Od Autorki:
A więc, a więc.. WITAM :D ♥
Pod ostatnim rozdziałem napisałam, że warto się poznać.. i na pocztę wpłynęło masę pytań :o Bardzo dziękuję dziewczyny, że wzięłyście to sobie do serca i chcecie poznać mą skromną osóbkę :D ♥ a więc.. :
1. Jak masz na imię ?
♥ Imię ? Okropne ! Ale skoro chcecie wiedzieć ... :D Jagoda ! ♥
2. Od jak dawna Directioners ? ♥ Szczerze ? Od nigdy. Bardzo cenię 1D, cały zespół razem i każdego chłopca z osobna, ale nigdy nie byłam na tyle zżyta z nimi, że mogę się nazwać Directioners.. :/ PRACUJEMY NAD TYM ! #PRACA#1D
3. Który z chłopców podoba Ci się najbardziej ? Dlaczego ?
♥ Harry !♥ i Zayn !♥ Najmraśniejsze ciacha :D #MRR ! Harry ? Za osobowość, charakter, loki, oczy *o*, dołeczki i wgl za wszystko ! ♥ Zayn ? Osobowość, charakter, oczy ♥ + karnacja ! ( mamy taką samą ) :D
4. Opiszesz swój wygląd ?
♥ Dla "fanów" ? :D Zawsze ! Jestem brunetką o dużych, brązowych oczkach i ciemnej karnacji. 160 cm wzrostu. Chyba tyle Wam wystarczy :* :D #CAŁA#JA
5. Masz drugą połówkę ?
♥ Oj dziewczyny.. ruszyłyście niezwykle drażliwy temat :/ Nie. Nie mam i nie planuję mieć w najbliższym czasie ! Od jakiegoś miesiąca mam swoją własną chorobę o nazwie : "CHŁOPCY ! " Zostałam zraniona chyba przez 1519 idiotów .. -.- najpierw czułe słówka, a potem pa.. Nawet bez słowa wyjaśnień. Dupki jebane ! "Narób lasce nadziei, a potem się nie odzywaj i myśl, że jesteś kurwa fajny " ... tsa..
Okey ! Myślę, że 5 jak na razie starczy, hm ? Piszcie ! Następne pojawią się pod kolejnym rozdziałem albo znowu dodam nowy post ♥ Dziękuję za to, że chociaż trochę się dla Was liczę i zaglądacie tutaj :* Piszcie nowe pytania pod tym postem, rozdziałem, na ASKU albo tak jak dziewczyny na pocztę : stay-with-me19@wp.pl ♥ Do zobaczenia ! ♥
poniedziałek, 15 grudnia 2014
piątek, 12 grudnia 2014
Rozdział czternasty
Uwaga ! Rozdział zawiera sceny erotyczne ! Czytasz na własną odpowiedzialność !
****SUMMER****
Chwilę wstrzymałam oddech, a serce uderzało szybciej z każdą sekundą. Bałam się, że kiedy chociaż na małą chwilkę zamknę oczy, to wszystko zniknie. Harry i cała ta historia będzie tylko snem, a ja obudzę się w starej, brukowej kamienicy na obrzeżu miasta, z małym, śpiącym dzieckiem za ścianą. Sama.
Nie wiem, jak wtedy to wszystko by wyglądało.. Nie wiem, czy po raz kolejny nie zaczęłabym szlochać w poduszkę i prosić Boga, żeby piękne sny, stały się w końcu rzeczywistością. Żebym ja też, chociaż na małą chwilkę, poczuła się wyjątkowo... A mój synek miał w końcu wymarzonego tatusia, którego wyczekuje w oknie każdego dnia.. To boli, kiedy, przychodząc po niego do przedszkola, pierwsze słowa, jakie mi zadaje to : "Tatuś już wrócił ? Jest z Tobą ? ". A ja po raz kolejny muszę zaprzeczyć, widząc, jak radosne iskierki nadziei w jego oczach gasną.. Zamknęłam je.
W tym momencie przypuszczenia i myśli, znowu wzięły górę, a ja starałam się nie wybuchnąć płaczem. Wszystko to, o czym teraz myślałam..chciałam,żeby jak najszybciej znikło..chciałam upchnąć to na samo dno mojej podświadomości, ale bałam się.. tak cholernie się bałam, że kiedy ponownie otworzę oczy, jedyne co zobaczę, to odrapane ściany.
Jednak podjęłam tę próbę. Powoli podniosłam powieki do góry. Zobaczyłam uśmiechniętą twarz Harrego i jego głębokie oczy, czarujące mnie za każdym razem. Wszystko to zaczęło ulatywać jak mgła..wszystko powoli znikało..Lecz kiedy chłopak zadał mi to pytanie.. zapomniałam o bożym świecie. Pytanie, na które tak długo czekałam, które mogło zmienić wszystko na lepsze, ale i gorsze.. Ale teraz przytłaczające kwestie były bardzo daleko ode mnie.
Teraz liczyło się tylko to, że Harry jest obok. Czułam się jak moja ulubiona Księżniczka z dziecięcych lat. Pamiętam, że kiedy dziewczynki przebierały się za Kopciuszka, Śpiącą Królewnę czy Śnieżkę, ja zawsze wybierałam Jasmine, z bajki o Aladynie i zaczarowanej lampie. Całe moje dzieciństwo było okropne, a jedyne, co na moment pozwalało mi o nim zapomnieć, to właśnie ta baśń. Doskonale pamiętam, jak książka leżała pod poduszką, a ja czekałam na mamę, która przeczyta mi moje marzenia po raz setny. Jak, dzięki swoim słowom, pozwalała i mi się przenieść w inny, zaczarowany świat. Wtedy byłam najszczęśliwszym dzieckiem, ale... potem mama odeszła...a książka leżała pod poduszką jak co noc, a ja czekałam...czekałam.. a jej nie było. Pamiętam, jak słone łzy spływały mi każdego wieczoru po policzkach..Jak nie mogłam pogodzić się z faktem, że je już nie ma.
Wiedziałam jednak, że czas z przeszłości wrócić do teraźniejszości i zapomnieć co było. Spojrzałam na Hazzę. Uśmiechnęłam się lekko. To właśnie on był moim Aladynem, który zabierał mnie na latającym dywanie w świat, ponad gwiazdami i lśniącą wodą. Wszystko to było takie magiczne, ale..
-Summy ? Zostaniesz moją dziewczyną ? -po tych słowach, miałam wrażenie, jak gdyby czas stanął w miejscu. Moje serce uderzało szybciej z każdą sekundą, a ja czułam, jak zaczyna się moja własna bajka pt. : Harry " . Czułam, jak życie ponownie nabiera stracone kolory, które wyblakły z biegiem upływających lat... Chwila ciszy i...
-Tak.. -szepnęłam -Tak, Harry ! Tak ! -krzyknęłam szczęśliwa, rzucając się na jego szyję. Moje oczy szybko zrobiły się szkliste, a po policzkach, zaczęły spływać gorące łzy. Chłopak spojrzał na mnie.
-Dlaczego płaczesz ? -w jego głosie wyczułam lekką panikę, a może nawet i strach. To tak, jakby bał się, że zmienię zdanie... odrzucę go. Zaśmiałam się sama z siebie, po czym odparłam :
-Ze szczęścia -spojrzałam na niego. Jego głośny śmiech rozbrzmiał w pomieszczeniu -Harry ? -uśmiechnęłam się delikatnie, podnosząc wzrok. On znowu spojrzał, a jego oczy ponownie przepełnione były lekką paniką. Zaśmiałam się cicho. Wspięłam się na paluszki, opierając małe dłonie na jego ramionach.
-Kocham Cię -wyszeptałam mu do ucha, wtulając twarz w jego szyję. Harry ostrożnie ułożył jedną dłoń na mojej talii, a drugą, równie delikatnie, na wewnętrznej stronie mojego uda. Potem uniósł mnie lekko w górę, a ja oplotłam go nogami w pasie. Chłopak oparł mnie o zimną ścianę basenu. Wzdrygnęłam się lekko, a on, zaśmiawszy się cicho, połączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku. Po dłuższej chwili, kiedy zabrakło nam tchu, oderwaliśmy się od siebie, łapiąc stracone powietrze w płuca. Zarumieniłam się lekko.
-Teraz będę robił tak częściej -szepnął, całując mnie w kark.
-To rób -odparłam szybko -Mi się podobało -przygryzłam lekko dolną wargę.
-Naprawdę ? -spojrzał, unosząc jedną brew do góry. Pokiwałam głową, a on znowu pocałował mnie. Tym razem, w mgnieniu oka, pogłębiłam czynność. Chciałam, żeby te chwile trwały i trwały. Wydawało mi się, że teraz istniejemy tylko my. Tylko ja i Harry. Kiedy oddaliliśmy się od siebie, a ja opanowałam już wypieki na policzkach, spojrzałam na niego, a on na mnie. Nasze spojrzenia spotkały się. W tej chwili byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Dalej trudno było mi uwierzyć, że sławna gwiazda wybrała właśnie mnie - szarą dziewczynę po przejściach, z obrzeża miasta. Jednak ja nie patrzyłam na Harrego jak na kogoś sławnego. Dla mnie był po prostu zwykłym chłopakiem, którego marzenia się ziściły.
****30 minut później****
-Harry.. dosyć już.. -zaśmiał się, kiedy chłopak po raz kolejny dolał mi szampana.
-To nasz wieczór -odparł, wlewając alkohol do lampki, którą trzymałam w dłoni.
-Ale ja już ledwo trzymam się na nogach -podparłam się na dłoniach o brzeg basenu, po czym, podciągnąwszy się, usiadłam na krawędzi, machając nogami we wodzie. Styles odłożył szkła, które miał w dłoniach, i zanurkował. Spojrzałam na niego, jak zwinnie przypływa centymetry. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Szczerze ? Byłam już tak mocno wstawiona, że za moment nie będę wiedziała, jak mam na imię.. zresztą.. ja nawet teraz nie kojarzę.
Chwilę potem Hazza wynurzył się z wody, kładąc mokre dłonie na udach, i skradając kolejnego buziaka. Zaśmiałam się i chwytając za jego głowę, odepchnęłam go z powrotem, a on ponownie zanurkował. Po krótkiej chwili, poczułam, jak wciąga mnie do wody, Odruchowo nabrałam jak najwięcej powietrza w płuca, aby za moment zanurzyć się we wodzie. Kiedy wynurzyliśmy się na powierzchnię, uderzyłam chłopaka lekko w ramię.
-Debil ! -krzyknęłam, śmiejąc się.
-Ale tylko Twój -pocałował mnie, szepcząc do ucha.
-Mam nadzieję, żadnej dziwce Cię nie oddam ! -odparłam, na co Styles zaśmiał się.
-Dziwka ? Moja mała Summy i takie brzydkie słowa ? -pokiwał głową -Oj nie ładnie, nie ładnie -pomachał mi palcem przed oczami -Będzie kara -zaśmiał się, zacierając dłonie.
-O mój Boże.. już się boję -spojrzałam na niego, a on jedynie pokiwał głową, na znak słowa :tak.
****HARRY****
Nareszcie ! Nareszcie mam Summer na własność. Jest moja i żaden frajer mi jej nie odbije. Tak bardzo się stresowałem, żeby wszystko wyszło idealnie, żeby się zgodziła. Tak bardzo się bałem, że mi odmówi.. że obawy i przeszłość wezmą górę, ale ona.. jest moja !
Te chwile w basenie są dla mnie najlepsze. Nie spodziewałem się tego po niej, ale jest naprawdę mega gorącą dziewczyną. Taka drobna, a zawiera tyle tajemnic, które będę się starał powolutku odkrywać.
Teraz wszystko zaczyna mi się układać. Nigdy bym nie przypuszczał, że w tak szybkim czasie zyskam dziewczynę marzeń i do mojego syna. Jestem naprawdę najszczęśliwszym człowiekiem stąpającym po tej ziemi. Po powrocie z Wakacji jedziemy po Cody'iego i wszystko zaczynamy na nowo.. Summy jeszcze nie wie, ale chcę, żebyśmy wszyscy w trójkę zamieszkali w tym domu. Oczywiście nie od razu. Na sam początek mały remont, żeby Cody miał swój własny pokój.. zamek do zabawy i spędzania dzieciństwa. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić stracone lata. Ile teraz bym dał, żeby cofnąć czas i być przy Summer podczas ciąży. Patrzeć, jak rośnie jej brzuszek, poczuć, jak kopie moje dziecko. Ale teraz wszystko to naprawię.
-To co ? Jaką karę wybierasz ? -zaśmiałem się, patrząc na nią.
-Wybierz coś -spojrzała na mnie, śmiejąc się.
-Wierz mi, będzie gorąco -pocałowałem ją namiętnie, przejeżdżając dłonią, po jej mokrym ciele. Byłem już ostro wstawiony, ale nie chodziło mi o to, żeby zaliczyć ją jak najszybciej. Właściwie.. nawet o tym nie pomyślałem. Jednak teraz zrodził mi się pewien szatański plan na karę dla mojego Króliczka.. Zaśmiałem się chytrze.
-Harry ? Co Ty kombinujesz ? -spojrzała na mnie, kiedy wolnymi krokami, zacząłem iść w jej kierunku.
-Nic, nic -zachichotałem -Tylko.. -złapałem ją w talii i przerzuciłem sobie przez ramię -Karma Skarbie ! -krzyknąłem, śmiejąc się.
-Nie ! Harry ! Puść mnie ! -krzyczała, dusząc się od śmiech i uderzając drobnymi pięściami o moje plecy.
-Chciałabyś -wyszedłem z basenu i pokierowałem się w stronę domu. Wszedłem do środka i udałem się do kuchni.
Posadziłem ją na blacie i zacząłem zachłannie i namiętnie całować. Miałem tylko lekkie obawy, że dziewczyna odrzuci "karę" bojąc się. Jednak myśli szybko się ulotniły, kiedy Summy zaczęła pogłębiać pocałunek, wpychając mi język do buzi. Szczerze? Nawet nie wiedziałem, że tak potrafi. Zaśmiałem się lekko, nie przerywając czynności. Jeździłem dłonią po jej udach, brzuchu, ale nie posuwałem się dalej.
-To dziki molest -wybuchnąłem śmiechem, usłyszawszy jej słowa, w przerwach między kolejnymi pocałunkami.
-Ale godzisz się na niego ? -spojrzałem rozbawiony.
-Oczywiście, panie władzo -odparła ze śmiechem, całując mnie ponownie.
W chwilę potem z kuchni przenieśliśmy się do sypialni. Nawet nie wiem, jak się tam dostaliśmy...
Rzuciłem ją na łóżko, siadając na jej nogach. Nasze pocałunki i lekkie dogryzanie, przerodziło się teraz w coś dzikiego i gorącego. Miałem wrażenie, że obojgu nam się to podoba. Zaczęliśmy się zachłannie całować. Summy zaplotła nogi na moich plecach, kiedy nachyliłem się nad nią. Całe łóżko, pościel były mokre od naszych stroi, z których ściekała woda z basenu. Jednak teraz nie zwracaliśmy na to zbytnią uwagę.
Chwilę później, dziewczyna obróciła się w taki sposób, że to teraz ona była na górze. Spojrzała w moje oczy, a ja w jej. Było w nich widać iskierki przebiegłości. Czułem, że zaraz coś się wydarzy. Kiedy ponownie zacząłem się namiętnie całować z Summer, ona zwinnymi ruchami poczęła ocierać się o moje przyrodzenie, które w bardzo krótkim czasie, stało się twarde i wypukłe. Mój oddech stał się krótki, a ona nie przerywała czynności. Złapałem ją za pośladki, wbijając w nie swoje palce. Nie minęło dużo czasu, kiedy z moich ust zaczęło wydobywać się krótkie i ciche pojękiwanie. Było mi tak dobrze. Miałam wrażenie, że zaraz coś ze mnie wyskoczy i skończy się na ostrym i dzikim seksie. Jednak starałem się opanować buzujące podniecenie, przemieszane z hormonami zarazem. Pomimo stanu nietrzeźwości, wiedziałem doskonale, że Summy nie jest jeszcze gotowa na tak daleki krok.
Całując ją, z trudem wyszeptałem :
-Skarbie.. dość.. zaraz dojdę -westchnąłem. Dziewczyna w ostatnim momencie przerwała czynność. Chwila dłużej i było by za późno. Obróciłem się i teraz to znowu ja byłem na górze. Pocałowałem ją czule i spojrzałem na jej biust. Przejechałem po nim delikatnie ręką.
-Mogę ? -zapytałem, łapiąc na zapięcie stanika. Dziewczyna chwilę zawahała się, jednak po chwili pokiwała twierdząco głową
. Złapałem za sznurki i odwiązałem je, zrzucając ubranie na podłogę. Moim oczom ukazały się pełny, mokre i ponętne piersi mojej Summy. Spojrzałem na nią. Na jej twarzy zagościły lekkie rumieńce, a ja, bez chwili namysłu, całując jej kark, zszedłem do biustu. Po chwili to dziewczyna zaczęła cicho pojękiwać i wzdychać. Było nam tak dobrze i chciałem, żeby to trwało i trwało...
Od Autorki:
Obiecany rozdział :) Myślę, że jesteście zadowoleni, bo pojawiła się TA scena .. :D Wiem, że kiedy napisałam na górze o erotyce, wy chętniej przeczytaliście.. ach ta dzisiejsza młodzież .. :D Co ja mówię ?! Sama taka jestem .. Ale teraz nie będę Wam tu już zanudzać. Jak Wam się podoba ? Piszcie! Dziękuję za 3 komentarze :) Reguła teraz ta sama :) 3 komentarze - nowy rozdział :)
Do zobaczenia ! Kocham Was ;*
P.S. Mam do Was jeszcze jedną sprawę.. mianowicie : Wpadłam na taki pomysł, żebyście mnie lepiej poznali. Zobaczyli, kto pisze blog, który chyba Wam się podoba :D a więc.. jeśli zostawicie komentarz, napiszcie w nim minimum dwa pytania do mnie :) odpowiem na każde ! ;* Odpowiedzi pojawią się pod kolejnym rozdziałem albo zrobię osobno informatorka, jeśli pytań będzie dużo :) Sprawdzajcie czy pytania się nie powtarzają i pytajcie o co tylko chcecie ^^ zrobimy sobie dzień szczerości :D Myślę, że nie jest to taka głupia sprawa, bo możecie się więcej dowiedzieć o mojej skromnej osóbce :D Czekam na pytania i komentarze :) ! Pamiętajcie ! 3 kom. = następny rodział! :* Do następnego :) Mam nadzieję ! Kocham Was ;*
****SUMMER****
Chwilę wstrzymałam oddech, a serce uderzało szybciej z każdą sekundą. Bałam się, że kiedy chociaż na małą chwilkę zamknę oczy, to wszystko zniknie. Harry i cała ta historia będzie tylko snem, a ja obudzę się w starej, brukowej kamienicy na obrzeżu miasta, z małym, śpiącym dzieckiem za ścianą. Sama.
Nie wiem, jak wtedy to wszystko by wyglądało.. Nie wiem, czy po raz kolejny nie zaczęłabym szlochać w poduszkę i prosić Boga, żeby piękne sny, stały się w końcu rzeczywistością. Żebym ja też, chociaż na małą chwilkę, poczuła się wyjątkowo... A mój synek miał w końcu wymarzonego tatusia, którego wyczekuje w oknie każdego dnia.. To boli, kiedy, przychodząc po niego do przedszkola, pierwsze słowa, jakie mi zadaje to : "Tatuś już wrócił ? Jest z Tobą ? ". A ja po raz kolejny muszę zaprzeczyć, widząc, jak radosne iskierki nadziei w jego oczach gasną.. Zamknęłam je.
W tym momencie przypuszczenia i myśli, znowu wzięły górę, a ja starałam się nie wybuchnąć płaczem. Wszystko to, o czym teraz myślałam..chciałam,żeby jak najszybciej znikło..chciałam upchnąć to na samo dno mojej podświadomości, ale bałam się.. tak cholernie się bałam, że kiedy ponownie otworzę oczy, jedyne co zobaczę, to odrapane ściany.
Jednak podjęłam tę próbę. Powoli podniosłam powieki do góry. Zobaczyłam uśmiechniętą twarz Harrego i jego głębokie oczy, czarujące mnie za każdym razem. Wszystko to zaczęło ulatywać jak mgła..wszystko powoli znikało..Lecz kiedy chłopak zadał mi to pytanie.. zapomniałam o bożym świecie. Pytanie, na które tak długo czekałam, które mogło zmienić wszystko na lepsze, ale i gorsze.. Ale teraz przytłaczające kwestie były bardzo daleko ode mnie.
Teraz liczyło się tylko to, że Harry jest obok. Czułam się jak moja ulubiona Księżniczka z dziecięcych lat. Pamiętam, że kiedy dziewczynki przebierały się za Kopciuszka, Śpiącą Królewnę czy Śnieżkę, ja zawsze wybierałam Jasmine, z bajki o Aladynie i zaczarowanej lampie. Całe moje dzieciństwo było okropne, a jedyne, co na moment pozwalało mi o nim zapomnieć, to właśnie ta baśń. Doskonale pamiętam, jak książka leżała pod poduszką, a ja czekałam na mamę, która przeczyta mi moje marzenia po raz setny. Jak, dzięki swoim słowom, pozwalała i mi się przenieść w inny, zaczarowany świat. Wtedy byłam najszczęśliwszym dzieckiem, ale... potem mama odeszła...a książka leżała pod poduszką jak co noc, a ja czekałam...czekałam.. a jej nie było. Pamiętam, jak słone łzy spływały mi każdego wieczoru po policzkach..Jak nie mogłam pogodzić się z faktem, że je już nie ma.
Wiedziałam jednak, że czas z przeszłości wrócić do teraźniejszości i zapomnieć co było. Spojrzałam na Hazzę. Uśmiechnęłam się lekko. To właśnie on był moim Aladynem, który zabierał mnie na latającym dywanie w świat, ponad gwiazdami i lśniącą wodą. Wszystko to było takie magiczne, ale..
-Summy ? Zostaniesz moją dziewczyną ? -po tych słowach, miałam wrażenie, jak gdyby czas stanął w miejscu. Moje serce uderzało szybciej z każdą sekundą, a ja czułam, jak zaczyna się moja własna bajka pt. : Harry " . Czułam, jak życie ponownie nabiera stracone kolory, które wyblakły z biegiem upływających lat... Chwila ciszy i...
-Tak.. -szepnęłam -Tak, Harry ! Tak ! -krzyknęłam szczęśliwa, rzucając się na jego szyję. Moje oczy szybko zrobiły się szkliste, a po policzkach, zaczęły spływać gorące łzy. Chłopak spojrzał na mnie.
-Dlaczego płaczesz ? -w jego głosie wyczułam lekką panikę, a może nawet i strach. To tak, jakby bał się, że zmienię zdanie... odrzucę go. Zaśmiałam się sama z siebie, po czym odparłam :
-Ze szczęścia -spojrzałam na niego. Jego głośny śmiech rozbrzmiał w pomieszczeniu -Harry ? -uśmiechnęłam się delikatnie, podnosząc wzrok. On znowu spojrzał, a jego oczy ponownie przepełnione były lekką paniką. Zaśmiałam się cicho. Wspięłam się na paluszki, opierając małe dłonie na jego ramionach.
-Kocham Cię -wyszeptałam mu do ucha, wtulając twarz w jego szyję. Harry ostrożnie ułożył jedną dłoń na mojej talii, a drugą, równie delikatnie, na wewnętrznej stronie mojego uda. Potem uniósł mnie lekko w górę, a ja oplotłam go nogami w pasie. Chłopak oparł mnie o zimną ścianę basenu. Wzdrygnęłam się lekko, a on, zaśmiawszy się cicho, połączył nasze usta w długim i namiętnym pocałunku. Po dłuższej chwili, kiedy zabrakło nam tchu, oderwaliśmy się od siebie, łapiąc stracone powietrze w płuca. Zarumieniłam się lekko.
-Teraz będę robił tak częściej -szepnął, całując mnie w kark.
-To rób -odparłam szybko -Mi się podobało -przygryzłam lekko dolną wargę.
-Naprawdę ? -spojrzał, unosząc jedną brew do góry. Pokiwałam głową, a on znowu pocałował mnie. Tym razem, w mgnieniu oka, pogłębiłam czynność. Chciałam, żeby te chwile trwały i trwały. Wydawało mi się, że teraz istniejemy tylko my. Tylko ja i Harry. Kiedy oddaliliśmy się od siebie, a ja opanowałam już wypieki na policzkach, spojrzałam na niego, a on na mnie. Nasze spojrzenia spotkały się. W tej chwili byłam najszczęśliwszą dziewczyną na ziemi. Dalej trudno było mi uwierzyć, że sławna gwiazda wybrała właśnie mnie - szarą dziewczynę po przejściach, z obrzeża miasta. Jednak ja nie patrzyłam na Harrego jak na kogoś sławnego. Dla mnie był po prostu zwykłym chłopakiem, którego marzenia się ziściły.
****30 minut później****
-Harry.. dosyć już.. -zaśmiał się, kiedy chłopak po raz kolejny dolał mi szampana.
-To nasz wieczór -odparł, wlewając alkohol do lampki, którą trzymałam w dłoni.
-Ale ja już ledwo trzymam się na nogach -podparłam się na dłoniach o brzeg basenu, po czym, podciągnąwszy się, usiadłam na krawędzi, machając nogami we wodzie. Styles odłożył szkła, które miał w dłoniach, i zanurkował. Spojrzałam na niego, jak zwinnie przypływa centymetry. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Szczerze ? Byłam już tak mocno wstawiona, że za moment nie będę wiedziała, jak mam na imię.. zresztą.. ja nawet teraz nie kojarzę.
Chwilę potem Hazza wynurzył się z wody, kładąc mokre dłonie na udach, i skradając kolejnego buziaka. Zaśmiałam się i chwytając za jego głowę, odepchnęłam go z powrotem, a on ponownie zanurkował. Po krótkiej chwili, poczułam, jak wciąga mnie do wody, Odruchowo nabrałam jak najwięcej powietrza w płuca, aby za moment zanurzyć się we wodzie. Kiedy wynurzyliśmy się na powierzchnię, uderzyłam chłopaka lekko w ramię.
-Debil ! -krzyknęłam, śmiejąc się.
-Ale tylko Twój -pocałował mnie, szepcząc do ucha.
-Mam nadzieję, żadnej dziwce Cię nie oddam ! -odparłam, na co Styles zaśmiał się.
-Dziwka ? Moja mała Summy i takie brzydkie słowa ? -pokiwał głową -Oj nie ładnie, nie ładnie -pomachał mi palcem przed oczami -Będzie kara -zaśmiał się, zacierając dłonie.
-O mój Boże.. już się boję -spojrzałam na niego, a on jedynie pokiwał głową, na znak słowa :tak.
****HARRY****
Nareszcie ! Nareszcie mam Summer na własność. Jest moja i żaden frajer mi jej nie odbije. Tak bardzo się stresowałem, żeby wszystko wyszło idealnie, żeby się zgodziła. Tak bardzo się bałem, że mi odmówi.. że obawy i przeszłość wezmą górę, ale ona.. jest moja !
Te chwile w basenie są dla mnie najlepsze. Nie spodziewałem się tego po niej, ale jest naprawdę mega gorącą dziewczyną. Taka drobna, a zawiera tyle tajemnic, które będę się starał powolutku odkrywać.
Teraz wszystko zaczyna mi się układać. Nigdy bym nie przypuszczał, że w tak szybkim czasie zyskam dziewczynę marzeń i do mojego syna. Jestem naprawdę najszczęśliwszym człowiekiem stąpającym po tej ziemi. Po powrocie z Wakacji jedziemy po Cody'iego i wszystko zaczynamy na nowo.. Summy jeszcze nie wie, ale chcę, żebyśmy wszyscy w trójkę zamieszkali w tym domu. Oczywiście nie od razu. Na sam początek mały remont, żeby Cody miał swój własny pokój.. zamek do zabawy i spędzania dzieciństwa. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić stracone lata. Ile teraz bym dał, żeby cofnąć czas i być przy Summer podczas ciąży. Patrzeć, jak rośnie jej brzuszek, poczuć, jak kopie moje dziecko. Ale teraz wszystko to naprawię.
