****SUMMER****
-Ubrania, kosmetyki, prostownica... -wymieniałam kolejno sprawdzając, czy aby na pewno wszystko spakowałam. Kiedy już na sto procent się upewniłam, ostatni raz rozejrzałam się po pokoju. Oparłam się o framugę drzwi i głęboko westchnęłam. Najchętniej zostałabym tutaj na zawsze.. Tak krótki czas, a tak wiele niezwykłych wspomnień. Uśmiechnęłam się lekko, wkładając telefon do torebki.
Nagle poczułam czyjeś dłonie, łapiące mnie w talii. Wzdrygnęłam się lekko, jednak już po krótkiej chwili ponownie się rozluźniłam, kiedy do moich nozdrzy dostał się specyficzny zapach Hazzy - jego ulubione perfumy zmieszane z nim samym.
-Gotowa ? -szepnął mi do ucha, dmuchając ciepłym powietrzem w szyję. Momentalnie poczułam chmarę motylków, które zaczęły trzepotać skrzydełkami, wzbijając się coraz wyżej i wyżej. Dalej zastanawiało mnie, co Harry ma w sobie, że tak na mnie działa. Każdy dotyk, ruch, słowo... to wszystko uzależnia z sekundy na sekundę.
Z zamyśleń wyrwały mnie jego kolejne słowa.
-Hmm ? -obróciłam się do niego twarzą, spoglądając w zielone tęczówki. Jego głośny śmiech rozbrzmiał w pomieszczeniu.
-Pytałem, czy jesteś już gotowa -objął mnie.
-Em..tak -uśmiechnęłam się lekko.
W tym momencie żałowałam, że One Direction istnieje. Wolałabym, żeby Hazz był zwykłym chłopakiem, żeby nie jechał w żadne trasy, tym samym zostawiają mnie samą na kolejne tygodnie. Jednak z perspektywy spędzonego z nim czasu widziałam, jak bardzo kocha to, co robi. Jak sprawia mu szczęście zwykłe podejście nieśmiałych dziewcząt, proszących o autograf, jak cieszy się z kolejnego koncertu, wywiadu czy trasy. Ile radości sprawia mu usłyszenie ich piosenek w radiu czy telewizji. To wszystko tak bardzo go pochłaniało, a ja nie miałabym serca mówiąc mu, że wolałabym, aby został ze mną. Więc jedyne co mi pozostało, to czułe pożegnanie i czekanie na ich powrót.
Jednak teraz w mojej głowie nie przelatywały myśli o trasie, lecz o powrocie do domu.. Zastanawiałam się, jak zareagują chłopacy na wiadomość o naszym związku i dziecku.. Z nich wszystkich wiedział tylko Niall no i teraz Harry. Bałam się.. ? Tak ! Cholernie bałam się tego, że pomyślą o naciągnięciu chłopaka na dziecko. Wiem, że nie powinnam się tym przejmować.. przecież znam ich już trochę, a Horan na pewno już lekko wprowadził ich w tematykę malucha, ale.. No właśnie. Ale.
Na mojej twarzy mimowolnie pojawił się uśmiech na myśl o Codym. Tak bardzo chciałabym go teraz przytulić ! Spojrzeć mu głęboko w oczka i obiecać, że od teraz wszystko będzie dobrze, że już nikt nigdy nie dokuczy mu w przedszkolu, a wymarzony i wyczekiwany tatuś nareszcie stanie w progu domu. Tak bardzo zamyślona zapomniałam o Harrym. Ponownie podniosłam wzrok na mojego mężczyznę. Stał taki uśmiechnięty, a ja taka przygnębiona. Naprawdę chciałabym tutaj zostać. Zapomnieć o bożym świecie i ponownie zatonąć w jego ramionach. Westchnęłam cichutko z nadzieją, że tego nie usłyszy. Jednak to nie uszło jego czujnej uwadze.
-Coś nie tak ? -spojrzał zatroskany. Taki podobał mi się właśnie najbardziej. Kiedy swoją nadopiekuńczością z jednej strony przytłaczał, a z drugiej dawał poczucie bezpieczeństwa. Spojrzałam mu w oczy, które sprawiały, że po raz nie wiem już który, tonęłam.
-Tak -uśmiechnęła się lekko. Nie chciałam teraz robić problemów, kiedy nasze życie i tak obraca się o 360 stopni.
-Summy -zaśmiał się, dzięki czemu wiedziałam, że mam powiedzieć mu prawdę. Chwilę się zawahałam.
