niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział siedemnasty

****SUMMER****



-Tak ? -podniosłam głowę do góry, kierując wzrok na drzwi pokoju, tym samym wprowadzając w ruch swoje ciemne włosy. Odłożyłam książkę, którą właśnie czytałam, grzbietem do góry na kolanach. Oparłam głowę o wezgłowie łóżka,a umysł  znowu przejęły myśli, które cały czas starałam się upchnąć na samo dno mojej podświadomości.
Do moich uszu monotonnie dochodziły głośne śmiechy i rozmowy chłopców z salonu. Głównym tematem ich konwersacji była trasa i ostatnie przygotowania. Starałam się nie dopuścić do siebie ani jednego słowa więcej, żeby ponownie nie wybuchnąć głośnym szlochem, jednak to wcale nie było takie łatwe. Cały czas przepełniała mnie pewna obawa, pomieszana ze strachem, że nasz związek, rozpoczęty tak niedawno, nie przetrwa długiego rozstania. Na samą myśl o tym moje powieki mocno się zaciskały, żołądek podchodził do gardła, a serce zaczynało łomotać jak oszalałe. Dłonie, niby na zawołanie, zaczynały drżeć, robiąc się zimne niczym lód. Szybkim i energicznym ruchem potarłam je o uda, szczelniej okrywając się kocem. Starałam się zapanować nad ogarniającą mnie paniką, ale..
Z zamyśleń wyrwało mnie charakterystyczne skrzypnięcie otwieranych drzwi. Mój wzrok automatycznie przeniósł się w tamtym kierunku. Zdziwienie - to jedyne uczucie, które ogarnęło w tym momencie całe moje ciało. W progu pokoju stał... Zayn. Zgrabnie opierał cały ciężar swojego ciała o framugę drzwi. Spojrzał na mnie czekoladowymi tęczówkami, po czym lekkim krokiem ruszył w moim kierunku. Utkwiony dotychczas wzrok w chłopaku, szybko spuściłam w dół, bawiąc się palcami. Na prawdę nie miałam ochoty na zwierzania się czy rozmowy, a tym bardziej nie pasował mi do tego tematu Malik. Lubiłam go, nawet bardzo, ale odkąd pojawiłam się w ich domu, zamieniłam z nim kilkanaście zdań. Albo to jego nie było w domu, ale mnie wzywały obowiązki i nie miałam czasu na krótką rozmowę z mulatem.
Po krótkiej chwili poczułam, jak materac ugina się pod ciężarem jego ciała. Automatycznie ułożyłam dłonie po obu stronach mojego, lekkim ruchem podnosząc się w górę. Książka, która spoczywała na nogach, wolno zsunęła się na łóżko, obok moich nóg. Spojrzałam na niego, wypuszczając z siebie wolno powietrze.
-Wszystko w porządku ? -jego niski głos rozbrzmiał w pomieszczeniu.
-Nie powinieneś być na dole z resztą ? -zignorowałam jego wcześniejszą wypowiedź, przeczesując włosy dłonią i odwracając głowę w przeciwnym kierunku. Zaśmiał się gardłowo, przez co dźwięk rozniósł się echem w sypialni. Moja głowa ledwo zauważalnym ruchem opadła w tył, a myśli znowu rozbiegły się niczym stado dzikich koni. Spojrzałam za okno, utkwiwszy wzrok w iskrzącym się niebie.
-Summy ? -poczułam nagle dużą, ciepłą dłoń, usiłującą przywrócić mnie na ziemie, na moim zimnym nadgarstku -Co się dzieje
? -nie dawał za wygraną. Przez chwilę zawahałam się. Nie byłam pewna, czy zbyć go zwykłym zmęczeniem i bólem głowy, czy otworzyć się przed nim i wylać swoje żale, szukając w nim wsparcia, oparcia i porady. Zawsze pomagał mi w tym Niall, ale gdybym mu tylko o tym wspomniała, odwołałby wszystko, a to w końcu ich praca. Chłopcy też potrzebują chwili czasu tylko w męskim gronie.
Obróciłam głowę w drugą stronę, przypominając sobie o obecności Malika. Posłałam mu lekki uśmiech.