-To co ? Jaką karę wybierasz ? -zaśmiałem się, patrząc na nią.
-Wybierz coś -spojrzała na mnie, śmiejąc się.
-Wierz mi, będzie gorąco -pocałowałem ją namiętnie, przejeżdżając dłonią, po jej mokrym ciele. Byłem już ostro wstawiony, ale nie chodziło mi o to, żeby zaliczyć ją jak najszybciej. Właściwie.. nawet o tym nie pomyślałem. Jednak teraz zrodził mi się pewien szatański plan na karę dla mojego Króliczka.. Zaśmiałem się chytrze.
-Harry ? Co Ty kombinujesz ? -spojrzała na mnie, kiedy wolnymi krokami, zacząłem iść w jej kierunku.
-Nic, nic -zachichotałem -Tylko.. -złapałem ją w talii i przerzuciłem sobie przez ramię -Karma Skarbie ! -krzyknąłem, śmiejąc się.
-Nie ! Harry ! Puść mnie ! -krzyczała, dusząc się od śmiech i uderzając drobnymi pięściami o moje plecy.
-Chciałabyś -wyszedłem z basenu i pokierowałem się w stronę domu. Wszedłem do środka i udałem się do kuchni.
Posadziłem ją na blacie i zacząłem zachłannie i namiętnie całować. Miałem tylko lekkie obawy, że dziewczyna odrzuci "karę" bojąc się. Jednak myśli szybko się ulotniły, kiedy Summy zaczęła pogłębiać pocałunek, wpychając mi język do buzi. Szczerze? Nawet nie wiedziałem, że tak potrafi. Zaśmiałem się lekko, nie przerywając czynności. Jeździłem dłonią po jej udach, brzuchu, ale nie posuwałem się dalej.
-To dziki molest -wybuchnąłem śmiechem, usłyszawszy jej słowa, w przerwach między kolejnymi pocałunkami.
-Ale godzisz się na niego ? -spojrzałem rozbawiony.
-Oczywiście, panie władzo -odparła ze śmiechem, całując mnie ponownie.
W chwilę potem z kuchni przenieśliśmy się do sypialni. Nawet nie wiem, jak się tam dostaliśmy...
Rzuciłem ją na łóżko, siadając na jej nogach. Nasze pocałunki i lekkie dogryzanie, przerodziło się teraz w coś dzikiego i gorącego. Miałem wrażenie, że obojgu nam się to podoba. Zaczęliśmy się zachłannie całować. Summy zaplotła nogi na moich plecach, kiedy nachyliłem się nad nią. Całe łóżko, pościel były mokre od naszych stroi, z których ściekała woda z basenu. Jednak teraz nie zwracaliśmy na to zbytnią uwagę.
Chwilę później, dziewczyna obróciła się w taki sposób, że to teraz ona była na górze. Spojrzała w moje oczy, a ja w jej. Było w nich widać iskierki przebiegłości. Czułem, że zaraz coś się wydarzy. Kiedy ponownie zacząłem się namiętnie całować z Summer, ona zwinnymi ruchami poczęła ocierać się o moje przyrodzenie, które w bardzo krótkim czasie, stało się twarde i wypukłe. Mój oddech stał się krótki, a ona nie przerywała czynności. Złapałem ją za pośladki, wbijając w nie swoje palce. Nie minęło dużo czasu, kiedy z moich ust zaczęło wydobywać się krótkie i ciche pojękiwanie. Było mi tak dobrze. Miałam wrażenie, że zaraz coś ze mnie wyskoczy i skończy się na ostrym i dzikim seksie. Jednak starałem się opanować buzujące podniecenie, przemieszane z hormonami zarazem. Pomimo stanu nietrzeźwości, wiedziałem doskonale, że Summy nie jest jeszcze gotowa na tak daleki krok.
Całując ją, z trudem wyszeptałem :
-Skarbie.. dość.. zaraz dojdę -westchnąłem. Dziewczyna w ostatnim momencie przerwała czynność. Chwila dłużej i było by za późno. Obróciłem się i teraz to znowu ja byłem na górze. Pocałowałem ją czule i spojrzałem na jej biust. Przejechałem po nim delikatnie ręką.
-Mogę ? -zapytałem, łapiąc na zapięcie stanika. Dziewczyna chwilę zawahała się, jednak po chwili pokiwała twierdząco głową
. Złapałem za sznurki i odwiązałem je, zrzucając ubranie na podłogę. Moim oczom ukazały się pełny, mokre i ponętne piersi mojej Summy. Spojrzałem na nią. Na jej twarzy zagościły lekkie rumieńce, a ja, bez chwili namysłu, całując jej kark, zszedłem do biustu. Po chwili to dziewczyna zaczęła cicho pojękiwać i wzdychać. Było nam tak dobrze i chciałem, żeby to trwało i trwało...
Od Autorki:
Obiecany rozdział :) Myślę, że jesteście zadowoleni, bo pojawiła się TA scena .. :D Wiem, że kiedy napisałam na górze o erotyce, wy chętniej przeczytaliście.. ach ta dzisiejsza młodzież .. :D Co ja mówię ?! Sama taka jestem .. Ale teraz nie będę Wam tu już zanudzać. Jak Wam się podoba ? Piszcie! Dziękuję za 3 komentarze :) Reguła teraz ta sama :) 3 komentarze - nowy rozdział :)
Do zobaczenia ! Kocham Was ;*
P.S. Mam do Was jeszcze jedną sprawę.. mianowicie : Wpadłam na taki pomysł, żebyście mnie lepiej poznali. Zobaczyli, kto pisze blog, który chyba Wam się podoba :D a więc.. jeśli zostawicie komentarz, napiszcie w nim minimum dwa pytania do mnie :) odpowiem na każde ! ;* Odpowiedzi pojawią się pod kolejnym rozdziałem albo zrobię osobno informatorka, jeśli pytań będzie dużo :) Sprawdzajcie czy pytania się nie powtarzają i pytajcie o co tylko chcecie ^^ zrobimy sobie dzień szczerości :D Myślę, że nie jest to taka głupia sprawa, bo możecie się więcej dowiedzieć o mojej skromnej osóbce :D Czekam na pytania i komentarze :) ! Pamiętajcie ! 3 kom. = następny rodział! :* Do następnego :) Mam nadzieję ! Kocham Was ;*
piątek, 5 grudnia 2014
Rozdział trzynasty
****HARRY****
-No więc słucham -Niall spojrzał na mnie, skupiając swoją uwagę. Nie za bardzo wiedziałem, jak mam z nim o tym rozmawiać. W końcu.. kiedyś wyrywanie panien robiłem od tak i nie sprawiało mi to większego problemu. Czułe słówka.. trochę bajeru i laski jadły mi z rąk. A potem tylko trochę podpiłem i lądowaliśmy w łóżku na jedną noc. Wiem.. byłem dupkiem do potęgi, ale zmieniłem się właśnie dzięki chłopcom. Gdyby nie to, pewnie nasz zespół już dawno by nie istniał.. Tak, jak i nasza przyjaźń. Ale to nie czas i miejsce, żeby nad tym rozmyślać. Summer -tylko to teraz miałem w głowie, tylko ona się liczyła. Z drugiej strony.. może jednak jakoś poradzę sobie z tym sam ? Może nie warto pytać ? Jednak jakby nie patrzeć, to on znał dziewczynę od piaskownicy. Jeszcze coś powiem i stracę ją na dobre.
Westchnąłem głośno.
-No więc.. -zacząłem niepewnie. Szczerze to było mi głupio pytać się go o jakieś rady. Ale chciałem, żeby wszystko wyszło idealnie, a to właśnie Horan jest z nią najbliżej -Niall.. słyszałem Waszą rozmowę. Nie powiem. Zabolało mnie to.. -spuściłem wzrok -Ale to nie prawda ! Kocham ją i chcę z nią być ! -odparłem.
-No a ten wyjazd ? Po co Ci był ? -chłopak zaśmiał się. Nie wiem, co przeszło przez myśl temu pustakowi, ale to nie tak ! Nie chcę, żeby wyglądało to, jakbym chciał przespać się z nią.. zaliczyć i zostawić. Nie ! Po pierwsze, jest dla mnie zbyt ważna ! A po drugie.. kocham ją.
-Od tygodnia planuję romantyczny moment, żeby zapytać się ją o chodzenie -uśmiechnąłem się.
-Ooo ! -pisnął chłopak -Jesteś taki słodki ! -posłał mi buziaka. Spojrzałem na niego, unosząc jedną brew.
-Wiesz.. jesteś moim najlepszym kumplem, ale.. TYLKO KUMPLEM ! -krzyknął, podkreślając ostatnie słowa -Powinieneś pogadać z psychologiem o Twojej seksualności -zaśmiałem się .
-Dobra, dobra -Horan udał obrażonego -Wredna krowa -mruknął pod nosem, myśląc, że nie słyszę. Pokręciłem tylko głowę ze śmiechem.
-No to co planujesz ? -oparł brodę na splecionych dłoniach i patrzył ciekawy. Jego błyskawiczne zmiany nastrojów, wywoływały u mnie śmiech. Jednak postanowiłem załatwić szybko z nim sprawę i przejść do działania.
-Pamiętasz ten basen za domem ? -zaśmiałem się.
-Ten kryty ? Pamiętam -uniósł brwi parę razy do góry.
-No, więc pomyślałem, że... -przerwał mi.
-Harry.. tylko nie narób głupstw, bo stracisz ją na dobre -westchnął. Nie wierzyłem własnym uszom.. Jak mógł mnie o coś takiego posądzić ?! Jednak z drugiej strony.. nie dziwię mu się. W końcu traktuje Summy , jak swoją młodszą siostrzyczkę. Jej bezpieczeństwo jest dla niego najważniejsze.
-O co Ty mnie posądzasz ? -pokręciłem głową -Dobra..Nie ważne.. Zapomnij -uśmiechnąłem się słabo.
-No już dobrze, dobrze. Nie obrażaj się tak Księżniczko. Ufam Ci -zaczął się śmiać. Kurwa ! Czy z nim się nie da chociaż raz na poważnie ? To irytujące.. Ale postanowiłem przejść do sedna.
-No więc basen..szampan..świece.. i ona -podparłem się na dłoni. Całą sytuację miałem już przed oczami. Zbyt dużo czasu nie miałem... Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie byłem tak zestresowany ! Od tego wieczoru zależała cała nasza przyszłość...
Mój pomysł przypadł chłopakowi do gustu, ale jak to Niall miał w zwyczaju, udzielił mi kilku rad i wskazówek. Szczerze ? W normalnych okolicznościach olał bym je, ale to jest dla mnie zbyt ważne. Na koniec rozmowy wspomniał tylko, że mam być delikatny, ostrożny i nie naciskać, kiedy będę widział, że nie jest jeszcze gotowa. Ostrzegł mnie również, ze kiedy przystanie na kostium, mam nie patrzeć na jej uda. Nie dość, że widok może mnie lekko przerazić, to jeszcze ją skępować..Przyznam... tym jeszcze bardziej mnie zestresował. Czułem, jak serce zaczyna walić mi coraz szybciej i szybciej. Wydawało mi się, że zaraz z nerwów wyskoczy z mojej piersi i ucieknie.
-Okey Niall.. dziękuję -uśmiechnąłem się słabo.
-A i Harry ! -krzyknął, kiedy miałem zamknąć laptop.
-Będę delikatny. Obiecuję -przewróciłem oczami.
-Nie o to chodzi...znaczy o to też -zaśmiał się -Stary...Wiedzę, że bardzo Ci zależy i wszyscy jesteśmy z Tobą -uśmiechnął się -I powodzenia.
-Dzięki -rozłączyłem się -Dzięki... -powtórzyłem z lekką niepewnością i strachem w głosie. Teraz tylko wszystko przygotować, ale najpierw muszę zająć czymś Summer.
Pomyślałem..pomyślałem i nagle wpadłem na pomysł.
Szybko zbiegłem na dół i zacząłem szukać dziewczyny.
-Summy ? Summy !
-Tu jestem -zaśmiała się, wyłaniając się zza rogu.
-Mam prośbę...chcę zrobić mojemu synowi jakąś niespodziankę. A to Ty znasz go najlepiej. Zadzwonisz ? Popytasz o jakiś aqua park, wesołe miasteczko, Disney Land ? -uśmiechnąłem się do niej.
-Ale.. Harry, naprawdę nie trzeba -widziałem na jej twarzy zakłopotanie -Jemu wystarczy to, że Cię zobaczy i że nareszcie będzie Cię miał przy sobie -dodała.
-Summy..ale chcę mu jakoś wynagrodzić te stracone lata.. -spuściłem głowę.
-Ej, Kocie -podeszła do mnie, złapała za podbródek i spojrzała w oczy -Masz się tym nie przejmować. W końcu nie wiedziałeś o ciąży, a ja nawet znając Cię, nie powiedziałabym Ci o tym.. -westchnęła -Ale jeśli zrobi Ci to przyjemność to zadzwonię -uśmiechnęła się do mnie. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem czule.
-Jesteś niesamowita -szepnąłem jej do ucha, muskając ją w kark -Przyjdę Ci pomóc tylko wezmę szybki prysznic -puściłem jej oko, przejeżdżając kciukiem po jej rumianej buźce.
-Nie spiesz się -zawołała, idąc na górę.
Mój entuzjazm i strach zaczęły zaczęły mieszać się za sobą, ale postanowiłem brać się do pracy.
Wziąłem wszystkie trzy bukiety czerwonych i białych róż, które kupiłem Summy na przeprosiny. Pozrywałem z nich płatki i, rozsypując je po podłodze, ułożyłem z nich dróżkę, prowadzącą na zewnątrz do basenu. Kiedy znalazłem się na dworze, rozejrzałem się dookoła. Pogoda mi dziś sprzyjała. Było już ciemno, ale przez szkło, z którego zbudowany był dach, prześwitało światło gwiazd, które słabo odbijały się tafli wody i dodawały temu miejscu mega romantyczny, magiczny, a zarazem tajemniczy, klimat. Na koniec porozstawiałem świeczki wokół basenu i postawiłem kubełek z lodem, w którym już chłodził się szampan. Kiedy skończyłem, byłem z siebie zadowolony. Jeszcze dla żadnej dziewczyny tak się nie starałem. No, ale w końcu Summy to ta jedyna i mega wyjątkowa, więc dla niej wszystko !
Szybkim krokiem udałem się do łazienki, sprawdzając wcześniej ostatni raz czy aby napewno wszystko jest tak, jak sobie to zaplanowałem. Następnie przebrałem się w swoje szorty i teraz przyszła najtrudniejsza chwila.. Trzeba przekonać dziewczynę do przebrania się w kostium i zwabić na zewnątrz tak, żeby niczego się nie domyśliła..
****SUMMER****
-Tak ? Tak. 17 ? -zadałam pytanie przemiłej kobiecie po drugiej stronie słuchawki -Oczywiście. Bardzo dziękuję. Dobranoc -zakończyłam rozmowę, kładąc telefon na szafkę nocną. Właśnie załatwiłam nam wejście do najlepszego wesołego miasteczka w Londynie. Myślę, że chłopcy będą zadowoleni. Teraz tylko monotonnie nasuwa mi się jedno pytanie .. : Co będzie, kiedy Cody spotka się z Harrym ? I przede wszystkim, jak się to później potoczy...
Przez te kilka lat nie musiałam się dzielić moim synem z nikim. Miał tylko mnie, a teraz w naszym życiu zagości Harry. Z jednej strony się cieszyłam, ale z drugiej bardzo bałam. Jednak starałam się te wszystkie obawy upchnąć na samo dno mojej podświadomości. Nie myśleć, co przyniesie przyszłość, tylko żyć obecną chwilą.
Z tych zamyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz, na ktorym szybko ukazał mi się napis : "Harry <3 ", a w tle rozbrzmiewała piosenka Route 94-My Love.
Zastanawiałam się, co takiego mogło się stać w łazience, że chłopak do mnie dzwoni ? Z lekkim rozbawieniem, przesunęłam palcem po ekranie, przykładając urządzenie do ucha. Kiedy już miałam zadać mu pytanie, on krzyknął : "Strój kąpielowy, basen, czekam i nie przyjmuję odmowy ! " po czym się rozłączył. Próbowałam oddzwonić, ale cwaniak wyłączył telefon. Nagle.. ogarnęła mnie panika.. Nie mogę pokazać się Harremu w samym bikini ! Nie mogę ! Moje nogi..uda..są okropne !
Serce zaczęło bić mi niemiłosiernie szybko. Zaczęłam trzepać się.. oblała mnie fala ciepła, a moje nogi były jak z waty. Jeszcze raz podjęłam próbę dodzwonienia się do chłopaka, ale odpowiedziała mi sekretarka. Wyłączył !
Nie wiedziałam, co zrobić, ale innego nie wyjścia nie widziałam, jak przebrać się. Jeśli nie przyjdę do niego, to on przyjdzie po mnie. Jestem w pułapce ! Wyciągnęłam z szuflady bikini od Victoria's Secret i przebrałam się szybko. Blizny i rany przypudrowałam, a na biodra założyłam chustę w tym samym kolorze.
Kiedy robiłam pierwsze kroki w stronę basenu, byłam cała zimna jak lód. Bałam się i w głębi duszy wiedziałam, że teraz wszystko się skończy. Nagle.. idąc zauważyłam na ziemi rozsypane płatki róż i karteczki przylepione do ścian, na których były strzałki, wskazujące kierunek, w którym miałam iść. Zaśmiałam się. Co Harry znowu wymyślił ?
Delikatnie stąpałam po kwiatach, patrząc na znaki. Po kilkunastu sekundach droga doprowadziła mnie do basenu.. kiedy go zobaczyłam zaparło mi dech !
Nie wierzyłam własnym oczom. Nikt nigdy się dla mnie tak nie starał, a to było.. było.. piękne.
Spojrzałam na chłopaka, który stał przy brzegu, a teraz szedł wolno w moim kierunku z białą różyczką w dłoni. Podał mi ją.
-Biała, bo wyjątkowa jak Ty -pocałował mnie.
-Harry.. to jest niesamowite. I to wszystko zrobiłeś dla mnie ? -dalej nie wierzyłam, co dzieję się wokół mnie.
-Oczywiście. Dla Ciebie wszystko Skarbie -otrzymałam odpowiedź. Wspięłam się na paluszki i cmoknęłam go czule.
-Harry.. ja.. jaa.. - "Kocham Cię" to właśnie te słowa nie mogły przejść mi przez gardło. Właśnie w tym momencie z moich bioder zsunął się śliski materiał odsłaniając moje uda.. Harry spojrzał na nie, a ja zaniemówiłam.
-Ja.... -spuściłam wzrok, zakrywając nogi dłońmi. Chłopak spojrzał na mnie z lekkim przerażeniem, które szybko zamieniło się w troskę.
-Summy.. obiecuję Ci, że już nigdy tego nie zrobisz -przejechał ręką po moich bliznach, a mnie przeszyły dreszcze -Nie myśl teraz o tym, dobrze ? -pocałował mnie. Szczerze ? Odetchnęłam z ulgą.
-A teraz zapraszam -podał mi dłoń. Złapałam za nią, a on poprowadził mnie w stronę wody.
Wszedł do niej i,łapiąc mnie w talii, uniósł z gracją i włożył do basenu. Spojrzałam mu głęboko w oczy, które zahipnotyzowały mnie. Miałam wrażenie, że to jakaś magia i znajdujemy się w bajce. Chciałam, żeby to nigdy się nie kończyło ! Wszystko było takie piękne i wyjątkowe. I nagle.. Harry zadał mi to pytanie, na które tak długo czekałam...
Od Autorki:
3 komentarze się pojawiły, więc i rozdział też się zjawia :) Mam nadzieję, że się spodobał :) I jak myślicie ? Harry zada pytanie o chodzenie, że jeszcze o coś innego ? Chciałam, żeby wyszło lekko magicznie, ale nie wiem.. udało mi się ? Piszcie ! ;* Pamiętajcie : trzy komentarze = następny rozdział :) Do zobaczenia ! <3
-No więc słucham -Niall spojrzał na mnie, skupiając swoją uwagę. Nie za bardzo wiedziałem, jak mam z nim o tym rozmawiać. W końcu.. kiedyś wyrywanie panien robiłem od tak i nie sprawiało mi to większego problemu. Czułe słówka.. trochę bajeru i laski jadły mi z rąk. A potem tylko trochę podpiłem i lądowaliśmy w łóżku na jedną noc. Wiem.. byłem dupkiem do potęgi, ale zmieniłem się właśnie dzięki chłopcom. Gdyby nie to, pewnie nasz zespół już dawno by nie istniał.. Tak, jak i nasza przyjaźń. Ale to nie czas i miejsce, żeby nad tym rozmyślać. Summer -tylko to teraz miałem w głowie, tylko ona się liczyła. Z drugiej strony.. może jednak jakoś poradzę sobie z tym sam ? Może nie warto pytać ? Jednak jakby nie patrzeć, to on znał dziewczynę od piaskownicy. Jeszcze coś powiem i stracę ją na dobre.
Westchnąłem głośno.
-No więc.. -zacząłem niepewnie. Szczerze to było mi głupio pytać się go o jakieś rady. Ale chciałem, żeby wszystko wyszło idealnie, a to właśnie Horan jest z nią najbliżej -Niall.. słyszałem Waszą rozmowę. Nie powiem. Zabolało mnie to.. -spuściłem wzrok -Ale to nie prawda ! Kocham ją i chcę z nią być ! -odparłem.
-No a ten wyjazd ? Po co Ci był ? -chłopak zaśmiał się. Nie wiem, co przeszło przez myśl temu pustakowi, ale to nie tak ! Nie chcę, żeby wyglądało to, jakbym chciał przespać się z nią.. zaliczyć i zostawić. Nie ! Po pierwsze, jest dla mnie zbyt ważna ! A po drugie.. kocham ją.
-Od tygodnia planuję romantyczny moment, żeby zapytać się ją o chodzenie -uśmiechnąłem się.
-Ooo ! -pisnął chłopak -Jesteś taki słodki ! -posłał mi buziaka. Spojrzałem na niego, unosząc jedną brew.
-Wiesz.. jesteś moim najlepszym kumplem, ale.. TYLKO KUMPLEM ! -krzyknął, podkreślając ostatnie słowa -Powinieneś pogadać z psychologiem o Twojej seksualności -zaśmiałem się .
-Dobra, dobra -Horan udał obrażonego -Wredna krowa -mruknął pod nosem, myśląc, że nie słyszę. Pokręciłem tylko głowę ze śmiechem.
-No to co planujesz ? -oparł brodę na splecionych dłoniach i patrzył ciekawy. Jego błyskawiczne zmiany nastrojów, wywoływały u mnie śmiech. Jednak postanowiłem załatwić szybko z nim sprawę i przejść do działania.
-Pamiętasz ten basen za domem ? -zaśmiałem się.
-Ten kryty ? Pamiętam -uniósł brwi parę razy do góry.
-No, więc pomyślałem, że... -przerwał mi.
-Harry.. tylko nie narób głupstw, bo stracisz ją na dobre -westchnął. Nie wierzyłem własnym uszom.. Jak mógł mnie o coś takiego posądzić ?! Jednak z drugiej strony.. nie dziwię mu się. W końcu traktuje Summy , jak swoją młodszą siostrzyczkę. Jej bezpieczeństwo jest dla niego najważniejsze.
-O co Ty mnie posądzasz ? -pokręciłem głową -Dobra..Nie ważne.. Zapomnij -uśmiechnąłem się słabo.
-No już dobrze, dobrze. Nie obrażaj się tak Księżniczko. Ufam Ci -zaczął się śmiać. Kurwa ! Czy z nim się nie da chociaż raz na poważnie ? To irytujące.. Ale postanowiłem przejść do sedna.
-No więc basen..szampan..świece.. i ona -podparłem się na dłoni. Całą sytuację miałem już przed oczami. Zbyt dużo czasu nie miałem... Muszę przyznać, że jeszcze nigdy nie byłem tak zestresowany ! Od tego wieczoru zależała cała nasza przyszłość...
Mój pomysł przypadł chłopakowi do gustu, ale jak to Niall miał w zwyczaju, udzielił mi kilku rad i wskazówek. Szczerze ? W normalnych okolicznościach olał bym je, ale to jest dla mnie zbyt ważne. Na koniec rozmowy wspomniał tylko, że mam być delikatny, ostrożny i nie naciskać, kiedy będę widział, że nie jest jeszcze gotowa. Ostrzegł mnie również, ze kiedy przystanie na kostium, mam nie patrzeć na jej uda. Nie dość, że widok może mnie lekko przerazić, to jeszcze ją skępować..Przyznam... tym jeszcze bardziej mnie zestresował. Czułem, jak serce zaczyna walić mi coraz szybciej i szybciej. Wydawało mi się, że zaraz z nerwów wyskoczy z mojej piersi i ucieknie.
-Okey Niall.. dziękuję -uśmiechnąłem się słabo.
-A i Harry ! -krzyknął, kiedy miałem zamknąć laptop.
-Będę delikatny. Obiecuję -przewróciłem oczami.
-Nie o to chodzi...znaczy o to też -zaśmiał się -Stary...Wiedzę, że bardzo Ci zależy i wszyscy jesteśmy z Tobą -uśmiechnął się -I powodzenia.
-Dzięki -rozłączyłem się -Dzięki... -powtórzyłem z lekką niepewnością i strachem w głosie. Teraz tylko wszystko przygotować, ale najpierw muszę zająć czymś Summer.
Pomyślałem..pomyślałem i nagle wpadłem na pomysł.
Szybko zbiegłem na dół i zacząłem szukać dziewczyny.
-Summy ? Summy !
-Tu jestem -zaśmiała się, wyłaniając się zza rogu.
-Mam prośbę...chcę zrobić mojemu synowi jakąś niespodziankę. A to Ty znasz go najlepiej. Zadzwonisz ? Popytasz o jakiś aqua park, wesołe miasteczko, Disney Land ? -uśmiechnąłem się do niej.
-Ale.. Harry, naprawdę nie trzeba -widziałem na jej twarzy zakłopotanie -Jemu wystarczy to, że Cię zobaczy i że nareszcie będzie Cię miał przy sobie -dodała.
-Summy..ale chcę mu jakoś wynagrodzić te stracone lata.. -spuściłem głowę.
-Ej, Kocie -podeszła do mnie, złapała za podbródek i spojrzała w oczy -Masz się tym nie przejmować. W końcu nie wiedziałeś o ciąży, a ja nawet znając Cię, nie powiedziałabym Ci o tym.. -westchnęła -Ale jeśli zrobi Ci to przyjemność to zadzwonię -uśmiechnęła się do mnie. Przyciągnąłem ją do siebie i pocałowałem czule.
-Jesteś niesamowita -szepnąłem jej do ucha, muskając ją w kark -Przyjdę Ci pomóc tylko wezmę szybki prysznic -puściłem jej oko, przejeżdżając kciukiem po jej rumianej buźce.
-Nie spiesz się -zawołała, idąc na górę.
Mój entuzjazm i strach zaczęły zaczęły mieszać się za sobą, ale postanowiłem brać się do pracy.
Wziąłem wszystkie trzy bukiety czerwonych i białych róż, które kupiłem Summy na przeprosiny. Pozrywałem z nich płatki i, rozsypując je po podłodze, ułożyłem z nich dróżkę, prowadzącą na zewnątrz do basenu. Kiedy znalazłem się na dworze, rozejrzałem się dookoła. Pogoda mi dziś sprzyjała. Było już ciemno, ale przez szkło, z którego zbudowany był dach, prześwitało światło gwiazd, które słabo odbijały się tafli wody i dodawały temu miejscu mega romantyczny, magiczny, a zarazem tajemniczy, klimat. Na koniec porozstawiałem świeczki wokół basenu i postawiłem kubełek z lodem, w którym już chłodził się szampan. Kiedy skończyłem, byłem z siebie zadowolony. Jeszcze dla żadnej dziewczyny tak się nie starałem. No, ale w końcu Summy to ta jedyna i mega wyjątkowa, więc dla niej wszystko !