-Chciałabym tutaj zostać -odparłam cichutko -Chciałabym spędzić z Tobą jak najwięcej czasu, bo za tydzień już wyjeżdżasz na dwa miesiące -westchnęłam, spuszczając głowę. Czułam, jak w moim brzuchu rodzi się dziwne uczucie. Niby spięcie, zdenerwowanie, pomieszane ze strachem przed utratą ukochanej osoby.
Nagle poczułam, jak mocnym i zdecydowanym ruchem przyciąga mnie do siebie, tym samym pozwalając wtulić się w niego mocno. Zamknęłam oczy. Wsłuchałam się w równe bicie jego serca, które powoli przywracało mi zatraconą równowagę i spokój. Jego ręka jeździła w dół i w górę po moich plecach, wywołując na nich ciarki.
-Kochanie, wiesz, że też chciałbym zostać -zaczął -Ale już raz przesuwaliśmy trasę i teraz źle mogłoby się to na nas odbić -złapał za mój podbródek, unosząc go delikatnym ruchem w górę.
-Wiem.. -odparłam z żalem, jakbym spodziewała się całkiem innej odpowiedzi.
-Ale obiecuję Ci, że jak tylko wrócimy wynagrodzę Ci to -szepnął mi do ucha, dotykając wargami jego płatka. Poczułam, jak przechodzą mnie przyjemne dreszcze. Uśmiechnęłam się. Ręka Harrego niebezpiecznie szybko zaczęła zjeżdżać w dół moich pleców, a potem znikając na moich pośladkach. Przygryzłam lekko dolną wargę.
-Niech się pan tak nie zapędza, panie Styles -zaśmiał się, spoglądając na niego. Na jego twarzy gościł teraz zawadiacki uśmiech łobuzera. Pokręciłam głową z rozbawieniem.
Ponownie zatopiłam się w jego oczach, które zaczęły zjeżdżać na usta. Bardzo potrzebowałam teraz jego bliskości, a chłopak chyba to wyczuł, bo już po krótkiej chwili wtopił się w moje wargi.
Nie pozostałam dłużna, momentalnie pogłębiając czynność i wpychając mu język do buzi. Pocałunki szybko stawały się mniej niewinne, a coraz bardziej zachłanne i namiętne. Nasze języki zaczęły walczyć o dominację.
Lekko popchnęłam Harrego na ścianę, zawieszając ręce na jego szyi, aby było mu wygodniej. No cóż.. jest ode mnie o wiele wyższy i nie ma co tu ukrywać.
W jednym momencie chłopak wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zaśmiałam się, kiedy zobaczyłam, jak próbuje mi ściągnąć koszulkę. Postanowiłam mu na to na razie nie pozwalać i szybkim ruchem przyciągnęłam go do siebie.
Droczenie się z nim było ostatnio moją ulubioną czynnością. Zaśmiałam się cichutko i przejechałam dłonią po jego udzie, a w momentalnej odpowiedzi usłyszałam jego westchnięcie, przepełnione rozkoszą. Starałam się powstrzymać, ale to było silniejsze ode mnie. Już po krótkiej chwili sypialnia rozbrzmiała moim głośnym śmiechem. Zdezorientowany spojrzał na mnie.
-Aż tak na Ciebie działam ? -otarłam łzy. Chłopak chyba zrozumiał, o co mi chodziło, przybierając kamienną twarz i marszcząc seksowanie nosek.
-Ty mała .. -przerwałam mu.
-Pamiętaj Kochanie, mała to jest Twoja pała -pogroziłam mu palcem przed nosem. Jednak szybko żałowałam swoich słów i gestów.
Harry złapał mnie w talii i szybkim ruchem przygwoździł do łóżka silnymi dłońmi. Usiadł mi na nogach i w ten oto sposób nie byłam w stanie się ruszyć, a co dopiero uwolnić. Spojrzałam na niego. Po jego minie wywnioskowałam, co zaraz ma się wydarzyć.
-Nie.. Harry proszę ! Tylko nie to ! Obiecuję, że już nigdy więcej ! Tylko nie.. -zatkał mi usta ręką.
-Za późno Kochanie -szepnął mi do ucha, po czym zachichotał, przechodząc do działania.
Jedną ręką złapał za moje nadgarstki, poprawiając się. Spojrzał na mnie, dalej chichocząc.
-Jakieś ostatnie życzenie, Skarbie ?