-Em.. tak. Wszystko w porządku, to tylko zmęczenie -wydukałam cicho, ledwo zmusiwszy się na tych parę słów. Bałam się, że wyczuje kłamstwo, jednak ku mojemu zdumieniu wyszczerzył się do mnie w geście ulgi. Jego szeroki uśmiech, który faktycznie okazał się bardzo zaraźliwy, już zaraz odwzajemniony, zagościł na mojej twarzy. 


- "Fifty Shades od Grey" -przeczytał tytuł książki, trzymając w dłoniach jej ciemną okładkę -Ciekawa ? -spojrzał na mnie ukradkiem, wertując strony lektury.
-Bardzo -zaśmiałam się -Ocieka seksem i wzbudza pożądanie -dodałam, czując wypieki na policzkach.
-Seksem mówisz.. na pewno przeczytam -roześmiał się, odkładając książkę na szafkę. Po tym wstał i bez jakiegokolwiek słowa wyszedł. Tak po prostu wyszedł. Spojrzałam na miejsce, gdzie jeszcze chwilę temu siedział Malik, otwierając oczy w geście zdziwienia. Wydało mi się to lekko podejrzane, jednak nie miałam ochoty się nad tym zbytnio zastanawiać. Ponownie ujęłam lekturę w dłoń
, zagłębiając się w niej słowo po słowie.
cyt. "
Podnosi wzrok i dostrzega mnie. Na jego przystojnej twarzy
pojawia się leniwy, seksowny uśmiech i głos więźnie mi w gardle.
Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to najprzystojniejszy
mężczyzna na Ziemi, zbyt piękny dla tych malutkich ludzi w dole,
zbyt piękny dla mnie. „Wcale nie” – krzywi się moja wewnętrzna
bogini. Na razie ten mężczyzna jest mój. Na tę myśl przez moje ciało
przebiega dreszcz przeganiający irracjonalne zwątpienie w siebie." **

Moją twarz ponownie przystroiły rumieńce, kiedy wzrokiem wyobraźni widziałam kolejne zdarzenia z udziałem Anastasii Stelle i Christiana Grey'a. Jednak po krótkiej chwili znowu wróciłam do szarej rzeczywistości, nie mogąc skupić się już nad żadnym słowem. Zrezygnowana, zaznaczyłam stronę, którą czytałam, po czym odłożyłam książkę na szafkę.
Właśnie w tym momencie zrozumiałam pojawienie się Zayna w moim pokoju i jego nagłe wyjście. W progu stanął Harry. Zmierzwił dłonią burzę loków na głowie, wpatrując się we mnie z troską.
Posłałam mu słaby uśmiech, po czym sięgnęłam po laptopa, leżącego na ziemi. Otworzyłam go i wstukałam szybkim ruchem parę literek na klawiaturze. Moim oczom ukazały się różne zdjęcia, dodawane co chwilę przez użytkowników Instagrama.
Przeglądałam strony, usiłując skupić się nad ich zawartością, kiedy usłyszałam zachrypnięty głos Hazzy, odbijający się od ścian sypialni.
-Nie ignoruj mnie Kochanie -udawałam, że jego słowa do mnie nie docierają. Bałam się podnosić na niego wzrok. Bałam się, że znowu wybuchnę płaczem i cholernie bałam się, że to nasze ostatnie chwile razem. Jednak doskonale wiedziałam, że nie da za wygraną i wyciągnie ze mnie wszystko, co zatruwało mi głowę od paru dobrych dni.
Usłyszałam skrzypnięcie łóżka, czując zapach, który omotał wszystkie moje zmysły w jednym momencie.
-Summy.. Zayn mówił, że coś jest nie tak -czułam jego wzrok na sobie, jednak dalej, trwając w milczeniu, skupiałam się na moich czarnych paznokciach, które nagle stały się niesamowicie interesujące.
-Szpieg jeden -burknęłam pod nosem, logując się na Tweetera. Usłyszałam cichy śmiech Harrego, po czym spojrzałam na niego z niezadowoleniem, gdyż wziął komputer z moich nóg i odłożył go na podłodze, wcześniej wyłączając.
-Zrobił to na moją prośbę, bo wiedziałem, że tylko przy nim skłamiesz -zaśmiał się. Oparłam głowę o wezgłowie.
-Ale nie skłamałam -rzuciłam krótko -Boli mnie głowa i jestem zmęczona -dodałam równie cicho.