Szybkim krokiem udałem się do łazienki, sprawdzając wcześniej ostatni raz czy aby napewno wszystko jest tak, jak sobie to zaplanowałem. Następnie przebrałem się w swoje szorty i teraz przyszła najtrudniejsza chwila.. Trzeba przekonać dziewczynę do przebrania się w kostium i zwabić na zewnątrz tak, żeby niczego się nie domyśliła..
****SUMMER****
-Tak ? Tak. 17 ? -zadałam pytanie przemiłej kobiecie po drugiej stronie słuchawki -Oczywiście. Bardzo dziękuję. Dobranoc -zakończyłam rozmowę, kładąc telefon na szafkę nocną. Właśnie załatwiłam nam wejście do najlepszego wesołego miasteczka w Londynie. Myślę, że chłopcy będą zadowoleni. Teraz tylko monotonnie nasuwa mi się jedno pytanie .. : Co będzie, kiedy Cody spotka się z Harrym ? I przede wszystkim, jak się to później potoczy...
Przez te kilka lat nie musiałam się dzielić moim synem z nikim. Miał tylko mnie, a teraz w naszym życiu zagości Harry. Z jednej strony się cieszyłam, ale z drugiej bardzo bałam. Jednak starałam się te wszystkie obawy upchnąć na samo dno mojej podświadomości. Nie myśleć, co przyniesie przyszłość, tylko żyć obecną chwilą.
Z tych zamyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. Spojrzałam na wyświetlacz, na ktorym szybko ukazał mi się napis : "Harry <3 ", a w tle rozbrzmiewała piosenka Route 94-My Love.
Zastanawiałam się, co takiego mogło się stać w łazience, że chłopak do mnie dzwoni ? Z lekkim rozbawieniem, przesunęłam palcem po ekranie, przykładając urządzenie do ucha. Kiedy już miałam zadać mu pytanie, on krzyknął : "Strój kąpielowy, basen, czekam i nie przyjmuję odmowy ! " po czym się rozłączył. Próbowałam oddzwonić, ale cwaniak wyłączył telefon. Nagle.. ogarnęła mnie panika.. Nie mogę pokazać się Harremu w samym bikini ! Nie mogę ! Moje nogi..uda..są okropne !
![]() |
| Nogi Summy... |
Nie wiedziałam, co zrobić, ale innego nie wyjścia nie widziałam, jak przebrać się. Jeśli nie przyjdę do niego, to on przyjdzie po mnie. Jestem w pułapce ! Wyciągnęłam z szuflady bikini od Victoria's Secret i przebrałam się szybko. Blizny i rany przypudrowałam, a na biodra założyłam chustę w tym samym kolorze.
Kiedy robiłam pierwsze kroki w stronę basenu, byłam cała zimna jak lód. Bałam się i w głębi duszy wiedziałam, że teraz wszystko się skończy. Nagle.. idąc zauważyłam na ziemi rozsypane płatki róż i karteczki przylepione do ścian, na których były strzałki, wskazujące kierunek, w którym miałam iść. Zaśmiałam się. Co Harry znowu wymyślił ?
Delikatnie stąpałam po kwiatach, patrząc na znaki. Po kilkunastu sekundach droga doprowadziła mnie do basenu.. kiedy go zobaczyłam zaparło mi dech !
Nie wierzyłam własnym oczom. Nikt nigdy się dla mnie tak nie starał, a to było.. było.. piękne.
Spojrzałam na chłopaka, który stał przy brzegu, a teraz szedł wolno w moim kierunku z białą różyczką w dłoni. Podał mi ją.
-Biała, bo wyjątkowa jak Ty -pocałował mnie.
-Harry.. to jest niesamowite. I to wszystko zrobiłeś dla mnie ? -dalej nie wierzyłam, co dzieję się wokół mnie.
-Oczywiście. Dla Ciebie wszystko Skarbie -otrzymałam odpowiedź. Wspięłam się na paluszki i cmoknęłam go czule.
-Harry.. ja.. jaa.. - "Kocham Cię" to właśnie te słowa nie mogły przejść mi przez gardło. Właśnie w tym momencie z moich bioder zsunął się śliski materiał odsłaniając moje uda.. Harry spojrzał na nie, a ja zaniemówiłam.
-Ja.... -spuściłam wzrok, zakrywając nogi dłońmi. Chłopak spojrzał na mnie z lekkim przerażeniem, które szybko zamieniło się w troskę.
-Summy.. obiecuję Ci, że już nigdy tego nie zrobisz -przejechał ręką po moich bliznach, a mnie przeszyły dreszcze -Nie myśl teraz o tym, dobrze ? -pocałował mnie. Szczerze ? Odetchnęłam z ulgą.
-A teraz zapraszam -podał mi dłoń. Złapałam za nią, a on poprowadził mnie w stronę wody.
Wszedł do niej i,łapiąc mnie w talii, uniósł z gracją i włożył do basenu. Spojrzałam mu głęboko w oczy, które zahipnotyzowały mnie. Miałam wrażenie, że to jakaś magia i znajdujemy się w bajce. Chciałam, żeby to nigdy się nie kończyło ! Wszystko było takie piękne i wyjątkowe. I nagle.. Harry zadał mi to pytanie, na które tak długo czekałam...
Od Autorki:
3 komentarze się pojawiły, więc i rozdział też się zjawia :) Mam nadzieję, że się spodobał :) I jak myślicie ? Harry zada pytanie o chodzenie, że jeszcze o coś innego ? Chciałam, żeby wyszło lekko magicznie, ale nie wiem.. udało mi się ? Piszcie ! ;* Pamiętajcie : trzy komentarze = następny rozdział :) Do zobaczenia ! <3
piątek, 28 listopada 2014
Rozdział dwunasty
****dwa dni później****
****SUMMER****
Od naszych ostatnich wyznań minęło trochę czasu..i.. wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale właśnie dzięki temu, że zagraliśmy w otwarte karty, przyznaliśmy się do przeszłości, zamiast przed nią ciągle uciekać, właśnie to zbliżyło nas do siebie. Wybaczyłam Harremu to, co zrobił, gdyż sama doskonale wiem, co używki potrafią zrobić z człowiekiem. Zniszczą go najbardziej, jak potrafią, a życie sprowadzą na samiutkie dno. Żeby zarobić pieniądze na jedzenie dla synka, robiłam wszystko co popadnie.. brzydzę się sama siebie, ale zanim poznałam panią Wood, nikogo innego nie miałam. Byłam sama.
Może jeszcze nie do końca mu ufam, ale nasza więź stała się silniejsza i każdego dnia nad tym wszystkim pracujemy.
Chłopak jest teraz chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, odkąd dowiedział się, że ma syna. Rozmawiał z nim już i obiecał mu, że za niedługo się zobaczą i zamieszkamy razem. Sama muszę przyznać.. Patrzenie, jak oboje cieszą się z tego, że się mają, z każdej minuty, jaką poświęcają na wspólne rozmowy i planowanie następnych dni, wywołuje u mnie łzy szczęścia. Martwi mnie jedynie to, że ja i Harry nie jesteśmy razem i pewnie nigdy nie będziemy, a to powoduje, że nie tworzymy pełnej rodziny... To trudne mieć dziecko z kimś, kto tak bardzo Cię skrzywdził, kto sprawił, że Twoje życie diametralnie zmieniło się z dnia na dzień, a mimo tego kochasz go ponad wszystko. Czasami mam ochotę spojrzeć mu w oczy i powiedzieć, jak bardzo jest dla mnie ważny, jak bardzo go kocham i ile znaczą dla mnie spędzone dni. Dlaczego tego jeszcze nie zrobiłam ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie... Może po prostu nie chcę ? Może boję się odrzucenia ? A może tego, że Harry powie mi coś zupełnie innego od tego, co ja ? Sama nie wiem...
Jednak nie mogę narzekać na relację, jaka jest między nami. Mimo tego, iż prawda, jaką wyznał mi Harry, dotknęła mnie i nadal boli, a chłopak cały czas przeprasza mnie za tamto, jest dobrze. Nawet bardzo. Ale czy kiedyś będzie na tyle, żebyśmy mogli być razem ? Tego nie da się zapomnieć od tak.. To tygodnie...miesiące, a może nawet lata. Ale zaczynamy na nowo zbliżać się do siebie, a uczucie rośnie z dnia na dzień, z godziny, na godzinę. Bynajmniej w moim odczuciu. Widzę, jak chłopak stara się, żeby chociaż w małym stopniu wróciło to, co było przed przyjazdem tutaj, ale cały czas nasuwa mi się jedno pytanie .. : Czy to uczucie jest szczere ? Czy ma sens ? Może robi to tylko dlatego, że ma ze mną dziecko ?
-Harry ? Harry ! -krzyknęłam. Czasami mam wrażenie, że albo on naprawdę mnie nie słyszy, albo nie chce słyszeć.
-No już, już idę ! -usłyszałam jego głos i tupot zbiegających ze schodów stóp, po czym wszedł do kuchni.
-Musisz iść na jakieś badania słuchu -zaśmiałam się, kręcąc głową.
-Nie ! -zaprzeczył szybko. Jego strach przed jakimkolwiek lekarzem wywoływał u mnie śmiech. Stary, a głupi -Po prostu dzwonił Twój telefon..ii.. no wiesz -zachichotał.
-Niall ? -spojrzałam na niego, lecz on przecząco pokręcił głową.
-Zayn ? Liam ? Cody ? -dopytywałam dalej, ale on znowu zaprzeczył -Poddaję się -westchnęłam.
-Louis -odparł -Dzwonił, żeby zapytać o jakieś zdjęcia.
-Jakie zdjęcia ? -odwróciłam się do niego. Hazza tylko wzruszył ramionami. Po paru sekundach przypomniało mi się, o co chodziło Tommilsonowi. Parę dni temu, zrobiliśmy kilka fotek Stylesowi, jak spał. Wyszły prze zabawnie, ale jak narazie Harry nie może się o tym dowiedzieć.To ma być niespodzianka i już nawet umówiłam się na nią z chłopakami. Aby mieć pewność, że zaraz nie zacznie drążyć tematu, szybko zmieniłam go.
-I tak długo rozmawialiście o tym ? -zaśmiałam się.
-Nie.. -odparł tajemniczo -Powiedziałem im o moim synu -dodał dumny po chwili ciszy.
-Co ?! Jak to ?! -powiedziałam wystraszona. W mojej głowie zaczęło tłoczyć się masę myśli.
Mnóstwo pytań i ani jednej odpowiedzi...
Po tym, jak prawda wyszła na jaw, zdecydowaliśmy z Harrym, że jak na razie nie powiemy chłopcom o naszym dziecku. Harry bał się przyznać Niallowi, że to właśnie ja padłam jego ofiarą. W sumie... nie dziwiłam mu się. Horan potrafi wpaść w szał nawet z błahych powodów, jeśli ktoś lub coś mnie skrzywdzi. Oczywiście nie miałam nic przeciwko. To było dla mnie trudne stanąć przed nimi wszystkimi i powiedzieć im o dziecku, które staram się chronić i wychowywać najlepiej jak umiem. Najpierw wyznanie o gwałcie, a teraz Cody ? To byłoby zarówno dla mnie jak i dla chłopców za dużo, jak na tak krótki okres czasu... A teraz Hazza wyjeżdża mi z czymś takim. Oczywiście Niall wiedział o Codym. To on i pani Wood, moja sąsiadka, pomagali mi w najtrudniejszych momentach. Horan wyjechał i jedyne co mi wtedy pozostało to rozmowy telefoniczne, bądź Skype. A ta życzliwa kobieta była na miejscu. To właśnie ona siedziała ze mną, kiedy stało się TO... To właśnie ona pocieszała mnie, kiedy dowiedziałam się o ciąży... To właśnie ona zawiozła mnie do szpitala, gdy zaczęłam rodzić.. i to właśnie ona pomaga mi w wychowaniu mojego małego Skarbu.
Chłopak chyba zrozumiał moje obawy, gdyż od razu złapał mnie za ręce i szybkim ruchem przyciągnął do siebie. Spojrzał mi głęboko w oczy, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów i te urocze dołeczki, do których mam słabość już od samego początku.
-Musiałem się pochwalić -odparł -Strasznie się z tego cieszę i mam nadzieję, że zrobimy sobie więcej -dodał. Jego słowa sprawił, że z powrotem wróciłam na ziemię. Spojrzałam na niego oczami, które powiększyły się do granic możliwości.
-No co tak patrzysz ? -zaśmiał się -Myślałaś, że chcę mieć z Tobą tylko jedno dziecko ? -pogłaskał mnie po brzuszku z wielką troską. Po jego słowach i geście poczułam motylki w brzuchu, jak za czasów gimnazjum. Miałam wrażenie, że zaraz wyfrunę pod sufit, jednak starałam się tego tak nie pokazywać. Nie wiem czy mi się udało, czy też nie, bo Harry tylko cmoknął mnie w policzek i spojrzał głęboko w oczy.
-Harry... Przestań.. -wyrwałam się z jego objęć, aby ukryć czerwień, która wkradła się na moje policzki -Nawet nie jesteśmy razem -dodałam. Tym zdaniem chciałam wyczuć jego uczucia do mnie. To trudne wyczytać u chłopaka, co tak naprawdę do Ciebie czuje. Szczerze ? Miałam cichą nadzieję, że zada mi pytanie, na które tak długo czekam. Ale on tylko uśmiechnął się słabo i szybko zmienił temat...
-Mmmm... Co tak ładnie pachnie ? -objął mnie od tyłu, kładąc swoje duże dłonie na moich biodrach. Nie zaprzeczę.. zrobiło mi się przykro i w głębi duszy cieszyłam się, że nie powiedziałam mu o moich uczuciach co do niego. Jego reakcja mogłaby być różna, wszystko mogło się posypać, zanim zaczęło się jeszcze budować. Co najgorsze.... Trudno byłoby mi mieszkać z nim po tym wszystkim pod jednym dachem i jeszcze Cody... Nie chcę go po raz setny oszukiwać.. W końcu będzie na tyle duży, że zrozumie, a wiem z własnego doświadczenia... Wychowywanie bez rodziców wcale nie jest takie fajne, jak wszyscy to sobie wyobrażają. Musisz wydorośleć w bardzo szybkim czasie i zrozumieć, co dzieję się wokół Ciebie.
Jednak nie chciałam pokazywać chłopakowi rozczarowania i postanowiłam robić dobrą minę do złej gry.
-Robię sałatkę owocową na kolację -odparłam lekko, wymuszając słaby uśmiech -Siadaj, już nakładam -dodałam nieco pewniej. Chłopak pocałował mnie w kark, po czym przejechał nosem po mojej szyi. Wystarczył ten jeden gest, żebym zapomniała o bożym świecie, o tym całym rozczarowaniu i żebym zrozumiała, jak jestem słaba wobec jego uczuć.
Zaraz po tym Hazza usiadł przy stole, a ja podałam mu talerz z jedzeniem, stawiając miskę na stole i siadając na przeciwko niego.
-A Ty nie jesz ? -spojrzał na mnie.
-Nie jestem głodna -odparłam zamyślona. Chciałam, żeby ten wieczór... cały ten wyjazd nareszcie się skończył... Żebym mogła się mocno przytulić do Nialla i w końcu odetchnąć i starać się zapomnieć o uczuciach. Ale czy tak się w ogóle da ?
Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk przychodzącego SMS'a.
-Przepraszam -uśmiechnęłam się do Harrego, biegnąc na górę. Dziękowałam Bogu za tą wiadomość. Byle jak najdalej od chłopaka...
Kiedy znalazłam się w sypialni, wzięłam telefon do ręki i przesunęłam palcem po ekranie. Po odblokowaniu, natychmiast wyświetliła się wiadomość. Co ciekawsze od...Nialla.
DO : Summy <3
Hej Kochana ;* Wiem, że jesteście zajęci sobą, ale muszę z Tobą porozmawiać. Skype?
XOXO Niall
Po przeczytaniu treści wiadomości, bez zbędnego zastanawiania się odpisałam:
DO: Niall :*
Skype !
XOXO Summer
Po czym wcisnęłam "wyślij". Jak gdyby Horan wiedział, że potrzebuję tej rozmowy. Włączyłam laptop i czekałam na połączenie. Kiedy zobaczyłam chłopaka, wzięłam urządzenie do rąk i, siadając na łóżku w siadzie skrzyżnym, położyłam je sobie na kolanach.
-Poczekaj -uśmiechnęłam się lekko, kiedy chłopak po przywitaniu zaczął dopytywać o zaistniałą sytuację.
-Harry ? Skype wzywa ! -zaśmiałam się -Jakbyś mnie szukał, to jestem na górze ! -dodałam. W odpowiedzi usłyszałam tylko ciche : "Dobrze Kochanie" i wróciłam do Horana.
-Kochanie ? -zaśmiał się -Jak słodko -złapał się za policzki.
-Przestań ! -rzuciłam, starając się ukryć rumieńce.
-Nie chowaj ich ! Widzę -roześmiał się, a ja zaraz mu zawtórowałam. Po tym chłopak szybko z poważniał i spojrzał na mnie. Pełna obaw, czekała na jego słowa.
-Czyli to Harry Cię ... -pokiwałam szybko głową, żeby tylko nie zdążył dokończyć zdania.
-Niall... To nie była jego wina -zaczęłam tłumaczyć go, starając się powstrzymać łzy.
-Ale ja wiem Summy. To ja i chłopcy wyciągnęliśmy go z tego całego syfu -odpowiedział, lekko się uśmiechając. Byłam zdziwiona jego słów. Nie krzyczał.. nie awanturował się.. jeszcze go tłumaczył. Może wiedział ?
-Kiedy wrócił po tym do domu, chwalił się, że przeleciał najładniejszą laskę Londynu -zaśmiał się -I tu miał rację -puścił mi oczko. Zawtórowałam mu tylko cichym śmiechem.
-No, ale teraz koniec już. Miałaś zapomnieć -dodał po chwili -Kiedy Louis powiedział na o Codym..Wiesz... To był dla nas wszystkich ładny szok ! Nikt nie mógł w to uwierzyć, że to wszystko tak się zbiegło. Jak gdyby los chciał Was połączyć -uśmiechnął się uroczo.
-Mam to samo odczucie, Niall. Ale.. -zawahałam się. Nie wiedziała czy powiedzieć mu o moich uczuciach, czy raczej zachować to dla siebie..
****HARRY****
Po skończonej kolacji, postanowiłem udać się na górę do Summy. Byłem święcie przekonany, że rozmawia z Codym. Chciałem się z nim przywitać i zapytać, jak w przedszkolu. Ostatnio skarżył mi się na jednego smarkacza..
Lecz kiedy znalazłem się na górze, do moich uszu doszedł głos Nialla, a nie mojego syna. Zainteresowany biegiem zdarzeń, postanowiłem przysłuchać się ich rozmowie.
-Ale co ? -usłyszałem lekko zaniepokojony głos Horana, a potem głębokie westchnięcie Summy.
-Nic, nic -odpowiedziała tak, że ledwo mogłem ją usłyszeć.
-Ej.. wiesz.. przede mną nic nie ukryjesz -zaśmiał się słabo -Chodzi o Harrego ? -co ?! O mnie ?! Wystraszyłem się.
-Tak.. Widzę, że stara się być miły i czuły...alee... To nie jest szczere uczucie ! -pociągnęła noskiem -Niall.. jak tak dłużej nie dam rady ! Kiedy zaprosił mnie na ten wyjazd, byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, ale teraz marzę o tym, żeby to wszystko się już skończyło -wybuchnęła płaczem.
-Kochasz go ? -chłopak cicho zadał jej pytanie.
-Kocham..ponad wszystko, ale on nigdy nie odwzajemni tego uczucia. Co ja sobie myślałam ?! Że sławna gwiazda..idol miliona dziewczyn...zakocha się we mnie ? To nie bajka ! To okrutna rzeczywistość.. -wyszlochała. Po tych słowach poczułem się, jakby ktoś uderzył mnie pięścią w twarz... Jak ona mogła tak pomyśleć ?! Jest dla mnie najważniejsza ! Ona i Cody. Zachowuję dystans, bo boję się ponownie ją skrzywdzić. Wstyd mi przed nią tego, co zrobiłem. Wstyd mi, że przeze mnie się cięła, że w trakcie ciąży, kiedy powinienem być przy niej, ona została z tym praktycznie sama. Serce mi pęka, kiedy mówi, jak Cody cierpi przeze mnie w przedszkolu.. Jakim ja jestem ojcem ?! A jakim kretynem ! Muszę to wszystko naprawić.
Z kłótni z samym sobą, wyrwał mnie głos Nialla. Czułem, że mogę w tej sprawie liczyć na niego. Jest z Summer najbliżej, a mnie zna ze wszystkich najlepiej...
-Summy.. Summy popatrz na mnie. Harry Cię kocha -mówił wolno i z niezwykłym spokojem w głosie.
-A skąd Ty możesz to wiedzieć ? To ja tu teraz z nim jestem ! -wychlipała.
-Bo wczoraj wieczorem dzwonił do mnie i zwierzał mi się, jakim to nie jest kretynem i że bardzo mocno Cię kocha -dodał -Musisz mu dać trochę czasu. Dla niego to też szok, że ma dziecko z dziewczyną, w której zakochał się po samym przekroczeniu progu naszego domu -skończył, śmiejąc się cicho. Mimo tego, iż nie widziałem w tym momencie Summy, to czułem, że jej buźka jest rumiana jak jabuszko, a uśmiech nie schodzi z ust. Miałem już pewien pomysł co dalej, ale.. najpierw musiałem poradzić się Nialla.
Cicho, ale stanowczo, zapukałem do drzwi. Dziewczyna w wielkiej panice zaczęła ocierać łzy, a Horan zmienił temat. Zaśmiałem się cicho, lekko uchyliwszy drzwi. Postanowiłem nie zdradzać, że wiem o całej rozmowie.
-Summy ? Mogę przywitać się z Codym ? -spojrzałem na nią.
-Oczywiście tato -usłyszałem śmiech Horana i dziewczyny.
-Niall ? Niall ! -krzyknąłem -Co tam stary ? -Usiadłem obok dziewczyny, obejmując się ramieniem. Postanowiłem wprowadzić swój plan w czyn od razu.
Spojrzałem na nią, a ona na mnie. Jej głębokie oczy błyszczały jeszcze od łez. Uśmiechnąłem się, po czym złączyłem nasze usta w długim i czułym pocałunku.
-Noo.. u nas dobrze, chociaż namieszałeś trochę chłopakom informacją o dziecku -zaśmiał się, przerywając tym nasz buziak -Ale widzę, że u Was gorąco -dodał, wachlując się dłonią. Spojrzałem na niego i skarciłęm go wzrokiem, widząc zakłopotanie dziewczyny. Ponownie skierowałem swój wzrok na Summer, przygryzając lekko jej dolną wargę, muskając delikatnie w usta.
-Wiecie... nie jestem zbytnio zadowolony z tych Waszych igraszek, ale może przenieście się do sypialni czy coś -zaśmiał się, podnosząc brwi do góry.
-Niall ! -zaśmiała się Summy, spuszczając głowę w dół.
-Ale jesteśmy w sypialni -rozejrzałem się- Więc Kochanie ... -zaśmiałem się biorąc laptop z jej kolan i kładąc go na stole tak, żeby blondyn wszystko widział.
-Harry.. Co Ty rob... -zamknąłem się buzię namiętnym pocałunkiem i popychając lekko do pozycji leżącej. Wsunąłem szybko swoją zimną rękę pod jej bluzkę.
-Harry ! Zabieraj ją ! -pisnęła.
-Haroldzie Edwardzie Stylesie ! -uniósł głos Niall -Natychmiast odsuń się od mojej Księżniczki -pokazałem mu język, ostatni raz całując ją w kark.
-Cudowna...-szepnąłem jej do ucha. Ona przygryzłą tylko wargę, po czym podniosła się i oboje spojrzeliśmy na Horana. Jego twarz była czerwona od złości, a Summy od rumieńców.
-To ja może Was zostawię -uśmiechnęła się. Jeszcze raz przyciągnąłem ją do siebie, a ona zachwiała się i usiadła mi na kolanach.
-Puścisz mnie ? -spojrzała mi w oczy.
-A co będę z tego miał ? -spojrzałem chytrze.
-Satysfakcję rozmowy z Niallem ? -zaśmiała się. Po tym szybko pocałowałem ją, a ona lekko uderzyła mnie w ramię i wstając, wyszła z pokoju.
-Huhuhuhu -zaśmiał się chłopak -Czyli nie jest aż tak źle, jak mówi Summy -odparł -Ups... -zatkał sobie ręką usta.
-Spoko.. wszystko słyszałem -spojrzałem na niego.
-To.. czyli to co Wy teraz.. to ? .. -przerwałem mu.
-Nie ! Kocham ją ! -krzyknąłem.
-Wiedziałem.. wiedziałem ! -zawołał.
-Niall.. -spojrzałem mu w oczy -Muszę się Ciebie poradzić ...
Od Autorki :
Jest rozdział tak jak obiecałam po pojawieniu się 3 komentarzy :) Dziękuję Was, że nie zlekceważyliście tego, bo to oznacza dla mnie, że mój blog nie jest Was aż tak obojętny. Pamiętajcie.. sprawa komentarzy i zawieszenia / usunięcia dalej aktualna :) Komentujcie ! 3 komentarze następny rodział ;*
I jak Wam się podoba ? Jak myślicie ? O co Harry poradzi się Nialla ? Czy między Summy, a Stylesem się poukłada ? A może według Was nie powinni być razem ? PISZCIE ! :* Do następnego ! ;* Mam nadzieję ;)
P.S. Słyszeliście najnowsze piosenki z najnowszej płyty One Direction ? ♥
Przyzna... nie wszystkie wpadły mi w ucho, ale parę tak :) Oto moi ulubieńcy !
♥ 1D - Clouds
♥ 1D - Night Changes
♥ 1D - Fireproof
♥ 1D - Stockholm Syndrome ♥
Ten ostatni zasługuje, jak dla mnie oczywiście, na dwa --->♥ ! Jak zaczynają się pierwsze słowa, mam ciary na plecach *.* Piszcie, czy Wy też to czujecie i jakie są Wasze ulubione piosenki ;)
****SUMMER****
Od naszych ostatnich wyznań minęło trochę czasu..i.. wiem, że to zabrzmi dziwnie, ale właśnie dzięki temu, że zagraliśmy w otwarte karty, przyznaliśmy się do przeszłości, zamiast przed nią ciągle uciekać, właśnie to zbliżyło nas do siebie. Wybaczyłam Harremu to, co zrobił, gdyż sama doskonale wiem, co używki potrafią zrobić z człowiekiem. Zniszczą go najbardziej, jak potrafią, a życie sprowadzą na samiutkie dno. Żeby zarobić pieniądze na jedzenie dla synka, robiłam wszystko co popadnie.. brzydzę się sama siebie, ale zanim poznałam panią Wood, nikogo innego nie miałam. Byłam sama.
Może jeszcze nie do końca mu ufam, ale nasza więź stała się silniejsza i każdego dnia nad tym wszystkim pracujemy.
Chłopak jest teraz chyba najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi, odkąd dowiedział się, że ma syna. Rozmawiał z nim już i obiecał mu, że za niedługo się zobaczą i zamieszkamy razem. Sama muszę przyznać.. Patrzenie, jak oboje cieszą się z tego, że się mają, z każdej minuty, jaką poświęcają na wspólne rozmowy i planowanie następnych dni, wywołuje u mnie łzy szczęścia. Martwi mnie jedynie to, że ja i Harry nie jesteśmy razem i pewnie nigdy nie będziemy, a to powoduje, że nie tworzymy pełnej rodziny... To trudne mieć dziecko z kimś, kto tak bardzo Cię skrzywdził, kto sprawił, że Twoje życie diametralnie zmieniło się z dnia na dzień, a mimo tego kochasz go ponad wszystko. Czasami mam ochotę spojrzeć mu w oczy i powiedzieć, jak bardzo jest dla mnie ważny, jak bardzo go kocham i ile znaczą dla mnie spędzone dni. Dlaczego tego jeszcze nie zrobiłam ? Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie... Może po prostu nie chcę ? Może boję się odrzucenia ? A może tego, że Harry powie mi coś zupełnie innego od tego, co ja ? Sama nie wiem...
Jednak nie mogę narzekać na relację, jaka jest między nami. Mimo tego, iż prawda, jaką wyznał mi Harry, dotknęła mnie i nadal boli, a chłopak cały czas przeprasza mnie za tamto, jest dobrze. Nawet bardzo. Ale czy kiedyś będzie na tyle, żebyśmy mogli być razem ? Tego nie da się zapomnieć od tak.. To tygodnie...miesiące, a może nawet lata. Ale zaczynamy na nowo zbliżać się do siebie, a uczucie rośnie z dnia na dzień, z godziny, na godzinę. Bynajmniej w moim odczuciu. Widzę, jak chłopak stara się, żeby chociaż w małym stopniu wróciło to, co było przed przyjazdem tutaj, ale cały czas nasuwa mi się jedno pytanie .. : Czy to uczucie jest szczere ? Czy ma sens ? Może robi to tylko dlatego, że ma ze mną dziecko ?
-Harry ? Harry ! -krzyknęłam. Czasami mam wrażenie, że albo on naprawdę mnie nie słyszy, albo nie chce słyszeć.
-No już, już idę ! -usłyszałam jego głos i tupot zbiegających ze schodów stóp, po czym wszedł do kuchni.
-Musisz iść na jakieś badania słuchu -zaśmiałam się, kręcąc głową.
-Nie ! -zaprzeczył szybko. Jego strach przed jakimkolwiek lekarzem wywoływał u mnie śmiech. Stary, a głupi -Po prostu dzwonił Twój telefon..ii.. no wiesz -zachichotał.
-Niall ? -spojrzałam na niego, lecz on przecząco pokręcił głową.
-Zayn ? Liam ? Cody ? -dopytywałam dalej, ale on znowu zaprzeczył -Poddaję się -westchnęłam.
-Louis -odparł -Dzwonił, żeby zapytać o jakieś zdjęcia.
-Jakie zdjęcia ? -odwróciłam się do niego. Hazza tylko wzruszył ramionami. Po paru sekundach przypomniało mi się, o co chodziło Tommilsonowi. Parę dni temu, zrobiliśmy kilka fotek Stylesowi, jak spał. Wyszły prze zabawnie, ale jak narazie Harry nie może się o tym dowiedzieć.To ma być niespodzianka i już nawet umówiłam się na nią z chłopakami. Aby mieć pewność, że zaraz nie zacznie drążyć tematu, szybko zmieniłam go.
-I tak długo rozmawialiście o tym ? -zaśmiałam się.
-Nie.. -odparł tajemniczo -Powiedziałem im o moim synu -dodał dumny po chwili ciszy.
-Co ?! Jak to ?! -powiedziałam wystraszona. W mojej głowie zaczęło tłoczyć się masę myśli.
Mnóstwo pytań i ani jednej odpowiedzi...
Po tym, jak prawda wyszła na jaw, zdecydowaliśmy z Harrym, że jak na razie nie powiemy chłopcom o naszym dziecku. Harry bał się przyznać Niallowi, że to właśnie ja padłam jego ofiarą. W sumie... nie dziwiłam mu się. Horan potrafi wpaść w szał nawet z błahych powodów, jeśli ktoś lub coś mnie skrzywdzi. Oczywiście nie miałam nic przeciwko. To było dla mnie trudne stanąć przed nimi wszystkimi i powiedzieć im o dziecku, które staram się chronić i wychowywać najlepiej jak umiem. Najpierw wyznanie o gwałcie, a teraz Cody ? To byłoby zarówno dla mnie jak i dla chłopców za dużo, jak na tak krótki okres czasu... A teraz Hazza wyjeżdża mi z czymś takim. Oczywiście Niall wiedział o Codym. To on i pani Wood, moja sąsiadka, pomagali mi w najtrudniejszych momentach. Horan wyjechał i jedyne co mi wtedy pozostało to rozmowy telefoniczne, bądź Skype. A ta życzliwa kobieta była na miejscu. To właśnie ona siedziała ze mną, kiedy stało się TO... To właśnie ona pocieszała mnie, kiedy dowiedziałam się o ciąży... To właśnie ona zawiozła mnie do szpitala, gdy zaczęłam rodzić.. i to właśnie ona pomaga mi w wychowaniu mojego małego Skarbu.
Chłopak chyba zrozumiał moje obawy, gdyż od razu złapał mnie za ręce i szybkim ruchem przyciągnął do siebie. Spojrzał mi głęboko w oczy, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów i te urocze dołeczki, do których mam słabość już od samego początku.
-Musiałem się pochwalić -odparł -Strasznie się z tego cieszę i mam nadzieję, że zrobimy sobie więcej -dodał. Jego słowa sprawił, że z powrotem wróciłam na ziemię. Spojrzałam na niego oczami, które powiększyły się do granic możliwości.
-No co tak patrzysz ? -zaśmiał się -Myślałaś, że chcę mieć z Tobą tylko jedno dziecko ? -pogłaskał mnie po brzuszku z wielką troską. Po jego słowach i geście poczułam motylki w brzuchu, jak za czasów gimnazjum. Miałam wrażenie, że zaraz wyfrunę pod sufit, jednak starałam się tego tak nie pokazywać. Nie wiem czy mi się udało, czy też nie, bo Harry tylko cmoknął mnie w policzek i spojrzał głęboko w oczy.
-Harry... Przestań.. -wyrwałam się z jego objęć, aby ukryć czerwień, która wkradła się na moje policzki -Nawet nie jesteśmy razem -dodałam. Tym zdaniem chciałam wyczuć jego uczucia do mnie. To trudne wyczytać u chłopaka, co tak naprawdę do Ciebie czuje. Szczerze ? Miałam cichą nadzieję, że zada mi pytanie, na które tak długo czekam. Ale on tylko uśmiechnął się słabo i szybko zmienił temat...
-Mmmm... Co tak ładnie pachnie ? -objął mnie od tyłu, kładąc swoje duże dłonie na moich biodrach. Nie zaprzeczę.. zrobiło mi się przykro i w głębi duszy cieszyłam się, że nie powiedziałam mu o moich uczuciach co do niego. Jego reakcja mogłaby być różna, wszystko mogło się posypać, zanim zaczęło się jeszcze budować. Co najgorsze.... Trudno byłoby mi mieszkać z nim po tym wszystkim pod jednym dachem i jeszcze Cody... Nie chcę go po raz setny oszukiwać.. W końcu będzie na tyle duży, że zrozumie, a wiem z własnego doświadczenia... Wychowywanie bez rodziców wcale nie jest takie fajne, jak wszyscy to sobie wyobrażają. Musisz wydorośleć w bardzo szybkim czasie i zrozumieć, co dzieję się wokół Ciebie.
Jednak nie chciałam pokazywać chłopakowi rozczarowania i postanowiłam robić dobrą minę do złej gry.
-Robię sałatkę owocową na kolację -odparłam lekko, wymuszając słaby uśmiech -Siadaj, już nakładam -dodałam nieco pewniej. Chłopak pocałował mnie w kark, po czym przejechał nosem po mojej szyi. Wystarczył ten jeden gest, żebym zapomniała o bożym świecie, o tym całym rozczarowaniu i żebym zrozumiała, jak jestem słaba wobec jego uczuć.
Zaraz po tym Hazza usiadł przy stole, a ja podałam mu talerz z jedzeniem, stawiając miskę na stole i siadając na przeciwko niego.
-A Ty nie jesz ? -spojrzał na mnie.
-Nie jestem głodna -odparłam zamyślona. Chciałam, żeby ten wieczór... cały ten wyjazd nareszcie się skończył... Żebym mogła się mocno przytulić do Nialla i w końcu odetchnąć i starać się zapomnieć o uczuciach. Ale czy tak się w ogóle da ?
Z zamyśleń wyrwał mnie dźwięk przychodzącego SMS'a.
-Przepraszam -uśmiechnęłam się do Harrego, biegnąc na górę. Dziękowałam Bogu za tą wiadomość. Byle jak najdalej od chłopaka...
Kiedy znalazłam się w sypialni, wzięłam telefon do ręki i przesunęłam palcem po ekranie. Po odblokowaniu, natychmiast wyświetliła się wiadomość. Co ciekawsze od...Nialla.
DO : Summy <3
Hej Kochana ;* Wiem, że jesteście zajęci sobą, ale muszę z Tobą porozmawiać. Skype?
XOXO Niall
Po przeczytaniu treści wiadomości, bez zbędnego zastanawiania się odpisałam:
DO: Niall :*
Skype !
XOXO Summer
Po czym wcisnęłam "wyślij". Jak gdyby Horan wiedział, że potrzebuję tej rozmowy. Włączyłam laptop i czekałam na połączenie. Kiedy zobaczyłam chłopaka, wzięłam urządzenie do rąk i, siadając na łóżku w siadzie skrzyżnym, położyłam je sobie na kolanach.
-Poczekaj -uśmiechnęłam się lekko, kiedy chłopak po przywitaniu zaczął dopytywać o zaistniałą sytuację.
-Harry ? Skype wzywa ! -zaśmiałam się -Jakbyś mnie szukał, to jestem na górze ! -dodałam. W odpowiedzi usłyszałam tylko ciche : "Dobrze Kochanie" i wróciłam do Horana.
-Kochanie ? -zaśmiał się -Jak słodko -złapał się za policzki.
-Przestań ! -rzuciłam, starając się ukryć rumieńce.
-Nie chowaj ich ! Widzę -roześmiał się, a ja zaraz mu zawtórowałam. Po tym chłopak szybko z poważniał i spojrzał na mnie. Pełna obaw, czekała na jego słowa.
-Czyli to Harry Cię ... -pokiwałam szybko głową, żeby tylko nie zdążył dokończyć zdania.
-Niall... To nie była jego wina -zaczęłam tłumaczyć go, starając się powstrzymać łzy.
-Ale ja wiem Summy. To ja i chłopcy wyciągnęliśmy go z tego całego syfu -odpowiedział, lekko się uśmiechając. Byłam zdziwiona jego słów. Nie krzyczał.. nie awanturował się.. jeszcze go tłumaczył. Może wiedział ?
-Kiedy wrócił po tym do domu, chwalił się, że przeleciał najładniejszą laskę Londynu -zaśmiał się -I tu miał rację -puścił mi oczko. Zawtórowałam mu tylko cichym śmiechem.
-No, ale teraz koniec już. Miałaś zapomnieć -dodał po chwili -Kiedy Louis powiedział na o Codym..Wiesz... To był dla nas wszystkich ładny szok ! Nikt nie mógł w to uwierzyć, że to wszystko tak się zbiegło. Jak gdyby los chciał Was połączyć -uśmiechnął się uroczo.
-Mam to samo odczucie, Niall. Ale.. -zawahałam się. Nie wiedziała czy powiedzieć mu o moich uczuciach, czy raczej zachować to dla siebie..
****HARRY****
Po skończonej kolacji, postanowiłem udać się na górę do Summy. Byłem święcie przekonany, że rozmawia z Codym. Chciałem się z nim przywitać i zapytać, jak w przedszkolu. Ostatnio skarżył mi się na jednego smarkacza..
Lecz kiedy znalazłem się na górze, do moich uszu doszedł głos Nialla, a nie mojego syna. Zainteresowany biegiem zdarzeń, postanowiłem przysłuchać się ich rozmowie.
-Ale co ? -usłyszałem lekko zaniepokojony głos Horana, a potem głębokie westchnięcie Summy.
-Nic, nic -odpowiedziała tak, że ledwo mogłem ją usłyszeć.
-Ej.. wiesz.. przede mną nic nie ukryjesz -zaśmiał się słabo -Chodzi o Harrego ? -co ?! O mnie ?! Wystraszyłem się.
-Tak.. Widzę, że stara się być miły i czuły...alee... To nie jest szczere uczucie ! -pociągnęła noskiem -Niall.. jak tak dłużej nie dam rady ! Kiedy zaprosił mnie na ten wyjazd, byłam najszczęśliwszą dziewczyną na świecie, ale teraz marzę o tym, żeby to wszystko się już skończyło -wybuchnęła płaczem.
-Kochasz go ? -chłopak cicho zadał jej pytanie.
-Kocham..ponad wszystko, ale on nigdy nie odwzajemni tego uczucia. Co ja sobie myślałam ?! Że sławna gwiazda..idol miliona dziewczyn...zakocha się we mnie ? To nie bajka ! To okrutna rzeczywistość.. -wyszlochała. Po tych słowach poczułem się, jakby ktoś uderzył mnie pięścią w twarz... Jak ona mogła tak pomyśleć ?! Jest dla mnie najważniejsza ! Ona i Cody. Zachowuję dystans, bo boję się ponownie ją skrzywdzić. Wstyd mi przed nią tego, co zrobiłem. Wstyd mi, że przeze mnie się cięła, że w trakcie ciąży, kiedy powinienem być przy niej, ona została z tym praktycznie sama. Serce mi pęka, kiedy mówi, jak Cody cierpi przeze mnie w przedszkolu.. Jakim ja jestem ojcem ?! A jakim kretynem ! Muszę to wszystko naprawić.
Z kłótni z samym sobą, wyrwał mnie głos Nialla. Czułem, że mogę w tej sprawie liczyć na niego. Jest z Summer najbliżej, a mnie zna ze wszystkich najlepiej...
-Summy.. Summy popatrz na mnie. Harry Cię kocha -mówił wolno i z niezwykłym spokojem w głosie.
-A skąd Ty możesz to wiedzieć ? To ja tu teraz z nim jestem ! -wychlipała.
-Bo wczoraj wieczorem dzwonił do mnie i zwierzał mi się, jakim to nie jest kretynem i że bardzo mocno Cię kocha -dodał -Musisz mu dać trochę czasu. Dla niego to też szok, że ma dziecko z dziewczyną, w której zakochał się po samym przekroczeniu progu naszego domu -skończył, śmiejąc się cicho. Mimo tego, iż nie widziałem w tym momencie Summy, to czułem, że jej buźka jest rumiana jak jabuszko, a uśmiech nie schodzi z ust. Miałem już pewien pomysł co dalej, ale.. najpierw musiałem poradzić się Nialla.
Cicho, ale stanowczo, zapukałem do drzwi. Dziewczyna w wielkiej panice zaczęła ocierać łzy, a Horan zmienił temat. Zaśmiałem się cicho, lekko uchyliwszy drzwi. Postanowiłem nie zdradzać, że wiem o całej rozmowie.
-Summy ? Mogę przywitać się z Codym ? -spojrzałem na nią.
-Oczywiście tato -usłyszałem śmiech Horana i dziewczyny.
-Niall ? Niall ! -krzyknąłem -Co tam stary ? -Usiadłem obok dziewczyny, obejmując się ramieniem. Postanowiłem wprowadzić swój plan w czyn od razu.
Spojrzałem na nią, a ona na mnie. Jej głębokie oczy błyszczały jeszcze od łez. Uśmiechnąłem się, po czym złączyłem nasze usta w długim i czułym pocałunku.
-Noo.. u nas dobrze, chociaż namieszałeś trochę chłopakom informacją o dziecku -zaśmiał się, przerywając tym nasz buziak -Ale widzę, że u Was gorąco -dodał, wachlując się dłonią. Spojrzałem na niego i skarciłęm go wzrokiem, widząc zakłopotanie dziewczyny. Ponownie skierowałem swój wzrok na Summer, przygryzając lekko jej dolną wargę, muskając delikatnie w usta.
-Wiecie... nie jestem zbytnio zadowolony z tych Waszych igraszek, ale może przenieście się do sypialni czy coś -zaśmiał się, podnosząc brwi do góry.
-Niall ! -zaśmiała się Summy, spuszczając głowę w dół.
-Ale jesteśmy w sypialni -rozejrzałem się- Więc Kochanie ... -zaśmiałem się biorąc laptop z jej kolan i kładąc go na stole tak, żeby blondyn wszystko widział.
-Harry.. Co Ty rob... -zamknąłem się buzię namiętnym pocałunkiem i popychając lekko do pozycji leżącej. Wsunąłem szybko swoją zimną rękę pod jej bluzkę.
-Harry ! Zabieraj ją ! -pisnęła.
-Haroldzie Edwardzie Stylesie ! -uniósł głos Niall -Natychmiast odsuń się od mojej Księżniczki -pokazałem mu język, ostatni raz całując ją w kark.
-Cudowna...-szepnąłem jej do ucha. Ona przygryzłą tylko wargę, po czym podniosła się i oboje spojrzeliśmy na Horana. Jego twarz była czerwona od złości, a Summy od rumieńców.
-To ja może Was zostawię -uśmiechnęła się. Jeszcze raz przyciągnąłem ją do siebie, a ona zachwiała się i usiadła mi na kolanach.
-Puścisz mnie ? -spojrzała mi w oczy.
-A co będę z tego miał ? -spojrzałem chytrze.
-Satysfakcję rozmowy z Niallem ? -zaśmiała się. Po tym szybko pocałowałem ją, a ona lekko uderzyła mnie w ramię i wstając, wyszła z pokoju.
-Huhuhuhu -zaśmiał się chłopak -Czyli nie jest aż tak źle, jak mówi Summy -odparł -Ups... -zatkał sobie ręką usta.
-Spoko.. wszystko słyszałem -spojrzałem na niego.
-To.. czyli to co Wy teraz.. to ? .. -przerwałem mu.
-Nie ! Kocham ją ! -krzyknąłem.
-Wiedziałem.. wiedziałem ! -zawołał.
-Niall.. -spojrzałem mu w oczy -Muszę się Ciebie poradzić ...
Od Autorki :
Jest rozdział tak jak obiecałam po pojawieniu się 3 komentarzy :) Dziękuję Was, że nie zlekceważyliście tego, bo to oznacza dla mnie, że mój blog nie jest Was aż tak obojętny. Pamiętajcie.. sprawa komentarzy i zawieszenia / usunięcia dalej aktualna :) Komentujcie ! 3 komentarze następny rodział ;*
I jak Wam się podoba ? Jak myślicie ? O co Harry poradzi się Nialla ? Czy między Summy, a Stylesem się poukłada ? A może według Was nie powinni być razem ? PISZCIE ! :* Do następnego ! ;* Mam nadzieję ;)
P.S. Słyszeliście najnowsze piosenki z najnowszej płyty One Direction ? ♥
Przyzna... nie wszystkie wpadły mi w ucho, ale parę tak :) Oto moi ulubieńcy !
♥ 1D - Clouds
♥ 1D - Night Changes
♥ 1D - Fireproof
♥ 1D - Stockholm Syndrome ♥
Ten ostatni zasługuje, jak dla mnie oczywiście, na dwa --->♥ ! Jak zaczynają się pierwsze słowa, mam ciary na plecach *.* Piszcie, czy Wy też to czujecie i jakie są Wasze ulubione piosenki ;)
niedziela, 9 listopada 2014
Rozdział jedenasty
Od Autorki:
Przed rozpoczęciem rozdziału, chcę poinformować, że blog będzie usunięty, bądź zawieszony z powody braku czytelników :/ Nie chcę tego robić, ale nie dajecie mi wyboru. Tylko jedna osoba go czyta. Jeżeli pod tym rozdziałem pojawią się 3 komentarze od Was nie zawieszę / usunę :) Miłego czytanie ! ;*
****HARRY****
-Summy ! Proszę ! Porozmawiajmy -od paru minut usiłuję przekonać dziewczynę do rozmowy. Chcę jej to wszystko jakoś wytłumaczyć. Powiedzieć, że wtedy nie byłem sobą ! Rządziły mną narkotyki, alkohol, seks... - Ja.. to napr... -przerwała mi w pół zdania.
-Dosyć ! Nie ! Nie chcę tego słuchać! -krzyknęła przez łzy, zatykając sobie uszy -Nie rozumiesz tego, że wszystko zniszczyłeś ?! A chłopacy pewnie wiedzieli.. jaka ja byłam głupia -schowała twarz w dłoniach i ponownie wybuchnęła płaczem. Westchnąłem głęboko i ponownie podjąłem próbę rozmowy.
-Proszę.. Chcę tylko wyjaśnić.. -spuściłem głowę. Powoli zaczynało do mnie docierać, że ją tracę.. że to wszystko się skończyło, za nim zdążyło się zacząć. Czułem, że nie uda mi się z nią porozmawiać.. przeprosić.. wyjaśnić. Summy potrzebowała teraz ciszy i spokoju, ale nie mogłem ją sobie tak odpuścić ! Przed samym wyjazdem Niall przeprowadził ze mną "poważną rozmowę". Czułem się wtedy, jak chłopiec słuchający bezsensownego kazania ojca. Ale teraz przypomniało mi się, jak wspomniał o gwałcie.. jak powiedział, że chwile samotności i bezsilności pamiętają tylko jej uda, na których zostały blizny po samowolnym zadawaniu sobie ran. Zamknąłem oczy. Nie mogłem sobie wybaczyć, że przeze mnie.. przez moją głupotę i nałogi, moja mała Summy się cięła ! Nie myślałem wtedy, że kogoś krzywdzę.. Nie liczyło się nic ! Tylko to, żeby dobrze się bawić.Dopiero teraz zaczynałem zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę zrobiłem..
Kiedy wstałem z łóżka i powoli skierowałem się do wyjścia, zatrzymały mnie słowa dziewczyny.
-Dobrze.. masz minutę, a potem daj mi już spokój -wyszlochała. Po tym odżyła we mnie nadzieja na odzyskanie najważniejszej osoby w moim życiu. Obróciłem się i ostrożnie podszedłem do niej. Usiadłem na łóżku i kiedy już miałem zacząć mówić, ona spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami.. było widać w nich strach, przerażenie i nienawiść. Tym wzrokiem kompletnie odjęła mi siłę i odwagę.
-Ja.. Summy.. no.. -zapomniałem, co miałem jej powiedzieć, a w mojej głowie cały czas odtwarzał się TEN wieczór..
-Nawet tłumaczyć się nie umiesz... -prychnęła sarkastycznie, po czym po jej policzkach znowu spłynęła łza -Straciłeś szansę, więc teraz mnie zostaw .. wyjdź ! -ruchem głowy wskazała na drzwi. Wiedziałem, że nie mogę stracić tej szansy.. że w takich chwilach powinienem być wobec niej szczególnie delikatny, ale jedyną próbą wytłumaczenia się jaka przychodziła mi do głowy, była stanowczość. Jednak mimo tego bałem się, że gdy tylko lekko uniosę głos, ona tak się wystraszy, że znienawidzi mnie już do końca. Mimo tego innego wyjścia nie widziałem ! Musiałem spróbować to ratować, kiedy było jeszcze co.. miałem wrażenie, że ona jeszcze nie do końca przestała coś do mnie czuć i to dawało mi mały stopień przewagi. Wziąłem głęboki wdech.
-Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -wstałem i usiadłem obok niej na podłodze. Odsunęła się ode mnie jak tylko mogła, ale na drodze jej "ucieczki" stała ściana. Kręciła tylko przecząco głową i cicho szeptała słowa : "Nie.. nie". Delikatnie ująłem jej twarz w moje dłonie. Jej oczy były wielkie, a przerażenie uciekało z niej każdą wolą stroną. Po jej policzkach, które natychmiast straciły różową barwę, spływały łzy. Opuszczała głowę i wzrok na podłogę, byle tylko na mnie nie patrzeć. Jednak złapałem za jej podbródek i zmusiłem do spojrzenia na mnie.
-Summy popatrz.. popatrz mi w oczy -z wielkim oporem, po kilku sekundach zrobiła to -A teraz mnie wysłuchaj -dodałem.
-Wiem, że moje tłumaczenia mogą wydawać Ci się śmieszne, ale muszę Ci to wyjaśnić. Kiedy doszło do tego zdarzenia, nie byłem sobą ! Już wtedy pochłonięty byłem narkotykami, alkoholem.. a dziewczyny, aż wstyd się przyznać, traktowałem jak zabawki.. jedna noc i do widzenia -spuściłem wzrok -Jest mi głupio o tym mówić, ale tak właśnie było.. -westchnąłem -Wtedy.. w ten wieczór.. byłem naćpany i pijany do granic możliwości.. nie kontrolowałem siebie..ja.. naprawdę tak bardzo Cię przepraszam ! Wiem, że puste słowo nic nie zmieni.. że nie wymaże tego, co się stało, ale chociaż spróbuj mi wybaczyć -spojrzałem głęboko w jej oczy - Jesteś dla mnie najważniejsza i nie mogę sobie wybaczyć tego, co Ci zrobiłem.. -skończyłem. Czekałem na jej słowa, reakcję, jak na wyrok. Jednak z jej oczu znikło przerażenie.. serce zwolniło rytm. Widziałem, że sama próbuje wszystko jakoś ułożyć sobie w głowie. Zrozumieć mnie.
*****SUMMER*****
Po wyznaniu Harrego.. po jego słowach.. nie mogłam sobie tego poukładać. Cały czas miałam wrażenie, że to tylko jakiś głupi koszmar, z którego zaraz się obudzę, a między mną i Harrym będzie jak dawniej. Nie mogło do mnie dotrzeć, ze to prawda. Mój Harry ? To niemożliwe !
W mojej głowie cały czas odtwarzała się ta scena.. jak zrywa ze mnie ubrania.. jak się śmieje.. i jak.. jak zaczyna.. Przypomniał mi się ten niesamowity ból i upokożenie do własnej siebie. Tak bardzo było mi wstyd. Nienawidziłam, jak ktoś o tym mówił.. Gdyby nie mój telefon do.. nic by się nie wydało ! Może jednak lepiej, że tak się stało ? Może lepiej zagrać w otwarte karty i wyjaśnić sobie wszystko zanim zaczniemy tworzyć coś poważniejszego ?
Jednak jego wyznania były na tyle wstrząsem dla mnie, że jak narazie nie chciałam go widzieć, a co dopiero znać ! W tym momencie najlepszym rozwiązaniem dla nas wszystkich będzie, jak wrócę do siebie.. jak zapomnę o Harry i tym wszystkim. Szkoda tylko, że łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić..
Nagle z zamyśleń wyrwał mnie dość ostry głos Harrego. Zdziwiło mnie to trochę, gdyż nigdy się wobec mnie nie unosił. -Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -spojrzałam na niego, ale mój wzrok szybko powędrował na dół. Dopiero po paru sekundach doszło do mnie, że siedzi obok. Moje serce zadrżało, a ja miałam ochotę uciec. Odsunęłam się w tył jak tylko mogłam, ale za mną stała ściana, która uniemożliwiła mi cokolwiek. Po policzkach spływały strugi łez, a ja nie mogłam się uspokoić. Miałam wrażenie, że moje serce wyskoczy zaraz z piersi. W tym momencie chłopak delikatnie złapał moją twarz i spojrzał głęboko w moje oczy, a ja w jego. Mimo tego szybko spuściłam wzrok.. bałam się go ! Kiedy z jego ust wyszły pierwsze słowa.. kiedy doszło do mnie, że się tłumaczy, zaczęłam pilnie go słuchać i studiować każdy gest.. słowo. Widziałam, jak było mu wstyd.. widziałam, jak ciężko wspomina mu się dawne czasy. Zrozumiałam, że nie tylko ja byłam tu pokrzywdzona. Nadal mu nie przebaczyłam.. nie ufałam, ale zdałam sobie sprawę z tego, że to do końca nie była jego wina. Jednak ciężko było mi uwierzyć w to, że ten chłopak, który zrobił mi to.. który ćpał.. pił.., że to ten sam, którego poznałam parę tygodni temu. Czuły.. opiekuńczy.. Nie wiedziałam czy mogę zaufać jego słowom. Czy to nie kolejny wykręt, żeby się zabawić. Bałam się, ale postanowiłam porozmawiać z nim szczerze. Doskonale widziałam, że żałował tego, co zrobił.
-Dobrze Harry.. dobrze.. wierzę Ci -te słowa ledwo przeszły mi przez gardło. Tak trudno zaufać komuś, kto tak bardzo Cię skrzywdził, jednak postanowiłam podjąć tą próbę.
-Naprawdę ? -spojrzał na mnie nie dowierzając. Lekko pokiwałam głową. W jego oczach wyczytałam ulgę, mimo tego wiedziałam, że zanim będzie chociaż trochę tak, jak wtedy, minie naprawdę sporo czasu, a może nie ? Może to tylko moje przeświadczenie, a tak naprawdę będę zbyt tęsknić, żeby było inaczej ?
-Summy ? -zadał mi cicho pytanie, jak gdyby bał się, że głośniejszym tonem znowu wywoła u mnie płacz. Spojrzałam na niego -Mogę zadać Ci jedno pytanie ? -dodał nie pewnie. Doskonale wiedziałam, o co chce zapytać. Wystarczyło jedno zaprzeczenie, żeby nie drążyć tematu, ale stwierdziłam, że skoro mówimy sobie wszystko to nadszedł najwyższy czas, aby on poznał prawdę.. poznał, kim stał się parę lat temu. Potakująco pokiwałam głową.
-Kiedy dzwoniłaś.. no wiesz.. to.. do kogo ? Mówiłaś "mamusia" czy tylko mi się przesłyszało? -spojrzał na mnie. Wzięłam głęboki wdech.
-Harry.. już czas powiedzieć Ci.. -odparłam, a on utkwił we mnie swoje zielone oczy -Parę tygodni po gwałcie zaczęłam czuć się fatalnie.. bolał mnie brzuch.. było mi niedobrze. Byłam przekonana, że to przez.. -pokiwał głową w geście, że wie i nie muszę kończyć -Ale bóle i mndłości nie ustawały, więc poszłam do lekarza. Tam zrobiono mi wszystkie badania i na sam koniec USG.. okazało się, że.. że.. jestem w ciąży -wydukałam. Zapadła niezręczna cisza. Bałam się, że mi nie uwierz, albo zareaguje inaczej. W głowie miała najgorsze scenarjusze.
-To znaczy.. że.. jestem tatą ? -spojrzał na mnie, a jego oczy były większe od piłeczek do pin-ponga. Lekko pokiwałam głową.
-To fantastycznie ! -krzyknął -Od zawsze chciałem nim być ! Kiedy go poznam ? Gdzie on jest ? Jak ma na imię ? Ile ma lat ? -zasypywał mnie kolejno pytaniami. Zaśmiałam się lekko.
-Harry.. spokojnie już Ci mówię. Więc na imię ma Cody i ma 3 lata. Został w domu z moją sąsiadką, która jako jedyna, pomogła mi w tych trudnych momentach. Postanowiłam przylecieć do Londynu, żeby trochę zarobić -skończyłam.
-No.. aa..a on wie o mnie ? -zapytał. Spuściłam wzrok.
-Cały czas pyta o Ciebie.. pyta, gdzie jest tata.. wiesz.. serce mi pęka, kiedy wraca z płaczem z przedszkola i pyta, dlaczego on nie ma taty, a inne dzieci mają -po policzku wolno spłynęły mi łzy -Wyjaśniłam mu, że tatuś wyjechał do pracy i niedługo wróci, ale.. -urwałam.
-Ale on cały czas o niego pyta ? -dokończył Harry. Pokiwałam głową.
-Summy od teraz będzie inaczej ! Obiecuję. Jeśli mi wybaczysz, stworzymy szczęśliwą rodzinę. Niczego nie będzie Wam brakować. No a ja.. ja.. -zaśmiał się lekko - ja Cię kocham -dokończył. Spojrzałam na niego. Nie mogłam powiedzieć mu teraz tego samego, chociaż serce pchało mnie do tego.
-Ja..nie wiem -westchnęłam -Jest nam dobrze i nie chcę mu niczego zakłucać.. nie chcę mu mieszać.
-Pomyśl o nim. On chce mnie poznać, a ja jego i już bardzo go kocham -uśmiechnął się do mnie ukazując dołeczki - Wiem, że to co zrobiłem nigdy nie wymażesz z pamięci, ale zrób to dla nas -zaśmiał się -Chociaż spróbujmy -dodał. Zastanowiłam się dłuższą chwilę.
-No.. dobrze -odparłam pełna obaw, co przyniesie jutro.
-A teraz mogę go zobaczyć ? -zapytał, a jego entuzjazm przebijał dziecko, które dostało upragnioną zabawkę.
-Mam jego zdjęcie -sięgnęłam po telefon i przejechałam palcem po jego ekranie, po czym odwróciłam go w stronę Hazzy.
Na jego twarzy natychmiast pojawił się uśmiech, a ja czułam, że od tego momentu zacznie się coś niesamowitego.
Od Autorki :
Jest rozdział ! :) Kochani ! Spodziewaliście się tego ? Mam nadzieję, że taka niespodzianka, jaką Summy sprawiła Harremu, Wam się spodobała :) Nie będę Wam tu długo zanudzać, ale chcąc nie chcąc, muszę poruszyć ten temat.
Jak wspomniałam na samym początku, blog zostanie usunięty, bądź zawieszony, jeśli nie będzie jego czytelników :/ nie chcę tego robić, ale innego wyboru mi nie dajecie :/ więc.. 3 komentarzem sprawa zanika i jest następny rozdział ! :*
Do następnego ! Mam nadzieję !
+ dodane zdjęcie to mały Harry.. ^^ słodziak, czyż nie ? <3
Przed rozpoczęciem rozdziału, chcę poinformować, że blog będzie usunięty, bądź zawieszony z powody braku czytelników :/ Nie chcę tego robić, ale nie dajecie mi wyboru. Tylko jedna osoba go czyta. Jeżeli pod tym rozdziałem pojawią się 3 komentarze od Was nie zawieszę / usunę :) Miłego czytanie ! ;*
****HARRY****
-Summy ! Proszę ! Porozmawiajmy -od paru minut usiłuję przekonać dziewczynę do rozmowy. Chcę jej to wszystko jakoś wytłumaczyć. Powiedzieć, że wtedy nie byłem sobą ! Rządziły mną narkotyki, alkohol, seks... - Ja.. to napr... -przerwała mi w pół zdania.
-Dosyć ! Nie ! Nie chcę tego słuchać! -krzyknęła przez łzy, zatykając sobie uszy -Nie rozumiesz tego, że wszystko zniszczyłeś ?! A chłopacy pewnie wiedzieli.. jaka ja byłam głupia -schowała twarz w dłoniach i ponownie wybuchnęła płaczem. Westchnąłem głęboko i ponownie podjąłem próbę rozmowy.
-Proszę.. Chcę tylko wyjaśnić.. -spuściłem głowę. Powoli zaczynało do mnie docierać, że ją tracę.. że to wszystko się skończyło, za nim zdążyło się zacząć. Czułem, że nie uda mi się z nią porozmawiać.. przeprosić.. wyjaśnić. Summy potrzebowała teraz ciszy i spokoju, ale nie mogłem ją sobie tak odpuścić ! Przed samym wyjazdem Niall przeprowadził ze mną "poważną rozmowę". Czułem się wtedy, jak chłopiec słuchający bezsensownego kazania ojca. Ale teraz przypomniało mi się, jak wspomniał o gwałcie.. jak powiedział, że chwile samotności i bezsilności pamiętają tylko jej uda, na których zostały blizny po samowolnym zadawaniu sobie ran. Zamknąłem oczy. Nie mogłem sobie wybaczyć, że przeze mnie.. przez moją głupotę i nałogi, moja mała Summy się cięła ! Nie myślałem wtedy, że kogoś krzywdzę.. Nie liczyło się nic ! Tylko to, żeby dobrze się bawić.Dopiero teraz zaczynałem zdawać sobie sprawę, co tak naprawdę zrobiłem..
Kiedy wstałem z łóżka i powoli skierowałem się do wyjścia, zatrzymały mnie słowa dziewczyny.
-Dobrze.. masz minutę, a potem daj mi już spokój -wyszlochała. Po tym odżyła we mnie nadzieja na odzyskanie najważniejszej osoby w moim życiu. Obróciłem się i ostrożnie podszedłem do niej. Usiadłem na łóżku i kiedy już miałem zacząć mówić, ona spojrzała na mnie swoimi zapłakanymi oczami.. było widać w nich strach, przerażenie i nienawiść. Tym wzrokiem kompletnie odjęła mi siłę i odwagę.
-Ja.. Summy.. no.. -zapomniałem, co miałem jej powiedzieć, a w mojej głowie cały czas odtwarzał się TEN wieczór..
-Nawet tłumaczyć się nie umiesz... -prychnęła sarkastycznie, po czym po jej policzkach znowu spłynęła łza -Straciłeś szansę, więc teraz mnie zostaw .. wyjdź ! -ruchem głowy wskazała na drzwi. Wiedziałem, że nie mogę stracić tej szansy.. że w takich chwilach powinienem być wobec niej szczególnie delikatny, ale jedyną próbą wytłumaczenia się jaka przychodziła mi do głowy, była stanowczość. Jednak mimo tego bałem się, że gdy tylko lekko uniosę głos, ona tak się wystraszy, że znienawidzi mnie już do końca. Mimo tego innego wyjścia nie widziałem ! Musiałem spróbować to ratować, kiedy było jeszcze co.. miałem wrażenie, że ona jeszcze nie do końca przestała coś do mnie czuć i to dawało mi mały stopień przewagi. Wziąłem głęboki wdech.
-Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -wstałem i usiadłem obok niej na podłodze. Odsunęła się ode mnie jak tylko mogła, ale na drodze jej "ucieczki" stała ściana. Kręciła tylko przecząco głową i cicho szeptała słowa : "Nie.. nie". Delikatnie ująłem jej twarz w moje dłonie. Jej oczy były wielkie, a przerażenie uciekało z niej każdą wolą stroną. Po jej policzkach, które natychmiast straciły różową barwę, spływały łzy. Opuszczała głowę i wzrok na podłogę, byle tylko na mnie nie patrzeć. Jednak złapałem za jej podbródek i zmusiłem do spojrzenia na mnie.
-Summy popatrz.. popatrz mi w oczy -z wielkim oporem, po kilku sekundach zrobiła to -A teraz mnie wysłuchaj -dodałem.
-Wiem, że moje tłumaczenia mogą wydawać Ci się śmieszne, ale muszę Ci to wyjaśnić. Kiedy doszło do tego zdarzenia, nie byłem sobą ! Już wtedy pochłonięty byłem narkotykami, alkoholem.. a dziewczyny, aż wstyd się przyznać, traktowałem jak zabawki.. jedna noc i do widzenia -spuściłem wzrok -Jest mi głupio o tym mówić, ale tak właśnie było.. -westchnąłem -Wtedy.. w ten wieczór.. byłem naćpany i pijany do granic możliwości.. nie kontrolowałem siebie..ja.. naprawdę tak bardzo Cię przepraszam ! Wiem, że puste słowo nic nie zmieni.. że nie wymaże tego, co się stało, ale chociaż spróbuj mi wybaczyć -spojrzałem głęboko w jej oczy - Jesteś dla mnie najważniejsza i nie mogę sobie wybaczyć tego, co Ci zrobiłem.. -skończyłem. Czekałem na jej słowa, reakcję, jak na wyrok. Jednak z jej oczu znikło przerażenie.. serce zwolniło rytm. Widziałem, że sama próbuje wszystko jakoś ułożyć sobie w głowie. Zrozumieć mnie.
*****SUMMER*****
Po wyznaniu Harrego.. po jego słowach.. nie mogłam sobie tego poukładać. Cały czas miałam wrażenie, że to tylko jakiś głupi koszmar, z którego zaraz się obudzę, a między mną i Harrym będzie jak dawniej. Nie mogło do mnie dotrzeć, ze to prawda. Mój Harry ? To niemożliwe !
W mojej głowie cały czas odtwarzała się ta scena.. jak zrywa ze mnie ubrania.. jak się śmieje.. i jak.. jak zaczyna.. Przypomniał mi się ten niesamowity ból i upokożenie do własnej siebie. Tak bardzo było mi wstyd. Nienawidziłam, jak ktoś o tym mówił.. Gdyby nie mój telefon do.. nic by się nie wydało ! Może jednak lepiej, że tak się stało ? Może lepiej zagrać w otwarte karty i wyjaśnić sobie wszystko zanim zaczniemy tworzyć coś poważniejszego ?
Jednak jego wyznania były na tyle wstrząsem dla mnie, że jak narazie nie chciałam go widzieć, a co dopiero znać ! W tym momencie najlepszym rozwiązaniem dla nas wszystkich będzie, jak wrócę do siebie.. jak zapomnę o Harry i tym wszystkim. Szkoda tylko, że łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić..
Nagle z zamyśleń wyrwał mnie dość ostry głos Harrego. Zdziwiło mnie to trochę, gdyż nigdy się wobec mnie nie unosił. -Nie Summy ! Wiem, że to dla Ciebie trudne, ale teraz mnie posłuchaj -spojrzałam na niego, ale mój wzrok szybko powędrował na dół. Dopiero po paru sekundach doszło do mnie, że siedzi obok. Moje serce zadrżało, a ja miałam ochotę uciec. Odsunęłam się w tył jak tylko mogłam, ale za mną stała ściana, która uniemożliwiła mi cokolwiek. Po policzkach spływały strugi łez, a ja nie mogłam się uspokoić. Miałam wrażenie, że moje serce wyskoczy zaraz z piersi. W tym momencie chłopak delikatnie złapał moją twarz i spojrzał głęboko w moje oczy, a ja w jego. Mimo tego szybko spuściłam wzrok.. bałam się go ! Kiedy z jego ust wyszły pierwsze słowa.. kiedy doszło do mnie, że się tłumaczy, zaczęłam pilnie go słuchać i studiować każdy gest.. słowo. Widziałam, jak było mu wstyd.. widziałam, jak ciężko wspomina mu się dawne czasy. Zrozumiałam, że nie tylko ja byłam tu pokrzywdzona. Nadal mu nie przebaczyłam.. nie ufałam, ale zdałam sobie sprawę z tego, że to do końca nie była jego wina. Jednak ciężko było mi uwierzyć w to, że ten chłopak, który zrobił mi to.. który ćpał.. pił.., że to ten sam, którego poznałam parę tygodni temu. Czuły.. opiekuńczy.. Nie wiedziałam czy mogę zaufać jego słowom. Czy to nie kolejny wykręt, żeby się zabawić. Bałam się, ale postanowiłam porozmawiać z nim szczerze. Doskonale widziałam, że żałował tego, co zrobił.
-Dobrze Harry.. dobrze.. wierzę Ci -te słowa ledwo przeszły mi przez gardło. Tak trudno zaufać komuś, kto tak bardzo Cię skrzywdził, jednak postanowiłam podjąć tą próbę.
-Naprawdę ? -spojrzał na mnie nie dowierzając. Lekko pokiwałam głową. W jego oczach wyczytałam ulgę, mimo tego wiedziałam, że zanim będzie chociaż trochę tak, jak wtedy, minie naprawdę sporo czasu, a może nie ? Może to tylko moje przeświadczenie, a tak naprawdę będę zbyt tęsknić, żeby było inaczej ?
-Summy ? -zadał mi cicho pytanie, jak gdyby bał się, że głośniejszym tonem znowu wywoła u mnie płacz. Spojrzałam na niego -Mogę zadać Ci jedno pytanie ? -dodał nie pewnie. Doskonale wiedziałam, o co chce zapytać. Wystarczyło jedno zaprzeczenie, żeby nie drążyć tematu, ale stwierdziłam, że skoro mówimy sobie wszystko to nadszedł najwyższy czas, aby on poznał prawdę.. poznał, kim stał się parę lat temu. Potakująco pokiwałam głową.
-Kiedy dzwoniłaś.. no wiesz.. to.. do kogo ? Mówiłaś "mamusia" czy tylko mi się przesłyszało? -spojrzał na mnie. Wzięłam głęboki wdech.
-Harry.. już czas powiedzieć Ci.. -odparłam, a on utkwił we mnie swoje zielone oczy -Parę tygodni po gwałcie zaczęłam czuć się fatalnie.. bolał mnie brzuch.. było mi niedobrze. Byłam przekonana, że to przez.. -pokiwał głową w geście, że wie i nie muszę kończyć -Ale bóle i mndłości nie ustawały, więc poszłam do lekarza. Tam zrobiono mi wszystkie badania i na sam koniec USG.. okazało się, że.. że.. jestem w ciąży -wydukałam. Zapadła niezręczna cisza. Bałam się, że mi nie uwierz, albo zareaguje inaczej. W głowie miała najgorsze scenarjusze.
-To znaczy.. że.. jestem tatą ? -spojrzał na mnie, a jego oczy były większe od piłeczek do pin-ponga. Lekko pokiwałam głową.
-To fantastycznie ! -krzyknął -Od zawsze chciałem nim być ! Kiedy go poznam ? Gdzie on jest ? Jak ma na imię ? Ile ma lat ? -zasypywał mnie kolejno pytaniami. Zaśmiałam się lekko.
-Harry.. spokojnie już Ci mówię. Więc na imię ma Cody i ma 3 lata. Został w domu z moją sąsiadką, która jako jedyna, pomogła mi w tych trudnych momentach. Postanowiłam przylecieć do Londynu, żeby trochę zarobić -skończyłam.
-No.. aa..a on wie o mnie ? -zapytał. Spuściłam wzrok.
-Cały czas pyta o Ciebie.. pyta, gdzie jest tata.. wiesz.. serce mi pęka, kiedy wraca z płaczem z przedszkola i pyta, dlaczego on nie ma taty, a inne dzieci mają -po policzku wolno spłynęły mi łzy -Wyjaśniłam mu, że tatuś wyjechał do pracy i niedługo wróci, ale.. -urwałam.
-Ale on cały czas o niego pyta ? -dokończył Harry. Pokiwałam głową.
-Summy od teraz będzie inaczej ! Obiecuję. Jeśli mi wybaczysz, stworzymy szczęśliwą rodzinę. Niczego nie będzie Wam brakować. No a ja.. ja.. -zaśmiał się lekko - ja Cię kocham -dokończył. Spojrzałam na niego. Nie mogłam powiedzieć mu teraz tego samego, chociaż serce pchało mnie do tego.
-Ja..nie wiem -westchnęłam -Jest nam dobrze i nie chcę mu niczego zakłucać.. nie chcę mu mieszać.
-Pomyśl o nim. On chce mnie poznać, a ja jego i już bardzo go kocham -uśmiechnął się do mnie ukazując dołeczki - Wiem, że to co zrobiłem nigdy nie wymażesz z pamięci, ale zrób to dla nas -zaśmiał się -Chociaż spróbujmy -dodał. Zastanowiłam się dłuższą chwilę.
-No.. dobrze -odparłam pełna obaw, co przyniesie jutro.
-A teraz mogę go zobaczyć ? -zapytał, a jego entuzjazm przebijał dziecko, które dostało upragnioną zabawkę.
-Mam jego zdjęcie -sięgnęłam po telefon i przejechałam palcem po jego ekranie, po czym odwróciłam go w stronę Hazzy.
Na jego twarzy natychmiast pojawił się uśmiech, a ja czułam, że od tego momentu zacznie się coś niesamowitego.
Od Autorki :
Jest rozdział ! :) Kochani ! Spodziewaliście się tego ? Mam nadzieję, że taka niespodzianka, jaką Summy sprawiła Harremu, Wam się spodobała :) Nie będę Wam tu długo zanudzać, ale chcąc nie chcąc, muszę poruszyć ten temat.
Jak wspomniałam na samym początku, blog zostanie usunięty, bądź zawieszony, jeśli nie będzie jego czytelników :/ nie chcę tego robić, ale innego wyboru mi nie dajecie :/ więc.. 3 komentarzem sprawa zanika i jest następny rozdział ! :*
Do następnego ! Mam nadzieję !
+ dodane zdjęcie to mały Harry.. ^^ słodziak, czyż nie ? <3
środa, 29 października 2014
Rozdział dziesiąty
Od Autorki :
Przeczytaj notkę pod rozdziałem ! To dla mnie ważne :) + rozdział z dedykacją dla ---> Natalki ! ;* jak zawsze, dziękuję kochana, że jesteś <3
****HARRY****
Przez ostatnie tygodnie bardzo zbliżyliśmy się z Summy do siebie. Starałem się być jak najbliżej niej..spędzać z nią każdą wolną chwilę, póki mam czas. Niestety, ale moje życie to nie taka sielanka, jak niektórym się wydaję. Jeszcze tylko dwa tygodnie i razem z chłopakami znowu wracamy do tras..koncertów.. wywiadów..autografów.. Kocham to co robię, ale czasami też mam ochotę na dłuższą przerwę i chwilę oddechu. Wyjazd oznacza rozłąkę z Summer i nie wiem, jak to przeżyję. Więc muszę załatwić TO teraz, bo potem znowu będę się zbierał przez rok.
Zabranie dziewczyny na romantyczną kolację, spacer czy do kina, to dla mnie za proste. Zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę, ale przy niej muszę się wysilić jeszcze bardziej. Jest bardzo wyjątkowa i zasługuje na wszystko, co najlepsze. Myślałem... myślałem.. i w końcu wpadłem na pomysł ! Romantyczny tydzień we dwoje.. w moim domu to jest to ! Mam tylko nadzieję, że nie będzie rozczarowana..
-Świece...kwiaty.. -wyliczałem w głowie, sprawdzając czy aby na pewno wszystko przygotowałem.
-Harry ? Harry ! -usłyszałem delikatny głos Summy, który z powrotem sprowadził mnie na ziemię. Spojrzałem na nią pytająco.
-Nie słuchasz mnie jak zwykle -zaśmiała się i potrząsnęła głową, wprowadzając w ruch swoje ciemne włosy.
-Słucham, tylko zamyśliłem się -spojrzałem jej w oczy, które czarowały mnie za każdym razem. Miałem wielką ochotę w tym momencie pocałować ją, ale chciałem poczekać z tym i pytaniem do wieczora.
-Tak ? -uniosła jedną brew do góry -To o co pytałam ? -zmieszałem się.
-Jaką mamy pogodę ? -wyszczerzyłem się, na co ona odpowiedziała mi swoim dźwięcznym śmiechem.
-Nie, pytałam czy jeszcze daleko -przeniosła swój wzrok ze mnie na telefon, którego dźwięk rozbrzmiał w samochodzie.
-Nie, nie -uśmiechnąłem się nie wiem czy do niej, czy sam do siebie -Zaraz będziemy na miejscu -dodałem, spoglądając na nią ukratkiem. Zauważyłem, że z jej buzi zszedł uśmiech i spięła się, czytając SMS'a.
-Coś nie tak ? -wróciłem wzorkiem na drogę.
-Nie..- wyszeptała. Doskonale wiedziałem, że nie mówi mi prawdy, ale nie chciałem drążyć tematu i tak wymigałaby się od niezręcznych pytań. Bardzo dużo powiedziała mi już o sobie, ale czuję, że nie wyznała do końca wszystkiego...mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu..
-Jesteśmy Summy -spojrzałem na nią, a ona od razu się ożywiła.
****SUMMER****
Na wiadomość o moim wspólnym wyjeździe z Harry, sama do końca nie wiedziałam, co mam myśleć.. Cieszyć się ? Zgodzić ? Trudno przyznać się przed samą sobą, ale ten wyjazd to właśnie to, o czym marzyłam ! Parę wspólnie spędzonych dni, a ja zakochuję się coraz bardziej. Właśnie dlatego nie byłam do końca pewna czy się zgodzić.. Harry nie czuje tego samego co ja i bałam się, że zrobię jakąś głupotę, która zniszczy to wszystko, co jest w tym momencie między nami.. Zresztą.. nadal się boję, ale staram się jakoś nad tym nie myśleć. Kiedy powoli zapominałam o wszystkim, o przeszłości, która coraz częściej do mnie powraca, o której boję się powiedzieć Harremu, dostałam wiadomość od Nialla, która zniszczyła całą tą atmosferę. Wiem, że Horan ma rację, ale jak mu o tym powiedzieć ?! Nie wiedziałam, że to zabrnie aż tak daleko.. miałam nadzieję, że prawda nigdy nie wyjdzie na jaw...Boję się, że mi nie uwierzy.. wyśmieje, a wtedy to będzie koniec..
-Coś nie tak ? -usłyszałam nagle głos chłopaka. Spojrzałam na niego i przecząco pokręciłam głową.
-Nie..- szepnęłam, po czym wymusiłam delikatny uśmiech. Czułam, że zaraz zacznie dopytywać, widząc, że nie jestem z nim szczera, jednak to nie nadeszło, a ja jeszcze na moment odetchnęłam z ulgą. Postanowiłam sobie, że zaraz po powrocie do domu wyznam mu prawdę. Nie chcę teraz namieszać mu w życiu, kiedy wszystko tak świetnie mu się układa...
-Jesteśmy Summy -spojrzałam na chłopaka, posyłając mu uśmiech. Starałam się to wszystko upchnąć jakoś na samo dno mojej podświadomości i szczerze powiedziawszy, to nawet mi się udało. Nie chciałam, żeby było widać po mnie, że moje życie jest tak popieprzone, że nie warte tłumaczenia.
Podniosłam głowę do góry, kiedy Harry zaparkował samochód na podjeździe. Sama nie wiem, jak wielkie były moje oczy.. widok przeszedł moje najśmielsze oczekiwania ! Dom, jeśli to dobre określenie, to taki mój zamek z dziecięcych lat.
Wymarzone miejsce zamieszkania pięciolatki i w sumie to teraz też. Niesamowity zachód słońca, który zakolorował niebo w bajeczne kolory nadał temu miejscu wyglądu jak z książek, które czytała mi mama..albo które co noc pojawiały się w moich marzeniach i snach.
-I jak ? Podoba Ci się ? -Hazza zadał mi pytanie. Spojrzałam na niego. Na jego twarzy malowało się spięcie i.. strach ?
-Żartujesz sobie ?! Jest niesamowicie ! -oparłam się o siedzenie, jeszcze raz rozglądając się dookoła. Usłyszałam odetchnięcie ulgi.
-Harry ? A czyj to dom ? -zadałam cicho pytanie, jakby bojąc się, że głośniejszym tonem wszystko zniszczę.
-No mój -odparł. Tak po prostu. Jak gdyby to było pytanie z kategorii : "Jak masz na imię ? " Powoli odwróciłam głowę w jego stronę. Nie potrafiłam z siebie wydusić ani jednego słowa. Tydzień w jego domu.. razem z nim.. sama.. spełnienie marzeń każdej dziewczyny. Może jednak nie jestem mu taka obojętna, skoro tak się dla mnie stara ?
-No co ? -zaśmiał się -Chodź -otworzył drzwi, wychodząc z samochodu. Jeszcze chwilę nie wiedziałam, co mam zrobić, ale kiedy Harry otowrzył drzwi z mojej strony z walizkami w rękach, powoli wyszłam, po czym pokierowałam się za nim. Kiedy otworzył drzwi, weszliśmy do środka.
-Zapraszam .. -zaśmiał się. Zabrakło mi słów..
****30 minut później****
-Harry ? Gdzie mogę się rozpakować ? -zawołałam. Jak na tak wielki dom, jest tu tylko jedna sypialnia.. No cóż.
-W naszym pokoju -usłyszałam za plecami, po czym poczułam jego dłonie na moich biodrach. Przeszła mnie fala ciepła. Miałam wrażenie, że zaraz się rozpłynę, jednak szybko wzięłam się w garść.
-Jak to : w naszym ? -obróciłam się do niego twarzą.
-No tak - zaśmiał się -Myślałaś, że będę spał w salonie ? -spojrzał na mnie.
-W sumie to miałam cichą nadzieję, że w wannie -roześmiałam się.
-Jeśli Ty tam będziesz to zawsze -spojrzał mi w oczy, a mnie oblał rumieniec -Aż tak na Ciebie działam ? -usłyszałam jego śmiech. Szybkim ruchem uderzyłam go moją bluzką, którą miałam akurat w ręku.
-A tak na poważnie to ja idę salonu -uśmiechnęłam się, po czym schyliłam się po walizkę.
-Nie, nie, nie ! -złapał mnie za rękę -Powiedziałem Ci, że ja idę do salonu -cmoknął mnie w policzek, pogłębiając przy tym rumieńce.
-Harry, to Twój dom, Twoja sypialnia i Twoje łóżko -zaśmiałam się - Ja idę do salonu -ruszyłam w jego kierunku.
-Nigdzie nie idziesz ! -wyprzedził mnie, zagradzając mi tym drogę -To ja mam pomysł na kompromis -zaśmiał się, a ja założyłam ręce na piersi, ciekawa jego pomysłu -Śpijmy razem -wyszczerzył się. Spojrzałam na niego, nie wiedząc czy to, co usłyszałam przed chwilą, to prawda, czy tylko moja bujna wyobraźnia.
-Nie zaprzeczasz, czyli się zgadzasz -spojrzał na mnie, biorąc moje bagaże.
-Ale.. Harry ! -zawołałam za nim, ale w odpowiedzi otrzymałam tylko :
-Teraz za późno Skarbie - i trzask drzwi.
****HARRY****
-Teraz to chyba idealny moment, żeby na spokojnie porozmawiać z Summy -rozmyślałem, cicho i powoli zbliżając się do drzwi pokoju. Zaproszę ją na dół i..nagle usłyszałem, jak z kimś rozmawia. Wiem, że to nie ładnie tak podsłuchiwać, ale może jej rozmowa odpowie na moje pytania. Przystawiłem głowę do drzwi i próbowałem wyłapać jak najwięcej informacji. Jednak to, co usłyszałem, zadało jeszcze więcej pytań, niż odpowiedziało na dręczące mnie kwestie...
-Skarbie.. mamusia też tęskni.. -obiło się nagle o moje uszy. Zdębiałem. W mojej głowie momentalnie pojawiła się pustka ? Ma dziecko ? A może dzwoni do Nialla ? Może rodzina ? Tyle pytań. Z tego wszystkiego nie usłyszałem, jak zbliża się do drzwi, kończąc rozmowę i wtedy wpadła na mnie w progu. Spojrzałem na nią, a jej wyraz twarzy, mówił mi, że zaraz wszystko stanie się jasne. W jej pięknych oczach pojawiły się łzy, które zaczęły wolno spływać po policzkach, które w momencie straciły lekko różowawą barwę. Chciała uciec, ale złapałem ją za rękę. Przyciągnąłem do siebie pewnym ruchem i otarłem kciukiem łzę. Spojrzałem głęboko w oczy.
-Summy.. czas, żebyś powiedziała -odparłem spokojnym tonem. Spuściła wzrok, wzięła głęboki oddech i niepewnie pokiwała głową. Złapałem ją za rękę i oboje weszliśmy do pokoju. Usiedliśmy na łóżku, a ona dalej nie podnosząc oczu, wzięła jeszcze jeden długi i głęboki wdech. Czułem, że jeśli mamy być do końca szczerzy, to ja też muszę jej coś wyznać...
-Harry.. -zaczęła niepewnie -Nie byłam z Tobą do końca szczera.. -znowu się rozpłakała. Miałem wrażenie, że boi się wypowiedzieć kolejne słowa, żeby nie zniszczyć tej więzi między nami -Nie zostałam zgwałcona rok temu tylko trzy lata temu -wydukała cichutko. Spiąłem się.. tylko nie wiedziałem dlaczego.. Jak gdyby moje serce wiedziało szybciej o czymś, o czym ja starałem się sobie teraz przypomnieć.
-Wracałam z zabawy.. było już ciemno i późno, więc postanowiłam wracać przez park, bo miałam bliżej -wylewała z siebie kolejne słowa -I nagle.. on złapał mnie.. mocno za nadgarstki i obrócił twarzą w swoją stronę -rozklejała się. Słuchałem jej uważnie, ale coś zaczynało do mnie dochodzić.. coś się przypominać. Jakbym tam był..
-Nie widziałam twarzy, miał kaptur.. pamiętam tylko, jak zaśmiał się głośno i zaraz potem dodał, że się zabawimy.. krzyczałam, prosiłam go, ale nie słuchał -łzy lały się po jej policzkach kaskadami wody -I wtedy.. zerwał ze mnie ubranie .. przewrócił na ziemię.. i.. -rozpłakała się. Jednak teraz nie słuchałem jej zbyt uważnie. Nagle dotarło do mnie, że pamiętam to.. tylko dlaczego ? Nie długo trwało, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że to ja.. ja.. JA JĄ ZGWAŁCIŁEM ! Nie ! To nie może by prawda ! Dziwny zbieg okoliczności ! Pamiętam, że tamta dziewczyna miała taki charakterystyczny tatuaż na lewym biodrze.. Utkwił mi w pamięci, bo to tytuł naszej piosenki : "Little Things" .
A Summy przecież nie ma tatuaży.. jednak coś.. jakaś myśl popchnęła mnie do tego, żeby to sprawdzić. Bez zastanowienia zsunąłem lekko jej rurki.. zatkało mnie. ON TAM BYŁ ! To ja jej to zrobiłem .. myślałem, że zaraz wybuchnę. Dziewczyna szybko zauważyła, że nie jestem sobą.
-Harry? Harry co Ty robisz ? -spojrzała mi w oczy -Co się dzieje ? -zadawała pytania. Spojrzałem na nią. Nie wiem jak to zrobiłem, ale wtedy ona wybuchła płaczem i odskoczyła ode mnie jak oparzona.
-To Ty ! -krzyknęła przed płacz -Ty mi to zrobiłeś ! -cała była roztrzęsiona -Jak mogłam być tak głupia, żeby tego nie zauważyć ?! -wycofała się.
-Summy.. to nie tak jak myślisz.. ja .. ja wszystko Ci .. -próbowałem się tłumaczyć, lecz ona przerwała mi.
-Nie ! Nie chcę tego słuchać ! Teraz pewnie znowu chcesz powtórzyć zabawę ! -krzyczała przez potok łez. Kiedy wstałem z łóżka, gwałtownie wycofała się w róg pokoju. W jej oczach było widać strach i przerażenie, a ja nie wiedziałem, jak mam się jej wytłumaczyć..
Od Autorki :
Proszę bardzo :) Mamy zapomniany rozdział ! :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba i że to również zachęci Was do czytania mojego bloga. Postanowiłam tak nie spodziewanie zmienić akcję, gdyż .. tak jakoś mnie natchnęło. W moim życiu też nadszedł czas na zmiany, a że blog w większej części odzwierciedla moje życie to tu też musiało się coś zacząć dziać :) Następny rozdział już w sobotę lub niedzielę :) Dodam tylko tyle, że Summer jeszcze nie do końca wyznała Harremu prawdę. Kiedy emocję opadną i uda im się porozmawiać spokojnie, chłopak wszystko jej wytłumaczy, a ona powie coś, co wywróci życie chłopaka o 360 stopni :) Dobra, ale i tak za dużo już Wam powiedziałam ;* Do następnego i zaglądajcie na Aska ! <3
Przeczytaj notkę pod rozdziałem ! To dla mnie ważne :) + rozdział z dedykacją dla ---> Natalki ! ;* jak zawsze, dziękuję kochana, że jesteś <3
****HARRY****
Przez ostatnie tygodnie bardzo zbliżyliśmy się z Summy do siebie. Starałem się być jak najbliżej niej..spędzać z nią każdą wolną chwilę, póki mam czas. Niestety, ale moje życie to nie taka sielanka, jak niektórym się wydaję. Jeszcze tylko dwa tygodnie i razem z chłopakami znowu wracamy do tras..koncertów.. wywiadów..autografów.. Kocham to co robię, ale czasami też mam ochotę na dłuższą przerwę i chwilę oddechu. Wyjazd oznacza rozłąkę z Summer i nie wiem, jak to przeżyję. Więc muszę załatwić TO teraz, bo potem znowu będę się zbierał przez rok.
Zabranie dziewczyny na romantyczną kolację, spacer czy do kina, to dla mnie za proste. Zawsze stawiam sobie wysoko poprzeczkę, ale przy niej muszę się wysilić jeszcze bardziej. Jest bardzo wyjątkowa i zasługuje na wszystko, co najlepsze. Myślałem... myślałem.. i w końcu wpadłem na pomysł ! Romantyczny tydzień we dwoje.. w moim domu to jest to ! Mam tylko nadzieję, że nie będzie rozczarowana..
-Świece...kwiaty.. -wyliczałem w głowie, sprawdzając czy aby na pewno wszystko przygotowałem.
-Harry ? Harry ! -usłyszałem delikatny głos Summy, który z powrotem sprowadził mnie na ziemię. Spojrzałem na nią pytająco.
-Nie słuchasz mnie jak zwykle -zaśmiała się i potrząsnęła głową, wprowadzając w ruch swoje ciemne włosy.
-Słucham, tylko zamyśliłem się -spojrzałem jej w oczy, które czarowały mnie za każdym razem. Miałem wielką ochotę w tym momencie pocałować ją, ale chciałem poczekać z tym i pytaniem do wieczora.
-Tak ? -uniosła jedną brew do góry -To o co pytałam ? -zmieszałem się.
-Jaką mamy pogodę ? -wyszczerzyłem się, na co ona odpowiedziała mi swoim dźwięcznym śmiechem.
-Nie, pytałam czy jeszcze daleko -przeniosła swój wzrok ze mnie na telefon, którego dźwięk rozbrzmiał w samochodzie.
-Nie, nie -uśmiechnąłem się nie wiem czy do niej, czy sam do siebie -Zaraz będziemy na miejscu -dodałem, spoglądając na nią ukratkiem. Zauważyłem, że z jej buzi zszedł uśmiech i spięła się, czytając SMS'a.
-Coś nie tak ? -wróciłem wzorkiem na drogę.
-Nie..- wyszeptała. Doskonale wiedziałem, że nie mówi mi prawdy, ale nie chciałem drążyć tematu i tak wymigałaby się od niezręcznych pytań. Bardzo dużo powiedziała mi już o sobie, ale czuję, że nie wyznała do końca wszystkiego...mam nadzieję, że to tylko kwestia czasu..
-Jesteśmy Summy -spojrzałem na nią, a ona od razu się ożywiła.
****SUMMER****
Na wiadomość o moim wspólnym wyjeździe z Harry, sama do końca nie wiedziałam, co mam myśleć.. Cieszyć się ? Zgodzić ? Trudno przyznać się przed samą sobą, ale ten wyjazd to właśnie to, o czym marzyłam ! Parę wspólnie spędzonych dni, a ja zakochuję się coraz bardziej. Właśnie dlatego nie byłam do końca pewna czy się zgodzić.. Harry nie czuje tego samego co ja i bałam się, że zrobię jakąś głupotę, która zniszczy to wszystko, co jest w tym momencie między nami.. Zresztą.. nadal się boję, ale staram się jakoś nad tym nie myśleć. Kiedy powoli zapominałam o wszystkim, o przeszłości, która coraz częściej do mnie powraca, o której boję się powiedzieć Harremu, dostałam wiadomość od Nialla, która zniszczyła całą tą atmosferę. Wiem, że Horan ma rację, ale jak mu o tym powiedzieć ?! Nie wiedziałam, że to zabrnie aż tak daleko.. miałam nadzieję, że prawda nigdy nie wyjdzie na jaw...Boję się, że mi nie uwierzy.. wyśmieje, a wtedy to będzie koniec..
-Coś nie tak ? -usłyszałam nagle głos chłopaka. Spojrzałam na niego i przecząco pokręciłam głową.
-Nie..- szepnęłam, po czym wymusiłam delikatny uśmiech. Czułam, że zaraz zacznie dopytywać, widząc, że nie jestem z nim szczera, jednak to nie nadeszło, a ja jeszcze na moment odetchnęłam z ulgą. Postanowiłam sobie, że zaraz po powrocie do domu wyznam mu prawdę. Nie chcę teraz namieszać mu w życiu, kiedy wszystko tak świetnie mu się układa...
-Jesteśmy Summy -spojrzałam na chłopaka, posyłając mu uśmiech. Starałam się to wszystko upchnąć jakoś na samo dno mojej podświadomości i szczerze powiedziawszy, to nawet mi się udało. Nie chciałam, żeby było widać po mnie, że moje życie jest tak popieprzone, że nie warte tłumaczenia.
Podniosłam głowę do góry, kiedy Harry zaparkował samochód na podjeździe. Sama nie wiem, jak wielkie były moje oczy.. widok przeszedł moje najśmielsze oczekiwania ! Dom, jeśli to dobre określenie, to taki mój zamek z dziecięcych lat.
Wymarzone miejsce zamieszkania pięciolatki i w sumie to teraz też. Niesamowity zachód słońca, który zakolorował niebo w bajeczne kolory nadał temu miejscu wyglądu jak z książek, które czytała mi mama..albo które co noc pojawiały się w moich marzeniach i snach.
-I jak ? Podoba Ci się ? -Hazza zadał mi pytanie. Spojrzałam na niego. Na jego twarzy malowało się spięcie i.. strach ?
-Żartujesz sobie ?! Jest niesamowicie ! -oparłam się o siedzenie, jeszcze raz rozglądając się dookoła. Usłyszałam odetchnięcie ulgi.
-Harry ? A czyj to dom ? -zadałam cicho pytanie, jakby bojąc się, że głośniejszym tonem wszystko zniszczę.
-No mój -odparł. Tak po prostu. Jak gdyby to było pytanie z kategorii : "Jak masz na imię ? " Powoli odwróciłam głowę w jego stronę. Nie potrafiłam z siebie wydusić ani jednego słowa. Tydzień w jego domu.. razem z nim.. sama.. spełnienie marzeń każdej dziewczyny. Może jednak nie jestem mu taka obojętna, skoro tak się dla mnie stara ?
-No co ? -zaśmiał się -Chodź -otworzył drzwi, wychodząc z samochodu. Jeszcze chwilę nie wiedziałam, co mam zrobić, ale kiedy Harry otowrzył drzwi z mojej strony z walizkami w rękach, powoli wyszłam, po czym pokierowałam się za nim. Kiedy otworzył drzwi, weszliśmy do środka.
-Zapraszam .. -zaśmiał się. Zabrakło mi słów..
****30 minut później****
-Harry ? Gdzie mogę się rozpakować ? -zawołałam. Jak na tak wielki dom, jest tu tylko jedna sypialnia.. No cóż.
-W naszym pokoju -usłyszałam za plecami, po czym poczułam jego dłonie na moich biodrach. Przeszła mnie fala ciepła. Miałam wrażenie, że zaraz się rozpłynę, jednak szybko wzięłam się w garść.
-Jak to : w naszym ? -obróciłam się do niego twarzą.
-No tak - zaśmiał się -Myślałaś, że będę spał w salonie ? -spojrzał na mnie.
-W sumie to miałam cichą nadzieję, że w wannie -roześmiałam się.
-Jeśli Ty tam będziesz to zawsze -spojrzał mi w oczy, a mnie oblał rumieniec -Aż tak na Ciebie działam ? -usłyszałam jego śmiech. Szybkim ruchem uderzyłam go moją bluzką, którą miałam akurat w ręku.
-A tak na poważnie to ja idę salonu -uśmiechnęłam się, po czym schyliłam się po walizkę.
-Nie, nie, nie ! -złapał mnie za rękę -Powiedziałem Ci, że ja idę do salonu -cmoknął mnie w policzek, pogłębiając przy tym rumieńce.
-Harry, to Twój dom, Twoja sypialnia i Twoje łóżko -zaśmiałam się - Ja idę do salonu -ruszyłam w jego kierunku.
-Nigdzie nie idziesz ! -wyprzedził mnie, zagradzając mi tym drogę -To ja mam pomysł na kompromis -zaśmiał się, a ja założyłam ręce na piersi, ciekawa jego pomysłu -Śpijmy razem -wyszczerzył się. Spojrzałam na niego, nie wiedząc czy to, co usłyszałam przed chwilą, to prawda, czy tylko moja bujna wyobraźnia.
-Nie zaprzeczasz, czyli się zgadzasz -spojrzał na mnie, biorąc moje bagaże.
-Ale.. Harry ! -zawołałam za nim, ale w odpowiedzi otrzymałam tylko :
-Teraz za późno Skarbie - i trzask drzwi.
****HARRY****
-Teraz to chyba idealny moment, żeby na spokojnie porozmawiać z Summy -rozmyślałem, cicho i powoli zbliżając się do drzwi pokoju. Zaproszę ją na dół i..nagle usłyszałem, jak z kimś rozmawia. Wiem, że to nie ładnie tak podsłuchiwać, ale może jej rozmowa odpowie na moje pytania. Przystawiłem głowę do drzwi i próbowałem wyłapać jak najwięcej informacji. Jednak to, co usłyszałem, zadało jeszcze więcej pytań, niż odpowiedziało na dręczące mnie kwestie...
-Skarbie.. mamusia też tęskni.. -obiło się nagle o moje uszy. Zdębiałem. W mojej głowie momentalnie pojawiła się pustka ? Ma dziecko ? A może dzwoni do Nialla ? Może rodzina ? Tyle pytań. Z tego wszystkiego nie usłyszałem, jak zbliża się do drzwi, kończąc rozmowę i wtedy wpadła na mnie w progu. Spojrzałem na nią, a jej wyraz twarzy, mówił mi, że zaraz wszystko stanie się jasne. W jej pięknych oczach pojawiły się łzy, które zaczęły wolno spływać po policzkach, które w momencie straciły lekko różowawą barwę. Chciała uciec, ale złapałem ją za rękę. Przyciągnąłem do siebie pewnym ruchem i otarłem kciukiem łzę. Spojrzałem głęboko w oczy.
-Summy.. czas, żebyś powiedziała -odparłem spokojnym tonem. Spuściła wzrok, wzięła głęboki oddech i niepewnie pokiwała głową. Złapałem ją za rękę i oboje weszliśmy do pokoju. Usiedliśmy na łóżku, a ona dalej nie podnosząc oczu, wzięła jeszcze jeden długi i głęboki wdech. Czułem, że jeśli mamy być do końca szczerzy, to ja też muszę jej coś wyznać...
-Harry.. -zaczęła niepewnie -Nie byłam z Tobą do końca szczera.. -znowu się rozpłakała. Miałem wrażenie, że boi się wypowiedzieć kolejne słowa, żeby nie zniszczyć tej więzi między nami -Nie zostałam zgwałcona rok temu tylko trzy lata temu -wydukała cichutko. Spiąłem się.. tylko nie wiedziałem dlaczego.. Jak gdyby moje serce wiedziało szybciej o czymś, o czym ja starałem się sobie teraz przypomnieć.
-Wracałam z zabawy.. było już ciemno i późno, więc postanowiłam wracać przez park, bo miałam bliżej -wylewała z siebie kolejne słowa -I nagle.. on złapał mnie.. mocno za nadgarstki i obrócił twarzą w swoją stronę -rozklejała się. Słuchałem jej uważnie, ale coś zaczynało do mnie dochodzić.. coś się przypominać. Jakbym tam był..
-Nie widziałam twarzy, miał kaptur.. pamiętam tylko, jak zaśmiał się głośno i zaraz potem dodał, że się zabawimy.. krzyczałam, prosiłam go, ale nie słuchał -łzy lały się po jej policzkach kaskadami wody -I wtedy.. zerwał ze mnie ubranie .. przewrócił na ziemię.. i.. -rozpłakała się. Jednak teraz nie słuchałem jej zbyt uważnie. Nagle dotarło do mnie, że pamiętam to.. tylko dlaczego ? Nie długo trwało, kiedy zdałem sobie sprawę z tego, że to ja.. ja.. JA JĄ ZGWAŁCIŁEM ! Nie ! To nie może by prawda ! Dziwny zbieg okoliczności ! Pamiętam, że tamta dziewczyna miała taki charakterystyczny tatuaż na lewym biodrze.. Utkwił mi w pamięci, bo to tytuł naszej piosenki : "Little Things" .
A Summy przecież nie ma tatuaży.. jednak coś.. jakaś myśl popchnęła mnie do tego, żeby to sprawdzić. Bez zastanowienia zsunąłem lekko jej rurki.. zatkało mnie. ON TAM BYŁ ! To ja jej to zrobiłem .. myślałem, że zaraz wybuchnę. Dziewczyna szybko zauważyła, że nie jestem sobą.
-Harry? Harry co Ty robisz ? -spojrzała mi w oczy -Co się dzieje ? -zadawała pytania. Spojrzałem na nią. Nie wiem jak to zrobiłem, ale wtedy ona wybuchła płaczem i odskoczyła ode mnie jak oparzona.
-To Ty ! -krzyknęła przed płacz -Ty mi to zrobiłeś ! -cała była roztrzęsiona -Jak mogłam być tak głupia, żeby tego nie zauważyć ?! -wycofała się.
-Summy.. to nie tak jak myślisz.. ja .. ja wszystko Ci .. -próbowałem się tłumaczyć, lecz ona przerwała mi.
-Nie ! Nie chcę tego słuchać ! Teraz pewnie znowu chcesz powtórzyć zabawę ! -krzyczała przez potok łez. Kiedy wstałem z łóżka, gwałtownie wycofała się w róg pokoju. W jej oczach było widać strach i przerażenie, a ja nie wiedziałem, jak mam się jej wytłumaczyć..
Od Autorki :
Proszę bardzo :) Mamy zapomniany rozdział ! :) Mam nadzieję, że Wam się spodoba i że to również zachęci Was do czytania mojego bloga. Postanowiłam tak nie spodziewanie zmienić akcję, gdyż .. tak jakoś mnie natchnęło. W moim życiu też nadszedł czas na zmiany, a że blog w większej części odzwierciedla moje życie to tu też musiało się coś zacząć dziać :) Następny rozdział już w sobotę lub niedzielę :) Dodam tylko tyle, że Summer jeszcze nie do końca wyznała Harremu prawdę. Kiedy emocję opadną i uda im się porozmawiać spokojnie, chłopak wszystko jej wytłumaczy, a ona powie coś, co wywróci życie chłopaka o 360 stopni :) Dobra, ale i tak za dużo już Wam powiedziałam ;* Do następnego i zaglądajcie na Aska ! <3
czytasz = komentujesz
~~~~
~~~~
piątek, 26 września 2014
Rozdział dziewiąty
Od Autorki :
Rozdział z dedytką dla mojej kochanej -- > Natalki ! <3
PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !
****SUMMER****
****parę tygodni później****
-Niall ! No proszę Cię ! -od paru godzin chodzę za chłopakiem i próbuję przekonać go na mój wspólny wyjazd z Hazzą. Gdzie ? Harry powiedział, że to niespodzianka i dowiem się dopiero na miejscu.
Niestety, przekonanie Horana, żebym pojechała gdzieś bez niego, graniczy z cudem... Mimo tego, że mam już dziewiętnaście lat, to w oczach chłopaka nadal jestem tą małą dziewczynką z piaskownicy, która potrzebuje swojego "starszego braciszka". Kocham go, ale czasami ta jego nadopiekuńczość doprowadza mnie do szaleństwa !
-Nie Summy ! Powiedziałem nie i koniec -spojrzał na mnie z wyrzutem.
-Och.. ! -tupnęłam nogą, po czym, usłyszałam tłumiący śmiech Harrego. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na niego. Miał szczęście, że nie zabijam wzrokiem, bo dawno by już nie żył.
-Foszek ? -zaśmiał się, opierając o framugę drzwi. Chciałam mu coś powiedzieć, ale w ostatnim momencie ugryzłam się w język. Wściekła,wolno wypuściłam z siebie powietrze. Nienawidzę, jak ktoś narzuca mi moje słynne "FOCHY" ...
-Nie jedziemy Harry -rzuciłam krótko, po czym wyminęłam go w przejściu i skierowałam się na górę.
-Jak to ? -usłyszałam za sobą -Przecież obiecałaś ! -krzyknął z wyrzutem i lekkim smutkiem w głosie.
-Miej pretensje do Nialla, a nie do mnie -opowiedziałam szybko. Na to usłyszałam tylko jakieś ciche gmeranie pod nosem. Smutna, usiadłam na schodach i podpierając głowę na dłoniach, zastanawiałam się, jak przekonać chłopaka, żeby wyraził zgodę na ten wyjazd. Przecież będę tam bezpieczna, bo będę z Harrym. Dziwi mnie to trochę, że Niall nie chce się zgodzić... przecież razem z Hazzą znają się dobre kilka lat i przecież to on jeszcze parę dni temu namawiał mnie na ten wyjazd, kiedy, dowiedziawszy się o nim, radziłam się go, co zrobić. Nie byłam wtedy do końca pewna czy chcę jechać, czy nie .. W końcu tak sama..tylko z Harrym .. było to ponad moje siły, ale teraz to co innego..
-Niall, wiesz, że Summy już dawno jest pełnoletnia i ma prawo robić co chce, prawda ? -z zamyśleń wyrwał mnie nagle głos Harrego. Zainteresowana biegiem wydarzeń, spojrzałam na dół.
-Tak wiem... -westchnął cicho Horan.
-I wiesz, że jeśli chce ze mną jechać, to pojedzie, prawda ? -dodał po chwili, gryząc czerwone jabłko, które chwilę temu wytarł o swój T-shirt.
-No wiem .. -odparł. Trochę rozbawiła mnie ta ich konwersacja.
-No, więc jedziemy ! -krzyknął ucieszony Harry. Od razu się ożywiłam. Tak długo go namawiałam, chodziłam za nim, pisałam SMS'y, dzwoniłam.. a z nim wystarczyło stanowczo. Muszę się jeszcze wiele, wiele nauczyć.
-Summy !! -zawołał Hazza. Zbiegłam na dół, udając, że nic nie wiem. Spojrzałam na nich pytająco.
-Jedziemy -wyszczerzył się szeroko chłopak.
-Na prawdę ?! -mój wzrok biegł od Horana do Stylesa i tak na zmianę. Dalej nie mogłam w to uwierzyć, że mój Niall się zgodził.
-No tak -westchnął cicho Niall. Widziałam w jego oczach trochę rozczarowania. Pewnie chciał, żebym to z nim wyjechała, ale..
Rzuciłam się na szyję lokatego, a on objął mnie mocno w pasie i podniósł do góry.
-To co ? Teraz się pakujemy i jedziemy -szepnął mi do ucha, a mnie przeszyła fala ciepła. Wyzwoliwszy się z objęć chłopaka wskoczyłam na Nialla i gdyby nie lodówka stojąca za nim, pewnie leżelibyśmy na ziemi.
-Dziękuję ! Dziękuję ! Dziękuję ! -zaczęłam piszczeć i dawać mu buziaki. W odpowiedzi usłyszałam jego cichy śmiech i ręce, którymi zatykał sobie uszy. Chwilę potem znajdowałam się już w pokoju z walizką na ziemi, pakująca swoje ciuchy i resztę "potrzebnych" mi rzeczy.
Stojąc nad walizką, zastanawiałam się czy aby na pewno wszystko spakowałam.
-Kosmetyczka, suszarka,szczoteczka... -wyliczałam, rzucając rzeczy na łóżko.
-Puk, puk -usłyszałam otwierające się drzwi, po czym szybko się obróciłam. W progu stał Niall. Trochę się zdziwiłam, ale i przestraszyłam. Czułam, że zaraz powie mi : "Nigdzie nie jedziesz", ale on tylko usiadł na łóżku i wziął do rąk kosmetyczkę.
-Ty nadal je masz ? -spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. Czułam, że chce pogadać i że to coś ważnego.
-Oczywiście, że mam -usiadłam obok niego, z uśmiechem na twarzy.
-To już tyle czasu.. -westchnął chłopak.
-Niall -zaśmiałam się -wzdychasz, jakbyśmy byli już nie wiadomo jak starzy i jedną nogą w grobie -szturchnęłam go lekko w ramię -Co się dzieje ? -widziałam, jak zbiera się do odpowiedzi, ale kiedy miał już zacząć, wycofywał się.. Bałam się, że to coś na prawdę poważnego. Nagle, w chwili ciszy, położył mi głowę na kolana.
-Summy, nie chcę żebyś jechała -wyznał. Przewróciłam oczami, wypuszczając z siebie powietrze w oznace ulgi.
-Dlaczego ? -spojrzałam na niego, głaszcząc go po głowie.
-To cały tydzień.. będę za Tobą tęsknił.. -westchnął. Mimo tego, że wyznał, o co chodzi, czułam, że nie jest ze mną do końca szczery. Za dobrze go znałam i doskonale wiedziałam, że chodzi tu o coś innego..
-A tak na prawdę ? -uśmiechnęłam się lekko, kiedy podniósł swoje niebieskie oczy ku górze.
-Widzę, że zaczyna Ci bardziej zależeć na Harrym niż na mnie. Więcej czasu spędzasz z nim. Chodzisz na zakupy, spacery, siedzisz w pokoju, wygłupiasz.. a o mnie już nie pamiętasz i nie chcę, żebyś jechała, bo tam jeszcze bardziej się do siebie zbliżycie i o mnie zapomnisz już na dobre -powiedział, prawie na jednym, wdechu. Gdy to usłyszałam, przez moment nie wiedziałam co powiedzieć.. Szczerze, to nie wierzyłam własnym uszom. Jak on mógł tak pomyśleć ?!
-Jak mogłabym zapomnieć o chłopaku, w którym mam wymarzonego, starszego braciszka ? Jak mogłabym zapomnieć o kimś, kto jako jedyny, wspierał mnie w trudnych momentach, a nie oszukujmy, się było ich wiele -na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech - Nigdy nie zapomnę o kimś, kto zawsze jest przy mnie ! Jesteś głupkiem do potęgi -zaśmiałam się -Kocham Cię i nie mogłabym przestać -spojrzałam mu w oczy -Prawda, Harry pojawił się w moim życiu i zajmuje w nim jakąś część, ale tak jak reszta chłopaków. To Ty jesteś dla mnie najważniejszy i zawsze będziesz ! -wykrzyczałam. Niall nic więcej mi nie powiedział, tylko podniósł się lekko na łokciu i pocałował mnie czule, co odwzajemniłam. Nie był to pocałunek typowy dla chłopaka i dziewczyny. Po prostu przyjacielski pocałunek, którymi obdarzamy się od niepamiętnych czasów. Uśmiechnęłam się do niego.
-Cieszę się, że to usłyszałem -zaśmiał się, po czym odetchnął z ulgą -Teraz możesz jechać -roześmiałam się.
-Jesteś kretynem -dodałam przez śmiech.
-Ale tylko Twoim ! -wyszczerzył się.
-No, no, no -usłyszeliśmy, po czym przenieśliśmy wzrok z siebie na drzwi, w których stał Harry -Nie chcę psuć tego pięknego obrazka, ale musimy się zbierać -zaśmiał się.
-To co ? Teraz puścisz mnie już bez większych obaw ? -spojrzałam na Nialla, na co on pokiwał głową.
****godzinę później****
-Daleko jeszcze Harry ? -spojrzałam na chłopaka, siedzącego za kierownicą swojego samochodu.
-Dopiero wyjechaliśmy -roześmiał się. Jesteśmy w drodze może jakieś 15 minut, ale dla mnie to i tak za długo. Po czułym, pół godzinnym, pożegnaniu z Niallem i resztą chłopaków, nareszcie wyjechaliśmy. Niestety, jak ostrzegał mnie Harry, podróż trochę potrwa. Rozejrzałam się dokładnie po pojeździe i szczerze powiedziawszy to też chcę taki ! Po prostu wymarzony samochód !
-Harry ? -spojrzałam na niego.
-Tak ?
-Oddasz mi to autko ? -po chwili usłyszałam głośny śmiech chłopaka. Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Ewentualnie dam się przejechać -zaśmiał się.
-Pff.. -przewróciłam oczami i wyjrzałam za okno. Sama nie wiem, jak zniosę tą podróż, bo już zaczyna mi się nudzić. Postanowiłam, że włączę radio. Już po chwili rozbrzmiała piosenka chłopaków : "What Makes You Beautiful" .
-No nie ! -zaśmiałam się -To jakaś zmowa ? -Harry spojrzał na mnie, po czym bez zastanowienia zaczęliśmy się wydzierać na cały samochód.
Już po jakiś 20 minutach Hazza rozbawił mnie na całego i zapomniałam o podróży. Zaczęłam przeglądać coś w telefonie, po czym spojrzałam przed siebie. Zastanawiałam się co robią chłopcy, a w szczególności Niall. Aż wstyd się przyznać, ale ja chyba też zaczynam za nim tęsknić. Prawda, kiedy wyjechał do X-Factor'a to tęskniłam i to jak, ale z czasem pogodziłam się z faktem, że jak narazie muszą wystarczyć mi telefony i Skype. Ale teraz to co innego. Mieszkam z nim i każda chwila jest dla mnie niesamowicie ważna. Tęsknie.. tak po prostu i już.
Szybko odblokowałam telefon i weszłam w ikonkę "SMS". Otworzyłam pole tekstowe i wystukałam parę literek :
Do:Niall <3
Jak tam ? Starsznie za Tobą tęsknie ! ;c xoxo Summer
Już po chwili otrzymałam odpowiedź :
Do: Summy <3
Świetnie ! :D Razem z chłopakami robimy noc filmową, ale ja też bardzo za Tobą tęsknie ;/ xoxo Niall
Przeczytałam wiadomość, po czym uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Z kim tam tak piszesz ? -Harry podejrzliwie spojrzał na mnie ukradkiem.
-Zazdrosny ? -zaśmiałam się -Piszę do Nialla i mówi, że robią noc filmową.
-Bez nas ?
-No właśnie ! Skandal, nie ? -roześmialiśmy się. Po chwili dostałam kolejnego SMS'a od Zayna, który pisał, że tęskni i że znalazł u mnie w szafce gumki.. Spojrzałam na Hazzę, przeczytawszy mu treść.
-Wiesz coś o tym ? -podniosłam jedną brew do góry. Chłopak zaśmiał się tajemniczo.
-To Ty je tam dałeś ! -spojrzałam -Dostaniesz za to ! -krzyknęłam, śmiejąc się.
-Buziaka ? -ożywił się.
-Tak, na do widzenia -roześmiałam się, widząc jego rozczarowaną minę.
Resztę drogi przegadaliśmy o wszystkim i niczym. Harry opowiedział mi trochę o sobie, a ja jemu. Oboje stwierdziliśmy, że nadajemy na tych samych falach.
-Pasujemy do siebie -uśmiechnął się uroczo, ukazując dołeczki.
-Chyba tak .. -odpowiedziałam uśmiechem i rumieńcami, spuszczając wzrok.
-Moja wstydliwa Summy -pogłaskał mnie lekko po policzku. Czułam się lekko zakłopotana, więc szybko zmieniłam temat.
-Daleko jeszcze ?
-Już jesteśmy -odparł z uśmiechem chłopak, parkując samochód na podjeździe.
Moim oczom ukazał się niesamowity widok...Od Autroki:
No więc proszę jest ! :) Chyba o mnie zapomnieliście, co ? Prawda... tak długo mnie tutaj nie było .. Ale już tłumaczę dlaczego. Otóż : Jakoś pod koniec lipca zjebał mi się internet .. -,- po prostu padł i koniec.. i miałam go jakoś początkiem września.. chujnia i to niezła .. potem doszło rozpoczęcie roku i myślę, że nie muszę Wam tłumaczyć co się działo .. :/ A do tego wszystkiego nie udana miłość i zauroczenie do dupy ! Eh .. na co ludziom miłość, skoro niektórzy nie wiedzą, że słowo : 'kocham' nie mówi się dla szpanu ? -.- ;c
Dobrze.. myślę, że nikogo nie obchodzi moja historia życia :D Przepraszam za rozdział.. taki bez łądu i składu, ale jakoś nie miałam na niego pomysłu ;c Właśnie, jeszcze temat komentarzy .. serio ?! Tylko jeden ?! Usunę, jak tak dalej pójdzie.. nie piszę tego bloga dla siebie tylko dla Was ! :* komentujcie !!! <3
Teraz chyba najważniejsza sprawa : Wszystkie rozdziały w czasie roku szkolnego, będą dodawane przez weekend :) To chyba wszystko :* kocham Was i do następnego !!! <3
P.S. Jak myślicie ? Gdzie Harry zabrał Summy ? Piszcie ! <3
Rozdział z dedytką dla mojej kochanej -- > Natalki ! <3
PRZECZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM !
****SUMMER****
****parę tygodni później****
-Niall ! No proszę Cię ! -od paru godzin chodzę za chłopakiem i próbuję przekonać go na mój wspólny wyjazd z Hazzą. Gdzie ? Harry powiedział, że to niespodzianka i dowiem się dopiero na miejscu.
Niestety, przekonanie Horana, żebym pojechała gdzieś bez niego, graniczy z cudem... Mimo tego, że mam już dziewiętnaście lat, to w oczach chłopaka nadal jestem tą małą dziewczynką z piaskownicy, która potrzebuje swojego "starszego braciszka". Kocham go, ale czasami ta jego nadopiekuńczość doprowadza mnie do szaleństwa !
-Nie Summy ! Powiedziałem nie i koniec -spojrzał na mnie z wyrzutem.
-Och.. ! -tupnęłam nogą, po czym, usłyszałam tłumiący śmiech Harrego. Odwróciłam się na pięcie i spojrzałam na niego. Miał szczęście, że nie zabijam wzrokiem, bo dawno by już nie żył.
-Foszek ? -zaśmiał się, opierając o framugę drzwi. Chciałam mu coś powiedzieć, ale w ostatnim momencie ugryzłam się w język. Wściekła,wolno wypuściłam z siebie powietrze. Nienawidzę, jak ktoś narzuca mi moje słynne "FOCHY" ...
-Nie jedziemy Harry -rzuciłam krótko, po czym wyminęłam go w przejściu i skierowałam się na górę.
-Jak to ? -usłyszałam za sobą -Przecież obiecałaś ! -krzyknął z wyrzutem i lekkim smutkiem w głosie.
-Miej pretensje do Nialla, a nie do mnie -opowiedziałam szybko. Na to usłyszałam tylko jakieś ciche gmeranie pod nosem. Smutna, usiadłam na schodach i podpierając głowę na dłoniach, zastanawiałam się, jak przekonać chłopaka, żeby wyraził zgodę na ten wyjazd. Przecież będę tam bezpieczna, bo będę z Harrym. Dziwi mnie to trochę, że Niall nie chce się zgodzić... przecież razem z Hazzą znają się dobre kilka lat i przecież to on jeszcze parę dni temu namawiał mnie na ten wyjazd, kiedy, dowiedziawszy się o nim, radziłam się go, co zrobić. Nie byłam wtedy do końca pewna czy chcę jechać, czy nie .. W końcu tak sama..tylko z Harrym .. było to ponad moje siły, ale teraz to co innego..
-Niall, wiesz, że Summy już dawno jest pełnoletnia i ma prawo robić co chce, prawda ? -z zamyśleń wyrwał mnie nagle głos Harrego. Zainteresowana biegiem wydarzeń, spojrzałam na dół.
-Tak wiem... -westchnął cicho Horan.
-I wiesz, że jeśli chce ze mną jechać, to pojedzie, prawda ? -dodał po chwili, gryząc czerwone jabłko, które chwilę temu wytarł o swój T-shirt.
-No wiem .. -odparł. Trochę rozbawiła mnie ta ich konwersacja.
-No, więc jedziemy ! -krzyknął ucieszony Harry. Od razu się ożywiłam. Tak długo go namawiałam, chodziłam za nim, pisałam SMS'y, dzwoniłam.. a z nim wystarczyło stanowczo. Muszę się jeszcze wiele, wiele nauczyć.
-Summy !! -zawołał Hazza. Zbiegłam na dół, udając, że nic nie wiem. Spojrzałam na nich pytająco.
-Jedziemy -wyszczerzył się szeroko chłopak.
-Na prawdę ?! -mój wzrok biegł od Horana do Stylesa i tak na zmianę. Dalej nie mogłam w to uwierzyć, że mój Niall się zgodził.
-No tak -westchnął cicho Niall. Widziałam w jego oczach trochę rozczarowania. Pewnie chciał, żebym to z nim wyjechała, ale..
Rzuciłam się na szyję lokatego, a on objął mnie mocno w pasie i podniósł do góry.
-To co ? Teraz się pakujemy i jedziemy -szepnął mi do ucha, a mnie przeszyła fala ciepła. Wyzwoliwszy się z objęć chłopaka wskoczyłam na Nialla i gdyby nie lodówka stojąca za nim, pewnie leżelibyśmy na ziemi.
-Dziękuję ! Dziękuję ! Dziękuję ! -zaczęłam piszczeć i dawać mu buziaki. W odpowiedzi usłyszałam jego cichy śmiech i ręce, którymi zatykał sobie uszy. Chwilę potem znajdowałam się już w pokoju z walizką na ziemi, pakująca swoje ciuchy i resztę "potrzebnych" mi rzeczy.
Stojąc nad walizką, zastanawiałam się czy aby na pewno wszystko spakowałam.
-Kosmetyczka, suszarka,szczoteczka... -wyliczałam, rzucając rzeczy na łóżko.
-Puk, puk -usłyszałam otwierające się drzwi, po czym szybko się obróciłam. W progu stał Niall. Trochę się zdziwiłam, ale i przestraszyłam. Czułam, że zaraz powie mi : "Nigdzie nie jedziesz", ale on tylko usiadł na łóżku i wziął do rąk kosmetyczkę.
-Ty nadal je masz ? -spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem. Czułam, że chce pogadać i że to coś ważnego.
-Oczywiście, że mam -usiadłam obok niego, z uśmiechem na twarzy.
-To już tyle czasu.. -westchnął chłopak.
-Niall -zaśmiałam się -wzdychasz, jakbyśmy byli już nie wiadomo jak starzy i jedną nogą w grobie -szturchnęłam go lekko w ramię -Co się dzieje ? -widziałam, jak zbiera się do odpowiedzi, ale kiedy miał już zacząć, wycofywał się.. Bałam się, że to coś na prawdę poważnego. Nagle, w chwili ciszy, położył mi głowę na kolana.
-Summy, nie chcę żebyś jechała -wyznał. Przewróciłam oczami, wypuszczając z siebie powietrze w oznace ulgi.
-Dlaczego ? -spojrzałam na niego, głaszcząc go po głowie.
-To cały tydzień.. będę za Tobą tęsknił.. -westchnął. Mimo tego, że wyznał, o co chodzi, czułam, że nie jest ze mną do końca szczery. Za dobrze go znałam i doskonale wiedziałam, że chodzi tu o coś innego..
-A tak na prawdę ? -uśmiechnęłam się lekko, kiedy podniósł swoje niebieskie oczy ku górze.
-Widzę, że zaczyna Ci bardziej zależeć na Harrym niż na mnie. Więcej czasu spędzasz z nim. Chodzisz na zakupy, spacery, siedzisz w pokoju, wygłupiasz.. a o mnie już nie pamiętasz i nie chcę, żebyś jechała, bo tam jeszcze bardziej się do siebie zbliżycie i o mnie zapomnisz już na dobre -powiedział, prawie na jednym, wdechu. Gdy to usłyszałam, przez moment nie wiedziałam co powiedzieć.. Szczerze, to nie wierzyłam własnym uszom. Jak on mógł tak pomyśleć ?!
-Jak mogłabym zapomnieć o chłopaku, w którym mam wymarzonego, starszego braciszka ? Jak mogłabym zapomnieć o kimś, kto jako jedyny, wspierał mnie w trudnych momentach, a nie oszukujmy, się było ich wiele -na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech - Nigdy nie zapomnę o kimś, kto zawsze jest przy mnie ! Jesteś głupkiem do potęgi -zaśmiałam się -Kocham Cię i nie mogłabym przestać -spojrzałam mu w oczy -Prawda, Harry pojawił się w moim życiu i zajmuje w nim jakąś część, ale tak jak reszta chłopaków. To Ty jesteś dla mnie najważniejszy i zawsze będziesz ! -wykrzyczałam. Niall nic więcej mi nie powiedział, tylko podniósł się lekko na łokciu i pocałował mnie czule, co odwzajemniłam. Nie był to pocałunek typowy dla chłopaka i dziewczyny. Po prostu przyjacielski pocałunek, którymi obdarzamy się od niepamiętnych czasów. Uśmiechnęłam się do niego.
-Cieszę się, że to usłyszałem -zaśmiał się, po czym odetchnął z ulgą -Teraz możesz jechać -roześmiałam się.
-Jesteś kretynem -dodałam przez śmiech.
-Ale tylko Twoim ! -wyszczerzył się.
-No, no, no -usłyszeliśmy, po czym przenieśliśmy wzrok z siebie na drzwi, w których stał Harry -Nie chcę psuć tego pięknego obrazka, ale musimy się zbierać -zaśmiał się.
-To co ? Teraz puścisz mnie już bez większych obaw ? -spojrzałam na Nialla, na co on pokiwał głową.
****godzinę później****
-Daleko jeszcze Harry ? -spojrzałam na chłopaka, siedzącego za kierownicą swojego samochodu.
-Dopiero wyjechaliśmy -roześmiał się. Jesteśmy w drodze może jakieś 15 minut, ale dla mnie to i tak za długo. Po czułym, pół godzinnym, pożegnaniu z Niallem i resztą chłopaków, nareszcie wyjechaliśmy. Niestety, jak ostrzegał mnie Harry, podróż trochę potrwa. Rozejrzałam się dokładnie po pojeździe i szczerze powiedziawszy to też chcę taki ! Po prostu wymarzony samochód !
![]() | |
| Samochód Hazzy <3 |
-Harry ? -spojrzałam na niego.
-Tak ?
-Oddasz mi to autko ? -po chwili usłyszałam głośny śmiech chłopaka. Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Ewentualnie dam się przejechać -zaśmiał się.
-Pff.. -przewróciłam oczami i wyjrzałam za okno. Sama nie wiem, jak zniosę tą podróż, bo już zaczyna mi się nudzić. Postanowiłam, że włączę radio. Już po chwili rozbrzmiała piosenka chłopaków : "What Makes You Beautiful" .
-No nie ! -zaśmiałam się -To jakaś zmowa ? -Harry spojrzał na mnie, po czym bez zastanowienia zaczęliśmy się wydzierać na cały samochód.
Już po jakiś 20 minutach Hazza rozbawił mnie na całego i zapomniałam o podróży. Zaczęłam przeglądać coś w telefonie, po czym spojrzałam przed siebie. Zastanawiałam się co robią chłopcy, a w szczególności Niall. Aż wstyd się przyznać, ale ja chyba też zaczynam za nim tęsknić. Prawda, kiedy wyjechał do X-Factor'a to tęskniłam i to jak, ale z czasem pogodziłam się z faktem, że jak narazie muszą wystarczyć mi telefony i Skype. Ale teraz to co innego. Mieszkam z nim i każda chwila jest dla mnie niesamowicie ważna. Tęsknie.. tak po prostu i już.
Szybko odblokowałam telefon i weszłam w ikonkę "SMS". Otworzyłam pole tekstowe i wystukałam parę literek :
Do:Niall <3
Jak tam ? Starsznie za Tobą tęsknie ! ;c xoxo Summer
Już po chwili otrzymałam odpowiedź :
Do: Summy <3
Świetnie ! :D Razem z chłopakami robimy noc filmową, ale ja też bardzo za Tobą tęsknie ;/ xoxo Niall
Przeczytałam wiadomość, po czym uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Z kim tam tak piszesz ? -Harry podejrzliwie spojrzał na mnie ukradkiem.
-Zazdrosny ? -zaśmiałam się -Piszę do Nialla i mówi, że robią noc filmową.
-Bez nas ?
-No właśnie ! Skandal, nie ? -roześmialiśmy się. Po chwili dostałam kolejnego SMS'a od Zayna, który pisał, że tęskni i że znalazł u mnie w szafce gumki.. Spojrzałam na Hazzę, przeczytawszy mu treść.
-Wiesz coś o tym ? -podniosłam jedną brew do góry. Chłopak zaśmiał się tajemniczo.
-To Ty je tam dałeś ! -spojrzałam -Dostaniesz za to ! -krzyknęłam, śmiejąc się.
-Buziaka ? -ożywił się.
-Tak, na do widzenia -roześmiałam się, widząc jego rozczarowaną minę.
Resztę drogi przegadaliśmy o wszystkim i niczym. Harry opowiedział mi trochę o sobie, a ja jemu. Oboje stwierdziliśmy, że nadajemy na tych samych falach.
-Pasujemy do siebie -uśmiechnął się uroczo, ukazując dołeczki.
-Chyba tak .. -odpowiedziałam uśmiechem i rumieńcami, spuszczając wzrok.
-Moja wstydliwa Summy -pogłaskał mnie lekko po policzku. Czułam się lekko zakłopotana, więc szybko zmieniłam temat.
-Daleko jeszcze ?
-Już jesteśmy -odparł z uśmiechem chłopak, parkując samochód na podjeździe.
Moim oczom ukazał się niesamowity widok...Od Autroki:
No więc proszę jest ! :) Chyba o mnie zapomnieliście, co ? Prawda... tak długo mnie tutaj nie było .. Ale już tłumaczę dlaczego. Otóż : Jakoś pod koniec lipca zjebał mi się internet .. -,- po prostu padł i koniec.. i miałam go jakoś początkiem września.. chujnia i to niezła .. potem doszło rozpoczęcie roku i myślę, że nie muszę Wam tłumaczyć co się działo .. :/ A do tego wszystkiego nie udana miłość i zauroczenie do dupy ! Eh .. na co ludziom miłość, skoro niektórzy nie wiedzą, że słowo : 'kocham' nie mówi się dla szpanu ? -.- ;c
Dobrze.. myślę, że nikogo nie obchodzi moja historia życia :D Przepraszam za rozdział.. taki bez łądu i składu, ale jakoś nie miałam na niego pomysłu ;c Właśnie, jeszcze temat komentarzy .. serio ?! Tylko jeden ?! Usunę, jak tak dalej pójdzie.. nie piszę tego bloga dla siebie tylko dla Was ! :* komentujcie !!! <3
Teraz chyba najważniejsza sprawa : Wszystkie rozdziały w czasie roku szkolnego, będą dodawane przez weekend :) To chyba wszystko :* kocham Was i do następnego !!! <3
P.S. Jak myślicie ? Gdzie Harry zabrał Summy ? Piszcie ! <3
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
~~~~~~~~~~
czwartek, 14 sierpnia 2014
Rozdział ósmy
~~~~~~~~ rozdział dedykowany: ---->Natalii Wolowskiej
****SUMMER****
Obudziły mnie wesołe, ciepłe promyki słońca, wpadające przez okno. Powoli otworzyłam, jeszcze zaspane, oczy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdywałam. Nie był to mój pokój...To nawet nie był dom chłopców ! Trochę się przestraszyłam, ale kiedy
zobaczyłam Harrego, leżącego na moim brzuchu, z rękami na moich udach, przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Zajebista zabawa, dużo alkoholu i ten namiętny pocałunek z Harrym. Na samą myśl o tym, czułam rumieńce na policzkach. Lecz mimo tego, że wszyscy byliśmy wczoraj mocno pijani, a ten pocałunek to chwila, nie żałuję go. To nie był przypadek, że tak się stało. Myślę, że oboje tego chcieliśmy. Znaczy...mam taką nadzieję.
Wzięłam głęboki oddech. Dziwne...mimo tego, iż wczoraj sporo wypiłam, to wszystkie zdarzenia pamiętałam doskonale. Czyżbym miała dobrą głowę do alkoholu ? Rozejrzałam się dookoła, gdyż wczoraj nie miałam do tego dobrej okazji. Zresztą.. nawet nie przeszło mi to przez myśl przy Harrym.Spojrzałam na niego. Wyglądał tak słodko uśmiechając się przez sen. Chwyciłam za telefon, który dziwnym trafem leżał na stoliku obok i zrobiłam mu zdjęcie. Zaśmiałam się cicho, żeby nie obudzić chłopaka. Jeszcze wykorzystam tą fotografię.
Sypialnia, w której spędziliśmy tę noc, była bardzo duża. Po prawej stronie łóżka znajdywały się dwa okna, przez które rozciągał się widok na "wspinające się " na niebo słońce oraz brukową drogę, po której, od czasu do czasu, przejeżdżały samochody. Ściany, pomalowane na odcień cappuccino, zdobiły zdjęcie Londynu nocą. Na panelach, którymi wyłożona była podłoga, leżał tylko koc, który zapewne zrzuciłam ja albo Harry. W kącie stała kanapa, a obok niej, pod ścianą, szafa. Po prawej stronie łóżka, znajdywały się lekko uchylone drzwi, które, jak domyśliłam się po chwili, prowadziły do łazienki.
-Dziwny ten pokój.. -pomyślałam.
Szczerze to nie chciało mi się wstawać. Ciepło i bliskość, jaką dawała mi postać Harrego, wywoływały na mojej twarzy uśmiech i poczucie bezpieczeństwa. Miałam ochotę przytulić się do niego mocno i zostać w takiej pozycji jeszcze na kilka kolejnych godzin. Ale nie chciałam obudzić chłopaka. Westchnęłam cicho, gdyż doskonale wiedziałam, że już nie zasnę. Ostatni raz spojrzałam na Hazzę i odgarnęłam loki wpadające mu do oczu. Na jego twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, a na mojej lekkie rumieńce. Oparłam łokcie o materac i próbowałam się podnieść, jednak Harry nie jest taki lekki jak mi się wydawało jeszcze przed momentem. Próbowałam bez większego ruchu wyślizgnąć z jego objęć, jednak nagle usłyszałam charakterystyczne dla niego mruknięcie niezadowolenia i poczułam jego dłonie z powrotem kładące mnie na łóżko.
Zaśmiałam się lekko. Spojrzałam na chłopaka, który otworzył najpierw jedno oko, potem drugie, a potem podniósł głowę i spojrzał na mnie, uśmiechając się lekko.
-A gdzie się to wybierasz ? -zapytał poranną chrypką. Spojrzałam na niego.
-Nie chciałam Cię obudzić i postanowiłam, że już wstanę -odparłam z lekkim uśmiechem. Jego głowa ponownie opadła na moim brzuchu, a ręce przejechały po udach, co wywołało u mnie ciarki.
-Trzeba było mnie obudzić -mruknął i znowu zamknął oczy. Zaśmiałam się - Już wstaję -dodał, śpiąc dalej.
-Nie, nie -zaprzeczyłam szybko -Śpij sobie -cmoknęłam go w policzek, a on uśmiechnął się do mnie.
-To śpijmy razem -wymruczał po chwili, po czym wyszczerzył się szeroko, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. Nie miałam możliwości, żeby zaprzeczyć i wytłumaczyć mu, że zrobię jakieś śniadanie i kawę, bo Hazza podniósł się lekko i położył głowę na moim biuście, który przykrywała jedynie jego koszulka, i tym sposobem nie mogłam się ruszyć. Nagle zdałam sobie sprawę, że jeśli byłam wczoraj tak pijana, że to Harry wnosił mnie do pokoju, to jakim cudem ściągnęłam biustonosz ? Zresztą wydawało mi się, że zasypiałam w nim.. Z zamyśleń wyrwał mnie śmiech Stylesa.
-Z czego się śmiejesz ? -spojrzałam na niego. On podniósł głowę do góry tak, że patrzył mi w oczy.
-W nocy stwierdziłaś, że niewygodnie Ci w staniku i kazałaś go sobie ściągnąć -wybuchł śmiechem. W momencie oblały mnie rumieńce, a na mojej twarzy malowało się przerażenie i wstyd.
-Co ?! Jak to ? Harr.. -zatkał mi usta ręką.
-Spokojnie, do niczego nie doszło, a stanik tylko Ci rozpiąłem. Ściągnęłaś go sobie sama -odetchnęłam z ulgą -A potem rzuciłaś nim we mnie -znowu się roześmiał.
-Harry.. bardzo Cię przepraszam..-zawstydziłam się. W tym momencie chłopak podniósł się na łokciach i złapał palcami za mój podbródek. Spojrzał w moje oczy, a potem na usta. Wiedziałam, co zaraz ma się wydarzyć i nie protestowałam. Loczek połączył nasze usta w czułym pocałunku. Kurcze.. tyle się zmieniło od wczorajszego wieczoru. Staliśmy się bardziej bliźsi dla siebie i chyba obojgu nam to pasowało.Kiedy oderwaliśmy się od sobie, spojrzałam w jego szmaragdowozielone oczy, które wpatrywały się w moje,lecz mój wzrok szybko powędrował na dół. Poczułam wypieki na twarzy, błądząc po jego tatuażach na torsie. Po chwili usłyszałam jego cichy śmiech i kciuk przejeżdżający po moim czerwonym policzku. Panowała taka niezręczna cisza, która wywoływała u mnie lekki strach i zmieszanie bardziej z każdą sekundą.
-Która godzina ? -usłyszałam głos Harrego, który rozbrzmiał w pomieszczeniu. Byłam mu wdzięczna, że jak na razie nie zadaje pytań związanych z pocałunkiem oraz wczorajszym wieczorem. Nie wiedziałabym co mu odpowiedzieć. Do końca nie byłam przekonana, czy to był tylko alkohol, który uderzył mi do głowy, czy po prostu nagła chęć poczucia bliskości z nim, która dręczyła mnie od przyjazdu tu. Wzięłam do ręki telefon, który zakopany był gdzieś w pościeli i przejechałam palcem po ekranie. Kiedy się odblokował spojrzał na wyświetlacz.
-8:32 -odparłam, odkładając urządzenie na podłogę. Chłopak westchnął głęboko i opadł na poduszki.
-Jak to jest, że o tej porze nie śpimy ? -zaśmiał się. Wzruszyłam tylko ramionami i zawtórowałam mu. Poczułam, jak przyciąga mnie do swojego nagiego torsu. Opadłam na niego i zamknęłam oczy. W moje nozdrza automatycznie dostał się zapach Harrego. Jego klatka unosiła się i opadała, a bicie serca wywoływało u mnie poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Jego ręka błądziła w moich włosach i nagle zaczął temat, którego tak bardzo się obawiałam...
-Musimy kiedyś powtórzyć wczorajszą imprezę -zaśmiał się, bawiąc się moimi włosami. Spięłam się. Miałam cichą nadzieję, że Harry nie pamiętał pocałunku, że był zbyt pijany..szkoda tylko, że prawie nic nie pił i pilnował mnie na każdym kroku.
-No.. fajnie było -uśmiechnęłam się lekko.
-Najbardziej zajebisty był ten pocałunek -dodał nagle. Moje oczy w mgnieniu się powiększyły, a żołądek podszedł do gardła. Wpadłam .. Moje dłonie zrobiły się zimne niczym lód.
-Harry.. przepraszam Cię za tam to to.. tak dużo wypiłam i jeszcze Zayn.. przepraszam -wymamrotałam, czując łzy napływające mi do oczy.
-Ej, ej -spojrzał mi w oczy, podnosząc się lekko -Dlaczego płaczesz ? Dużo ładniej Ci w uśmiechu niż we łzach -otarł je kciukiem.
-No bo..nie znamy się prawie, a ja Cię całuję.. - spuściłam wzrok. Zaśmiał się cicho.
-Ale ja o tym marzyłem odkąd stanęłaś w progu naszego domu, odkąd Niall pokazał mi Twoje zdjęcia -powiedział. Byłam w szoku. Jak to ? Czyli Harry też coś do mnie czuje ? Czyli mam szansę ? Poczułam motylki w brzuchu, a on kontynuował.
-Bo wiesz bardzo mi... - i przerwał nam telefon Harrego, który zaczął dzwonić. Westchnęłam cicho i podałam mu go. Przejechał palcem po wyświetlaczu i przyłożył go do ucha.
-Tak ? Wszystko w porządku, Niall. Nie. Tak. Zaa godzinkę.. może - zaśmiał się. Przyłożyłam ucho do telefonu z drugiej strony, a chłopak objął mnie w talii.
-Mam nadzieję, że się nie pieprzyliście -usłyszałam ganiący Harrego głos Nialla.
-Taa.. bzykaliśmy się jak dzikie świnie -odparł na to Hazz. Zatkałam ręką usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-Harry ! -krzyknął Niall -Żartujesz ? -usłyszałam w jego głosie lekkie przerażenie. I żeby jeszcze bardziej wkurzyć nadopiekuńczego chłopaka, zaczęłam jęczeć do słuchawki. Harry dusił się od śmiechu.
-O taak.. jeszcze Harry ! Jeszcze ! -krzyczałam przez jęki. Spojrzałam ukratkiem na Stylesa. Był cały czerwony i zwijał się na łóżku.
-Harry ! Co tam się dzieje ?! -krzyknął Niall.
-Prima Aprylis Skarbie ! -zaśmiałam się do słuchawki.
-Summer ! Dostaniesz za to !
-Ja Ciebie też kocham -odparłam -Buziaczki ! -cmoknęłam do słuchawki, po czym się rozłączyłam.
-Nie wiedziałem, że jesteś taka gorąca -wybuchnął w końcu śmiechem loczek, a ja zaraz mu zawtórowałam.
-Wielu rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz -uśmiechnęłam się tajemniczo.
-Ale wiesz, że nam się za to dostanie -otarł łzy.
-No wiem .. -westchnęłam, śmiejąc się z niego.
**** 2 godziny później ****
-Cicho Harry ... -zaśmiałam się, kiedy chłopak walnął w parasol, wiszący w holu. Próbowaliśmy się bezszelestnie przemknąć na górę, nie zauważeni przez Nialla.
-Louis pożałuje, że go tu zostawił -odparł, pocierając ręką bolące miejsce.
-Haroldzie Edwardzie Stylesie -usłyszeliśmy nagle głos Nialla, kiedy byliśmy już w połowie drogi na schodach. Stanęliśmy w miejscu.
-Kurde .. -westchnęłam, a Harry tylko się zaśmiał. Szybko się odwróciliśmy.
-O, Niall -zaśmiał się Harry. Wiedziałam, że zaraz zacznie prawić mi kazanie.
-Niall ! Zanim zaczniesz ględzić, jacy to jesteśmy nieodpowiedzialni i tak dalej i tak dalej - przewróciłam oczami -Pamiętaj, że mam TO zdjęcie -poruszyłam brwiami, robiąc zawadiacki uśmiech.
-Ale mama mówiła, że je usunęłaś ! -spojrzał na mnie przerażony.
-Przykro, mam je dalej ! -zaśmiałam się, machając mu telefonem przed nosem -I mogę je pokazać Harremu, a Harry Zaynowi.. -śmiałam się.
-Ty podła .. -przymrużył oczy i pokręcił głową.
-Ja wiem, też Cię kocham -pocałowałam go czule. Horan przycisnął mnie mocniej do siebie.
-Jestem zazdrosny -burknął Harry. Wybuchnęłam śmiechem i łapiąc go za rękę, pociągnęłam na górę.
-Jakie to było zdjęcie ? -zapytał chłopak cichym głosem, kiedy staliśmy trochę dalej.
-Jak mały Niall paraduje w stroju księżniczki na Halloween -wzruszyłam ramionami, a Hazza wybuchnął śmiechem. Potem wolnym krokiem pokierowaliśmy się do pokoju Zayna. Położyłam rękę na klamce.
-Summy, wypada zapukać -spojrzał na mnie loczek -Jeszcze będzie goły.
-Nie pouczaj mnie -zaśmiałam się i dźgnęłam go lekko w brzuszek. Otworzyłam drzwi i weszliśmy cicho do środka. Zobaczyłam Zayna śpiącego z misiem !
-Ojej -pisnęłam -Patrz jak słodziutko wygląda -zaśmiałam się, wyciągając telefon z kieszeni.
-Co Ty robisz ? -zapytał Hazz, śmiejąc się lekko.
-No zdjęcie -przygryzłam lekko język, żeby dobrze wyszło.
-No to teraz czas przerwać mu sen -spojrzałam na Stylesa, a on pokiwał głową -To na trzy.. raz..dwa.. -zaczęłam liczyć cicho -TRZY ! -krzyknęłam i wtedy wskoczyliśmy na Malika. Wydał z siebie tylko ciche jęknięcie, a potem zaczął wrzeszczeć, że jak dopadnie Harrego, to już dzieci nie będzie nigdy miał. Śmiałam się tak bardzo, że aż zaczęłam płakać. Chłopcy bili się poduszkami, kopali.. dzieci przedszkola. Nagle poczułam, jak Zayn łapie mnie w talii i sadza na swoim brzuchu.
-Puszczaj mnie ! -zaśmiałam się, a on nic mi nie odpowiedział tylko zaczął łaskotać.
-Nie !! Nie .. ! Zayn .. -wołałam przez śmiech -Proszę ! Bo pożałujesz -śmiałam się.
-A niby co tym możesz mi zrobić ? -spojrzał na mnie, podnosząc jedną brew do góry.
-Ona jest bardzo niebezpieczna -dodał Harry -Uważaj na nią stary.
-Się okaże -zawadiacko się uśmiechnęłam i zaczęłam poruszać biodrami. Już po chwili Malik przestał mnie łaskotać, a jego oddech stał się płytki.
-Summer.. bo dojde -wybuchnęłam śmiechem i zeszłam z niego.
-Ze mną się nie zaczyna Malik ! -rzuciłam, zwijając się ze śmiechu z Harrym.
Resztę dnia spędziłam tak samo. Razem z Zaynem i Hazzą poszliśmy obudzić resztę chłopaków w podobny sposób. Było przy tym tyle śmiechu. Później pojechałam na zakupy z Niallem i oczywiście spędziliśmy tam jakiś czas, bo wiecznie głodny Horan nie wiedział jakie żelki wybrać.W końcu zdecydował się na Haribo.
Lekko zmęczona wróciłam do domu i poczłapałam do pokoju. Puściłam jakiś wolniejszy kawałek i zapaliłam lampki, którymi udekorowałam łóżko.
Położyłam się na nim z telefonem w ręce i weszłam się na Instagram'a Przeglądnęłam wszystko od góry do dołu. Poklikałam parę zdjęć, które wpadły mi w oko i na samym końcu, zalogowałam się na Tweeter'a.
-Tak dawno tu nie byłam .. -westchnęłam. Szybko sprawdziłam wszystkie powiadomienia i kiedy miałam już odłożyć telefon, przypomniało mi się o zdjęciach, które robiłam z chłopakami. Postanowiłam, że je dodam. Weszłam w galerię i po paru obróbkach, moje zdjęcia były gotowe.
Od razu Tweeter oszalał. Zaśmiałam się cicho. Odłożyłam telefon obok siebie i podeszłam do okna. Otworzyłam je i zaciągłam się świeżym powietrzem. Wszystko powoli zaczyna mi się układać .. !
♥Od Autorki:
Proszę.. tak długo wyczekiwany rozdział w końcu się pojawił. Bardzo Was za to przepraszam.. nawaliłam jak zawsze, ale jeśli chcecie wiedzieć, dalczego mnie nie było długo, zerknijcie na ASK'A :)
Pewna osóbka, dla której dziś dedykowany jest ten rozdział, dzielnie mnie poceszała ! ;* Dziękuję Natalko ! ♥ Jeśli chodzi o rozdział, to też przepraszam :C Nie jest długi..ani jakiś ciekawy .. ale na prawdę nie miałam nastroju .. ;c zaplanowałam sobie, że rozdział będzie wesoły i zaczęłam go pisać.. a potem bajka w realu zrobiła : "BUM" i pękła ;c a razem z nią mój humor ;c jednak mam nadzieję, że nie jest aż tak źle, że o mnie nie zapomnieliście i komentujcie ! ♥ im więcej komentarzy, tym szybciej pojawi się nowy rozdział :) który mam już napisany :) zaglądajcie na ASK'A i piszcie na stay-with-me19@wp.pl no więc to tyle w temacie :) do zobaczenia ! ♥♥
♥~~~~~~♥
****SUMMER****
Obudziły mnie wesołe, ciepłe promyki słońca, wpadające przez okno. Powoli otworzyłam, jeszcze zaspane, oczy. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, w którym się znajdywałam. Nie był to mój pokój...To nawet nie był dom chłopców ! Trochę się przestraszyłam, ale kiedy
zobaczyłam Harrego, leżącego na moim brzuchu, z rękami na moich udach, przypomniał mi się wczorajszy wieczór. Zajebista zabawa, dużo alkoholu i ten namiętny pocałunek z Harrym. Na samą myśl o tym, czułam rumieńce na policzkach. Lecz mimo tego, że wszyscy byliśmy wczoraj mocno pijani, a ten pocałunek to chwila, nie żałuję go. To nie był przypadek, że tak się stało. Myślę, że oboje tego chcieliśmy. Znaczy...mam taką nadzieję.
Wzięłam głęboki oddech. Dziwne...mimo tego, iż wczoraj sporo wypiłam, to wszystkie zdarzenia pamiętałam doskonale. Czyżbym miała dobrą głowę do alkoholu ? Rozejrzałam się dookoła, gdyż wczoraj nie miałam do tego dobrej okazji. Zresztą.. nawet nie przeszło mi to przez myśl przy Harrym.Spojrzałam na niego. Wyglądał tak słodko uśmiechając się przez sen. Chwyciłam za telefon, który dziwnym trafem leżał na stoliku obok i zrobiłam mu zdjęcie. Zaśmiałam się cicho, żeby nie obudzić chłopaka. Jeszcze wykorzystam tą fotografię.
Sypialnia, w której spędziliśmy tę noc, była bardzo duża. Po prawej stronie łóżka znajdywały się dwa okna, przez które rozciągał się widok na "wspinające się " na niebo słońce oraz brukową drogę, po której, od czasu do czasu, przejeżdżały samochody. Ściany, pomalowane na odcień cappuccino, zdobiły zdjęcie Londynu nocą. Na panelach, którymi wyłożona była podłoga, leżał tylko koc, który zapewne zrzuciłam ja albo Harry. W kącie stała kanapa, a obok niej, pod ścianą, szafa. Po prawej stronie łóżka, znajdywały się lekko uchylone drzwi, które, jak domyśliłam się po chwili, prowadziły do łazienki.
-Dziwny ten pokój.. -pomyślałam.
Szczerze to nie chciało mi się wstawać. Ciepło i bliskość, jaką dawała mi postać Harrego, wywoływały na mojej twarzy uśmiech i poczucie bezpieczeństwa. Miałam ochotę przytulić się do niego mocno i zostać w takiej pozycji jeszcze na kilka kolejnych godzin. Ale nie chciałam obudzić chłopaka. Westchnęłam cicho, gdyż doskonale wiedziałam, że już nie zasnę. Ostatni raz spojrzałam na Hazzę i odgarnęłam loki wpadające mu do oczu. Na jego twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech, a na mojej lekkie rumieńce. Oparłam łokcie o materac i próbowałam się podnieść, jednak Harry nie jest taki lekki jak mi się wydawało jeszcze przed momentem. Próbowałam bez większego ruchu wyślizgnąć z jego objęć, jednak nagle usłyszałam charakterystyczne dla niego mruknięcie niezadowolenia i poczułam jego dłonie z powrotem kładące mnie na łóżko.
Zaśmiałam się lekko. Spojrzałam na chłopaka, który otworzył najpierw jedno oko, potem drugie, a potem podniósł głowę i spojrzał na mnie, uśmiechając się lekko.
-A gdzie się to wybierasz ? -zapytał poranną chrypką. Spojrzałam na niego.
-Nie chciałam Cię obudzić i postanowiłam, że już wstanę -odparłam z lekkim uśmiechem. Jego głowa ponownie opadła na moim brzuchu, a ręce przejechały po udach, co wywołało u mnie ciarki.
-Trzeba było mnie obudzić -mruknął i znowu zamknął oczy. Zaśmiałam się - Już wstaję -dodał, śpiąc dalej.
-Nie, nie -zaprzeczyłam szybko -Śpij sobie -cmoknęłam go w policzek, a on uśmiechnął się do mnie.
-To śpijmy razem -wymruczał po chwili, po czym wyszczerzył się szeroko, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. Nie miałam możliwości, żeby zaprzeczyć i wytłumaczyć mu, że zrobię jakieś śniadanie i kawę, bo Hazza podniósł się lekko i położył głowę na moim biuście, który przykrywała jedynie jego koszulka, i tym sposobem nie mogłam się ruszyć. Nagle zdałam sobie sprawę, że jeśli byłam wczoraj tak pijana, że to Harry wnosił mnie do pokoju, to jakim cudem ściągnęłam biustonosz ? Zresztą wydawało mi się, że zasypiałam w nim.. Z zamyśleń wyrwał mnie śmiech Stylesa.
-Z czego się śmiejesz ? -spojrzałam na niego. On podniósł głowę do góry tak, że patrzył mi w oczy.
-W nocy stwierdziłaś, że niewygodnie Ci w staniku i kazałaś go sobie ściągnąć -wybuchł śmiechem. W momencie oblały mnie rumieńce, a na mojej twarzy malowało się przerażenie i wstyd.
-Co ?! Jak to ? Harr.. -zatkał mi usta ręką.
-Spokojnie, do niczego nie doszło, a stanik tylko Ci rozpiąłem. Ściągnęłaś go sobie sama -odetchnęłam z ulgą -A potem rzuciłaś nim we mnie -znowu się roześmiał.
-Harry.. bardzo Cię przepraszam..-zawstydziłam się. W tym momencie chłopak podniósł się na łokciach i złapał palcami za mój podbródek. Spojrzał w moje oczy, a potem na usta. Wiedziałam, co zaraz ma się wydarzyć i nie protestowałam. Loczek połączył nasze usta w czułym pocałunku. Kurcze.. tyle się zmieniło od wczorajszego wieczoru. Staliśmy się bardziej bliźsi dla siebie i chyba obojgu nam to pasowało.Kiedy oderwaliśmy się od sobie, spojrzałam w jego szmaragdowozielone oczy, które wpatrywały się w moje,lecz mój wzrok szybko powędrował na dół. Poczułam wypieki na twarzy, błądząc po jego tatuażach na torsie. Po chwili usłyszałam jego cichy śmiech i kciuk przejeżdżający po moim czerwonym policzku. Panowała taka niezręczna cisza, która wywoływała u mnie lekki strach i zmieszanie bardziej z każdą sekundą.
-Która godzina ? -usłyszałam głos Harrego, który rozbrzmiał w pomieszczeniu. Byłam mu wdzięczna, że jak na razie nie zadaje pytań związanych z pocałunkiem oraz wczorajszym wieczorem. Nie wiedziałabym co mu odpowiedzieć. Do końca nie byłam przekonana, czy to był tylko alkohol, który uderzył mi do głowy, czy po prostu nagła chęć poczucia bliskości z nim, która dręczyła mnie od przyjazdu tu. Wzięłam do ręki telefon, który zakopany był gdzieś w pościeli i przejechałam palcem po ekranie. Kiedy się odblokował spojrzał na wyświetlacz.
-8:32 -odparłam, odkładając urządzenie na podłogę. Chłopak westchnął głęboko i opadł na poduszki.
-Jak to jest, że o tej porze nie śpimy ? -zaśmiał się. Wzruszyłam tylko ramionami i zawtórowałam mu. Poczułam, jak przyciąga mnie do swojego nagiego torsu. Opadłam na niego i zamknęłam oczy. W moje nozdrza automatycznie dostał się zapach Harrego. Jego klatka unosiła się i opadała, a bicie serca wywoływało u mnie poczucie spokoju i bezpieczeństwa. Jego ręka błądziła w moich włosach i nagle zaczął temat, którego tak bardzo się obawiałam...
-Musimy kiedyś powtórzyć wczorajszą imprezę -zaśmiał się, bawiąc się moimi włosami. Spięłam się. Miałam cichą nadzieję, że Harry nie pamiętał pocałunku, że był zbyt pijany..szkoda tylko, że prawie nic nie pił i pilnował mnie na każdym kroku.
-No.. fajnie było -uśmiechnęłam się lekko.
-Najbardziej zajebisty był ten pocałunek -dodał nagle. Moje oczy w mgnieniu się powiększyły, a żołądek podszedł do gardła. Wpadłam .. Moje dłonie zrobiły się zimne niczym lód.
-Harry.. przepraszam Cię za tam to to.. tak dużo wypiłam i jeszcze Zayn.. przepraszam -wymamrotałam, czując łzy napływające mi do oczy.
-Ej, ej -spojrzał mi w oczy, podnosząc się lekko -Dlaczego płaczesz ? Dużo ładniej Ci w uśmiechu niż we łzach -otarł je kciukiem.
-No bo..nie znamy się prawie, a ja Cię całuję.. - spuściłam wzrok. Zaśmiał się cicho.
-Ale ja o tym marzyłem odkąd stanęłaś w progu naszego domu, odkąd Niall pokazał mi Twoje zdjęcia -powiedział. Byłam w szoku. Jak to ? Czyli Harry też coś do mnie czuje ? Czyli mam szansę ? Poczułam motylki w brzuchu, a on kontynuował.
-Bo wiesz bardzo mi... - i przerwał nam telefon Harrego, który zaczął dzwonić. Westchnęłam cicho i podałam mu go. Przejechał palcem po wyświetlaczu i przyłożył go do ucha.
-Tak ? Wszystko w porządku, Niall. Nie. Tak. Zaa godzinkę.. może - zaśmiał się. Przyłożyłam ucho do telefonu z drugiej strony, a chłopak objął mnie w talii.
-Mam nadzieję, że się nie pieprzyliście -usłyszałam ganiący Harrego głos Nialla.
-Taa.. bzykaliśmy się jak dzikie świnie -odparł na to Hazz. Zatkałam ręką usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-Harry ! -krzyknął Niall -Żartujesz ? -usłyszałam w jego głosie lekkie przerażenie. I żeby jeszcze bardziej wkurzyć nadopiekuńczego chłopaka, zaczęłam jęczeć do słuchawki. Harry dusił się od śmiechu.
-O taak.. jeszcze Harry ! Jeszcze ! -krzyczałam przez jęki. Spojrzałam ukratkiem na Stylesa. Był cały czerwony i zwijał się na łóżku.
-Harry ! Co tam się dzieje ?! -krzyknął Niall.
-Prima Aprylis Skarbie ! -zaśmiałam się do słuchawki.
-Summer ! Dostaniesz za to !
-Ja Ciebie też kocham -odparłam -Buziaczki ! -cmoknęłam do słuchawki, po czym się rozłączyłam.
-Nie wiedziałem, że jesteś taka gorąca -wybuchnął w końcu śmiechem loczek, a ja zaraz mu zawtórowałam.
-Wielu rzeczy jeszcze o mnie nie wiesz -uśmiechnęłam się tajemniczo.
-Ale wiesz, że nam się za to dostanie -otarł łzy.
-No wiem .. -westchnęłam, śmiejąc się z niego.
**** 2 godziny później ****
-Cicho Harry ... -zaśmiałam się, kiedy chłopak walnął w parasol, wiszący w holu. Próbowaliśmy się bezszelestnie przemknąć na górę, nie zauważeni przez Nialla.
-Louis pożałuje, że go tu zostawił -odparł, pocierając ręką bolące miejsce.
-Haroldzie Edwardzie Stylesie -usłyszeliśmy nagle głos Nialla, kiedy byliśmy już w połowie drogi na schodach. Stanęliśmy w miejscu.
-Kurde .. -westchnęłam, a Harry tylko się zaśmiał. Szybko się odwróciliśmy.
-O, Niall -zaśmiał się Harry. Wiedziałam, że zaraz zacznie prawić mi kazanie.
-Niall ! Zanim zaczniesz ględzić, jacy to jesteśmy nieodpowiedzialni i tak dalej i tak dalej - przewróciłam oczami -Pamiętaj, że mam TO zdjęcie -poruszyłam brwiami, robiąc zawadiacki uśmiech.
-Ale mama mówiła, że je usunęłaś ! -spojrzał na mnie przerażony.
-Przykro, mam je dalej ! -zaśmiałam się, machając mu telefonem przed nosem -I mogę je pokazać Harremu, a Harry Zaynowi.. -śmiałam się.
-Ty podła .. -przymrużył oczy i pokręcił głową.
-Ja wiem, też Cię kocham -pocałowałam go czule. Horan przycisnął mnie mocniej do siebie.
-Jestem zazdrosny -burknął Harry. Wybuchnęłam śmiechem i łapiąc go za rękę, pociągnęłam na górę.
-Jakie to było zdjęcie ? -zapytał chłopak cichym głosem, kiedy staliśmy trochę dalej.
-Jak mały Niall paraduje w stroju księżniczki na Halloween -wzruszyłam ramionami, a Hazza wybuchnął śmiechem. Potem wolnym krokiem pokierowaliśmy się do pokoju Zayna. Położyłam rękę na klamce.
-Summy, wypada zapukać -spojrzał na mnie loczek -Jeszcze będzie goły.
-Nie pouczaj mnie -zaśmiałam się i dźgnęłam go lekko w brzuszek. Otworzyłam drzwi i weszliśmy cicho do środka. Zobaczyłam Zayna śpiącego z misiem !
-Ojej -pisnęłam -Patrz jak słodziutko wygląda -zaśmiałam się, wyciągając telefon z kieszeni.
-Co Ty robisz ? -zapytał Hazz, śmiejąc się lekko.
-No zdjęcie -przygryzłam lekko język, żeby dobrze wyszło.
-No to teraz czas przerwać mu sen -spojrzałam na Stylesa, a on pokiwał głową -To na trzy.. raz..dwa.. -zaczęłam liczyć cicho -TRZY ! -krzyknęłam i wtedy wskoczyliśmy na Malika. Wydał z siebie tylko ciche jęknięcie, a potem zaczął wrzeszczeć, że jak dopadnie Harrego, to już dzieci nie będzie nigdy miał. Śmiałam się tak bardzo, że aż zaczęłam płakać. Chłopcy bili się poduszkami, kopali.. dzieci przedszkola. Nagle poczułam, jak Zayn łapie mnie w talii i sadza na swoim brzuchu. -Puszczaj mnie ! -zaśmiałam się, a on nic mi nie odpowiedział tylko zaczął łaskotać.
-Nie !! Nie .. ! Zayn .. -wołałam przez śmiech -Proszę ! Bo pożałujesz -śmiałam się.
-A niby co tym możesz mi zrobić ? -spojrzał na mnie, podnosząc jedną brew do góry.
-Ona jest bardzo niebezpieczna -dodał Harry -Uważaj na nią stary.
-Się okaże -zawadiacko się uśmiechnęłam i zaczęłam poruszać biodrami. Już po chwili Malik przestał mnie łaskotać, a jego oddech stał się płytki.
-Summer.. bo dojde -wybuchnęłam śmiechem i zeszłam z niego.
-Ze mną się nie zaczyna Malik ! -rzuciłam, zwijając się ze śmiechu z Harrym.
Resztę dnia spędziłam tak samo. Razem z Zaynem i Hazzą poszliśmy obudzić resztę chłopaków w podobny sposób. Było przy tym tyle śmiechu. Później pojechałam na zakupy z Niallem i oczywiście spędziliśmy tam jakiś czas, bo wiecznie głodny Horan nie wiedział jakie żelki wybrać.W końcu zdecydował się na Haribo.
Lekko zmęczona wróciłam do domu i poczłapałam do pokoju. Puściłam jakiś wolniejszy kawałek i zapaliłam lampki, którymi udekorowałam łóżko.
Położyłam się na nim z telefonem w ręce i weszłam się na Instagram'a Przeglądnęłam wszystko od góry do dołu. Poklikałam parę zdjęć, które wpadły mi w oko i na samym końcu, zalogowałam się na Tweeter'a.
-Tak dawno tu nie byłam .. -westchnęłam. Szybko sprawdziłam wszystkie powiadomienia i kiedy miałam już odłożyć telefon, przypomniało mi się o zdjęciach, które robiłam z chłopakami. Postanowiłam, że je dodam. Weszłam w galerię i po paru obróbkach, moje zdjęcia były gotowe.
Od razu Tweeter oszalał. Zaśmiałam się cicho. Odłożyłam telefon obok siebie i podeszłam do okna. Otworzyłam je i zaciągłam się świeżym powietrzem. Wszystko powoli zaczyna mi się układać .. !
♥Od Autorki:
Proszę.. tak długo wyczekiwany rozdział w końcu się pojawił. Bardzo Was za to przepraszam.. nawaliłam jak zawsze, ale jeśli chcecie wiedzieć, dalczego mnie nie było długo, zerknijcie na ASK'A :)
Pewna osóbka, dla której dziś dedykowany jest ten rozdział, dzielnie mnie poceszała ! ;* Dziękuję Natalko ! ♥ Jeśli chodzi o rozdział, to też przepraszam :C Nie jest długi..ani jakiś ciekawy .. ale na prawdę nie miałam nastroju .. ;c zaplanowałam sobie, że rozdział będzie wesoły i zaczęłam go pisać.. a potem bajka w realu zrobiła : "BUM" i pękła ;c a razem z nią mój humor ;c jednak mam nadzieję, że nie jest aż tak źle, że o mnie nie zapomnieliście i komentujcie ! ♥ im więcej komentarzy, tym szybciej pojawi się nowy rozdział :) który mam już napisany :) zaglądajcie na ASK'A i piszcie na stay-with-me19@wp.pl no więc to tyle w temacie :) do zobaczenia ! ♥♥
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
♥~~~~~~♥
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)