-Proszę Cię.. to się więcej .. -urwałam w pół zdania, gdyż w tym momencie Hazza zaczął mnie łaskotać. Wiłam się pod nim prosząc, żeby w końcu przestał. Zanosiłam się śmiechem, wypowiadając kolejne prośby, przed kolejnym atakiem. Spojrzałam na niego, a mój wzrok mówił za mnie -ewidentnie miałam dosyć. Kiedy na moment przestał, zaciągłam się powietrzem, którego tak bardzo mi brakowało. Chłopak powoli puścił moje dłonie, a ja usiadłam. Złapałam za skrawek jego T-shirtu i gwałtownym, zdecydowanym ruchem, przyciągnęłam go do siebie, wpijając się w jego usta. Po paru sekundach oderwałam się od niego, lekko przygryzając jego wargę.
-Kocham to w Tobie -szepnął mi do ucha.
-Co ? -spojrzał lekko zdziwiona.
-Raz jesteś nieśmiała, nie chcesz pokazać się w bikini, a za moment wychodzi z Ciebie niegrzeczna dziewczynka -odparł, śmiejąc się.
-I Ty wolisz.. ? -zadałam pytanie, ciekawa jego słów.
-Zdecydowanie drugą stronę -odparł dumny z siebie, klepiąc mnie lekko w tyłek.
-Zboczeniec! -zaśmiałam się i sięgnęłam po telefon, słysząc piosenkę Faydee-Can't Let Go.
Spojrzałam na wyświetlacz. Zrezygnowana opadłam na łóżku, wydając z siebie specyficzny dźwięk niezadowolenia. Harry wyciągnął urządzenie z moich rąk i odebrał.
-Niall, za nim zaczniesz.. -chłopak nie skończył, odsuwając telefon daleko swojego ucha. W całym pokoju można było słyszeć krzyk Horana, jak to bardzo jesteśmy nieodpowiedzialni, że powinniśmy być na miejscu godzinę temu, bo on się już denerwuje i dlaczego mój telefon odbiera Harry, a nie ja.
-Ponieważ... -zastanowił się chwilę -Ponieważ Summy bierze teraz prysznic -zakryłam ręką usta, żeby nie wybuchnąć śmiechem.
-A Ty jesteś w łazience ? -usłyszałam w słuchawce głos Zayna.
-Oczywiście -odparł bez namysłu. W tym momencie przestałam wierzyć, w inteligencję ludzi. Skarciłam go wzrokiem, ale zadowolony z siebie, kontynuował dalej.
-Myję jej plecki -wyszczerzył się. Nie, teraz już nie mogłam. Wybuchnęłam śmiechem, zakrywając twarz poduszką. Byłam święcie przekonana, że wszystko zepsułam, ale ich "mądrość" przebiła wszystko. Oczywiście podoba mi się to. W pewien nienaturalny sposób dodaje im to uroku.
-Harry.. przecież ona jest.. -zaczął niepewnie Louis.
-Naga ? Tak -uśmiechnął się Harry od ucha do ucha. Już ja dobrze wiedziałam, jaki tor przybrały jego myśli -Chyba mam prawo być w łazience z MOJĄ dziewczyną -dodał, naciskając na "moją", jakby tym samym chciał podkreślić, jak bardzo jest szczęśliwy. Na mój policzek wkradł się rumieniec, a jego słowa doszły do mnie dopiero po krótkiej chwili. Spojrzałam na niego wystraszona, kiedy w słuchawce zapadła głucha i niezręczna cisza.
-Nareszcie ! Już myślałem, że nigdy do tego nie dojdzie ! -krzyknął szczęśliwy Zayn, a ja wypuściłam z siebie powietrze.
-Zaliczyłeś ją już ? -dodał cicho Liam.
-Słyszałam to ! -krzyknęłam ze śmiechem.
-Bo miałaś słyszeć -dodał Payn, a ja czułam jak teraz przewraca oczami.
-Harry.. już myślałem, że Was gdzieś zamknę, żebyście zobaczyli jak bardzo się kochacie -dodał niespodziewanie Niall, a mnie opuściły już nerwy. To na jego zdaniu zależało mi najbardziej. W końcu to mój starszy braciszek, który zajmuje praktycznie największą część w moim życiu. Od samego początku wszystko, co powiedział czy zrobił, było dla mnie niczym święte. Na jego wsparcie, obronę czy zaprzeczenia zawsze mogłam liczyć. Potrafił odebrać ode mnie telefon o drugiej nad ranem i słuchać, jak przeklinam świat zanosząc się łzami, lecz kiedy zaczynałam pleść głupstwa, automatycznie sprowadzał mnie na ziemię. Był po prostu niesamowity i gdyby nie on, już dawno bym się załamała. Uśmiechnęła się sama do siebie, opierając głowę na ramieniu Hazzy. On spojrzał na mnie szczęśliwy i pocałował mnie. Chłopcy dalej gratulowali nam, życząc wytrwałości, ale my już nie zwracaliśmy na to zbytniej uwagi. Liczyło się tylko to, że nareszcie będziemy szczęśliwi, że jesteśmy razem i nic ani nikt nas nie rozdzieli.
Harry zbliżył się do mnie i pocałował czule. Po dłuższej chwili oderwaliśmy się od siebie, czemu służyło głośne mlasknięcie.
-Oho .. całują się -zaśmiał się Louis, któremu zawtórował Niall. W tle usłyszałam jeszcze gwizdy Zayna i krzyki Liama, żeby Harry nie zapominał o gumce. Zaśmiałam się, ale nie zwracałam na to zbytniej uwagi. Jednak jedno zdanie spowodowało, że moje serce na moment stanęło w miejscu, a oczy powiększyły się do granic możliwości. Zresztą nie tylko ja byłam zdumiona.
-A kiedy Cody będzie mógł poznać swoich wujków ? -zapytał niespodziewanie Zayn. Zaniemówiłam.
-Skąd wiesz.. ? -zadałam cicho pytanie. Miałam wrażenie, że go nie usłyszą. Moje wszystkie obawy nagle wróciły.
-O Codym ? -kontynuował Malik -Niall nam powiedział, że Harry jest tatusiem -wybuchnął śmiechem. Dziwne, ale poczułam się nieswojo. Tak jakby wiedzieli o gwałcie i nic mi nie powiedzieli. Tak, jakbym na małą chwilę straciła do nich zaufanie.
Ukradkiem spojrzałam na Harrego, któy siedział już od dłuższego momentu cicho. Na jego twarzy malował się wstyd.
Przytuliłam go mocno do siebie, bo dobrze wiedziałam, że nadal było mu głupio za to, co mi zrobił. Ale ja patrzyłam na to teraz inaczej. Gdyby nie on, na świecie nie pojawiłby się mój kochany synek, który wdał się w geny taty. Dopiero teraz zauważyłam, jak bardzo są do siebie podobni. Wszystko się zgadzało - burza loków na głowie, nieskazitelnie, hipnotyzujące, zielone oczy, charakter, ciągle nowe pomysły, za którymi ciężko czasami mi nadążyć, uśmiech i nawet sposób, w jaki się wstydzi -wszystko było takie samo ! Uśmiechnęła się.
-Gratulujemy Wam -usłyszeliśmy jeszcze w słuchawce.
Zdziwiło mnie tylko to, że nie zadają zbędnych pytań. Na pewno Naill już wszystko im wytłumaczył. W duszy dziękuję im za to, bo ani ja, ani Harry nie czuli byśmy się wyjątkowo komfortowo. Na sam koniec rozmowy zaczęli jeszcze dyskutować o trasie, ostatnich przymiarkach i samym wyjeździe. Oni jeszcze nie wyjechali, a ja już chcę, żeby wrócili. Westchnęłam głęboko, wstając z łóżka. Zbiegłam na dół, zostawiając ich samych z planami.
Nie miałam ochoty słuchać o tym wszystkim, smucąc się jeszcze bardziej. Wiem, że to dziwne. Przecież z Harrym jestem w związku zaledwie dzień, ale już czuję, jak przejmuje całe moje życie.
Usiadłam na drewnianym mostku, zamaczając stopy w zimnej wodzie basenu. Moją głowę przejmowały teraz różne myśli. Najbardziej bałam się tego, że nasz związek nie wytrzyma w takiej długiej rozłące. No bo jak ? Ledwo ze sobą jesteśmy, a już trzeba się rozstać. Machałam nogami, tym samym wywołując lekkie fale, na niezachwianej niczym tafli wody. Słońce powoli zaczynało chylić się ku zachodowi, a niebo przepełniały niesamowite kolory, odbijające się w wodzie. Uśmiechnęłam się lekko. Zastanawiał się czy aby na pewno damy sobie radę. Jednak szybko odrzuciłam zbędne myśli, zakupując je na samym dnie mojej podświadomości. Przecież doskonale wiedziałam, że nasza miłość przetrwa wszystko.
Słysząc kroki odwróciłam się i zobaczyłam Harrego. Postanowiłam już nie poruszać tego tematu. Wyjedzie, ale przecież wróci, a my mamy SMS'y, telefon, Skype. Damy radę !
-Summy ? -spojrzałam na niego.
-Tak ?
-Ktoś do Ciebie -podał mi telefon z uśmiechem. Spojrzałam na telefon, na którego wyświetlaczu pojawił się napis "Mrs. Wood". Szybko odblokowałam telefon.
-Tak ? Czy z Codym coś się dzieje ? -zapytałam zdenerwowana.
-Ależ skąd, panno Hurt -usłyszałam ciepły głos kobiety po pięćdziesiątce, które rozwiał moje obawy -Cody tak bardzo za panią tęskni, że poprosił o telefon -zaśmiała się, a ja w tle usłyszałam podskoki mojego malucha.
-Proszę mi go dać -uśmiechnęłam się, dając znak Hazzie, że to on. Zdenerwowany usiadł obok mnie.
-Mama ! -usłyszałam w słuchawce, nie mogąc powstrzymać łez. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z tego, jak bardzo mi go brakuje, jak bardzo chcę, żeby już na zawsze był przy mnie.
-Kochanie, mamusia ma dla Ciebie niespodziankę -uśmiechnęłam się do telefonu, w którym na moment zapadła cisza.
-Tata ? -szepnął cicho, jakby bał się, że głośniejszym tonem sprawi jego zniknięcie. Szybko potwierdziłam.
-Chcesz z nim porozmawiać ? -zapytałam, a w odpowiedzi usłyszałam cichutkie "Tak".
Podałam Harremu telefon.
-Chce Cię w końcu usłyszeć -uśmiechnęłam się, ocierając łzy. Chłopak przyłożył urządzenie do ucha.
-Cody...-szepnął.
-Tata ! -krzyknął mały. Na twarzy Stylesa zagościł wielki uśmiech. Wiedziałam, że zaczynamy od nowa.
Od Autorki :
Witam Kochani !
Wiem, że bardzo długo mnie tutaj nie było, ale już tłumaczę Wam moją nieobecność. Na samym początku lekkie problemy z internetem, a potem masa nauki. Jednak teraz zawitały u mnie długo oczekiwane ferie i rozdziały będą pojawiały się baaardzo często ! :) Obiecuję Wam to i jeszcze raz przepraszam. Chciałam Was również poinformować, że zostałam nominowana ! <3 A tak naprawdę to zasługa Was :) Dajecie mi powera do dalszego działania ! <3 Bardzo Wam dziękuję.
A teraz rozdział ..
Podobał Wam się ? Wzruszyła scena z rozmową z Codym ? Ja pisząc to wyłam :D Ale no taka już jestem .. wzruszam się w byle jakich momentach ; 3
Chciałam Was jeszcze zapytać o .. mianowicie wpadłam na pomysł nowego bloga, w któym głownym bohaterem będzie Zayn Malik -bad boy. Jeśli jesteście ciekawi i macie ochotę na taki blog to piszcie ! Oczywiście ten nadal tu będzie i nadal będę na niego wstawiała rozdziały :)
Teraz wchodzi nowa zasada :D
5 komentarzy - nowy rozdział :) KOMENTUJCIE ! Do następnego !
Kurcze.. mało bym zapomniała !
Happy Birthday to you ! Happy Birthday to you ! Happy Birthday ! Happy Birthday ! Happy Birthday for Harry ! <3 Dla naszego jedynego i niepowtarzalnego !
P.S. Zastanawiacie się jaki prezent dostał od zespołu nasz jubilat ? ;3 Piszcie pomysły !

Kocham kocham pisz szybko next
OdpowiedzUsuńPs : napisz następne opowiadanie :D
:D
OdpowiedzUsuńOmg.Dodaj szybko nowy rozdział, nie mogę się już doczekać właściwie co ile dodajesz rozdziały ^^. Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział .:))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Natalia *_*
40 year-old Environmental Tech Janaye Newhouse, hailing from Kelowna enjoys watching movies like Divine Horsemen: The Living Gods of Haiti and Sewing. Took a trip to Ilulissat Icefjord and drives a Oldsmobile F-88. blog
OdpowiedzUsuń