-No już, chodź tu do mnie -rozłożył ramiona, a ja bez chwili zastanowienia, ułożyłam głowę na jego torsie, zatapiając twarz w ciemną koszulę, którą miał na sobie. Moje nozdrza ponownie zostały odurzone silnym zapachem. Zamknęłam oczy, wsłuchując się w równe bicie serca. Jego klatka spokojnie unosiła się i opadała, co pozwoliło mi się uspokoić.
-Harry..-szepnęłam cicho. Chciałam mu powiedzieć, ale.. CHOLERNIE SIĘ BAŁAM !
-Tak ?
-Bo ja..-zaczęłam -Ja... -"nie chcę żebyście jechali" -to właśnie tych słów mi w tym momencie zabrakło. Poczułam silne uderzenie łez w oczy, zaciskając je mocno. Nie chciałam płakać.. wtedy wszystko bym zniszczyła.
-No dalej Kochanie -mimo tego, że go nie widziałam, czułam, jak się uśmiecha.
-Nie chcę, żebyście jechali, bo boję się, że Cię stracę -wydukałam. Poczułam , jak jego mięśnie spięły się.
-Stracisz ? Dlaczego ? -zadał mi pytanie tak cicho, że ledwo mogłam go usłyszeć.
-To przecież tak długo.. a my jesteśmy ze sobą od niedawna -wtuliłam głowę w jego ramię, mocząc materiał łzami, których nie mogłam dłużej powstrzymywać.
-Summy, obiecuję Ci, że zawsze będziemy razem -pocałował mnie w czubek głowy -Jeśli chodzi Ci o to, że mógłbym Cię zdradzić albo zostawić na widok jakiś innych pustych lal, to jesteś w błędzie i nie wiem jak mogło przejść Ci to przez myśl -wsłuchałam się w ciąg jego słów, wyczuwając w nich nutkę urazy -Nie ufasz mi -dodał po chwili. Podniosłam się szybko, jedną rękę opierając na jego torsie, a drugą na materacu obok. Spojrzałam mu w oczy, które nie były teraz intensywnie zielone i ciepłe jak zawsze, tylko...czarne. Starałam się odnaleźć w nich mojego kochanego Harrego, ale nie mogłam. Bałam się, że właśnie go straciłam. Jego mięśnie spięły się jeszcze bardziej, a linia szczęki napięła. Oddechy były krótkie i płytkie. Spojrzałam na niego wystraszona. Jeszcze nigdy w życiu go takiego nie widziałam. Nie wiedziałam, o co chodzi. Co się z nim stało ? To moje słowa doprowadziły go do takiego stanu ? Łzy mimowolnie zaczęły spływać kaskadami po policzkach.
-Ufam Ci.. przepraszam -szepnęłam, zrywając się z łóżka. Podbiegłam do łazienki, słysząc jego szybkie kroki za mną. Dotknęłam dłonią klamki, kiedy poczułam jego silną rękę, oplatającą mój drobny nadgarstek. Zdecydowanym ruchem przyciągnął mnie do siebie, przez co wpadłam na jego tors. Nie chciałam patrzeć na niego. Nie chciałam widzieć tego mroku w jego pięknych oczach.
-Summy.. -szepnął. Dalej nie dawałam za wygraną -Summy przepraszam -dodał cicho. Jego głos, teraz znowu ciepły i delikatny, łagodził moje zdenerwowanie i strach. Z lekkim zawahaniem spojrzałam w jego oczy, które znowu były intensywnie zielone, hipnotyzując jak zawsze. Starałam się w nich wyczytać, co takiego się stało, ale nie potrafiłam.
-Przepraszam.. ja..ja..nie wiem, co we mnie wstąpiło -przytulił mnie mocno do siebie. Teraz to on był zdenerwowany i wystraszony. Teraz to on czuł, że mnie traci, jednak tak nie było. Kocham go i nic tego nie zmieni. Każdego dnia zakochwiałam się w nim na coraz bardziej, wciąż od nowa i od nowa.
Przejechałam ręką po jego spiętym torsie. Dotychczasowo napięte mięśnie, stopniowo rozluźniały się pod wpływem mojego dotyku. Oddech wyrównywał się, na powrót stając się głęboki. Uśmiechnęłam się do niego, całując w policzek. Odwzajemnił to szybko.
