sobota, 28 lutego 2015

Rozdział osiemnasty


*****SUMMER*****


~Szłam przez ciemny korytarz w stronę nikłego światła, które majaczyło gdzieś w oddali. Do moich uszu dochodziły dziwne szmery i stuki. Byłam całkiem sama, pozostawiona sobie. Stąpałam bosymi stopami po zimnej posadzce, a jedyne co dawało mi odrobinę ciepła, była biała koszulka, sięgająca do połowy ud. Pocierałam ramiona pokryte gęsią skórką i szłam cały czas przed siebie, jednak miałam wrażenie, że stoję w miejscu. Nikły blask wcale nie wydawał się bliżej mnie, a zimno przeszywało mnie na wskroś. W momencie ogarnął mnie lęk, a do uszu zaczynały docierać nowe i nieznane dźwięki. Strach rósł z każdą sekundą, a racjonalne myślenie opuściło moją głowę. Serce kołatało tak szybko, iż miałam wrażenie, że zaraz wyskoczy z mojej piersi.
Moją głowę zaprzątały myśli o Harrym. Gdzie jest ? Co się z nim dzieje ? Gdzie się znajduje ? Cały czas miałam dziwne wrażenie, że grozi mu niebezpieczeństwo, spowodowane moją osobą. Że tak naprawdę wcale mnie nie kocha.

Nagle poczułam lodowaty oddech na mojej szyi. Stanęłam w miejscu, serce na krótką chwilę przestało bić. Nie potrafiłam zrobić ani jednego kroku do przodu, stałam jak wryta. Zamknęłam oczy. Poczułam ostry ból przeszywający moje ciało, a cichy jęk wydobył się z moich ust. Czułam, jak tracę równowagę. Jedyne co słyszałam w tym momencie to zimny męski głos, który powtarzał, że jestem dla Harrego najważniejsza, a teraz będzie patrzył, jak umieram i nie będzie mógł z tym nic zrobić.
Powieki robiły się coraz cięższe, jednak jakaś nikła cząstka mnie krzyczała, żeby walczyć. Starałam się nie zamykać oczu. Upadłam na kolana, łapiąc się za brzuch. Spojrzałam na rękę. Była cała we krwi, a biała dotąd koszulka, w mgnieniu oka pokryła się czerwoną plamą. Spojrzałam za siebie i zobaczyłam nieznanego mi mężczyznę, który stoi nade mną, trzymając w ręku nóż z zakrwawionym ostrzem. Patrzył na mnie z pogardą i wyższością. Starałam się wzrokiem zadać mu pytanie o Harrego, gdyż nie byłam w stanie wydusić z siebie nic. On tylko skinął dłonią, a w chwilę później obok niego stanęło dwóch innych, trzymających chłopaka.
Spojrzałam na niego, a w jego oczach pojawił się strach. Zielone dotąd oczy poczerniały. Zdały się lodowate niczym lód. Resztką siły wyszeptałam ciche" przepraszam", po czym uderzyłam ciałem o posadzkę. Ostatnie, co doszło do moich uszu, to żałosny krzyk Harrego, a zaraz potem poczułam jego ciepłe dłonie, które oplatały moje ledwo przytomne ciało. W pół otwarłam powieki, z których spływały pojedyncze łzy. Płakał. Krzyczał. Prosił o walkę. Jednak ja..
~

Nagłym ruchem usiadłam na łóżku cała zalana potem. Starałam się złapać jak najwięcej powietrza w płuca. Rozejrzałam się wokoło i zdałam sobie sprawę, że to był tylko koszmar. 

Starałam się uspokoić rozszalałe myśli, trzęsące się ciało. Oparłam głowę o wezgłowie łóżka. Niby głupi sen, a jednak nie dawał mi spokoju. Cały czas wydawało mi się, że starał się przekazać mi jakąś wiadomość.. tylko jaką ? O co mogło chodzić ? Harremu naprawdę groziło niebezpieczeństwo ? Nie.. to przecież niemożliwe.
W momencie poczułam ostry bół, przeszywający mój brzuch. Serce przyspieszyło rytm, a ja drżącą dłonią ostrożnie przejechałam po części ciała. Z ulgą zdałam sobie sprawę, że to nie rana od zadanego pchnięcia nożem, zwykły skurcz.
Przeczesałam włosy dłonią, siadając na skraju łóżka. Opuściłam nogi na dywan, znajdujący się w moim pokoju i ostrożnym ruchem wstałam. Ból nasilił się, a ja wydałam z siebie stłumiony jęk, zginając się w pół. Wolnym krokiem poczłapałam do łazienki, czując zimno podłogi. Zamknęłam za sobą szczelnie drzwi, po czym zapaliłam światło. Usiadłam na skraju wanny , zauważając krew na jasnej koszulce, w której śpię. Wzdrygnęłam się, a ponure myśli znowu przejęły górę.
Jednak już po krótkiej chwili zdałam sobie sprawę, że to moja kobieca natura daje o sobie znać. Nikły oddech ulgi wydostał się z moich ust. Wstałam podchodząc do szafki, w której trzymałam kosmetyki. Założyłam podpaskę, po czym wróciłam do łóżka.
Okryłam się kołdrą, a przyjemne ciepło ponownie ukoiło mnie do snu.


****HARRY****

-Niall ? Dlaczego Summy nie zeszła na śniadanie ? -spojrzałem na chłopaka, który wciągał w siebie śniadanie, przeglądając coś w telefonie. O tej porze dziewczyna zawsze krząta się po kuchni, przygotowuje śniadanie, robi kawę, a dziś pusto -tylko Niall, Zayn i ja. Reszta pojechała na zakupy.
Zająłem miejsce przy stole  i pilnie przyglądałem się blondynowi, czekając odpowiedzi. Nawet Zayn spojrzał na niego pytająco. Dobrze wiedziałem, że z samego rana był u Summer, jak to zawsze miał w zwyczaju.
Horan podniósł na nas swoje niebieskie oczy, po czym władował kolejną łyżkę płatków do buzi.
-Źle się czuje -odparł, jak gdyby nigdy nic i znowu zatopił oczy w telefonie. Nagłym ruchem podniosłem się z krzesła.
-Harry -spojrzał na mnie Irlandczyk - to inne "źle się czuję" -zrobił lekko zmieszaną minę.
Nie bardzo wiedziałem, o co mu chodzi. Źle się czuję, to źle się czuję. Spojrzałem na Zayna zdziwiony, potem znowu na Nialla i znowu na Malika. Horna dał mulatowi jakiś dziwny znak, po czym ten cicho zachichotał.
-Aaaa -zawołał mulat.
-Dobra albo mi powiecie, o co tu chodzi, albo sam się dowiem -ruszyłem w stronę schodów.
-Summer ma okres -zawołał Zayn, śmiejąc się. Stanąłem w miejscu, odwracając się w ich stronę na pięcie. Nie bardzo wiedziałem, co mam powiedzieć albo zrobić. Kiedyś u mnie dziewczyny przewijały się tylko przez łóżko i mało mnie obchodziło, czy je coś boli, czy nie. W typowym związku od dawien dawna jestem teraz.
-Too...co ja mam.. no.. -spojrzałem na Nialla, prosząc wzrokiem o pomoc. W końcu to on jest z nią od samego początku. Na pewno wie, co jej w takim czasie pomaga, dzięki czemu lepiej się czuje. Usłyszałem śmiech Zayna.
-No to może być ciekawe -usiadł za stołem, podpierając brodę na dłoni.
-No idź do niej. Spędź z nią ten dzień -przewrócił oczami Niall -Jakiś film, ciepły koc i bądź dla niej czuły i delikatny -wyszczerzył się, po czym wrócił do swoich czynności.
-Okay -mruknąłem sam do siebie, kierując się na schody.
Ostrożnie zapukałem do drzwi.
-Summy ? Mogę wejść ? -lekko je uchyliłem.
-Nie -burknęła, nakrywając na głowę kołdrę. Wszedłem w głąb ciemnego pokoju. Zasłony zaciągnięte były szczelnie na oknach, przez nawet słaby blask słońca nie miał szans wedrzeć się do pomieszczenia. Usiadłem na łóżku, wchodząc pod kołdrę. Spojrzałem jej w oczy, a ona odwróciła się do mnie plecami.
-Miałeś nie wchodzić -wydukała ledwo zrozumiale.
-Ale wszedłem -ostrożnie się do niej przysunąłem. Objąłem ją w pasie, przyciągając do siebie.
-Zostaw mnie Harry -strzepnęła moje dłonie, jednak ja nie dawałem za wygraną. Ponownie złapałem dziewczynę w pasie.


-Bardzo Cię boli ? -delikatnie położyłem rękę na jej obolałym brzuszku. W odpowiedzi usłyszałem tylko ciche "tak".
Okrężnymi ruchami masowałem ciało, wsuwając rękę pod koszulkę. Leżeliśmy tak w ciszy, a ja nie chciałem zadawać zbędnych pytań.
-Harry ? -zadała cicho pytanie, przerywając tym ciszę.
-Tak ?
-Zostaniesz tu dziś ze mną ? -zadała mi cichutko pytanie drżącym głosem, jakby bała się, że wyjdę.
-Oczywiście, Skarbie -uśmiechnąłem się, obracając ją twarzą w swoją stronę. Podniosłem jej podbródek w górę, spoglądając w oczy.
Zwinnym ruchem rozebrałem się do bokserek, rzucając ubranie na podłogę i wtulając ją w siebie. Oparła głowę o mój tors, wsłuchując się w bicie serca. Widziałem, jak powoli się uspokaja.
-Dziękuję... -szepnęła cichutko, całując mnie czule w usta.


Od Autorki:
Witam Misie ! :) Rozdział jest, ale nie ma komentarzy,, teraz już nie wprowadzam żadnej zasady, bo i tak nie komentujecie :/
Mam nadzieję, że Wam się podoba, a początek to oczywiście sen dziewczyny :) Piszcie mi czy myślicie, że Harry jest w coś wmieszany, czy nie :) Do zobaczenia za tydzień !


2 komentarze:

  1. Przez to że nie ma komentarzy ja napiszę . Bardzo ,bardzo mi się podoba ten rozdział czytałam , przeglądałam chyba że sto razy czy może dodałąś nowy rozdział albo notkę. :) Ale wracając do rozdziału nie mogę się doczekać kiedy się pojawi nowy i jeszcze nowszy rozdział . Zastanawiam się nad jej snem czy wgl. on będzie miał wpływ w tej historii , ale nie przedłużając bardzo mi się podoba rozdział mimo że niema komentarzy nie powinnaś się tym przejmować to ich strata ze nie czytają tego bloga :))
    Pozdrawiam i życzę weny
    Twoja czytelniczka Natalie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam Kochana !
      Twoje słowa bardzo motywują mnie do dalszego działania i myślę, że za jeszcze jutro albo w niedzielę postaram się coś dodać. ! :* Dziękuję za ciepłe słowa, a co do snu, dowiesz się już nie długo ! <3
      Pozdrawiam !

      Usuń