana, jak to bardzo jesteśmy nieodpowiedzialni, że powinniśmy być na miejscu godzinę temu, bo on się już denerwuje i dlaczego mój telefon odbiera Harry, a nie ja.
-Ponieważ... -zastanowił się chwilę -Ponieważ Summy bierze teraz prysznic -zakryłam ręką usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-A Ty jesteś w łazience ? -usłyszałam w słuchawce głos Zayna.
-Oczywiście -odparł bez namysłu. W tym momencie przestałam wierzyć, w inteligencję ludzi. Skarciłam go wzrokiem, ale zadowolony z siebie, kontynuował dalej.
-Myję jej plecki -wyszczerzył się. Nie, teraz już nie mogłam. Wybuchnęłam śmiechem, zakrywając twarz poduszką. Byłam święcie przekonana, że wszystko zepsułam, ale ich "mądrość" przebiła wszystko. Oczywiście podoba mi się to. W pewien nienaturalny sposób dodaje im to uroku.
-Harry.. przecież ona jest.. -zaczął niepewnie Louis.
-Naga ? Tak -uśmiechnął się Harry od ucha do ucha. Już ja dobrze wiedziałam, jaki tor przybrały jego myśli -Chyba mam prawo być w łazience z MOJĄ dziewczyną -dodał, naciskając na "moją", jakby tym samym chciał podkreślić, jak bardzo jest szczęśliwy. Na mój policzek wkradł się rumieniec, a jego słowa doszły do mnie dopiero po krótkiej chwili. Spojrzałam na niego wystraszona, kiedy w słuchawce zapadła głucha i niezręczna cisza.
-Nareszcie ! Już myślałem, że nigdy do tego nie dojdzie ! -krzyknął szczęśliwy Zayn, a ja wypuściłam z siebie powietrze.
-Zaliczyłeś ją już ? -dodał cicho Liam.
-Słyszałam to ! -krzyknęłam ze śmiechem.
-Bo miałaś słyszeć -dodał Payn, a ja czułam jak teraz przewraca oczami.
-Harry.. już myślałem, że Was gdzieś zamknę, żebyście zobaczyli jak bardzo się kochacie -dodał niespodziewanie Niall, a mnie opuściły już nerwy. To na jego zdaniu zależało mi najbardziej. W końcu to mój starszy braciszek, który zajmuje praktycznie największą część w moim życiu. Od samego początku wszystko, co powiedział czy zrobił, było dla mnie niczym święte. Na jego wsparcie, obronę czy zaprzeczenia zawsze mogłam liczyć. Potrafił odebrać ode mnie telefon o drugiej nad ranem i słuchać, jak przeklinam świat zanosząc się łzami, lecz kiedy zaczynałam pleść głupstwa, automatycznie sprowadzał mnie na ziemię. Był po prostu niesamowity i gdyby nie on, już dawno bym się załamała. Uśmiechnęła się sama do siebie, opierając głowę na ramieniu Hazzy. On spojrzał na mnie szczęśliwy i pocałował mnie. Chłopcy dalej gratulowali nam, życząc wytrwałości, ale my już nie zwracaliśmy na to zbytniej uwagi. Liczyło się tylko to, że nareszcie będziemy szczęśliwi, że jesteśmy razem i nic ani nikt nas nie rozdzieli.
Harry zbliżył się do mnie i pocałował czule. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie, czemu służyło głośne mlasknięcie.
-Oho .. całują się -zaśmiał się Louis, któremu zawtórował Niall. W tle usłyszałam jeszcze gwizdy Zayna i krzyki Liama, żeby Harry nie zapominał o gumce. Zaśmiałam się, ale nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Jednak jedno zdanie spowodowało, że moje serce na moment stanęło w miejscu, a oczy powiększyły się do granic możliwości. Zresztą nie tylko ja byłam zdumiona.
-A kiedy Cody będzie mógł poznać swoich wujków ? -zapytał niespodziewanie Zayn. Zaniemówiłam.
-Skąd wiesz.. ? -zadałam cicho pytanie. Miałam wrażenie, że go nie usłyszą. Moje wszystkie obawy nagle wróciły.
-O Codym ? -kontynuował Malik -Niall nam powiedział, że Harry jest tatusiem -wybuchnął śmiechem. Dziwne, ale poczułam się nieswojo. Tak jakby wiedzieli o gwałcie i nic mi nie powiedzieli. Tak, jakbym na małą chwilę straciła do nich zaufanie.
Ukradkiem spojrzałam na Harrego, któy siedział już od dłuższego momentu cicho. Na jego twarzy malował się wstyd.
Przytuliłam go mocno do siebie, bo dobrze wiedziałam, że nadal było mu głupio za to, co mi zrobił. Ale ja patrzyłam na to teraz inaczej. Gdyby nie on, na świecie nie pojawiłby się mój kochany synek, który wdał się w geny taty. Dopiero teraz zauważyłam, jak bardzo są do siebie podobni. Wszystko się zgadzało - burza loków na głowie, nieskazitelnie, hipnotyzujące, zielone oczy, charakter, ciągle nowe pomysły, za którymi ciężko czasami mi nadążyć, uśmiech i nawet sposób, w jaki się wstydzi -wszystko było takie samo ! Uśmiechnęła się.
-Gratulujemy Wam -usłyszeliśmy jeszcze w słuchawce.
Zdziwiło mnie tylko to, że nie zadają zbędnych pytań. Na pewno Naill już wszystko im wytłumaczył. W duszy dziękuję im za to, bo ani ja, ani Harry nie czuli byśmy się wyjątkowo komfortowo. Na sam koniec rozmowy zaczęli jeszcze dyskutować o trasie, ostatnich przymiarkach i samym wyjeździe. Oni jeszcze nie wyjechali, a ja już chcę, żeby wrócili. Westchnęłam głęboko, wstając z łóżka. Zbiegłam na dół, zostawiając ich samych z planami.
Nie miałam ochoty słuchać o tym wszystkim, smucąc się jeszcze bardziej. Wiem, że to dziwne. Przecież z Harrym jestem w związku zaledwie dzień, ale już czuję, jak przejmuje całe moje życie.
Usiadłam na drewnianym mostku, zamaczając stopy w zimnej wodzie basenu. Moją głowę przejmowały teraz różne myśli. Najbardziej bałam się tego, że nasz związek nie wytrzyma w takiej długiej rozłące. No bo jak ? Ledwo ze sobą jesteśmy, a już trzeba się rozstać. Machałam nogami, tym samym wywołując lekkie fale, na niezachwianej niczym tafli wody. Słońce powoli zaczynało chylić się ku zachodowi, a niebo przepełniały niesamowite kolory, odbijające się w wodzie. Uśmiechnęłam się lekko. Zastanawiał się czy aby na pewno damy sobie radę. Jednak szybko odrzuciłam zbędne myśli, zakupując je na samym dnie mojej podświadomości. Przecież doskonale wiedziałam, że nasza miłość przetrwa wszystko.
Słysząc kroki odwróciłam się i zobaczyłam Harrego. Postanowiłam już nie poruszać tego tematu. Wyjedzie, ale przecież wróci, a my mamy SMS'y, telefon, Skype. Damy radę !
-Summy ? -spojrzałam na niego.
-Tak ?
-Ktoś do Ciebie -podał mi telefon z uśmiechem. Spojrzałam na telefon, na którego wyświetlaczu pojawił się napis "Mrs. Wood". Szybko odblokowałam telefon.
-Tak ? Czy z Codym coś się dzieje ? -zapytałam zdenerwowana.
-Ależ skąd, panno Hurt -usłyszałam ciepły głos kobiety po pięćdziesiątce, które rozwiał moje obawy -Cody tak bardzo za panią tęskni, że poprosił o telefon -zaśmiała się, a ja w tle usłyszałam podskoki mojego malucha.
-Proszę mi go dać -uśmiechnęłam się, dając znak Hazzie, że to on. Zdenerwowany usiadł obok mnie.
-Mama ! -usłyszałam w słuchawce, nie mogąc powstrzymać łez. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo mi go brakuje, jak bardzo chcę, żeby już na zawsze był przy mnie.
-Kochanie, mamusia ma dla Ciebie niespodziankę -uśmiechnęłam się do telefonu, w którym na moment zapadła cisza.
-Tata ? -szepnął cicho, jakby bał się, że głośniejszym tonem sprawi jego zniknięcie. Szybko potwierdziłam.
-Chcesz z nim porozmawiać ? -zapytałam, a w odpowiedzi usłyszałam cichutkie "Tak".
Podałam Harremu telefon.
-Chce Cię w końcu usłyszeć -uśmiechnęłam się, ocierając łzy. Chłopak przyłożył urządzenie do ucha.
-Cody...-szepnął.
-Tata ! -krzyknął mały. Na twarzy Stylesa zagościł wielki uśmiech. Wiedziałam, że zaczynamy od nowa.
Od Autorki :
Witam Kochani !
Wiem, że bardzo długo mnie tutaj nie było, ale już tłumaczę Wam moją nieobecność. Na samym początku lekkie problemy z internetem, a potem masa nauki. Jednak teraz zawitały u mnie długo oczekiwane ferie i rozdziały będą pojawiały się baaardzo często ! :) Obiecuję Wam to i jeszcze raz przepraszam. Chciałam Was również poinformować, że zostałam nominowana ! <3 A tak naprawdę to zasługa Was :) Dajecie mi powera do dalszego działania ! <3 Bardzo Wam dziękuję.
A teraz rozdział ..
Podobał Wam się ? Wzruszyła scena z rozmową z Codym ? Ja pisząc to wyłam :D Ale no taka już jestem .. wzruszam się w byle jakich momentach ; 3
Chciałam Was jeszcze zapytać o .. mianowicie wpadłam na pomysł nowego bloga, w któym głownym bohaterem będzie Zayn Malik -bad boy. Jeśli jesteście ciekawi i macie ochotę na taki blog to piszcie ! Oczywiście ten nadal tu będzie i nadal będę na niego wstawiała rozdziały :)
Teraz wchodzi nowa zasada :D
5 komentarzy - nowy rozdział :) KOMENTUJCIE ! Do następnego !
Kurcze.. mało bym zapomniała !
Happy Birthday to you ! Happy Birthday to you ! Happy Birthday ! Happy Birthday ! Happy Birthday for Harry ! <3 Dla naszego jedynego i niepowtarzalnego !
P.S. Zastanawiacie się jaki prezent dostał od zespołu nasz jubilat ? ;3 Piszcie pomysły !
niedziela, 4 stycznia 2015
Rozdział piętnasty
****HARRY****
Obudziłem się przez słońce, wpadające przez okno i nie dające mi spać. Obróciłem się na bok, ale zamiast zobaczyć twarz Summy, zobaczyłem jej pełne piersi, które do połowy przykrywał kawałek pościeli. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Myślami wróciłem do wczorajszego wieczoru. Kurcze.. mimo tego, iż wczoraj sporo wypiłem, to wszystkie zdarzenia pamiętam doskonale.. Dziwne. Zawsze po każdej imprezie z chłopakami siadaliśmy w salonie na kanapie i próbowaliśmy zebrać wieczór do kupy. Każdy dokładał jakąś sytuację i po jakiejś godzince cała zabawa była odtworzona. To jeszcze jeden argument, który zapewnia mnie, że moje życie przy Summy jest wyjątkowe. To ona nadaje mu ten właściwy tor, którym starałem się odkryć przez tyle lat..
Powoli podniosłem się na łokciu, żeby nie obudzić dziewczyny i spojrzałem na nią. Dopiero po paru sekundach zdałem sobie sprawę, że od wczoraj Summer jest moja ! Jesteśmy parą, a właściwie rodziną. Teraz jeszcze tylko mały remont i sprowadzenie do Londynu Cody'ego, i możemy się wprowadzać, zaczynając całe życie od nowa. Przed nami jeszcze jedna trudna kwestia. Trzeba powiedzieć chłopakom o naszych "zaręczynach" i o dziecku. Jeszcze miesiąc temu, gdyby ktoś powiedział mi, że jakaś dziewczyna tak namiesza mi w głowie, a do tego, że mam z nią dziecko z gwałtu, wyśmiałbym go. Ale widać w tym pojebanym życiu wszystko jest możliwe...
Starałem się teraz układać w głowie to, co powiemy ekipie, kiedy wrócimy do domu, ale moją głowę przyjmowały myśli z wczorajszego wieczoru.. Cały czas miałem przed oczami po kolei Summy, basen, jej nogi, a potem te ponętne piersi, na które teraz mogę patrzeć. Zaśmiałem się cicho. Przygryzłem lekko dolną wargę, na której dalej czułem smak ust dziewczyny. Patrzyłem na jej twarz, usta..nos..kolejno przechodząc do biustu, od którego nie mogłem oderwać oczu. Naciągnąłem na nią kołdrę, zakrywając je przy tym. Dziewczyna poruszyła się lekko, a ja wstrzymałem oddech. Bałem się, że ją obudzę. Ale ona tylko obróciła się na plecy, a jej ciemne włosy przykryły twarz. Zaśmiałem się, odgarniając ostrożnie pasma.
Na jej ustach zawitał lekki uśmiech. Patrzyłem na nią przez dłuższy czas, aż w końcu złapałem za telefon leżący na stoliku nocnym i nacisnąłem na klawisz, który go odblokuje. Przejechałem palcem po ekranie i spojrzałem na wyświetlacz.
-8:30 ? Trochę wcześnie -mruknąłem do siebie, ale i tak doskonale wiedziałem, że już nie zasnę. Jeszcze raz, na krótką chwilę, opadłem na poduszki obok mojej Księżniczki i z wielkim wdechem, delikatnie się podniosłem. Usiadłem na krawędzi łóżka, przecierając twarz rękoma. Ostatni głęboki wdech i wstałem. Szybkim ruchem łapnąłem pierwsze lepsze bokserki z brzegu mojej szafy, ale po chwili zdałem sobie sprawę, że w nocy przebieraliśmy się w suchą i czystą bieliznę. Odłożyłem je z powrotem i cicho nacisnąłem klamkę drzwi sypialni. Wyszedłem na korytarz, jeszcze raz spojrzałem na dziewczynę i zamknąłem drzwi z równą precyzją. Zbiegłem na dół do kuchni.
-To teraz śniadanie -uśmiechnąłem się sam do siebie. Włączyłem cicho radio i otworzyłem lodówkę.
-Zakupy ! -złapałem się za głowę, przypominając sobie o czynności, którą miałem zrobić wczoraj. Westchnąłem cicho, wyciągając z niej maliny, jagody i jogurt. Szybko wymyśliłem jakiś posiłek.
Na kuchennym blacie postawiłem dwie szklanki, do których kolejno nałożyłem dwie łyżki jogurtu, następnie płatki, które znalazłem w szafce i owoce. Jeszcze raz jogurt, płatki i owoce i śniadanie było gotowe. Może nie należy do najlepszych, ale mam nadzieję, że Summy będzie smakować. Na tacy położyłem sok pomarańczowy i, kiedy już miałem kłaść posiłek, do kuchni weszła zaspana Summy. Na sobie miała mój czarny T-shirt.
-Ooo ubrałaś się -zaśmiałem się, podchodząc do niej. Dziewczyna przetarła, jeszcze zaspane, oczy i uśmiechnęła się.
-Nie mogę Cię już tak z rana podniecać -dodała po chwili ze śmiechem. Szybko jej zawtórowałem, obejmując ją w talii.
-Moja dziewczyna -mruknąłem jej do ucha.
-Mój chłopak -pocałowała mnie namiętnie. Natychmiast pogłębiłem czynność, wpychając jej język do buzi. Moje dłonie z jej talii przeniosłem na pośladki, a następnie, podnosząc przy tym jej, to znaczy moją koszulkę, jechałem w kierunku jej nagiego biustu.
-No, no, no -usłyszałem jej karcący głos -Panie Styles, pan się tak nie rozpędza -zaśmiała się i pocałowała mnie w nos.
-Jeszcze troszkę no.. -westchnąłem, sadzając ją na blacie i całując w kark.
-Harry -wymruczała mi do ucha, po czym odsunęła mnie od siebie -Po śniadaniu, dobrze ? -spojrzała mi w oczy. Pokiwałem głową, a na mojej twarzy pojawił się tak zwany zaciesz.
-Jak małe dziecko -zaśmiała się, zeskakując z blatu.
-Przygotowałem dla Ciebie -wskazałem na posiłek.
-Dla mnie ? -spojrzała. Uśmiechnąłem się na znak odpowiedzi "tak" -Nie musiałeś -pocałowała mnie w policzek.
-Ale chciałem, dla mojej Księżniczki wszystko -odsunąłem jej krzesło, a ona usiadła.
****20 minut później****
-Harry, grubasie, złaź ze mnie -głos dziewczyny rozbrzmiał w całej sypialni.
-Obiecałaś, że po śniadaniu -odparłem głosem pięciolatka. Pokiwała głową z rozbawieniem.
-Prooszę -spojrzałem na nią oczami szczeniaczka.
-Na mnie to nie działa -założyła ręce na klatce piersiowej. Nie zmieniając wyrazu wzroku dalej patrzyłem na nią. Wiedziałem, że zaraz ulegnie.
-Nie Harry.. -zaśmiała się -Noo..dobra.. -westchnęła.
-Tak ! -krzyknąłem szczęśliwy. Nachyliłem się nad nią i pocałowałem czule, co ona szybko odwzajemniła.
-Jesteś słodki -wymruczała mi do ucha.
-Ty bardziej -zrzuciłem jej koszulkę. Zacząłem jeździć dłonią po jej ciele. Summy wplątała dłonie w moje włosy i lekko pociągła.
-Uwielbiam to -zaśmiałem się.
****SUMMER****
Przetarłam zaspane oczy, przewracając się na drugi bok. Byłam przekonana, że obok mnie śpi Harry, jednak jego tam nie było. Miejsce było puste. Zerwałam się z łóżka. Bałam się, że to był tylko sen. Jednak, kiedy rozejrzałam się po pokoju, szybko zorientowałam się, gdzie jestem. Z wielkim oddechem ulgi, usiadłam na łóżku. Dopiero po krótszej chwili doszło do mnie, że siedzę na pół naga. Zalana rumieńcami, chwyciłam czarny T-shirt Hazzy i, przeczesując dłonią włosy, wyszłam z pokoju. Stanęłam za drzwiami, opierając się o nie plecami. Przypomniał mi się wieczór. Właściwie.. moje myśli krążyły wokół niego, odkąd tylko się obudziłam. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Dalej nie wierzyłam w to, że Harry i ja jesteśmy parą. Przecież.. to nie możliwe.
-Summy ! Czas to w końcu do siebie dopuścić -krzyczał jakiś głos w mojej głowie.
-Jestem z Harrym i nareszcie będę szczęśliwa ! -zaśmiałam się.
Szybkim krokiem zeszłam na dół. Zobaczyłam mojego faceta, jak to fajnie brzmi, krzątającego się po kuchni i śpiewającego ich najnowszą piosenkę, która właśnie leciała w radiu.
I don’t exist
If I don’t have her
The sun doesn’t shine,
The world doesn’t turn,
Alright (alright)
But I know, I know, I know for sure
Everybody wanna steal my girl
Everybody wanna take her heart away
Couple billion in the whole wide world
Find another one ‘cause she belongs to me
Everybody wanna steal my girl
Everybody wanna take her heart away
Couple billion in the whole wide world
Find another one ‘cause she belongs to me
Na na na na na na, (oh yeah)
Na na na na na na, (alright)
Na na na na na na
Na na na na na na
♥She knows, she knows
That I've never let her down before
She knows, she knows
That I'm never gonna let another take her love from me now♥
Zaśmiałam się, patrząc na niego. Był taki słodki i nareszcie mój. Niby wiem, że jesteśmy razem, ale gdzieś tam jeszcze dalej nie mogę dopuścić tego do siebie. Nie mogę uwierzyć, że wybrał akurat mnie. Co najlepsze.. było widać, że jego miłość co do mnie jest jak najbardziej szczera. Moja do niego też. Wiedziałam to już, kiedy pierwszy raz go zobaczyłam. Już wtedy moje serce zaczynało bić szybciej. Nigdy czegoś takiego nie czułam To było niesamowite.
-Ooo ubrałaś się -spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się, składając na jego ustach namiętny pocałunek.
Od Autorki:
Witam Miśki ; * Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam ! Wiem, że nawaliłam ;c Ale jak wspominała.. dopadło mnie coś najgorszego.. BRAK WENY ;C Ale na całe szczęście znowu powróciła !♥ Cieszycie się ? Bo ja tak !♥ (czujecie ten zaciesz ? x D ) Wgl.. kochani ! Mamy 2015 ! ♥
Pisząc do Was życzenia tak o 3:30 a.m. : D dopadły mnie jakieś wątpliwości.. żałowałam, że 2014 już się skończył i zastanawiałam się, czy ten nowy rok nie będzie jeszcze gorszy od poprzedniego. Ale to szybko zniknęło, a mnie przepełniło szczęście :D ♥
A teraz tak.. postanowiłam się troszkę zmienić. Mnie smutku, więcej szczęścia i optymizmu ! ;* A teraz nie zanudzając .. :D co myślicie o rozdziale ? Przepraszam, że krótki i bez ładu i składu, ale chciałam już coś dla Was dodać. Piszcie ! :* Pamiętajcie 3komentarze = następny rozdział !
P.S. Fragment piosenki.. właśnie.. jakiej ? :D Jak nie wiecie to wstyd ! Piszcie mi w komentarzach ;* a i fragment z serduszkiem to oczywiście kwestia Hazzy :) ♥ do następnego w piąteczek na pewno ! KOCHAM WAS ! ;* ( z góry przepraszam z błędy przy piosence, ale pisałam z głowy :D Maj inglisz perfekt :D )
Obudziłem się przez słońce, wpadające przez okno i nie dające mi spać. Obróciłem się na bok, ale zamiast zobaczyć twarz Summy, zobaczyłem jej pełne piersi, które do połowy przykrywał kawałek pościeli. Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech. Myślami wróciłem do wczorajszego wieczoru. Kurcze.. mimo tego, iż wczoraj sporo wypiłem, to wszystkie zdarzenia pamiętam doskonale.. Dziwne. Zawsze po każdej imprezie z chłopakami siadaliśmy w salonie na kanapie i próbowaliśmy zebrać wieczór do kupy. Każdy dokładał jakąś sytuację i po jakiejś godzince cała zabawa była odtworzona. To jeszcze jeden argument, który zapewnia mnie, że moje życie przy Summy jest wyjątkowe. To ona nadaje mu ten właściwy tor, którym starałem się odkryć przez tyle lat..
Powoli podniosłem się na łokciu, żeby nie obudzić dziewczyny i spojrzałem na nią. Dopiero po paru sekundach zdałem sobie sprawę, że od wczoraj Summer jest moja ! Jesteśmy parą, a właściwie rodziną. Teraz jeszcze tylko mały remont i sprowadzenie do Londynu Cody'ego, i możemy się wprowadzać, zaczynając całe życie od nowa. Przed nami jeszcze jedna trudna kwestia. Trzeba powiedzieć chłopakom o naszych "zaręczynach" i o dziecku. Jeszcze miesiąc temu, gdyby ktoś powiedział mi, że jakaś dziewczyna tak namiesza mi w głowie, a do tego, że mam z nią dziecko z gwałtu, wyśmiałbym go. Ale widać w tym pojebanym życiu wszystko jest możliwe...
Starałem się teraz układać w głowie to, co powiemy ekipie, kiedy wrócimy do domu, ale moją głowę przyjmowały myśli z wczorajszego wieczoru.. Cały czas miałem przed oczami po kolei Summy, basen, jej nogi, a potem te ponętne piersi, na które teraz mogę patrzeć. Zaśmiałem się cicho. Przygryzłem lekko dolną wargę, na której dalej czułem smak ust dziewczyny. Patrzyłem na jej twarz, usta..nos..kolejno przechodząc do biustu, od którego nie mogłem oderwać oczu. Naciągnąłem na nią kołdrę, zakrywając je przy tym. Dziewczyna poruszyła się lekko, a ja wstrzymałem oddech. Bałem się, że ją obudzę. Ale ona tylko obróciła się na plecy, a jej ciemne włosy przykryły twarz. Zaśmiałem się, odgarniając ostrożnie pasma.
Na jej ustach zawitał lekki uśmiech. Patrzyłem na nią przez dłuższy czas, aż w końcu złapałem za telefon leżący na stoliku nocnym i nacisnąłem na klawisz, który go odblokuje. Przejechałem palcem po ekranie i spojrzałem na wyświetlacz.
-8:30 ? Trochę wcześnie -mruknąłem do siebie, ale i tak doskonale wiedziałem, że już nie zasnę. Jeszcze raz, na krótką chwilę, opadłem na poduszki obok mojej Księżniczki i z wielkim wdechem, delikatnie się podniosłem. Usiadłem na krawędzi łóżka, przecierając twarz rękoma. Ostatni głęboki wdech i wstałem. Szybkim ruchem łapnąłem pierwsze lepsze bokserki z brzegu mojej szafy, ale po chwili zdałem sobie sprawę, że w nocy przebieraliśmy się w suchą i czystą bieliznę. Odłożyłem je z powrotem i cicho nacisnąłem klamkę drzwi sypialni. Wyszedłem na korytarz, jeszcze raz spojrzałem na dziewczynę i zamknąłem drzwi z równą precyzją. Zbiegłem na dół do kuchni.
-To teraz śniadanie -uśmiechnąłem się sam do siebie. Włączyłem cicho radio i otworzyłem lodówkę.
-Zakupy ! -złapałem się za głowę, przypominając sobie o czynności, którą miałem zrobić wczoraj. Westchnąłem cicho, wyciągając z niej maliny, jagody i jogurt. Szybko wymyśliłem jakiś posiłek.
Na kuchennym blacie postawiłem dwie szklanki, do których kolejno nałożyłem dwie łyżki jogurtu, następnie płatki, które znalazłem w szafce i owoce. Jeszcze raz jogurt, płatki i owoce i śniadanie było gotowe. Może nie należy do najlepszych, ale mam nadzieję, że Summy będzie smakować. Na tacy położyłem sok pomarańczowy i, kiedy już miałem kłaść posiłek, do kuchni weszła zaspana Summy. Na sobie miała mój czarny T-shirt.
-Ooo ubrałaś się -zaśmiałem się, podchodząc do niej. Dziewczyna przetarła, jeszcze zaspane, oczy i uśmiechnęła się.
-Nie mogę Cię już tak z rana podniecać -dodała po chwili ze śmiechem. Szybko jej zawtórowałem, obejmując ją w talii.
-Moja dziewczyna -mruknąłem jej do ucha.
-Mój chłopak -pocałowała mnie namiętnie. Natychmiast pogłębiłem czynność, wpychając jej język do buzi. Moje dłonie z jej talii przeniosłem na pośladki, a następnie, podnosząc przy tym jej, to znaczy moją koszulkę, jechałem w kierunku jej nagiego biustu.
-No, no, no -usłyszałem jej karcący głos -Panie Styles, pan się tak nie rozpędza -zaśmiała się i pocałowała mnie w nos.
-Jeszcze troszkę no.. -westchnąłem, sadzając ją na blacie i całując w kark.
-Harry -wymruczała mi do ucha, po czym odsunęła mnie od siebie -Po śniadaniu, dobrze ? -spojrzała mi w oczy. Pokiwałem głową, a na mojej twarzy pojawił się tak zwany zaciesz.
-Jak małe dziecko -zaśmiała się, zeskakując z blatu.
-Przygotowałem dla Ciebie -wskazałem na posiłek.
-Dla mnie ? -spojrzała. Uśmiechnąłem się na znak odpowiedzi "tak" -Nie musiałeś -pocałowała mnie w policzek.
-Ale chciałem, dla mojej Księżniczki wszystko -odsunąłem jej krzesło, a ona usiadła.
****20 minut później****
-Harry, grubasie, złaź ze mnie -głos dziewczyny rozbrzmiał w całej sypialni.
-Obiecałaś, że po śniadaniu -odparłem głosem pięciolatka. Pokiwała głową z rozbawieniem.
-Prooszę -spojrzałem na nią oczami szczeniaczka.
-Na mnie to nie działa -założyła ręce na klatce piersiowej. Nie zmieniając wyrazu wzroku dalej patrzyłem na nią. Wiedziałem, że zaraz ulegnie.
-Nie Harry.. -zaśmiała się -Noo..dobra.. -westchnęła.
-Tak ! -krzyknąłem szczęśliwy. Nachyliłem się nad nią i pocałowałem czule, co ona szybko odwzajemniła.
-Jesteś słodki -wymruczała mi do ucha.
-Ty bardziej -zrzuciłem jej koszulkę. Zacząłem jeździć dłonią po jej ciele. Summy wplątała dłonie w moje włosy i lekko pociągła.
-Uwielbiam to -zaśmiałem się.
****SUMMER****
Przetarłam zaspane oczy, przewracając się na drugi bok. Byłam przekonana, że obok mnie śpi Harry, jednak jego tam nie było. Miejsce było puste. Zerwałam się z łóżka. Bałam się, że to był tylko sen. Jednak, kiedy rozejrzałam się po pokoju, szybko zorientowałam się, gdzie jestem. Z wielkim oddechem ulgi, usiadłam na łóżku. Dopiero po krótszej chwili doszło do mnie, że siedzę na pół naga. Zalana rumieńcami, chwyciłam czarny T-shirt Hazzy i, przeczesując dłonią włosy, wyszłam z pokoju. Stanęłam za drzwiami, opierając się o nie plecami. Przypomniał mi się wieczór. Właściwie.. moje myśli krążyły wokół niego, odkąd tylko się obudziłam. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Dalej nie wierzyłam w to, że Harry i ja jesteśmy parą. Przecież.. to nie możliwe.
-Summy ! Czas to w końcu do siebie dopuścić -krzyczał jakiś głos w mojej głowie.
-Jestem z Harrym i nareszcie będę szczęśliwa ! -zaśmiałam się.
Szybkim krokiem zeszłam na dół. Zobaczyłam mojego faceta, jak to fajnie brzmi, krzątającego się po kuchni i śpiewającego ich najnowszą piosenkę, która właśnie leciała w radiu.
I don’t exist
If I don’t have her
The sun doesn’t shine,
The world doesn’t turn,
Alright (alright)
But I know, I know, I know for sure
Everybody wanna steal my girl
Everybody wanna take her heart away
Couple billion in the whole wide world
Find another one ‘cause she belongs to me
Everybody wanna steal my girl
Everybody wanna take her heart away
Couple billion in the whole wide world
Find another one ‘cause she belongs to me
Na na na na na na, (oh yeah)
Na na na na na na, (alright)
Na na na na na na
Na na na na na na
♥She knows, she knows
That I've never let her down before
She knows, she knows
That I'm never gonna let another take her love from me now♥
Zaśmiałam się, patrząc na niego. Był taki słodki i nareszcie mój. Niby wiem, że jesteśmy razem, ale gdzieś tam jeszcze dalej nie mogę dopuścić tego do siebie. Nie mogę uwierzyć, że wybrał akurat mnie. Co najlepsze.. było widać, że jego miłość co do mnie jest jak najbardziej szczera. Moja do niego też. Wiedziałam to już, kiedy pierwszy raz go zobaczyłam. Już wtedy moje serce zaczynało bić szybciej. Nigdy czegoś takiego nie czułam To było niesamowite.
-Ooo ubrałaś się -spojrzał na mnie. Uśmiechnęłam się, składając na jego ustach namiętny pocałunek.
Od Autorki:
Witam Miśki ; * Przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam ! Wiem, że nawaliłam ;c Ale jak wspominała.. dopadło mnie coś najgorszego.. BRAK WENY ;C Ale na całe szczęście znowu powróciła !♥ Cieszycie się ? Bo ja tak !♥ (czujecie ten zaciesz ? x D ) Wgl.. kochani ! Mamy 2015 ! ♥
Pisząc do Was życzenia tak o 3:30 a.m. : D dopadły mnie jakieś wątpliwości.. żałowałam, że 2014 już się skończył i zastanawiałam się, czy ten nowy rok nie będzie jeszcze gorszy od poprzedniego. Ale to szybko zniknęło, a mnie przepełniło szczęście :D ♥
A teraz tak.. postanowiłam się troszkę zmienić. Mnie smutku, więcej szczęścia i optymizmu ! ;* A teraz nie zanudzając .. :D co myślicie o rozdziale ? Przepraszam, że krótki i bez ładu i składu, ale chciałam już coś dla Was dodać. Piszcie ! :* Pamiętajcie 3komentarze = następny rozdział !
P.S. Fragment piosenki.. właśnie.. jakiej ? :D Jak nie wiecie to wstyd ! Piszcie mi w komentarzach ;* a i fragment z serduszkiem to oczywiście kwestia Hazzy :) ♥ do następnego w piąteczek na pewno ! KOCHAM WAS ! ;* ( z góry przepraszam z błędy przy piosence, ale pisałam z głowy :D Maj inglisz perfekt :D )
czwartek, 1 stycznia 2015
Zakończenie...2014 !
Od Autorki :
Witam Miśki ! <3
Tak jest 03:30 nad ranem i tak piszę do Was ;*
Miałam napisać o 00:00 ale tyle się działo .. :D
I jak się czujecie z faktem 2015 roku ? :c ja tęsknie za 2014 ! ;c nie był fajny ale i tak tęsknie .. Wszystkim Happy New Year !! Ode mnie i wszystkich kumpeli ;* nowy rozdział jakoś teraz ;) a teraz idem nynać :* kolorowych, erotycznych itd. :D
P.S. Happy New Year od Hazzy :*
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)