-Ja tak bardzo Cię przepraszam... nie wiem co to był.. - przerwałam mu.
-Nie wracajmy do tego -wspięłam się na paluszki i musnęłam jego kark. Jego silne dłonie objęły moje uda, przez musiałam złapać się za jego ramiona, aby nie upaść na ziemię, tracąc równowagę. Szybko straciłam grunt pod nogami, kiedy Hazza podniósł mnie do góry zdecydowanym ruchem, a ja automatycznie oplotłam jego pas udami.
-Kocham Cię -szepnęłam mu do uszka, czując pocałunki składane na linii szczęki. Mimowolnie wplotłam dłonie w jego loki, ciągnąc delikatnie. Klatka Hazzy zawibrowała od gardłowego mruknięcia zadowolenia, po czym znowu poczułam jego usta na szyi. Cichy jęk wydobył się z moich ust, oparłam głowę o ścianę, słysząc cichy chichot chłopaka.
Całkiem zapomnieliśmy o wszystkim, co nas otacza, zatapiając się w swojej czasoprzestrzeni, gdzie istnieliśmy tylko my. Nie miałam pojęcia, ile tak się rozkoszowaliśmy sobą. Czy były to godziny ? Minuty ? Nie wiem. Nie miało to jednak dla mnie teraz znaczenia i czułam, że Harry czuje to samo. Jego gorący język przejechał po mojej dolnej wardze, rozchylając mi nim usta. Po tym wkradł się nim do środka, a nasze języki natychmiast złączyły się ze sobą, walcząc o dominację. Z naszego świata wyrwało nas chrząknięcie Louisa. Oboje spojrzeliśmy w tamtym kierunku, dalej całując się. Tommo ze zrezygnowaniem pokręcił głową, po czym roześmiał się głośno.
-Stary, wiem, że masz ochotę, ale proszę Cię ! Nie na korytarzu ! -śmiał się głośno, a ja wtuliłam twarz w zagłębienie między szyją a ramieniem Hazzy, starając się ukryć wypieki na policzkach.
-Lou..idź stąd -zaśmiał się Harry, całując mnie po szyi.
-Chciałbym, ale stoicie w drzwiach do mojego pokoju -oparł się o ścianę, dalej śmiejąc się.
 Poczułam niesamowite ciepło -Swoją drogą -zaczął -Tak się teraz nazywa "Idę się odlać" ? -zaśmiał się pod nosem, a ja próbowałam się uwolnić z uścisku Stylesa.
-Nie wierć się tak -jęknął. Moje oczy powiększyły się do rozmiarów pięciozłotówek, spoglądając w dół.
-Em.. przepraszam -szepnęłam mu do ucha, zastygając w bezruchu. Lou nie mógł uspokoić ataku śmiechu, po czym ruszył w naszym kierunku.



* - cytat z książki "50 twarzy Greya" :3 <3
Od Autorki :
Witam Misie :)
Stęskniliście się ? Bo ja baardzo ! Muszę Wam coś przyznać .. wpadłam ostatnio w niezłą depresję ! :o Cały czas płakałam, siedziałam pod kocem, słuchałam jednej i tej samej piosenki w kółko, a po głowie krążyły mi samobójcze myśli.. wiem, że to głupie, ale .. sama nawet nie wiem, z czego się to wzięło :/ To było okropne ! Tak, jakby rzucił mnie chłopak :c
Ale już nie ważne :3 Już po wszystkim <3 Obudziłam się pewnego ranka.. i nie ma ! :D KONIEC ! <3 Dobrze, ale teraz nie o mnie tylko rozdziale .. :3 jak Wam się podoba ? Jak zareagowałyście na widok dark face Harrego ? :3 Piszcie o czym tylko chcecie ! <3 A i właśnie ! Komentujcie ! KOMENTUJCIE ! 5 KOM. = ROZDZIAŁ ! :* a teraz Misie koniec ferii i jutro czas do szkoły, więc.. życzcie mi szczęście :c
JESZCZE JEDNA WAŻNA SPRAWA ! Nowy blog ! <3 Zaglądnijcie jeśli macie ochotę - "TWO FACES" (blog o Zaynie :* ) do następnego ! : 3


1 komentarz: